Fundacja Wolność i Pokój

Centrum Informacji

Socyjalistka

Jarosław Kapsa

Określenie „socyjalistka” przyjęłaby pewnie z wyrozumiałym uśmiechem. Wszak wspominała:Za temat studiów wybrałam nauki społeczne […]. Przyczyną wyboru było zainteresowanie krzywdą i nędzą ludzką oraz socjalizm, który wydawał mi się kluczem do rozwiązania zagadki dzisiejszych krzywd i nierówności społecznych. Zbyt mechaniczny i materialistyczny sposób pojmowania zagadnień społecznych zachwiał moją wiarę w socjalizm. Widzę, że postęp odbywa się powolnymi etapami i że ściśle jest związany z moralnym poziomem społeczeństwa, i dlatego jestem politykiem społecznym, a nie socjalistą. Stale jednak zajmują mnie zagadnienia związane z człowiekiem, a głównie z człowiekiem pracy.1 Zofia Daszyńska – Golińska, zapomniana Wielka Dama Niepodległej Rzeczpospolitej; zapomniana, choć bez znajomości jej dorobku nie można dziś poważnie dyskutować o polityce społecznej.

Urodziła się w 1866 r. w Warszawie, w rodzinie arcypolsko-pozytywistycznej. „Ojciec Damian Poznański, był administratorem dóbr. Typ wiejskiego szlachcica, którego dobra ziemskie wprawdzie utraciło poprzednie pokolenie, ale który zachował przywiązanie do ziemi, był agronomem wykształconym w Szkole Wyższej w Marymoncie. Wesoły, optymista, patrjota, nie dożył niestety chwili odrodzenia Polski. Matka, Aniela z Puternickich, córka lekarza z Warszawy, typ specjalnie miejski, trudno się godziła z życiem na wsi. Oboje wychowywali mnie, siostrę i brata bardzo starannie, dbając o rozwój fizyczny (gimnastyka, jazda konna, ślizgawki, wyjazdy nad morze, dobre odżywianie) i o naukę. Nam dziewczętom wpajano już wtedy, a przecież było to przed tylu dziesiątkami lat, że każda powinna umieć na siebie zapracować. Siostra moja, Wanda, została śpiewaczką, potem aktorką, wkrótce wyszła za mąż za profesora, potem dyrektora szkół średnich, Karola Nittmana i porzuciła scenę. Zmarła 23 sierpnia 1931 roku. Brat Michał jest lekarzem, mieszka w Warszawie, a poza tem jest autorem poezji przeważnie lirycznych (…) Mając lat 12, czy jeszcze mniej, postanowiłam zostać doktorem filozofji. Na razie pociągała mnie matematyka, do której podobno miałam wielkie zdolności, ale pierwsze zetknięcie się z socjalizmem zadecydowało inaczej. (…) Przełomowym momentem w mojem życiu był wyjazd do uniwersytetu w Zurichu. Zapisałam się na wydział filozoficzny, ze specjalnem studjum ekonomji politycznej i historji. Słuchałam wykładów po za tem rozmaitych, od chemji i geologji aż do psychjatrji Forela, o którym zachowuję dotąd jedno z najżywszych wspomnień. Od pierwszego roku studjów należałam do seminarjów, biorąc w nich czynny udział. I tak np. moja, niemal pierwsza seminaryjna rozprawka o Rolnictwie w Niemczech była później drukowana w Przeglądzie Tygodniowym Wiślickiego. Podczas studjów w Zurichu brałam udział w życiu kolonji polskiej, miałam parę referatów w stowarzyszeniu polskich studentów, chodziliśmy wspólnie na wycieczki na jeziorze i w góry. Jednocześnie śledziłam z natężeniem za ruchem socjalistycznym, nie opuszczając niemal ani jednego zgromadzenia robotniczego. (…) W Zürichu wyszłam za mąż za Feliksa Daszyńskiego, który jednocześnie studjował filozofję. Małżeństwo trwało 2 lata, mąż mój zmarł w Meranie. Był to człowiek niezwykle zdolny, wybitny mówca, agitator, natura wulkaniczna, a jednocześnie człowiek łagodny i dla ludzi życzliwy. Rokował wielkie nadzieje, jako polityk i pisarz. Doktorat w Zürichu zdałam na podstawie rozprawy Zürichs Bevölkerung im XVII Jahrhundert, cytowanej dotąd w każdej bibljografji statystyki historycznej. (…)”2.

Na zachowanej fotografii widzimy młodą studentkę: krótko przycięte włosy, bluzka zapięta po szyją i rozmarzone spojrzenie. Zacny pan Poznański orał ciężko prowadząc cudze folwarki, oszczędzał grosz do grosza inwestując w kształcenie zarówno syna jak i córek. Nie było tych oszczędności dużo, życie w Zurichu z przymusu było skromne. Jak każda z polskich „emancypantek” tak i Zofia pracowitością i sumiennością musiała przezwyciężać uprzedzenia. Dla profesorów kobieta-student była zjawiskiem odległym od natury; chyba, że studia traktowała jako miejsce poszukiwania męża. Zofia z benedyktyńską cierpliwością studiowała księgi parafialne i rachunki dawnych gmin, by zebrane mozolnie liczby stawały się potwierdzeniem zachodzących zjawisk społecznych. Jednocześnie przeżywała okres urzeczenia słowami Fryderyka Nitzchego, poświeciła mu nawet rozprawkę (Nitzsche. Zaratustra. Studjum Literackie. Lwów 1896), bodajże pierwsze w języku polskim omówienie działa niemieckiego wizjonera. Wyobrazić sobie można temperaturę intelektualnych sporów na wycieczkach górskich, gdy w dyskusji stawiała czoła swemu mężowi, publicyście socjalistycznej „Walki klas”; starszemu bratu lidera galicyjskich socjałów.

Po studiach i śmierci męża Zofia Daszyńska wróciła do Warszawy. Był to przymusowy przypadek (na własnych koszt kontynuowała studia w Wiedniu, próbowała sił w Krakowie) . „Aresztowana na granicy, ukarana zostałam nakazem pozostania w Warszawie, który bardzo mi był na rękę, znalazłam się bowiem w mojem rodzinnem mieście. To też nie zważając na łagodny dozór policyjny, rozpoczęłam pracę, wykładając w t. zw. uniwersytecie latającym, U. L., pracując w Prawdzie, Przeglądzie Tygodniowym, Głosie, w Ateneum itp. Wogóle nie było prawie pisma, do którego bym nie pisała. Pisałam dużo i chętnie przyjmowano moje artykuły. Gorzej było z cenzurą, która powzięła do mnie taką antypatję za moje bardzo zresztą spokojnie wypowiadane poglądy antypaństwowe, że nawet literami, nie tylko nazwiskiem podpisać się nie mogłam: wszystko kreślono. Wreszcie w r. 1894 aresztowana byłam za udział w manifestacji na cześć Kilińskiego, a po kilku miesiącach wydalona z granic Królestwa, bez prawa powrotu. Wówczas to udałam się do Berlina. (…)”3.Cecylia Walewska wspominała, jak z okazji tej „kilińszczyzny” trafiły do celi pełnej typowych delikwentek – złodziejek, prostytutek itd. – którym imponowała Daszyńska, z Schopenhauerem w jednej, a Nitzschem w drugiej kieszeni palta. Kilińszczyzna, 17 kwietnia, organizowana przez młodego Dmowskiego, była pierwszą od czasu powstania styczniowego masową demonstracją niepodległościową. O klimacie epoki świadczyła fakt, że w przeddzień manifestacji potępiły ja uchwały kół PPS, a potem nawet pryncypialni socjaliści polecieli biegiem do katedry, by przyłączyć się do endeckiego protestu. Ubocznym efektem protestu było przymusowe wyrzucenie Daszyńskiej z miasta, w którym cztery lata wcześniej została przymusowo ulokowana. W Berlinie podjęła pracę na Uniwersytecie Humboldta jako tzw privat-docent (bez stałego etatu), kontynuując jednocześnie współpracę z pismami warszawskimi i galicyjskimi.

Od 1898 r rozpoczął się jej galicyjski okres życia, trwający dwadzieścia lat, obfitujący najważniejszymi pracami naukowymi, w tym fundamentalną „Ekonomią społeczną”4. W Krakowie nastąpiła ostateczna przemiana romantycznej rewolucjonistki w teoretyka i praktyka polityki społecznej. „Przeniesienie się do Krakowa rozpoczęło nową fazę w mojem życiu, zwłaszcza, że wyszłam powtórnie za mąż za doktora Stanisława Golińskiego, botanika i uczonego ogrodnika. Zmarł on 3 października 1931 r. Do połowy roku 1918 a zatem przez lat 20 mieszkaliśmy w Krakowie, i nie mogę powiedzieć, aby nas tam pieszczono. Wprawdzie i mój mąż i ja mieliśmy dużo uznania, a może i pewien wpływ na bieg życia, ale takie tylko dochody, które z trudem wystarczały na utrzymanie. Pocieszał nas wzajemny stosunek oparty na wielkiej przyjaźni, miłości, doskonałem porozumieniu i uwzględnieniu wzajemnych zainteresowań. (…) W r. 1911/12, wespół z gronem osób takich, jak W. Feldman, Filipowicz, Dr Bruner, zorganizowałam Szkołę Nauk Politycznych i Społecznych. Zajmowałam się nią gorliwie. W pierwszym roku szkoła rozwijała się pomyślnie: wykładał w niej Józef Piłsudski o Królestwie Polskiem, jako terenie przyszłej walki o niepodległość. Jednakże już w następnym roku instytucja podupadła z powodu wojny bułgarsko-serbskiej, w na­stępnym zaś — ledwo wegetowała, a ja ze względów osobistych przez dłuższy czas znalazłam się we Lwowie. Wspomnieć również muszę, że wykładałam w Szkole Gospodarstwa Domowego naukę obywatelską, oraz na kursach im. Baranieckiego. (…) W zakresie pracy społecznej brałam udział w pracach Szkoły Ludowej i innych organizacjach oświatowych. Najwięcej czasu jednak i trudu poświęciłam sprawie zwalczania alkoholizmu, zarówno na terenie międzynarodowym, występując z referatami w Wiedniu, Sztokholmie, Budapeszcie i Waszyngtonie (nie zawsze osobiście), jak i w Polsce. Praca nad walką z alkoholizmem rozpoczęła się od międzynarodowego kongresu w Wiedniu w 1901 roku, (…) Nadeszła wielka wojna, a z nią od razu zbudziły się nadzieje nasze co do sprawy polskiej… wyrosły legjony… rozwinął się kult Piłsudskiego. Nie wstąpiłam do Strzelca, nie wierząc abym mogła coś tam zrobić. Natomiast oświadczyłam, że czas mój i siły oddaję na usługi sprawy narodowej. Mąż mój wstąpił do legjonów i zajął się tworzeniem intendentury, zakładaniem warsztatów, obdzielaniem idących na front odzieżą i bronią. Syn, Jan Goliński, wstąpił do legjonów i wraz z 11 brygadą wysłany został na Węgry. Ja zaś założyłam koło propagandy zagranicznej i wyjechałam do Monachjum, gdzie udało mi się trafić z artykułami o sprawie polskiej do pism różnych kierunków i wygłaszać odczyty. (…) W Lidze Kobiet Pogotowia Wojennego pracowałam wydając pismo „Na Posterunku“, organie politycznym kobiet stojących na stanowisku ideologji komendanta J. Piłsudskiego. Pismo to było konfiskowane, ilekroć bezpośrednio do komendanta się zwracało. (…) W Warszawie pracuję od listopada 1918 roku. Miałam szczęście przybyć tam na dni kilka przed rozbrojeniem Niemców i powrotem J. Piłsudskiego z Magdeburga. Ile wzruszeń… Nie zapomnę nigdy tej nocy, i tego wstrząsu, kiedy dowiedzieliśmy się w Krakowie o aresztowaniu i wywiezieniu Piłsudskiego do Magdeburga. Inny moment związany z troską o jego osobę i połączone z nim losy Polski, było usunięcie się jego z Legjonów w 1916 r… a jeszcze inny zrzeczenie się prezydentury po przewrocie majowym, w lipcu 1926 roku. W każdym z tych przypadków przekonywaliśmy się oboje z mężem, że Piłsudski doskonale wybierał właściwą drogę, że jego prorocze dalekowidztwo więcej znaczyło „niż mędrca szkiełko i oko“. To też mąż mój, do końca pozostał jego wyznawcą. Ja stoję na tem samem stanowisku. (…) Od listopada 1918 do 1 lipca 1921 roku byłam starszą referentką w Ministerstwie Pracy i Opieki Społecznej. Przydzielono mi referat pracy kobiet i młodocianych. Pomocnicami mojemi były p. Dr. Bornstein- Lychowska i p. Cecylja Walewska. Przeprowadziłyśmy 2 ankiety: nad pracą szwaczek chrześcijańskich w Warszawie, oraz nad służbą domową. W sprawie ostatniej było 18 posiedzeń z rzeczoznawcami, t. j. delegatami różnych organizacyj. Napisałam dwa projekty ustaw: O ochronie pracy kobiet i młodocianych i o służbie domowej. Pierwsza przerobiona i zmieniona jest prawem od 1924 r., druga dotąd czeka na uchwalenie. (…) Pewnem odchyleniem od linji moich zatrudnień był mój udział w Senacie Rzplitej, od marca 1928 do września 1930 roku. Właściwą polityką zajmowałam się zawsze mało, czytałam niewiele gazet. Dopiero wojna wywołała specjalne zainteresowanie sprawami dnia. (…) Ażeby dopełnić obrazu mojego zewnętrznego życia wspomnę, że jestem wiceprezesem tow. Polityki Społecznej, od chwili jego założenia w 1924 r. Z ramienia tego Towarzystwa byłam delegatką na międzynarodowych kongresach w Pradze (1924), w Bernie (1925) i Montreux (1927). W Tow. Ekonomistów i statystyków należę do Rady Naukowej bodaj od lat 10-ciu, a pomimo mojej biernej tam roli, nie chcą mnie zwolnić z tego stanowiska. (…) ”5

Pisana z lekką dozą autobiografia przemilcza tytaniczny trud naukowca budującego swoją pozycję w konserwatywnym Krakowie. „Politykom zajmowałam się zawsze mało”…, nie stała się, mimo rodzinnych związków, agitatorką socjalistyczną. Prymat u niej miała dogłębna analiza rzeczywistości; formowane wnioski potwierdzone były danymi statystycznymi. Modelowym tego przykładem była książka o alkoholizmie w Galicji6, będące właściwie pogłębionym studium socjologicznym, uzupełnieniem słynnej „Nędzy Galicji” Szczepanowskiego. Opracowanie poprzedzone zostało ankietą kierowaną do wszystkich gmin Galicji Zachodniej. Odkrywszy przy okazji pisania o alkoholizmie pozytywny przykład prowadzonej przez Kościół krucjaty trzeźwości, Daszyńska przez dwa lata jeździła do małego miasteczka – Uścia Solnego – badając fenomen rozwoju tej miejscowości7. Wspólnie z Franciszkiem Bujakiem stworzyła szkołę badań socjologicznych małych miejscowości galicyjskiej prowincji. Wspomniany duch porozumienia z mężem Stanisławem Golińskim, prowadził do przyjęcia nowych idei. Goliński był jednym z pierwszych w Polsce entuzjastów i popularyzatorów idei miast-ogrodów. W ślad za tym Zofia Golińska formuje wizję nowych miast dla rolników; gdzie rolą spółdzielczości jest nie tylko upowszechnianie kooperatyw handlowych i produkcyjnych, ale też wzorców zdrowego życia.

Prekursorskim wkładem były jej badania nad zjawiskami demograficznymi, rozpoczęte pracą doktorską o demografii XVII-wiecznego Zuricha. Jako jedna z pierwszych odkryła zależność między wzrostem poziomu życia a ograniczeniem ilości rodzonych dzieci. Odrzucała jednocześnie prosty determinizm; przytaczając porównawcze dane statystyczne rozprawiła się z tezą, że nędza Galicji płynęła z przeludnienia (większa była gęstość zaludnienia w Czechach czy na Śląsku austriackim).Przeludniony jest kraj którego mieszkańcy nie znajdą sposobności do pracy i zużytkowania sił swoich i energii. Przeludnienie zniknie gdy na tym obszarze zwiększymy sposobność do pracy”8. Ostrożnie podchodziła do uproszczonych polityk demograficznych: Państwo dla celów militarnych i podatkowych dąży do jak najwydatniejszego powiększenia liczby swoich obywateli. Społeczeństwo musi mieć na oku postęp techniki, rozwój gospodarczy, kulturę masy, która stopniowo i w pewnem tempie ogarniać może nowo napływające masy ludności. Wreszcie rodzina ma swoje cele indywidualne oraz budżet, do którego pragnęłaby przystosować liczbę potomków- Interesa mogą tu zatem być rozbieżne, a polityka populacyjna jest sztuką tak trudną, że nie znaleziono właściwej dla niej drogi.9 Ale wskazana trudność nie powinna, jej zdaniem, zwalniać państwa i społeczeństwa od wsparcia macierzyństwa: „Człowiek to największe bogactwo, to siła żywa, od której spodziewamy się nowych wartości i pomnażania dorobku kulturalnego; stać się przeto powinien od kolebki do grobu przedmiotem rozumnej polityki społecznej. Opieka nad macierzyństwem, ułatwiająca matce wykonanie jej obowiązków, wzmocni instynkt rozrodczy. Opieka na dzieckiem przez żłobki, ochronki, szkoły ułatwi zadania wychowawcze; ustawodawstwo pracy, skracając dzień roboczy i podnosząc wysokość zarobku, stworzy możność wykonania obowiązków rodzicielskich. Wreszcie ustawodawstwo małżeńskie uniezależni kobietę w rozporządzaniu jej zarobkiem, pracą i osobą. A wówczas pozwólmy działać swobodnie instynktowi trwałości. Człowiek przemija, ale chce trwać. Dzieci są dalszym ciągiem pokolenia żyjącego. Mężczyzna i kobieta pragną je pozostawić. Będzie to ich dumą, nadzieją i pociechą w chwili starości i śmierci, tem większą i bardziej upragnioną, jeżeli nie instynkt, lecz świadoma wola staje się przyczyną zjawienia istoty nowej, kontynuacji ich dziecka — istnienia”10.

Zofia Daszyńska-Golińska uznawana jest za jedną z inicjatorek polskiego ruchu feministycznego. Jednak jej feminizm odbiegał od współczesnego pojmowania kwestii równouprawnienia kobiet. „Różne są intelekt i uczuciowość kobiety i mężczyzny. Jednostronna dziedziczność, przeżycia związane z fizjologicznym ustrojem kobiety i z macierzyństwem , wielowiekowe odsuwanie od spraw publicznych i od życia zbiorowego wytworzyć musiały odmienny typ psychiczny. Ma on wartości cenne, nie spożytkowane dotąd dla dobra ludzkości. Stargany zaś walkami orężnem i nierównowagą społeczną świat takich wartości poszukuje. Ustrój obecny — wynik intelektu i pracy przeważnie męskiej domaga się przeobrażenia i naprawy, łaknie nowych życiodajnych pierwiastków. Kobieta ze swoją intuicją, silniejszą i subtelniejszą wrażliwością, istota bardziej uczuciowa znajduje wielokroć rozstrzygnięcie, którego nie osiągnął rozum mężczyzny. (…) Zasada równości nie istnieje w żadnem społeczeństwie ludzkiem, ani zwierzęcem — każda istota organiczna ma swoją odrębność; na każdym kroku stwierdzamy wyższość i niższość. Równość nie jest sprawdzianem cywilizacji. Kwestja kobieca nie może również kroczyć pod znakiem zniesienia dziejowej krzywdy, jaka się działa wobec kobiet. Krzywdy wyrównane być mogą i na innej drodze, łagodzi je religja i humanitaryzm . Nie krzywda jednostek ani pokoleń, lecz dorobek kulturalny zubożony o całą sumę wartości, jakie wnieść powinna kobieta, domaga się urzeczywistnienia żądań kobiecych. (…) Polityka kobiet nawet wśród szalejącej burzy wojennej była polityką pokoju, a cywilizacja przyszłości, o ile dopuszczone w niej będą do trwałego udziału kobiety, musi wesprzeć się na elementach humanitaryzmu, musi dążyć w każdym kraju do tworzenia ludowego państwa pracy, którego celem nie będzie zabór, wojna i rozszerzanie rynków zbytu, ale zdrowie, zadowolenie i rozwój intelektualny jak najszerszych mas. Nowe wartości, jakie wnoszą kobiety już obecnie do życia politycznego, mówią wyraźnie o tym kierunku polityki. A zatem w sejmie finlandzkim, gdzie w 1917 r. zasiadało 19 kobiet (a w 1911 — 14) wnioski kobiece dotyczyły prohibicji napojów alkoholowych, reform socjalnych, zmiany kodeksu karnego wobec nieletnich przestępców, podniesienia moralności publicznej przez zniesienie reglamentowanej prostytucji, reformy więzień, ochrony dzieci itp. reform zgodnych z hygjeną i polityką rasy, której kobieta służy już z racji swego fizjologicznego ustroju. Tak samo i w sejmie ustawodawczym Rzeczypospolitej Polskiej, jakkolwiek sarkano na zbytnią bierność posłów kobiecych, w ich ręku były właśnie wnioski, dotyczące postępów oświaty i humanitaryzmu. Wszak nie kto inny tylko poseł Moczydłowska przeforsowała ustawę w sprawie napojów alkoholowych, pos. Sokolnicka referowała sprawy wyższych uczelni, ich statuty, pos. Praussowa ustawę o opiece społecznej, P. Ładzina ustawę o ochronie pracy kobiet młodocianych, pos. Balicka zniesienie ograniczeń praw kobiety zamężnej w kodeksie cywilnym. P. Kosmowska, jako sekretarz komisji spraw zagranicznych, potrafiła przetrwać burzliwe zmiany jej kierownictwa oraz składu i utrzymać ciągłość pracy, a pos. Moraczewska pomimo karności partyjnej PPS odważyła się oddać głos za konstytucją z 17 marca, jakkolwiek klub jej ze względów taktycznych się abstynował (…) Gorliwość, pracowitość, odwaga cywilna, łagodzenie przeciwieństw w interesie dobra ogólnego, cnoty niezbędne w życiu publicznem przenoszą posełki z ognisk domowych na teren sejmowy. Humanitaryzm i ustawy w służbie ludu, to są nowe wartości, które dodają do kultury przyszłości. Że ta kultura musi być inna od dotychczasowych rozumiemy wszyscy, gdyż ona jedynie uratować może zdobycze cywilizacji i nauki, wobec demokratyzacji społeczeństw, wkraczającej siedmiomilowemi ale i ciężkiemi butami na niwę kulturalną i polityczną. Ustrój demokratyczny to jednocześnie najwyższa ale i najtrudniejsza koncepcja polityczna i społeczna. O ile towarzyszyć jej nie będzie bardzo szybki i wydatny postęp etyczny i umysłowy, postęp nie w teorji i na wyżynach, ale w masach i warunkach ich bytu, ludzkość musi się cofnąć w kulturze, zatracić jej kwiaty i woń ponętną, a nawet patrzeć na zanik wartości bardzo realnych, stanowiących naukowe podłoże techniki i życia gospodarczego. Dotychczasowa kultura męska nie potrafiła rozwiązać tego dylematu. Do pomocy stanąć muszą kobiety i zużytkować tkwiące w ich duszy wartości nowe, ale wypróbowane na forum uczuciowego rodzinnego i towarzyskiego życia.”11

Barwne słowa uzupełniała konkretami. Rozumiała i wspierała dążenie kobiet do równości w dostępie do rynku pracy. Ale równocześnie zwracała uwagę, że ten dostęp zmienia się w kapitalizmie w wykorzystywanie taniej pracy najsłabszych: kobiet i małoletnich. Aktywność zawodowa kobiet powinna być więc związana z aktywnością państwa na rzecz ochrony warunków jej pracy „ Zmienia się w Anglji i Francji życie rodzinne; kobieta i nieletnie dzieci idą do fabryk, a mężczyzna pozbawiony pracy gotuje, pierze i kołysze dzieci. Ochrona pracy kobiet, uzdrowotnienie stosunków po fabrykach, ruch zawodowy przywracają poniekąd równowagę. Nie grozi już dziecku kalectwo przez używanie przy maszynach 7 i 8 letnich maleństw, które rodzice na rękach prawie do fabryk nosić muszą. Ukrócono pijaństwo i rozpustę kobiet przez zakazy pracy nocnej i pracy pod ziemią. Sobota angielska, skracanie godzin kobiecej pracy na kontynencie, wprowadzenie sił kobiecych do inspektoratów pracy, a nawet przerwy dla karmienia piersią niemowląt (pierwsze Włochy) wreszcie opieka kas chorych nad położnicą i matką kładą, dzięki nowemu prawu kres najjaskrawszym nadużyciom”12. Występując w Senacie Zofia Daszyńska-Golińska twardo domagała się zwiększenia zatrudnienia kobiet w inspekcji pracy (tylko one skutecznie eliminować mogą wyzysk robotnic), wspieranie przez państwo tworzenia żłóbków i ochronek oraz poprawę opieki medycznej. Twardo także broniła instytucji małżeństwa, dowodząc, że najczęściej rozpad rodziny jest wynikiem egoistycznej postawy mężczyzn: „..Generacja obecna pozostawi warunki kultury, dobrobytu lub zdziczenia i nędzy. Każdy czyn zbiorowy czy indywidualny odbija się w przyszłości daleko sięgającą falą. Odpowiedzialność jednostki rośnie w miarę jak sobie to uświadamia. I oto małżeństwo przestaje być sprawą indywidualną wyłącznie, a wchodzi do zagadnień, stanowiących o liczbie i własnościach przyszłej ludzkości. (…) Przy równych prawach i obowiązkach płci obu zniknąć musi podwójna forma moralności, a z nią pobłażliwe traktowanie przeniewierstwa mężczyzny. O ile zaś zatryumfuje moralność kobieca w jej znaczeniu ideologicznem, pożycie małżeńskie oprze się na prawdzie i szczerości wzajemnej. (…) Kłamstwo zniknie tam, gdzie stosunki się wyjaśnią i uproszczą, gdzie obie strony czuć się będą równe i niezależne.”13

Socjalistka też była nietypową.”W poglądach politycznych jestem za interwencjonizmem państwa i uważam, że w tej chwili dla Polski stoi państwo ponad wszystkiem. W kwestji społecznej uznaję ewolucjonizm i konieczność reform społecznych, łącznie z oświatą. Stosunek mój do socjalizmu. Oprócz paru pierwszych lat bezwzględnej wiary w naukę Marxa, nie byłam i nie jestem dotąd ortodoksyjną, wierzącą bezwzględnie w doktrynę socjalistyczną, socjalistką, a mianowicie: a) Nie uznaję teorji socjalistycznej wartości, b) stawiam i zawsze stawiałam dwa zastrzeżenia co do koncentracji kapitałów, która nie jest powszechną, a tam gdzie istnieje może być fazą przejściową. c) Przez długie miesiące trapiła mnie kwestja: czy ustrój obecny przez mechaniczną ewolucję może sam przeobrazić się w socjalistyczny. Wreszcie wypośrodkowałam, że nie może się to odbywać inaczej jak tylko za pośrednictwem usiłowań ludzkich. A zatem wyrzekanie się określenia programu dla przyszłego ustroju, jak czynią to Marxiści, jest nierealnem uciekaniem przed odpowiedzialnością, d) Tak samo nie wierzę w rewolucję społeczną. Rewolucja polityczna może być dokonana nawet w jedną noc. Do przeprowadzenia przemiany społecznej potrzeba przemiany indywidualności ludzkich: uczuć i przekonań. Mniej tu działają wpływy zewnętrzne (ustawy, instytucje), niż uświadomienie społeczne. Możliwa jest ewolucja stosunków i przemiana stopniowa uczuć, poglądów i przyzwyczajeń. e) Brak w socjaliźmie Marxowskim, a także u jego wyznawców, pierwiastków religijnych, a więc etycznych. To są punkty dla mnie negatywne albo sporne — poza tem jednak np. cały świat krytyki ustroju obecnego, nastawienie na współczucie z szerokiemi masami, idealizacja pracy to wszystko czyni mi socjalizm bliskim i pokrewnym”14. „Obrona wolności tak konieczna wobec bolszewickich eksperymentów, to jedno zadanie syndykalizmu. Zaprotestować należy przeciw klątwie terroru, biurokratyzacji życia, powstaniu kliki ludzi małych, bezwzględnych, a żądnych władzy, którzy pod płaszczykiem doktryny i zbawczych projektów uszczęśliwiania w dalekiej przyszłości, dławią życie, depczą zdobycze demokratyzmu, przekreślają kulturę i teorie naukowe, bo im to upraszcza drogę i daje w ręce władzę nieograniczoną. (…) ”15 Dotychczasowa wyłączność socjalistycznego ruchu, który utożsamiał się z dążeniami robotników przemysłowych, był walką o władzę, ruchem opozycyjnym i negatywnym, a nie twórczym, zniechęcały doń warstwy stojące poza robotniczą klasą. Pierwiastek negacji nie może wystarczyć jako program wielkiego stronnictwa, burząc trzeba tworzyć, (…) Praktyczna działalność nie pozostaje w tyle za teorią i w niej zachodzą doniosłe zmiany, a socjalizm przestając być czystym marksizmem, nie traci, ale zyskuje na sile. Jako idea ustroju przyszłości nie występuje w formie gotowego planu działania, ale w postaci siły moralnej, która obali przeszkody rozwoju dla jednostek. Społeczeństwo dzisiejsze przez rozpęd własnego swego rozwoju coraz szersze warstwy dopuszcza do głosu, demokratyzacja staje się prawem powszechnym. Możemy zatem spodziewać się wzrostu socjalizmu, przybierającego konkretne życiowe kształty, o ile zechce tworzyć a nie niszczyć, do masy przemawiać w imię nie tylko własnych jej interesów, lecz i ogólnospołecznych zadań, a nie zamykając się w sferze klasowych dążeń uwzględniać każdy pierwiastek życia i kultury.”16

Politykiem nie była i nie chciała być. Była naukowcem o społecznej pasji. „Umysł niezwykle ruchliwy, czujny na najżywotniejsze zagadnienia społeczne. Zajmowało ją i zajmuje zawsze wszystko. Nauki ścisłe, poezja, sztuka, literatura, polityka i całokształt kwestii socjalnych. (…) Nie odmawia nigdy udziału tam, gdzie widzi się potrzebną. Między godziny robocze, którymi wypełniony jest dzień jej po brzegi, umie zawsze wcisnąć jakąś jedną, żeby przemówić bądź na cel dobroczynny, bądź w sprawie oświatowo-społecznej. Obdarzona darem słowa, logiką ujmowania jądra zagadnień i talentem popularyzatorskim, umie być rozumianą zarówno przez inteligentów, jak i analfabetów. Stąd wielka jej wziętość jako prelegentki. Stąd wielkie zasługi, jakie położyła na polu torowania dróg nowym hasłom, do których jeszcze tak niedawno należało żądanie równouprawnienia kobiet.”17 – pisała o niej jej współpracowniczka Cecylia Walewska. Czy to wystarczy, by zmarłą w 1934 r, emancypantkę, socyjalistkę, włączyć w w Panteon Wielkich Polaków tworzony z okazji 100 lecia Niepodległości? Nie wiem. Wiem jednak, że zachowanie w takim Panteonie tylko mężczyzn, pokaże fałszywy obraz naszej wspólnoty historycznej.

1 Życiorysy zasłużonych kobiet. Dr. Zofia Daszyńska – Golińska pionierka wiedzy gospodarczo – społecznej w Polsce. Kraków 1932.

2j.w.

3j.w.

4Zofia Daszyńska-Golińska, Ekonomia społeczna t. 1–2 (1906-1907)

5j.w.

6. Z. Golińska-Daszyńska. „Badanie nad alkoholizmem w Galicji zachodniej” Kraków 1902

7 Z. Daszyńska Golińska. Uście Solne. Przyczynki historyczno-statystyczne do dziejów nadwislańskiego miasteczka. Kraków 1906

8 Miasto rolników jako dopełnienie reformy rolnej Warszawa 1922

9 Co nam mówi przyrost ludności w Polsce Lwów 1933 r

10Kwestia kobieca a małżeństwo. Odczyt, wypowiedziany w dn. 4/IV 1924 r. w auli Uniw. Warsz. z serji odczytów urządzanych przez Pols. Tow. Eugeniczne „O Małżeństwie”. Warszawa 1924

11j.w.

12j.w.

13j.w.

14 Życiorysy zasłużonych kobiet. Dr. Zofia Daszyńska – Golińska pionierka wiedzy gospodarczo – społecznej w Polsce. Kraków 1932.

15 Przyszłość w zwierciadle syndykalizmu 1922

16 Co zapowiada nowy socjalizm 1900

17C. Walewska „W walce o równe prawa. Nasze bojownice”. Warszawa 1930 r

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 31 maja 2017 by in Nieskategoryzowane and tagged .

Zasady kopiowania z witryny FWiP

Wszelkie materiały publikowane w Centrum Informacji FWiP publikowane są na zasadach licencji Creative Commons 3.0 BY-NC (Uznanie Autorstwa - Użycie Niekomercyjne) chyba, że jest zaznaczone inaczej.

Odpowiedzialność za treść artykułów

Artykuły są wyrazem poglądów ich Autorów. Za treść przedruków, ogłoszeń itp., jeśli nie jest zaznaczone inaczej, odpowiada redaktor odpowiedzialny. Dokumenty i stanowisko Fundacji Wolność i Pokój muszą być sygnowane przez władze Fundacji zgodnie z jej Statutem

Kontakt z redakcją witryny FWiP

%d blogerów lubi to: