Fundacja Wolność i Pokój

Centrum Informacji

Ekspaci na peronie

Jarosław Kapsa

Telefon ze stacji granicznej Zbąszynek powiadomił polskich kolejarzy o przepuszczeniu pociągu specjalnego. Na peronie w Zbąszyniu oczekiwali na transport celnicy i straż graniczna. Pociąg wjechał, w środku byli Żydzi, sami Żydzi; ludzie, których pozbawiono prawa pobytu w Niemczech, a nie uzyskali podobnego prawa mieszkania w Polsce. Ekspatriowani, ekspaci…

W ciągu dwóch dni 28 i 29 października 1938 r., 5-tysięczny Zbąszyń był świadkiem scen zapowiadających nową epokę w dziejach Europy. Wyrzucanych z Niemiec nie tylko transportowano pociągami, przepędzano ich także pieszo przez granicę tak jak pastuch przepędza bydło. Zgodnie z decyzją Ministra Spraw Wewnętrznych, będącego jednocześnie Premierem, gen. Felicjana Sławoja – Składkowskiego, próbowano nie wpuszczać ich na teren Rzeczpospolitej. Bywały grupy przerażonych, straszonych strzałami karabinowymi, przepędzanych od kordonu do kordonu. Po dwóch dniach polskie władze zdecydowały się na gest humanitarny; zezwolono na pobyt ekspatów na terenie miasta; samo miasto otoczono kordonem wojska pilnującego, by z nadgranicznego Zbąszynia fala wyrzuconych nie rozlała się na całą Rzeczpospolitą. Stopniowo przepuszczano jedynie tych, którzy mieli w Polsce bliska rodzinę, gotową ponosić koszty ich utrzymania. W listopadzie z 9 tys przegnanych przez granicę, w Zbąszynie pozostało ponad 6 tys. „Można tu było spotkać wszystkich, przedstawicieli każdego wieku, każdego stanu i każdej warstwy społecznej. Widywano handlarzy starociami w kaftanach i z pejsami tak samo często jak naukowców o szlachetnych rysach twarzy i nienagannych manierach, anemicznych biedaków i wytwornych rajców, przygarbione, biednie ubrane mateczki i staruszków, jak również gimnazjalistów i studentów obu płci. Niektórzy przeczuwali nadciągające nieszczęście i zaopatrywali się przewidująco w większe sumy pieniędzy. Wielu jednak posiadało zaledwie marne kieszonkowe. Wszyscy oni mieli jednak jedną wspólną cechę: mówili tylko po niemiecku. Tylko niewielu z nich przybyło do Niemiec po wojnie, większość z nich tam się urodziła.1

Zbąszyń zmuszony był przyjąć największą grupę ekspatów; nie był jednak wyjątkiem. Podobne sceny działy się na przejściach granicznych: pod Bytomiem, pod Chojnicami i innymi. Ogółem na obszar Rzeczpospolitej wygnano ok 17-20 tys ekspatów. Pozwolono im zabrać z Rzeszy Niemieckiej walizkę z rzeczami osobistymi i 10 marek.

W języku dyplomatów jest słowo „retorsja”. Wy nam tak, to my wam jeszcze gorzej. Język dyplomacji jest zbyt subtelny, by wprost wyrażać słowa szantażu. W stosunkach między państwami człowiek staje się przedmiotem, zakładnikiem polityków. Zbąszyń w języku niemieckiej dyplomacji, był retorsją za polskie próby przerzucenia na Niemców odpowiedzialności za „polskich Żydów”. Retorsja unieważniła podstawową wolność każdego człowieka; odebrała sporej grupie ludzi prawa wyboru „swojej Ojczyzny” oraz możliwości bycia tym, za kogo się sami uważamy. O tym, że ktoś jest Żydem decydowali urzędnicy państwowi, a fakt bycia „polskim” czy „niemieckim Żydem”zależny był od decyzji rządzących polityków. Rzecz takowa wydaje się odrażająca i absurdalna zawsze i wszędzie; tym bardziej w czasach, gdy na gruzach wielonarodowych imperiów wyrosły narodowe państwa. Wyobraźmy sobie Żyda, z miasteczka założonego przez siedmiogrodzkich Sasów, mieszkańca Królestwa Korony Św. Stefana, obywatela Austro-Węgier, który na mocy traktatu w Trianon stał się Rumunem. Mógł się jedynie pocieszać: nie jest tak źle, mocą decyzji czterech zwycięskich mocarstw mógł stać się Zulusem.

Polska, jako państwo, musiała najpierw powstać, zyskać prawa podmiotu prawa międzynarodowego, zjednoczyć ziemie trzech zaborów, ustalić i obronić linie graniczne, a dopiero potem ustalić, kto konkretnie jest Polakiem. Ustawę o obywatelstwie Państwa Polskiego przyjęto 20 stycznia 1920 r (DzU nr 7 z 1920 r., poz 44); zawarto w nim przepisy odpowiadające ogólnoeuropejskim normom:

– Obywatel polski nie może być jednocześnie obywatelem innego państwa (art 1)

– Obywatelstwo z mocy ustawy przysługuje zamieszkałym lub urodzonym na terenie Państwa Polskiego, jeśli nie mają innego obywatelstwa (art 2)

– Obywatele innych państw pochodzenia polskiego mogą uzyskać obywatelstwo jeśli osiedlą się na obszarze polski i zrzekną innego obywatelstwa; muszą jednak złożyć dowody o polskim pochodzeniu (art 3)

– Obywatelstwo polskie nabywa się przez: urodzenie, zamążpójście, uznanie lub przysposobienie, nadanie; przyjecie urzędu publicznego lub służbę wojskową „o ile nie uczyniono przeciwnego zastrzeżenia” (art 4)

– Nadanie obywatelstwa polskiego może uzyskać: osoba prowadząca nieposzlakowany tryb życia, zamieszkała w Polsce 10 lat, posiadająca środki na utrzymanie siebie i rodziny, znająca język polski (art 8)

– W przypadku wyjątkowym obywatelstwo może być przyznane osobom, zwłaszcza zamieszkałych na terenach b. Cesarstwa Rosyjskiego, nie spełniającym ww wymagań. Nie mogą być one karane za przestępstwa przez sady polskie i nie mogą być w stanie upadłości. (art 9)

– Utrata obywatelstwa następuje gdy dana osoba: przyjmie obywatelstwo innego państwa; przyjmie urząd obcego państwa lub służbę wojskową w obcym państwie, bez zgody rządu RP (art 11)

– O nadaniu i utracie obywatelstwa polskiego decyduje Minister Spraw Wewnętrznych (art 12)

Dopuszczenie wyjątkowości procedury uznania obywatelstwa dla osób zamieszkałych na terenie Cesarstwa Rosyjskiego, wiązało się w styczniu 1920 r. zarówno z brakiem ustalonych na wschodzie granic, jak i przewidywaną falą migracji, powrotem Polaków zamieszkałych w głębi Imperium. Co do zasady: Polakiem (obywatelem Polski) stawał się każdy urodzony na obszarze odrodzonej Rzeczpospolitej, bez względu na świadomość narodową, czy miejsce zamieszkania. Polak urodzony na emigracji, mógł uzyskać obywatelstwo RP, jeśli udowodnił znajomość języka, kultury i historii. Otwarto także szansę dla uchodźców, zwłaszcza tych z „bolszewickiego raju”: Rosjanie, Gruzini, Tatarzy, Ukraińcy mogli ubiegać się o obywatelstwo. Skorzystało z tego m.in. kilkanaście tysięcy osób walczących po polskiej stronie w wojnie z bolszewikami. W latach II Rzeczypospolitej przyznano obywatelstwo polskie ok 200 tys „przesiedlonych” ze Śląska (wymiana ludności po decyzji o podziale Śląska) oraz ok 1,6 mln przybyłych z kresów wschodnich. Jednocześnie jednak na obszarach Niemiec, Austrii, Czech, Rosji a nawet Francji, Rumuni, Węgier pozostały spore grupy ludzi, urodzonych na terenach II Rzeczpospolitej, lecz nie utożsamiających się z odrodzonym państwem. Przykładem mógłby być znakomity pisarz Joseph Roth, urodzony w Brodach, w „polskiej” części Ukrainy; do śmierci nie utożsamiający się ani z nową, republikańska Austrią, ani z Polską czy Ukrainą, lecz określający siebie jako obywatel Cesarstwa Austro-Węgierskiego.

W latach 20-tych XX w. na terenie Niemiec mieszkało 550 tys Żydów, w tym 85 tys określanych jako Ostjuden (urodzonych na obszarze nowopowstałych państw wschodnioeuropejskich), z tego ponad 50 tys. kwalifikowało się do uzyskania obywatelstwa polskiego2. W Austrii mieszkało 200 tys Żydów, ponad połowa z nich urodziła się w innych państwach środkowoeuropejskich. W rzeczywistości tego typu formalna kwalifikacja obywatelstwa była fikcją. Zdecydowana większość Żydów była i czuła się lojalnymi obywatelami Niemiec, posługiwała się językiem niemieckim, uznawała za swoją kulturę niemiecką, część z nich bohatersko walczyło za Niemcy w czasie wojny światowej. Do rzadkości należały przypadki, by mieszkający w Niemczech Żydzi wstępowali do organizacji polonijnych, prenumerowali polskie gazety, korzystali z polskiej edukacji.

Problem tych obywateli/nieobywateli zaostrzył się w latach wielkiego kryzysu. Masowe bezrobocie, nędza dotykająca miliony Europejczyków, powodowało wzrost „narodowych egoizmów”. Za źródło problemów uznano „przeludnienie”, tym samym ratunek widząc w zachęceniu do emigracji „niechcianych” grup społecznych; a to w Europie Środkowej oznaczało chęć pozbycia się Żydów. Rząd i dowództwo wojska polskiego zaangażował się w wspieranie emigracji syjonistycznej do Palestyny. Poważnie także MSZ rozważał nabycie od Francji Madagaskaru i tam skierowanie żydowskiej emigracji. Pojawiły się nawet głosy o konieczności weryfikacji decyzji o przyznaniu obywatelstwa polskiego 600 tys Żydów przybyłych z Rosji, a tym samym wydalenie ich do ZSRR3. Na tym tle odczytywać należy debatę w Sejmie 23 marca 1938 r. na projektem ustawy o pozbawieniu obywatelstwa polskiego.

Projekt wpłynął do Sejmu 18 marca 1938 r (trzy dni po przyłączeniu Austrii do Niemiec), w trybie pilnym skierowano go do komisji i wyznaczono termin głosowania. Mimo oczywistej zbieżności „pilności sprawy” z sytuacją międzynarodową, w poselskiej debacie powód ten dyskretnie omijano.

Prezentował go, jako sprawozdawca komisji, Jan Hoppe, poseł OZN związany z grupą chadecką „Jutro Pracy”. Zdaniem posła są „dwa obrazy Polaków za granicą wzajemnie się wykluczające. Obraz gorącego patriotyzmu, ofiarności, heroizmu, pełen tęsknoty za krajem – taki widzieliśmy na Kongresie Polaków w Berlinie. Drugi obraz – ponury, mętny, nierzadko brudny, obraz obojętności albo wrogiego stosunku do Polski. Obywatel formalnie polski. () W tym obrazie będą ludzie reprezentujący obcą nam postawę moralną. W tym organizatorzy przemytu kobiet i domów publicznych w Argentynie i Brazylii, którzy sprawili, że słowo Polak w Ameryce Łacińskiej brzmi hańbiąco. Będą obywatele, którzy czynnie w Nowy Yorku organizują akcje szkalowania i demonstracji przeciw Polsce. Trzeba zerwać związek między tymi obrazami, gwałtownie potrzeba ochrony tych, którzy słowo Polska głęboko w sercu noszą, od tych co paszport polski mają, lecz wrogim stosunkiem niszczą imię Polski na świecie. Ustawa o obywatelstwie z 1920 przewiduje utratę obywatelstwa, tylko w nadzwyczajnych wypadkach. Potrzebne jest wyposażanie Państwa w nowe atrybuty4 . Ripostował poseł z Galicji Józef Morawski, wytykając, że wyjątkowy charakter ustawy tłumaczony jest przez przywoływanie wielkich wartości. „Gdy tak się uzasadnia unika się oświetlenia ujemnych stron. Powinno być odwrotnie – powinno być krytycznie badane, czy nie dotyka ludzi, którzy są niewinni. () Chodzi o więźniów brzeskich, nie tylko o Witosa; trzeba nam dziś koalicji, trzeba porozumienia z ludźmi, którzy stanowią dużą większość. Chodzi o to by takich ludzi nie krzywdzić pozbawieniem obywatelstwa, że działają na szkodę państwa lub z państwem utracili łączność”. Projekt skrytykował także inny poseł sanacyjnego obozu Wacław Witwicki, uwypuklając, że proponuje się karę banicji, stosowaną dawniej jako nadzwyczajną i bolesną karę. „Jeśli chcemy pozbawiać obywatelstwa, pod zarzutem szkodzenia krajowi czy utraty łączności, to konieczne jest ścisłe sprecyzowanie inaczej będzie to dowolna interpretacja, może być wykorzystana do politycznych rozgrywek”. Do średniowiecznej kary banicji porównywał ustawę poseł mniejszości żydowskiej Emil Sommerstein: „Pozbawienie obywatelstwa jest karą, którą należy stosować tylko w przypadkach szczególnych. Niezrozumiały pośpiech, ustawa wpłynęła 18.03.” Sądził, że ustawa nie służyć ma obronie imienia Polski w Ameryce Łacińskiej, ale wiąże się z Austrią. Tam istnieje sytuacja, która dotyka nie tylko Żydów, ale też katolików, ustawa ma przeszkodzić ucieczce z piekła nie tylko Żydom, ale i katolikom, wszystkimi, którzy nie akceptują rasizmu i neopogaństwa III Rzeszy. Nie potrzeba nam dziś banicji. Przyszedł czas skupienia wszystkich sił i oparcia państwa polskiego na prawie i sprawiedliwości. Ta ustawa nadweręża owe wartości”

Były to głosy odrębne od zdania większości. Emeryk Hutten-Czapski alarmował: „Kilka lat temu nadano obywatelstwo dużej licznie ludzi, jedni mówią 200 inni 300 tysiącom, którzy przybyli na teren Rzeczpospolitej. Rodzi to trudności, zwłaszcza w znalezieniu im zatrudnienia. Rzeczpospolita nie może być domem zajezdnym, do którego przybywa ten komu się podoba. Obywatelstwo to cenny klejnot, którego otrzymanie musi być uzależnione od interesu i dobra Rzeczpospolitej. Czapski przedłożył projekt rezolucji, wzywający rząd by nadawała obywatelstwo polskie „tylko osobom, co do których polskie pochodzenie nie budzi wątpliwości” Poseł Antoni Snopczyński obawiał się, „że nasza tolerancja, polskie dobre serce, spowoduje, że Minister Spraw Zagranicznych mało bezwzględnie stosować będzie ustawę. Polak, który nie zna języka jest Polsce niepotrzebny, a tym bardziej Polak żyjący nie etycznie, szkodzący państwu. Ustawa musi być bezwzględnie stosowana.” Podobnie argumentował poseł Włodzimierz Szczepański: „tak jak są prawa obywatelskie, tak są obowiązki. W Konstytucji jest art 1 – każde pokolenie obowiązane jest wysiłkiem własnym wznosić siłę i pozycję Państwa. Nie może wzrastać w siłę Rzeczpospolita, gdy posiada obywateli zimnych i obojętnych”. Dyskusje podsumował Jan Hoppe mówiąc: „Sprawa jest nagła bo alarmują. Jest alarm, czy to sprawa hiszpańska, czy oblężenie naszych konsulatów, gdy obywatele nagle sobie przypomnieli, że są Polakami.” Na takie dictum posłowie zdecydowaną większością uchwalili ustawę.

Przypomnijmy, że ustawa o obywatelstwie przewidywała możliwość utraty obywatelstwa w wypadkach świadomego, nielojalnego wobec państwa, wyboru danej osoby (przyjęcia obywatelstwa obcego państwa, pełnienia w nim służby wojskowej lub urzędu). Przytoczona przez Jana Hoppego „sprawa hiszpańska” nie miała tu nic do rzeczy: można było pozbawić obywatelstwa osoby walczące tak po stronie komunistycznej jak i faszystowskiej w tamtejszej wojnie domowej. Z „automatu” obywatelstwo polskie traciły także takie osoby jak Feliks Dzierżyński, Henryk Jagoda, Karol Radek czy inni polscy komuniści, pełniący urzędy w ZSRR. Nowa ustawa o pozbawieniu obywatelstwa z 31.03.1938 r5 przywidywała (art 1) pozbawienie obywatelstwa, gdy dana osoba a) działała na szkodę państwa b) przebywała nieprzerwanie 5 lat za granica i utraciła łączność z państwem polskim c) przebywając za granicą nie powróciła na wezwanie urzędu Rzeczpospolitej. O pozbawieniu obywatelstwa decydować miał minister MSW w porozumieniu z ministrem MSZ. Orzeczenie nie musiało być uzasadnione, wykonanie miało być natychmiastowe. Można się było odwołać do Najwyższego Trybunału Administracyjnego. Osoba pozbawiona obywatelstwa mogła przebywać na obszarze RP wyłącznie za zgodą MSW. Kto przybywał bez zgody podlegał karze więzienia do lat 5 i grzywny. Treść ustawy rodziła poważne obawy; nie bali się organizatorzy domów publicznych w Argentynie (obywatelstwo nie było im do szczęścia potrzebne), ale bać się mógł W. Witos, Korfanty, Sikorski, Paderewski i szereg innych polityków, nie zgadzających się z sanacją, przebywających na przymusowej lub dobrowolnej emigracji. Widocznie w obliczu przewidywanego napływu Żydów z Austrii, władze sanacyjne chciały coś jeszcze dla siebie, przy tej okazji ugrać.

Dyskusja sejmowa odzwierciedlała „ducha czasów”. Sejm był zdominowany przez sanację, wykluczano porozumienie a nawet uwzględnienie uwag opozycji. Nie oznacza to jednak, że w sprawie uchodźców opinia opozycji była diametralnie inna. Podobnie niechętne napływowi Żydów niemieckich były inne społeczeństwa europejskiej. Dojście Hitlera do władzy w 1933 r. spowodowało exodus Żydów, przede wszystkim do krajów zachodnich. W 1933 r wyjechało 37 tys osób, w latach 1934 -37 92 tys.; do Polski z tej liczby przybyło jedynie 4,5 tys. W tym okresie granicę przed napływem Żydów zamknęły Stany Zjednoczone, ograniczając kwoty imigracyjne. W 1937 r. Wielka Brytania zdecydowała się zablokować emigrację żydowska do Palestyny. Granicę swoją, przed napływem Żydów, zamknęła także Francja, Holandia, Belgia. We Włoszech już obowiązywało antysemickie prawodawstwa. Belgia zdecydowała się utworzyć dla „niepożądanych cudzoziemców” obozy koncentracyjne, pierwszy powstał na terenie kolonii karnej Merksplas. Podobne obozy utworzono w Holandii. Także Francja, słowami premiera, zapowiedziała tworzenie obozów, gdzie poprzez pracę przymusową miano „reedukować” wypędzonych niemieckich Żydów.

Polska nie stanowiła wyjątku; tyle, że ustawa o pozbawieniu obywatelstwa zamiast rozwiązać doprowadziła do spotęgowania problemu.

Przepisy wykonawcze zakładały przeprowadzenie weryfikacji obywatelstwa polskiego do 1 listopada 1938 r. Październikowa „Polenaktion”, kierowana przez Reinharda Heydricha, szefa sił bezpieczeństwa Rzeszy, była brutalnym uprzedzeniem. Łapano na ulicach Berlina ludzi o niearyjskim wyglądzie, zabierano im dokumenty i w ten sposób z części z nich zrobiono Polaków. Potem tych eks-Niemców ganiano między kordonami granicznymi pod Zbąszyniem, Bytomiem, Chojnicami.

W trybie pilnym interweniował minister spraw zagranicznych Józef Beck. Zmiana sytuacji nie wiązała się jednak tylko z tą interwencją. 7 listopada, oburzony „polenaktion” młody Żyd Herszel Grynszpan zastrzelił w Paryżu dyplomatę Ernsta von Ratha. Odwet hitlerowców zaskoczył świat skalą barbarzyństwa. W pogromie nocy kryształowej z 9/10 listopada zabito 91 osób, spalono 267 synagog, zniszczono ponad 7 000 sklepów i domów prywatnych, aresztowano i umieszczono w obozach koncentracyjnych ponad 20 tys Żydów. Przez granicę napływały przerażające opowieści, z sąsiednich śląskich miast. Spalono synagogi w Opolu, w Gliwicach i Zabrzu. Wygnanych z domów Żydów pędzono na plac i zmuszono do oglądania płonących świątyń. Konfiskowano własność, w tym w Bytomiu znany skład cygar… Niemieckie siły bezpieczeństwa nie musiały już „przeganiać” Żydów przez granicę; uciekali sami przerażeni barbarzyństwem wielkiego pogromu. Pomoc dla uchodźców płynęła przede wszystkim z gmin żydowskich. Szczególną ofiarnością okazywały się miasta takie jak Łódź i Będzin, gdzie były liczne skupiska Żydów. Polskie władze administracyjne nie blokowały napływu, ale też nie udzielały szczególnej pomocy uchodźcom. Być może nie przypuszczały, że za rok znajdą się w podobnej sytuacji.

Retorsja, to wyrażenie ze słownika tzw realpolityki. Realność polityki bazowała na argumencie rachunku sił. Lecz jakie znaczenie ma ten rachunek i ta realpolityka gdy płonie świat. Polska po zaborach mogła przetrwać i odrodzić się, dzięki argumentom trafiającym bardziej do serc niż do umysłów. Dzięki upartemu odwoływaniu się do podstawowych wartości, które stworzyły cywilizację zachodnią. Ta sama Polska, w ułudzie wiary we własną siłę i umiejętność realpolityki, w 1938 r., przemilczała europejskie wartości. Ustawa o pozbawieniu obywatelstwa była tego jednym z dowodów.

1K. Hielscher „Żydowska tragedia. Polscy Żydzi jesienią 1938 r w Zbąszyniu”; Wirtualny Sztetl

2Za M. Hrycek „Wysiedlenie polskich Żydów z Niemiec” Kronika Miasta Łodzi 4/2013

3 Interpelacja z dnia 3.01.1939 r posłów OZN Stanisława Ratajczyka, Władysława Koniecznego i Jana Krengelewskiego

4Ten i dalsze cytaty za Stenogramem 80 posiedzenia Sejmu II RP 4 kadencji w dniu 25.03.1938 r

5Dz.U. 22 z 1938 r poz 190 i 191 str 340

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 14 lipca 2017 by in Historia, Prawa Człowieka and tagged .

Zasady kopiowania z witryny FWiP

Wszelkie materiały publikowane w Centrum Informacji FWiP publikowane są na zasadach licencji Creative Commons 3.0 BY-NC (Uznanie Autorstwa - Użycie Niekomercyjne) chyba, że jest zaznaczone inaczej.

Odpowiedzialność za treść artykułów

Artykuły są wyrazem poglądów ich Autorów. Za treść przedruków, ogłoszeń itp., jeśli nie jest zaznaczone inaczej, odpowiada redaktor odpowiedzialny. Dokumenty i stanowisko Fundacji Wolność i Pokój muszą być sygnowane przez władze Fundacji zgodnie z jej Statutem

Kontakt z redakcją witryny FWiP

%d blogerów lubi to: