Fundacja Wolność i Pokój

Centrum Informacji

Niebiesko-żołte

Jarosław Kapsa

 

Milena Rudnicka

Przegrani, ale nie pokonani; w utraconym Lwowie znów błękitem i żółcią zajaśniała wolna Ukraina. Zjazd Sojuszu Ukrainek w 1921 r. był manifestacją marzeń: 387 delegatek z wszystkich miast Galicji Wschodniej, z ręką na sercu śpiewających „szcze ne wmerła Ukraina ni sława ni wolia (…) duszu, tiło my położym za naszu swobodu i pokażem szto my, siestry, kozackowo rodu”.

Ukraiński nacjonalistyczny feminizm, to temat trudny dla polskiego, współczesnego opisywacza. Wszak nacjonalizm kłóci się z feminizmem, jak pozytyw z negatywem; w dodatku nacjonalizm ukraiński, który w naszej pamięci brzmi cierpieniami ofiar. Wypieramy ze świadomości, odrzucamy z oburzeniem, nasuwające się podobieństwa nacjonalizmu polskiego i ukraińskiego; jakby jedyną, słuszną, uniwersalną, racją było oddawanie, wyłącznie przez Polki-patriotki, „duszy i ciała” za „naszą wolność”. Nasz mit, ich mit; nasza bohaterska Liga Kobiet Pogotowia Wojennego, ich Sojusz Ukrainek. W jednym mieście, Lwowie, za ciasno było na dwa mity, na dwie organizacje feministyczne, na sąsiedztwo biało-czerwonej z niebiesko-żołtą. Kto tu był swój, kto obcy, komu jako gospodarzowi należało się pierwsze miejsce przy stole… ? Gospodarzowi, bo ponad różnicami religijnymi i etnicznymi stało przekonanie, że kobieta to tylko część inwentarza domowego. Nie wystarczyło dziewczynom polskim i ukraińskim walczyć o wolność Narodu, koniecznym było też przekonanie ogółu, że jest się tego Narodu indywidualną cząstką.

Pierwsze, co odnotować można dla porządku, było zawiązane w 1876 r Obszczestwo Russkych Dam; dam, a więc kobiet z lepszego towarzystwa pragnących wspierać kobiety z gorszych sfer. Owe lepsze damy związane były z cerkiewnym nurtem moskalofilskim, szybko więc wykreślono ten początkowy epizod z historii ukraińskiego feminizmu. Prawdziwy początek ustanowiono w 1884 r, gdy z inicjatywy Natalii z Ozierskich Kobryńskiej w Stanisławowie powstało „Towaristwo ruskich żeńszczyn”. Bywają bowiem okresy przyspieszenia w historii; rok 1876 należał do zupełnie innej epoki, epoki „ciemnego ludu” nad którym pieczę sprawowali hierarchowie cerkiewni, austro-węgierscy dygnitarze i ich żony, „russkie damy”. W 1884 ujawniła się warstwa rusińskiej inteligencji, rusińskiego mieszczaństwa, rusińskich kobiet wychowanych w liberalnych domach inteligencji i mieszczan.

W 1887 r z inicjatywy Iwana Franka ukazał się almanach literatury kobiet rusińskich, masową popularność zdobywały „Narodni opowidenja” Marii z Wiłyńskich Markowiczowej (1834-1907), piszącej pod pseudonimem Maria Wowczek o krzywdzie wyzyskiwanych ludzi. Po niej na firmamencie Galicji zabłysła nowa gwiazda Łaryssa Kossaczówna Łesia Ukrainka (1872-1913), w ślad za nią kolejne pisarki, tak jak i na ziemiach polskich wyznaczające szlak wyzwolenia kobiet. Po słynnej, choć kontestowanej przez obie strony „ugodzie polsko-ruskiej” zawartej w 1890 r. przez Namiestnika Kazimierza Badeńskiego z rusińskimi posłami Sejmu Galicji, zwiększyła się przestrzeń dla społecznych działań. Powstała „potężna sieć instytucyj ruskich w kraju. Oto ich przegląd w r. 1908: towarzystwo oświatowe „Proświta”, liczące 30.000 członków, 2164 czytelń ludowych, 194 chórów włościańskich, 170 drużyn scenicznych, 372 sklepy wiejskie, 264 kas pożyczkowych, 100 śpichlerzy pożyczkowych, gmachy własne i t.d.; Towarzystwo Pedagogiczne, prowadzące seminarja nauczycielskie męskie i żeńskie, dwie ogromne bursy dla 390 uczniów we Lwowie, 12 burs prowincjonalnych, szereg szkół powszechnych i t.d; Sokół ruski z 24.000 członków; Silskij Hospodar, obejmujący wszystkie powiaty swą działalnością gospodarczą; Związek Rewizyjny, skupiający 262 towarzystwa zarobkowe; Krajowy Związek Spółdzielni gospodarskich i mleczarskich, obracających kapitałem ponad 30 miljonów koron; towarzystwo asekuracyjne „Dnister”, które przyjęło ubezpieczeń na sumę 224.915.556 koron i wiele drobniejszych instytucyj1

W to wpisywał się rozwój ruchu kobiecego. Tworzyły się sekcje żeńskie Proswity, kółka kobiece Ridnoj szkoły, Ukraińskie Zachronki (przedszkola), sekcje gospodyń przy stowarzyszeniu Silski Hospodar, Żinocznoje Hromady, Maryjskie Towarzystwo Pań, oddziały studenckie i sportowe. W 1892 r we Lwowie powstał Klub Russyonek, który zasłynął w 1894 prezentacją na Wystawie Krajowej z okazji rocznicy Powstania Kościuszkowskiego i zbiórką na pomnik T. Szewczenki. Z Klubu wyłamała się postępowa fronda „Krużok ukraińskich diwczat”, z niej, po kolejnym rozłamie, „Żinowa Hromada2”… Inteligencka społeczność ukraińska była równie, a może i bardziej, podzielona, jak społeczność polska. Rozwój pączkował niezależnymi organizacjami między którymi trwała „borba wsiech proty wsim”.

W czasie I wojny światowej ruch organizacyjny toczył się bliźniaczo wobec ruchu polskiego. Odpowiednikiem Legionów były oddziały Strzelców Siczowych, odpowiednikiem Ligi Kobiet Pogotowia Wojennego, powstały w 1917 r., kierowany przez Eugenię Makaruczową, „Sojusz Ukrainek”. Podobne były hasła społeczne: samoorganizacja kobiet, walka z analfabetyzmem, pomoc ubogim, szerzenie kultury życia codziennego, nauka prowadzenia gospodarstwa domowego, rozwój spółdzielczości. Jednocześnie walka o umocnienie „ukraińskiej świadomości” przenosiła się na trudną do akceptowania demagogię. Do takiej należał bojkot żon „czużeńców” (obcych); przeznaczeniem Ukrainki miał być ślub z Ukraińcem i rodzenie ukraińskich dzieci, wykluczano z towarzyskiej społeczności (a czasem obrzucano błotem, atakowano fizycznie), „zdrajczynie”, które „poszły za Lachem”. Z inicjatywy stowarzyszenia księżych żon powstało towarzystwo opieki nad służbą domową „Buducznost,” (inicjowała je Konradowa, żona kanonika od św. Jura); jednym z głównych przedmiotów troski była obawa przed zdemoralizowaniem dziewcząt w „pańskich” polskich lub żydowskich domach. Pożyteczne społecznie stowarzyszenie „ Widrodżenie” kierowane przez Zofię Parafanowicz walczyło z alkoholizmem i nikotynizmem, używając hasła, że wpływy z akcyzy trafiają do polskich urzędów. Mimo podziałów, mimo rywalizacji, w większości organizacji kobiecych obowiązywało przesłanie Natalii Kobryńskiej o konieczności otrząśnięcia się z polskiego kulturalnego pokostu. W listopadzie 1918 r. konflikt cywilny zmienił się w konflikt zbrojny. W szeregach Strzelców Siczowych i Armii Hałyckiej walczyły kobiety m.in.: chorąży Ołena Stepanina, chorąży Zofia Haleczko, dziesiętnik Michjałyszyna, strzelec Dmyterkowa. Nie tylko Polacy mieli swoją Ochotniczą Legię Kobiet.

Zjazd Sojuszu Ukrainek w 1921 r odbywał się, gdy nie obeschła krew, nie obeschły łzy po utraconej Niepodległości, gdy część żołnierzy Strzelców Siczowych siedziała w polskich więzieniach, a część zmuszona była do emigracji. Słowa „szcze ne wmarła” brzmiały prowokacyjnie dla polskiego Lwowa. Otworzył obrady Ołena Siczyńska, prezentowana jako wzór Matki-Ukrainki. Jej syn Mirosław Siczyński w kwietniu 1908 r. zastrzelił Namiestnika Galicji Andrzeja Potockiego; skazany na śmierć, ułaskawiony przez Franciszka Józefa, w 1911 r uciekł z więzienia w Stanisławowie. Dla Polaków był mordercą, terrorystą; dla społeczności ukraińskiej bohaterem, którego portrety sprzedawano na bazarach. Szwagrem Siczyńskiego był Eugeniusz Łewickij, współzałożyciel Ukraińskiej Partii Radykalnej, później Ukraińskiej Partii Narodowo-Demokratycznej, poseł do Sejmu Autro-Wegier, a w 1918 r członek Ukraińskiej Rady Narodowej. Jako bohatera prezentowała go na zjeździe przewodnicząca Sojuszu Konstancja Małycka, znana autorka książek dla dzieci. W swoim wystąpieniu programowym wzywała, by kobiety w swoje ręce wzięły odpowiedzialność za przyszłość narodu. Sojusz Ukrainek świadomie wpisał się w związek polityczny z przebywającym na emigracji rządem Zachodnioukraińskiej Republiki.

Inteligencja ukraińska była ograniczonym kręgiem osobowym. Na opisywanym zjeździe do zarządu Sojuszu wybrane zostały dwie kobiety, w przyszłości dominujące w stowarzyszeniu: Milena Rudnicka-Łysiakowa i Ołena Fedak – Szeparowicz. Ojciec Ołeny urodzony w Przemyślu Stefan Fedak (1861-1937), prawnik, adwokat lwowski, należał do jednych z najbardziej znanych działaczy społecznych ruchu ukraińskiego; współtworzył Proświtę, pracował dla największych spółdzielni ukraińskich, zakładał różnorodne stowarzyszenia kulturalne i społeczne, w 1899 razem z Eugeniuszem Łewickim tworzył Ukraińską Partię Narodowo-Demokratyczną, w powstałym w listopadzie 1918 r rządzie Zachodnioukraińskiej Republiki był ministrem ds aprowizacji. Fedak miał trzy córki i jednego syna. Ołena (będziemy o niej dalej pisać) stała się aktywistką Sojuszu Ukrainek, Olga wyszła za Jewhena Konowalca, Sofia za Andrieja Melnika; obaj stali się liderami skrajnie nacjonalistycznego nurtu. Syn lwowskiego adwokata Stefan (1901-1945) był żołnierzem Strzelców Siczowych i Armii Hałyckiej. W 1920 r. współorganizował konspiracyjne struktury Ukraińskiej Organizacji Wojskowej UWO; 25 września 1925 r dokonał nieudanego zamachu we Lwowie na Naczelnika Państwa Józefa Piłsudskiego. Skazany na 6 lat, zwolniony został z więzienia w 1923 r i wyjechał do Niemiec.

Myłena Rudnicka (1892-1976) urodziła się w zamożnej, mieszczańskiej, rodzinie w Zborowie, mieście leżącym wówczas w woj. tarnopolskim. Wspominała, że w dzieciństwie używano w jej rodzinnym domu języka polskiego. Ojciec Jan Rudnicki był notariuszem pochodzącym z rodziny o polsko-ukraińskich korzeniach. Ożenił się z pochodzącą z Żydów galicyjskich Idą Szpigel, która przyjęła religię męża (na chrzcie otrzymała imię Olga) i wychowywała dzieci w poczuciu tożsamości ukraińskiej. Starszy brat Mychajło Rudnicki (1889 – 1975) był znanym ukraińskim krytykiem literackim i pisarzem. Młodszy, Jan, znany pod pseudonimem Iwan Kedryn, był dziennikarzem, historykiem, działaczem politycznym związanym z UNDO3. W 1910 r. Milena ukończyła polskie lwowskie gimnazjum, a następnie studiowała we Lwowie i w Wiedniu, w 1917 r. obroniła pracę doktorską, a w 1923 r. uzyskała uprawnienia nauczycielskie i w tym zawodzie pracowała do 1928 r. we Lwowie, w seminariach nauczycielskich, a także wykładała na wyższych kursach pedagogicznych. W 1919 r. wyszła za mąż, małżeństwo nie było udane, formalnie rozwiązano je w 1930 r.

Od 1919 r. Rudnicka łączyła aktywność w Sojuszu Ukrainek z publicystyką na łamach pisma „Nasza Meta”, związanego z Ukraińską Partią Socjaldemokratyczną. Pisywała o kulturze, o obowiązku patriotycznego wychowywania dzieci, o obowiązkach społecznych kobiet. Echem odbił się jej artykuł, krytykujący bierność ukraińskich kobiet podczas walki o Lwów.4 W tym samym piśmie publikowała inna aktywistka Sojuszu, pochodząca ze Stanisławowa, wychowanica Kobryńskiej Helena Kisielewska, znana jako Olga Haliczanka (1869-1956). Po likwidacji przez władze pisma socjaldemokratów, Kisielewska założyła w 1923 r Kołomyi redakcję własnej gazety, dwutygodnika „Żinocza dola” (Kobiecy los) z dodatkami dla chłopek (Żinocza wola) i dla młodzieży „Świet Mołodi”. Dziedzictwem ożywienia kulturalnego z czasów austro-wegierskich było upowszechnione czytelnictwo prasy. W okresie międzywojennym ukazywało się w Galicji Wschodniej aż 54 różnych pism ukraińskich: mawiano „chata bez czasopysu jak bez wikna”. Swoje pismo kobiece „Nowa Chata” wydawała kooperatywa upowszechniająca sztukę ludową (Ukraińskie Narodowe Mystectwo). W prasie codziennej wyodrębnione były „Żinowe stronki” (kąciki kobiece). Wydawano także rosyjskojęzyczne pismo kobiece „Oczag (Ognisko) żurnal ruskoj żyńszczyny”, redagował je mężczyzna Ukrainiec Onyszkiewicz. W Pradze, gdzie skupiła się emigracja, ukazywało się „Le femme slave” (Kobieta Słowianka) pod redakcją Marii Omelczanko.

U podstaw Sojuszu Ukrainek było hasło: jeśli ktoś wystąpi przeciw Ukrainie, znajdzie na szańcach, równorzędne mężczyznom, kobiety. Atmosfera lat dwudziestych łagodziła nastroje bojowe, choć nie zmieniała stosunku do Polski i Polaków. Widoczne było bankructwo wiary w czyn zbrojny. Decyzja Rady Ambasadorów przy Lidze Narodów z 1923 r. przekreśliła nadzieję na autonomię pod kontrolą i patronatem Ligi. Trwały jeszcze partyzanckie akcje UWO, w tym zamachy terrorystyczne; ale spotykały się z rosnąca niechęcią w pragnącej spokoju społeczności ukraińskiej. Dominująca politycznie w Galicji Wschodniej partia UNDO wybrała drogę legalności; utrzymując bezkompromisowy stosunek do Polaków, nie rezygnując z idei niepodległości, uznano za przydatne wykorzystanie możliwości działań legalnych: udział w wyborach parlamentarnych i samorządowych, rozwój szkolnictwa, instytucji kulturalnych, organizacji samopomocowych, ukraińskiej spółdzielczości. W 1922 r. wzywano do bojkotu wyborów, społeczność ukraińską Galicji w Sejmie reprezentowali ugodowcy-polonofile i komunizujący radykałowie. Powstałe w 1925 r UNDO (Ukraińskie Narodowo – Demokratyczne Zjednoczenie) przeciągnęło na swoja stronę 6 parlamentarzystów, decyzja o udziale w wyborach umożliwiła określenie poparcia społeczeństwa ukraińskiego do narodowo-demokratycznej partii. W wyborach 1928 r do Sejmu i Senatu wybrano w całej Polsce 57 Ukraińców (45 posłów i 12 senatorów), przedstawicielstwem całego społeczeństwa ukraińskiego uznała się Ukraińska Reprezentacja Parlamentarna skupiająca 26 posłów i 9 senatorów; był to klub parlamentarny galicyjskiego UNDO. W tych wyborach mandat poselski zdobyła Milena Rudnicka (od 1928 r przewodnicząca Sojuszu Ukrainek i członek władz krajowych UNDO), do Senatu weszła jej koleżanka Helena Kisielewska. Na posiedzeniu w dniu 29 marca 1928 r. poseł Dymitr Lewicki złożył imieniem ogółu posłów ukraińskich następujące oświadczenie:

My przedstawiciele tej części wielkiego ukraińskiego narodu, która znalazła się w granicach Rzeczypospolitej Polskiej, wstępując do polskich izb ustawodawczych, oświadczamy niniejszem przed całym światem: zwyż sześć miljonów ukraińskiej ludności żyje zwartą masą w Polsce, stanowiąc znaczną i niewątpliwą większość w Galicji wschodniej wraz z Łemkowszczyzną, w Chełmszczyźnie, na Podlasiu, Polesiu i na Wołyniu i zajmuje na południowo-wschodnich i wschodnich ziemiach Rzeczypospolitej Polskiej wielki i jednolity obszar około 200 tysięcy kilometrów kwadratowych. Ziemie te łączą się bezpośrednio z dalszem zwartem ukraińskiem terytorjum na wschodzie (z Ukrainą nadnieprzańską), na południu (Zakarpacie) i na południowym wschodzie (Bukowina i Besarabia) i tworzą jego nierozdzielną część składową. Od wieków naród ukraiński jest autochtonem tych ziem. Wchodziły one niegdyś w skład państwa kijowskiego, tworzyły następnie samoistne państwo halicko-włodzimierskie, częściowo należały później do państwa, utworzonego przez hetmana Ukrainy, Bohdana Chmielnickiego, a nawet i pod obcym zaborem (litewskim, polskim, austrjackim i rosyjskim) nie straciły nigdy swej narodowej odrębności i nigdy nie wyrzekły się dążenia do niepodległości państwowej. Kontynuując swe niewygasłe tradycje historyczne i uwzględniając niewątpliwie ukraiński charakter swych ziem oraz wykonywując święte prawo każdego narodu do zupełnego samostanowienia o sobie, zrealizował ukraiński naród w niedawnej przeszłości na wszystkich swych ziemiach swój narodowy, testamentem pokoleń przekazany mu, ideał niepodległości państwowej: a) proklamując czwartym uniwersałem Ukraińskiej Centralnej Rady w Kijowie w dn. 22 stycznia 1918 r. Ukraińską Rzeczpospolitą Ludową na ukraińskich ziemiach b. zaboru rosyjskiego, b) powołując do życia ustawą Ukraińskiej Rady Narodowej we Lwowie z dn. 19 października 1918 roku państwo ukraińskie na ukraińskich ziemiach b. austrjacko-węgierskiej monarchji (Wschodnia Galicja, Bukowina i Zakarpacie) i w końcu c) proklamując w Kijowie aktem z dn. 22 stycznia 1919 r. połączenie obu ukraińskich organizmów państwowych w zjednoczoną, niepodległą Ukraińską Rzeczpospolitą Ludową. W obronie tego swego państwa przeciw przemocy ze strony Rosji, Polski i Rumunji przelał naród ukraiński w latach 1918— 1919 morze krwi i złożył w ofierze życie swych najlepszych synów, poległych na polach bitew lub zamęczonych w obozach jeńców. Z największą dumą wspominamy ten bohaterski okres naszej niedawnej historji. Kłonimy głowy w najgłębszym szacunku przed cieniami naszych narodowych bohaterów, wierni ich świętemu testamentowi. Ulegliśmy przemocy. Lecz niezłamani oświadczamy uroczyście, że najwyższym, świętym i niezachwianym ideałem naszym jest niepodległe, ukraińskie państwo narodowe na wszystkich ziemiach ukraińskich Dlatego wszystkie międzynarodowe akty, któremi odwieczne ukraińskie ziemie: Wschodnią Galicję wraz z Łemkowszczyzną, Chełmszczyznę, Wołyń, Podlasie i Polesie przyznano Polsce, a mianowicie: traktat zawarty w Rydze w dniu 18 marca 1921 roku i decyzję Rady Ambasadorów w Paryżu z dn. 14 marca 1923 r. jako akty, któremi pogwałcono prawo ukraińskiego narodu do samostanowienia o sobie, uważamy de iure za nieprawomocne. Toteż wstępując do polskich izb ustawodawczych, będziemy i tą drogą dążyć do urzeczywistnienia najwyższego prawa ukraińskiego narodu5

To stanowisko świadczyło, że przy obowiązującej doktrynie państw narodowych, problem ukraiński był nierozwiązywalny. Na wskazanym obszarze, nawet pomijając problem braku świadomości narodowej znacznej części mieszkańców, Ukraińcy nie byli jedynymi autochtonami. Nie można było za „obcych” „czużeńców” uznać zamieszkałą tam od setek lat ludność polską lub żydowską. Krew polskich „orląt” walczących o polski Lwów stanowiła fundament polskiej tożsamości. Oświadczenie Lewickiego nie było wyrażeniem woli całego społeczeństwa ukraińskiego w Polsce; istniały wyraźne różnice między społecznościami ukształtowanymi w zaborze austriackim a rosyjskim (Wołyń, Polesie, Podlasie). To narzucenie reprezentatywności, przy wyraźnie zadeklarowanej nielojalności wobec państwa polskiego utrudniało w innych, od Galicji Wschodniej, regionach dążenie do wolności narodowościowych i religijnych. Tych różnic między zaborowych nie stworzył wojewoda wołyński Józefski, faworyzując w swym województwie Ukraińców, uchodźców z Kijowszczyzny. Problemy narodowościowe zdefiniowała tam obłędna polityka carska poprzez przymusową rusyfikację i narzucenie greko-katolikom prawosławia; w efekcie tworząc z części Rusinów „prawdziwych Polaków-katolików”, a z innych „prawowiernych Rosjan” Z tych różnic między zaborowych wynikała niska popularność poza Galicją partii UNDO a także, opisywanego Sojuszu Ukrainek. Na Wołyniu ruch kobiecy zrzeszył się w Sojuszu Żinok Ukrainok Hromadskiej Praci kierowanym przez żony znanych polityków „petlurowców”: Masłową, Skrypnikową, Burową. Za granicą aktywnie funkcjonował Sojusz Ukrainek w Detroit kierowany przez Annę Kuryłok, pasywne były zawiązane organizacje SU w Pradze, Bukareszcie, Warszawie. W stolicy Czech dominowała Ukraińska Żinowa Rada stworzona przez emigrantki z Ukrainy Naddnieporzańskiej: Zofię Russową i Marię Omelczanko.

Deklaracja Lewickiego rodziła konsekwencje polityczne. Miarodajną dla opinii polskich środowisk politycznych, nie tylko endeckich, był głos Gluzińskiego: „Temu naporowi miał się przeciwstawić naród polski, rozbity na zabory, pozbawiony oparcia na zewnątrz, żyjący nawet w okresie pozytywizmu tradycjami romantycznemi, miękki i naiwny. Azjatycki podstęp i kłamliwość brane były i po dziś dzień bywają brane za dobrą monetę. /… / Ideologja ukraińskiego ruchu w interpretacji Ukraińców wschodniomałopolskich — powtarzam — nie da się nigdy pogodzić z polską racją stanu. Cóż z tego, że Petlurowcy ukrainizm pojmują inaczej? Ci emigranci nie mają tutaj głosu, nie mają dziś ani jednej szansy, by głos ich wpłynął na stosunek spadkobierców prof. Hruszewskiego do Polski. Ci wierni sojusznicy Berlina są w tej sprawie jedynie miarodajni i dla szczerej ugody z Polską musieliby wyrzec się siebie6. „Wojenne” głosy rozbieżne były z rzeczywistością. UNDO deklarując wolę dążenia do niepodległości Ukrainy, w granicach sięgających Nowego Sącza i Lublina, jednocześnie stał na gruncie legalizmu, szacunku dla polskiej Konstytucji. Wbrew obiegowej opinii, po 1927 r. działalność terrorystyczna w Galicji Wschodniej była w zaniku, hasła wojenne UWO odrzucane były przez większość chłopskiej społeczności. Zdarzały się akty przemocy, napady na pocztę i banki, próby podłożenia bomb, zamachy na funkcjonariuszy państwa lub na „zdrajców”, podpalania stogów… Ale ilość tych zdarzeń była nie tylko nieporównywalnie mniejsza niż na początku lat 20-tych, a także nie odbiegała od średniej statystycznej w innych, „prawdziwie polskich” województwach. Przeniesienie formy aktywności niepodległościowej na grunt walki cywilnej, w tym poprzez samoorganizację społeczną w celach oświatowych, kulturalnych, ekonomicznych przynosiło korzyść państwu polskiemu. Celem bowiem każdego państwa nie jest i nie powinno być przetwarzanie świadomości narodowej, ale troska by było mniej analfabetów i mniej nędzy. Upowszechnienie spółdzielczości ukraińskiej, nawet jeśli odbywało się pod hasłami ekonomicznej walki z Żydami i Lachami, poprawiało dobrobyt ogółu społeczeństwa. Liczba kooperatyw ukraińskich wzrosła w latach 1927-1937 z 1510 do 3097, liczba członków spółdzielni z 177 tys do 587 tys, obroty z 48 mln zł do 115 mln zł7. Do największych w Galicji Wschodniej należały:Trud (założony w 1902 r) z 3-letnia szkoła zawodową, kursami zawodowymi, prowadzący pracownie sukien i bielizny, posiadający we Lwowie kamienicę Rynek 39; Spółdzielnia Ukraińskie Narodowe Mystectwo (od 1922 r), upowszechniające przemysł i sztukę ludową. Działały: Centrala Spółdzielcza RSUK (Rewizyjny Sojusz Ukraińskich Kooperatyw), Centrosojuz – (spółdzielczość wiejska, obrót 36 mln zł w 1936 r, 7 sklepów we Lwowie); Masłosojuz (17 sklepów we Lwowie, eksport do Niemiec i Anglii). Ten rozwój spółdzielczości służył emancypacji kobiet. W 1936 członkami spółdzielni w Galicji Wschodniej było 83 931 kobiet (15,5%); jednym z dyrektorów Masłosojuza była Olga z Tyczyńskich Baczyńska. Do jednych z największych spółdzielni należała kobieca „Dola” powstała przy stowarzyszeniu księżych żon, kierowana przez Natalię Dzierewicz. W Lwowie wszystkie spółdzielnie ukraińskie były kobiece. Do tego przybywało prywatnych inicjatyw: Olga Lewicka prowadziła lwowską fabrykę chemii gospodarczej, Awdykowicz i Glińska były właścicielkami fabryki cukierków z 4 sklepami; Wiera Moroz prowadziła magazyn „Toma” zaopatrujący mieszkańców w przybory szewskie, kobieca była, ceniona za znakomite miody, spółdzielnia „Pszczelarz”. Wielką zasługą aktywistek z „Sojuszu Ukrainek” było ograniczenie nieszczęścia analfabetyzmu wśród wiejskich dziewcząt; pod koniec XIX w. szacowano analfabetyzm kobiet w Galicji na 70-80% ogółu, w 1937 r. wszystkie dziewczęta objęte już były obowiązkiem szkolnym. Nie da się także przecenić ważnej roli „Sojuszu” w upowszechnianiu zasad higieny (zmniejszające zagrożenie epidemiologiczne), w szkoleniach z zakresu prowadzenia gospodarstw domowych, w kursach zawodowych i upowszechniających umiejętności rękodzielnicze. Nawet dyktowane ideologią popularyzowanie strojów i zwyczajów ludowych, organizowanie chórów i zespołów tanecznych, w efekcie przyczyniało się do podniesienia statusu społecznego kobiet wiejskich; jako wzór pokazywano dawne Kozaczki, które pod nieobecność mężów potrafiły zarządzać chutorami i bronić domów przez Tatarami.

Mądra polityka władz państwowych, a przykład takiej dał wojewoda wołyński H. Józewski, mogła taką aktywność społeczną Ukraińców wykorzystać dla dobra Rzeczpospolitej. Tylko, że to wymagałoby przekroczenie uprzedzeń; a tu nawet Józewski odgradzał „swoich” wołyńskich „kordonem sokalskim” od „wrogich nacjonalistów” z Małopolski Wschodniej. Niespełniona obietnica otwarcia uniwersytetu ukraińskiego, likwidacja szkół ukraińskich (liczba ich spadła w latach 1927-1935 z 745 do 382), a przede wszystkim wymuszanie patriotyzmu represjami, takie były realia czasów sanacyjnych. Piłsudski mawiał, że Ukraińcy od Polski nie mogą mniej dostać, niż mieli za czasów Austro- Węgierskich; ale jego słowa nie miały pokrycia. Co gorsze to on, tak świadczył Składkowski, był inicjatorem tzw „pacyfikacji” jesienią 1930 r. Od września do listopada po wsiach ukraińskich grasowały oddziały wojskowe, dokonując brutalnych rewizji, aresztowań, niszcząc w barbarzyński sposób własność chłopską (zalewanie cukru naftą, rozsypywanie soli, palenie strzech, konfiskowanie ziarna siewnego na furaż dla koni), wymierzając karę chłosty, a nawet gwałcąc ukraińskie dziewczęta. Miała to być nauczka za wspieranie terrorystów z UWO; przyniosła jednak skutek wprost przeciwny. Terroryzm przestawał po 1927 r. być w Galicji Wschodniej istotnym problemem, rozpadały się struktury UOW, resztki organizacji można było rozbić normalną policyjną pracą (tak jak dawano sobie radę ze znacznie groźniejszym terroryzmem komunistycznym). Upokorzenie społeczeństwa brutalną pacyfikacją spowodowało radykalizację nastrojów młodzieży, upadający UWO zastąpiony został nowym, prężnym, zafascynowanym faszyzmem UON (organizacją ukraińskich nacjonalistów), zwiększyła się ilość aktów terroru, ofiarami zamachów stali się znani politycy Hołówka i Pieracki…

Wpłynęło to także na kierunek rozwoju ukraińskiego ruchu feministycznego. Rudnicka, przewodnicząca Sojuszu Ukrainek, poseł w kadencji 1928-30, powtórnie wybrana na kadencję 1930-35, wielokrotnie występowała w obronie podstawowych praw galicyjskich Ukraińców. Skutecznie obroniła młodzież ze Stanisławowa; rozwiązano tam gimnazjalne klasy przedmaturalne w odwecie za odmowę młodzieży udziału w uroczystościach 3 Maja8. Broniła także prawa istnienia swojego „Sojuszu” zawieszonego decyzją starosty lwowskiego za nielegalną zbiórkę pieniędzy na pomoc więźniom politycznym podczas mszy św. za duszę Olgi Besarabskiej (zabitej w walce terrorystki z UWO)9. W grudniu 1931 r na posiedzeniu Sejmu odbyła się dyskusja na kolejnym wnioskiem Rudnickiej, w obronie likwidowanych trzech ukraińskich szkół10; dyskusja dotycząca bardziej „pacyfikacji” niż szkolnictwa. Komisja sejmowa nie poparła wniosku posłanki, poseł sprawozdawca Wójtowicz, tłumaczył likwidację państwowego gimnazjum ukraińskiego w Tarnopolu i prowadzonych przez Ridną Szkołę prywatnych gimnazjum w Drohobyczu i Rohatyniu, tym że szkoły nie wychowują w duchu państwowym i nie wyuczają poszanowania dla władz państwowych. Przypomniał wystąpienie Składkowskiego o przyczynach pacyfikacji Małopolski Wschodniej; podczas pacyfikacji aresztowano 1143 osoby, w tym 580 uczniów z tego 360 gimnazjalistów. W gimnazjach rozdawano ulotki UWO, zbierano pieniądze dla więźniów politycznych, prowokacyjnie zachowano się w imieniny Marszałka. Uczniowie gremialnie uczestniczyli w obchodach 1 listopada 1928 r, za to bojkotowali obchody 11 listopada, demonstrowali na grobach Strzelców Siczowych.

Odpowiedź Rudnickiej przerywana była okrzykami: „precz z polskiego Sejmu! Do Genewy! Do Berlina!”. Ukraiński posłanka mimo tych wrzasków spokojnie punktowała. Przypomniała, że najpierw w sierpniu był wiec w Tarnopolu, żądanie pogromu Ukraińców i likwidacji gimnazjum, potem w nocy 21/22 września masowe rewizje u uczniów i ich rodziców, a po nich 25 września, zanim rozpatrzono zarzuty wobec aresztowanych, rozwiązanie gimnazjum. Aresztowano 22 uczniów i 1 nauczyciela, tylko trzech chłopców, którzy przyznali się do podpalania stogów, postawiono przed sądem. Ława przysięgłych, w większości polska, ich uniewinniła, bo przyznanie wymuszono na posterunku policji siłą. Nauczyciel Jan Hałaszyński oskarżony o zbiórkę na UWO, w rzeczywistości zbierał na kolonie szkolne. Od 1919 r nikt z uczniów nie był skazany za terroryzm; jedyne kary to za działalność w PŁUST (harcerstwo ukraińskie zdelegalizowane w 1928 r). Łamanie dyscypliny to wynik zmuszania do udziału w polskich uroczystościach, upamiętnianie grobów Strzelców Siczowych, to zdaniem posłanki, powinność młodzieży. Gimnazjum w Tarnopolu było jedynym ukraińskim państwowym gimnazjum w całym województwie dla 900 tys Ukraińców, ludność polska ma 12 państwowych gimnazjum i 1 szkołę przemysłową. „To przez to narasta atmosfera goryczy, podobna była u waszej młodzieży przed 1918 r, jeśli cenicie czyny waszej młodzieży, czemu za to samo potępiacie ukraińską. Lud ukraiński nawet pozbawiony inteligencji nadal będzie narodem, nadal będzie domagał się swoich praw” Odpowiadała Rudnickiej krajanka z Lwowa, polska działaczka ruchu kobiecego, Maria Jaworska. „Dla tych którzy gościli śp. Hołówkę nie jest obojętna atmosfera, w której wychowano jego morderców. Dyrektor gimnazjum w Drohobyczu Kuźnowicz to opiekun nielegalnego Płasta, tam w ulotkach piszą „my krwawo odpłacimy wrogom za naszą krzywdę”. Zwalczamy zoologiczny nacjonalizm, stwarzamy nowy typ Polaka i Ukraińca.”. Wsparł ukraińską posłankę Zygmunt Piotrowski z PPS deklarując w imieniu swojej partii: „wobec wezbranej fali szowinizmu uznajemy, że mniejszości narodowe powinny być równouprawnione pod względem prawa do języka, szkoły, kultury.”

Nie tylko wystąpienia sejmowe budziły niechęć polityków sanacji. Rudnicka wraz z innymi politykami UNDO zgłosiła do Ligi Narodów skargę na działania „pacyfikacyjne”, osobiście pojechała do Genewy by tam bronić spraw ukraińskich. Liga, pod wpływem polskiej dyplomacji, uznała, że pacyfikacja nie była formą prześladowania narodowościowego. Mimo korzystnego dla rządu polskiego werdyktu politycy sanacyjni piętnowali Rudnicką, zarzucając jej „targowicę”. Posłanki i senatorki BBWR skierowały protest do UNDO określając Rudnicką, jako „osobę znaną z obrony w Genewie działaczy ukraińskich odpowiedzialnych za mord Hołówki”. „Nie wolno przyjmować obowiązków wobec państwa a działać na jego szkodę /../ Ukraińcy tylko dzięki Polsce mogą odzyskać wolność, masy ukraińskie zdają sobie sprawę że wśród ucywilizowanych ludów nie zdarza się skrytobójstwo wobec osoby która z ufnością korzystała z ich gościny. Pani sieje wiatr, z które będzie burza niszcząca wspólną wolność.11 W czerwcu 1932 r Milena Rudnicka uczestniczyła w wiedeńskim kongresie mniejszości narodowej. Prasa polska odnotowała: „Mowa pos. Rudnickiej pod płaszczykiem ostrej krytyki ligi narodów za złe kompromisowe załatwienie skarg ukraińskich w sprawie pacyfikacji w Małopolsce Wschodniej, była nowem, pełnem jadowitej nienawiści wystąpieniem przeciwko Polsce, a jednocześnie pośrednio przyznaniem się do wewnętrznej porażki w lidze narodów. P… Rudnicka była gorąco oklaskiwana przez niemców i iredentystów węgierskich..12”.

We wszystkich kadencjach polskiego parlamentu wybranych było 129 posłów i senatorów Ukraińców, w tym tylko 3 kobiety. Rudnicka, swoimi bezkompromisowymi wystąpieniami, zdobyła w oczach polskiej opinii publicznej „czarną legendę”, przesłaniając swoją sławą większość męskich, ukraińskich polityków. Niestety, przyszło jej za to zapłacić końcem kariery parlamentarnej. W 1935 r zarząd UNDO wynegocjował z sanacyjnym OZN umowę koalicyjną, określającą możliwość tworzenia wspólnych list wyborczych. Ugoda była rozsądnym kompromisem. „Wielki głód”, ludobójstwo Ukraińców na obszarze ZSRR, ukazało rzeczywiste niebezpieczeństwo; tu już nie chodziło o mniejszą czy większą autonomie narodową, ale o fizyczne przetrwanie narodu. W zmieniającym się otoczeniu międzynarodowym Rzeczpospolita Polska wydawała się najlepszą gwarancją uchronienia podstawowych praw Ukraińców. Politycy z UNDO mieli też świadomość ułomności polskiej demokracji, ordynacja w 1935 r praktycznie eliminowała możliwość zdobycia mandatów poselskich przez opozycję. Wyborem był bojkot lub kompromis z rządzącymi. Mandat poselski nie chronił osobistego bezpieczeństwa; 30 byłych parlamentarzystów ukraińskich trafiło we wrześniu 1930 r. do więzień (cień słynnych „wyborów brzeskich”), wiece parlamentarzystów były wielokrotnie zakazywane administracyjnie lub rozbijane przez bojówki, broszury, nawet z wystąpieniami sejmowymi, były konfiskowane przez cenzurę. Ale mimo tego mandat poselski umożliwiał obronę legalnych działań społecznych, obronę szkolnictwa i spółdzielczości, prawa do własnego języka i kultury. Zdaniem polityków UNDO to nie terror, nie przemoc, lecz cierpliwa, pozytywistyczna działalność przynieść może w dalekiej perspektywie realizację marzeń o własnym, niepodległym ukraińskim państwie. Z tego względu zarząd UNDO zgodził się na ugodę, gwarantująca uzyskanie 15 miejsc w Sejmie dla ukraińskiej reprezentacji (w rzeczywistości uzyskano 13 miejsc w Sejmie i 4 w Senacie). Rudnicka jako członek władz UNDO porozumienie zaakceptowała. Ale nacisk ze strony polityków OZN, w tym zwłaszcza sanacyjnych pań posłanek i senatorek, spowodował, że UNDO nie mogła wysunąć ją jako kandydata.

W efekcie Sojusz Ukrainek nie zgodził się na ugodę, wezwał do bojkotu wyborów. Krytycznie opisała to gazeta UNDO „Diło”, pod charakterystycznym tytułem „Bunt kobiet”. Pisano „nieuzasadnione i niezrozumiałe wystąpienie naszych kobiet”; przypominano, że wcześniej SU był za udziałem w wyborach i kompromisem, Rudnicka jako członek władz NDO głosowała za ugodą. Bojkot przedstawiano jako prywatne pretensje z powodu niewystawienia kandydatury Rudnickiej. Dziwne, zdaniem „Diło”, było, że do bojkotu wzywała także Maria Bilak, której mąż jest kandydatem UNDO13. Krytyczny tekst był wstępem do nagonki na Sojusz i jego przewodniczącą. Przyłączył się do niej nawet brat Rudnickiej Iwan Kedryn, pełniący funkcję rzecznika prasowego ukraińskiej reprezentacji parlamentarnej. Krytykę prasową uzupełniała plotka. Wytykano, że Rudnicka jest Żydówką, rozwódką, ateistką niemoralnie się prowadzącą. Sojusz zmuszony był wydać oświadczenie o pozytywnym stosunku do kościoła grekokatolickiego, a Rudnicka musiała upokorzyć się tłumaczeniem, że nie ponosi winy za rozpad małżeństwa. Zarzucano jej także przyjacielskie kontakty z hitlerowcami, czego dowodem miał być telegram z pozdrowieniami nadesłany przez Magdę Geobbels, na zjazd kobiecy. Formalnie usunięta została z partii UNDO. Mimo tej nagonki Sojusz nie osłabł. Od 1934 r. konsekwentnie realizował ideę zjednoczenia ukraińskiego ruchu kobiecego, w Stanisławowie odbył się Wszechświatowy Kongres Ukrainek. Od 1935 r Rudnicka wspólnie z Szeparowicz redagowały pismo Sojuszu „Żinka”. Liczba członkiń zwiększyła się od 1935 do 1936 o 11 tysięcy. Na zjeździe w kwietniu 1936 r Sojusz legitymował się liczbami: 39 199 członkiń, 73 filie w miastach i miasteczkach, 763 krużka wiejskie. W nowym zarządzie zasiadały: prezes Rudnicka, I wiceprezes Ołena Fedak-Szpanowicz, II wice Olga Cipanowska, sekretarz Mirosława Mryc, skarbnik Wiera Jackewycz-Kos. Na łamach coraz bardziej popularnej „Żinki” publikowała swoje teksty także Helena Kisielewska i nestorka ukraińskiej literatury Konstancja Małycka. Utworzone kobiece referaty zajmowały się sprawami oświaty, zdrowia publicznego, kultury, sztuki i przemysłu ludowego, spółdzielczości, pomocy społecznej. Organizowano świąteczne obchody: 16 maja Święto Wolności (rocznica zniesienia pańszczyzny), 1 listopada Święto Żołnierza Ukraińskiego, obok tradycyjnego Dnia Matki obchodzono także Dzień Chłopki. Deklarowano, że praca wychowawcza Sojuszu Ukrainek prowadzona jest w „duchu Wielkiego Listopada”, jest częścią „borby za wolutu”, walki za Niepodległość Ukrainy.

Radykalizacja działań Sojuszu spowodowała, że 5 kwietnia 1938 r władze administracyjnie rozwiązały stowarzyszenie. Zakazano także wydawania i kolportażu „Żinki” Protesty w Sejmie, protesty na ulicach Lwowa i innych miast Galicji Wschodniej wymusiły ponowną rejestrację stowarzyszenia w październiku; warunkowaną zmianą zarządu. Wcześniej, 12 lipca 1938 r., aktywistki Sojuszu: Milena Rudnicka, Olga Szeparowicz., Konstancja Małycka, Zofia Parafanowicz zdecydowały się utworzyć własny ruch: Drużyny Kniahini Olgi. Ruch inspirowany hasłami faszystowskimi, blisko współpracujący z OUN.

Kurz zapomnienia okrył owe historie, gdy 17 września 1939 r. Rzeczpospolita, Ojczyzna Polaków, Ukraińców i Żydów została rozdarta przez dwóch totalitarnych agresorów. Miejsce marzeń o niepodległości zastąpiła modlitwa o łaskę przeżycia w tych ludobójczych warunkach.

1. Tadeusz Gluziński „Sprawa ukraińska” Warszawa 1937 s 33

2. Charewiczowa Łucja „”Ukraiński” ruch kobiecy”. Skupienie Zarzewia Lwów 1937

3. Sylwia Wójtowicz Studia Ukrainica Posnaniensia 4, 201-209 z 2016 r Działalność Iwana Kedryna Rudnickiego na rzecz porozumienia ukraińsko-polskiego lat 30 XX wieku w II RP s 203

4. Julia Kupidura Ukraińska prasa kobieca w Galicji Wschodniej w latach 1884–1939 STUDIA UKRAINICA POSNANIENSIA, vol. I : 2013, pp. 265-270.Adam Mickiewicz University Press, Poznań

5.Gluziński s 101-102

6.T. Gluziński s 119

7.Pobóg Malinowski W. „Historia polityczna Polski” Londyn 1956 t II s 586

8 Biblioteka Sejmowa Stenogramy 25 posiedzenie z 19 czerwca 1928 r,

9 Stenogram 60 posiedzenie 22 marca 1929 r

10Stenogram 41 posiedzenie Sejmu z 18 grudnia 1931 r

11Głos Ziemi Grodzieńskiej 7 październik 1931 nr 103 Posłanki – Polski piętnują działalność Mileny Rudnickiej.

12. Express Zagłębia z 7 lipca 1932 r nr 185 RVII „O Kongresie Mniejszościowym w Wiedniu” K. Jeziorański

13. Biuletyn Polsko-Ukraiński nr 34 (121) R IV z 25 sierpnia 1935 s 9

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Information

This entry was posted on 14 kwietnia 2019 by in Historia and tagged .

Zasady kopiowania z witryny FWiP

Wszelkie materiały publikowane w Centrum Informacji FWiP publikowane są na zasadach licencji Creative Commons 3.0 BY-NC (Uznanie Autorstwa - Użycie Niekomercyjne) chyba, że jest zaznaczone inaczej.

Odpowiedzialność za treść artykułów

Artykuły są wyrazem poglądów ich Autorów. Za treść przedruków, ogłoszeń itp., jeśli nie jest zaznaczone inaczej, odpowiada redaktor odpowiedzialny. Dokumenty i stanowisko Fundacji Wolność i Pokój muszą być sygnowane przez władze Fundacji zgodnie z jej Statutem

Kontakt z redakcją witryny FWiP

%d blogerów lubi to: