Fundacja Wolność i Pokój

Centrum Informacji

Przed Balcerowiczem

Jarosław Kapsa

balcer

Okrągłe, 70, urodziny Leszka Balcerowicza, skwitowano w niektórych mediach ogólnikowymi życzeniami. Nie przebiły się one poprzez dominujący obraz wytykający ekonomiście liczne błędy, sytuujące Plan Balcerowicza w ciągu nieszczęść dotykających Polskę. Modnym nurtem stało się opisywanie planu we kategoriach ideologicznych, jako dowód prawie „neokolonialnego” podporządkowania Polski błędnym teoriom neoliberalnym (thatcheryzmowi, reaganizmowi, monetaryzmowi). Hasło „Balcerowicz musi odejść” stało się tym samym, co wezwanie „Niemcy, obudźcie się”: apelem o zrzucenie kapitalistycznych więzów.

Chwytliwość haseł politycznych żeruje na braku pamięci historycznej. Dla starszych, czyli dla mojego pokolenia, okres PRL był czasem, gdy jak się żyło, tak się żyło, ale się jakoś żyło. Dopiero „po Balcerowiczu” ujawniły się negatywy: brak pewności zatrudnienia, bezrobocie, powiększające się różnice majątkowe wyolbrzymiające poczucie ubóstwa. Stąd krok do przekonania o celowym niszczeniu dobrej, polskiej gospodarki: stoczni, kopalń węgla, hut, zakładów włókienniczych. Ze zgrozą pisze się o oddaniu „za bezcen” polskich banków, polskiej telekomunikacji a nawet przemysłu zbrojeniowego. Mówi się o ideologicznych powodach zniszczenia PGR, powodujących społeczne wykluczenie milionów mieszkańców wsi. Cóż, gdy brak pamięci o faktach, łatwo wierzyć w mity. Proszę tylko bez hipokryzji: nie oburzajmy się, że z identycznych powodów część Rosjan uważa upadek ZSRR za „cywilizacyjną katastrofę”, a część Niemców uznawało, że za Hitlera to przynajmniej był porządek i była praca.

Nie odpowiemy sobie na pytanie: czy był możliwy „lepszy” plan Balcerowicza. Głosy krytyków brzmią równie przekonująco, jak twierdzenia „rekonstruktorów historycznych”, że będąc na miejscu Napoleona wygraliby pod Waterloo. Decyzje podejmuje się nie tylko w określonym kontekście, ale i pod wpływem określonych informacji. To co dziś wiemy, niekoniecznie wiadome było ćwierć wieku temu. Do krytyków ekonomicznych kierować można identyczne słowa, jakie Boy-Żeleński adresował do specjalistów od literatury: „krytyk i eunuch z jednej są parafii, każdy wiedział jak, żaden nie potrafił”.

W teorii, w latach 1982-1989, państwo było „silne”, decyzje rządowe nie były krępowane prawem, instytucjami kontrolnymi czy głosem opinii publicznej. Tak jak możliwe było niszczenie 10 milionowej „Solidarności”, tak też możliwe było wprowadzanie każdej, nawet najtrudniejszej reformy gospodarczej. Nie można też powiedzieć, że pomysłów reformy brakowało: tak po stronie „Solidarności”, jak i wśród ekspertów lojalnych wobec PZPR, opracowywane były różne koncepcje. Możliwe też było korzystanie z wzorców zewnętrznych. Reformy gospodarcze wdrażane od lat 70-tych XX w., w Czechosłowacji i Węgrzech, choć nie rozwiązywały podstawowych problemów, umożliwiły w tych krajach utrzymanie równowagi rynkowej, pozwoliły na stopniowe podnoszenie dobrobytu, uchroniły państwa przed zewnętrzną niewypłacalnością. Choć socjalizm jako system absurdalnie niewydolny skazany był na upadłość, tempo i skala tego zjawiska w Polsce, było suwerennym dziełem „naszego” „silnego” państwa.

Polska stała się bankrutem w 1982 r., w tym sensie, że państwo oficjalnie zawiesiło spłatę zadłużenia wobec podmiotów zagranicznych. Problem ten narastał od 1976 r., w 1980 r zadłużenie Polski wobec krajów i banków „zachodnich” wynosiło 25 mld dol., roczne obciążenie z tego tytułu 8 mld, wartość eksportu na rynki zagraniczne „dolarowe” 7-7,5 mld dol. Formalne bankructwo oznaczało odcięcie gospodarki od możliwości kredytowania w walutach wymienialnych. Równolegle narastało zadłużenie w rublach transferowych; wynikało to po części z nierównoważności wymiany handlowej z ZSRR, ale i z braku zbilansowania sprowadzanych surowców energetycznych. W ciągu dekady lat 80 tych zadłużenie w rublach transferowych wzrosło do 6,5 mld1. Równolegle z niewypłacalnością zewnętrzną nastąpiła niewypłacalność państwa wobec własnych obywateli. Nie mogły być realizowane terminowo dostawy produktów za które już zapłacono w formie różnych przedpłat (mieszkania dla oszczędzających na książeczkach mieszkaniowych, samochody i inne dobra trwałe). Najbardziej widoczną i odczuwalną formą niewypłacalności państwa był brak pokrycia polskiej waluty towarami i usługami. Spokój społeczny kupowano emisją „pustego pieniądza” Inflacja oficjalnie liczona wynosiła w latach 1981-1988 15 % rocznie, łączny wzrost indeksu cen w tym okresie 224%. Odzwierciedlają to dane o płacach średnich: w 1980 r – 6 040 zł, w 1981 r. – 7 689 zł, w 1982 – 11 631 zł, w 1983 r – 14 975 zł, w 1984 – 16 838 zł, w 1985 r – 20 005 zł, w 1986 – 24 095 zł, w 1987 r – 29 184 zł, w 1988 – 53 090 zł, w 1989 r – 206 758 zł, w 1990 r – 1 029 637 zł. Odnosząc płace do czarnorynkowego kursu dolara2 można przyjąć, że średni zarobek miesięczny w Polsce wynosił 25 dol. Oczywiście dolar miał inną wartość w stosunku do towarów niż obecnie, niższy też niż współcześnie był poziom płac w zachodniej Europie (w Niemczech ok 300-400 dolarów miesięcznie) i Stanach Zjednoczonych (500-700 dol). Według obliczeń oficjalnych wartość PKB na głowę w Polsce w latach 80-tych, stanowiła 25% średniej krajów Wspólnoty Europejskiej; przeliczalna wartość przeciętnej pensji 10 –12 krotnie niższa od średniej WE.

Z grubsza budżet przeciętnego pana Kowalskiego w 1983 r wyglądał następująco. Zarobki – 14 tys zł, stałe wydatki mieszkaniowe (czynsz komunalny, światło, gaz) 1 100 zł, wyżywienie – 8 tys zł. Inne wydatki: w tym ubranie, obuwie, kultura, rozrywka, alkohol, papierosy – 4,9 tys zł. Znacznie trudniejsza była sytuacja emerytów (średnia emerytura wynosiła 25-30% płacy). Małżeństwo emerytów (dochody łącznie 10 tys zł), po odliczeniu wydatków na koszty stałe mieszkań, na wyżywienie mogło wydać nie więcej niż 6 tys zł.

W praktyce taki „statystyczny” budżet domowy był fikcyjny. Po stronie wydatków żywność liczona była po cenach urzędowych, a w praktyce każdy uzupełniał niedobory na „czarnym rynku”. Po stronie dochodów przemilczane były wpływy „nierejestrowane” (fuchy, handel, inne usługi), powszechnie uzupełniające dochody legalne. Bliskie prawdy było spostrzeżenie, że wydatki przeciętnej rodziny było przynajmniej o 30% wyższe niż legalne dochody. Chcąc zapewnić ludziom minimum zaopatrzenia, zgodnie z obietnicami złożonymi w porozumieniach sierpniowych 1980 r, wprowadzono reglamentacje. 28 lutego 1981 r wprowadzono kartki na mięso (pierwsze były kartki na cukier 2 kg na osobę, wprowadzone 13 sierpnia 1976 r). Ponieważ potrzeby ludzie są zróżnicowane dla różnych grup wdrożono inne przydziały. Najwięcej mięsa (4 kg, a dla górników 7 kg) przyznawano robotnikom fizycznym, pracownik umysłowy (urzędnik, nauczyciel, lekarz) otrzymywał 2,5 kg, tyle samo przysługiwało nieletnim, niepracujący mógł liczyć na 0,5 kg. Ponieważ samym mięsem człowiek nie żyje od 1.04. 1981 rozszerzono reglamentacje także na masło (0,5 kg), olej lub margarynę (0,75 kg), smalec (1 kg), kasze i ryż (1 kg). Od 1 09 1981 r wprowadzono kartki na mydło (2 sztuki) i proszki do prania (300-500 g). Po wprowadzeniu stanu wojennego dodano czekoladę (100 g lub 250 g cukierków)), alkohol (0,5 l), papierosy (10 paczek), buty (1 para rocznie). Możliwe było stosowanie zamienników. 0,5 l wódki lub 10 paczek papierosów można było zamienić na 100 g czekolady lub 250 g innych słodyczy. Kilogram mięsa można było wymienić na kilogram masła solonego. Mięso ze swej natury jest różne, udoskonalona kartka przewidywała odrębnie przydział „wędzonki” na święta, mięsa z kością lub kiełbas. Benzynę do samochodów przydzielano na podstawie dowodu opłaty składki ubezpieczeniowej. Zamknięcie systemu wymagało rejestrowania kartki. A więc chcąc nabyć 2,5 kg przydziałowego mięsa lub wędlin, należało wybrać sklep, zarejestrować w nim kartkę a następnie wpisać dzień realizacji zakupu i obserwować kiedy mięso rzucą. Z używkami czy proszkiem do prania nie było takiego problemu, rejestrowanie obejmowało więc tylko sklepy mięsne. Mimo tak skrupulatnej reglamentacji przez 5 lat nie opanowano problemu równości klienta wobec jakości mięsa. Kto pierwszy miał prawo wyboru, ostatni liczyć mogli na niejadalne „serwolatki”, chińską karkówkę, czy kość obrośniętą żółtym zjełczałym tłuszczem.

Odpowiedzialność za taki stan rzeczy próbowano zrzucić na strajki w okresie legalnej „Solidarności”. Była to tylko częściowa prawda: strajki z okresu „Solidarności” zmniejszyły produkcje o ok 1-2%; porównywalnie, tylko straty powodowane niska jakością (produkcja bubli) powodowały w latach 70-tych uszczerbek rzędu 7% ogółu produkcji. Prawdą jest, że gaszenie nastrojów społecznych poprzez podwyżki płac walnie doprowadziły do pogorszenia rynkowej nierównowagi. W tym też kierunku, ściągnięcia z rynku nadmiaru pieniędzy, przewidywana była pierwsza reforma, wdrożona w 1982 r, zwana regulacją cenową ministra Krasińskiego. W początkach 1982 r wprowadzono „ciche” podwyżki szeregu artykułów przemysłowych: trampki z 170 zł podniesiono do 490 zł, pralka Myfana z 1700 zł do 4900, pralka automat z 11 tys. zł do 22 tys, ręczniki frotte z 77 zł do 420 zł, radiomagnetofon – 9 900 zł do 22 tys. zł. W tym samym okresie podwyższono ceny towarów objętych regulowaną dystrybucją (żywność średnio 241%, opał i energia 171 %). Przyznane pracującym rekompensaty częściowo niwelowały skutki wzrostu cen; niemniej w 1982 r realna siła nabywcza spadła o 30%. Była to reforma szokowa porównywana w swojej dotkliwości z reforma Balcerowicza. Niestety, ten manewr cenowy nie przyniósł rezultatów, bo równolegle w państwowych zakładów wprowadzono podwyżki płac. Podobnie przebiegła podwyżka wprowadzona jesienią 1983 r. Poprzedzono ją, w ramach demokratyzacji, publiczną konsultacją (wybrać można było jakie artykuły podrożeją bardziej i jakiej grupie zawodowej przysługuje wyższa rekompensata). Pomimo drastycznego „uderzenia w portfele” reforma nie przyniosła efektu, nawet w postaci „symbolicznych”, obiecywanych przez ministra Krasińskiego „świeżych bułeczek”.

Dlaczego ta regulacja cenowa nie przyniosła efektu ? Wbrew pozorom władza dyktatorska jest władzą słabą, tchórzliwie szukającą społecznego poparcia. Równolegle z podwyżkami nastąpiły różne formy „kupowania” sympatii robotników dużych przedsiębiorstw produkcyjnych i innych silnych grup społecznych. Wysokimi podwyżkami płac „uspokojono” górników, hutników, stoczniowców, a także grupy na których bezpośrednio opierała się władza: milicja, wojsko itp. Nowatorską metodą było mnożenie zobowiązań, obciążających przyszłe pokolenia. To po 1982 r wprowadzono kolejne Karty „branżowe” nadające przywileje emerytalne: milicji, wojsku, górnikom, nauczycielom, a potem także hutnikom, stoczniowcom a nawet dziennikarzom. Uspokojeniu nastrojów (kupowaniu robotników) służyły także formy dystrybucji towarów „deficytowych” na rynku. Reforma w teorii miała „urynkowić” część sprzedaży. W porównaniu z okresem gierkowskim uwolniono dystrybucję części towarów. Przed 1980 r centralnie rozdzielano 90% masy towarowej, w 1982 r rozdzielnictwo dotyczyło 70%. W 1982 r wprowadzono trzy rodzaje cen: urzędowe (sztywne) obejmujące 35% towarów), regulowane (gdzie narzut na cenę wyznaczoną kosztami produkcji nie mógł przekraczać 10%; obejmowało to 15% towarów), umowne (wyznaczane przez sprzedawcę – 50% towarów). Wynikająca z emisji „pustego pieniądza” nadwyżka popytu nad podażą powodowała, że owe zmiany dystrybucji nie były odczuwalne w zaopatrzeniu państwowej i spółdzielczej sieci handlowej (w 1982 do sieci państwowych i spółdzielczych należało 90% punktów handlu detalicznego i hurtowego). Po zawieszeniu stanu wojennego, gdy zezwolono na działalność „pro-pezetperowskich” związków, wprowadzono „sprzedaż sterowaną”. W Częstochowie 42 % artykułów konsumpcyjnych przemysłowych kierowano do rozdziału w państwowych zakładach pracy. Była to jednak forma rodząca rozgoryczenie. W 1983 r w Hucie im B. Bieruta między 12,4 tys pracowników próbowano rozdzielić 70 lodówek. Protesty rodziło także upolitycznienie dystrybucji. W jednych z zakładów włókienniczych warunkiem wykupu dystrybuowanych podpasek higienicznych była przynależność do związku zawodowego. Mimo tych problemów system zakładowej dystrybucji utrzymał się aż do 1989 r; dotyczyło to rozdziału talonów na samochody, pralki, lodówki, kuponów na benzynę itp. Z tego systemu wywodziły się także „gieweksy” – specjalnie sklepy dla górników na Górnym Śląsku. Możliwość zakupu w nich „deficytowego” (niedostępnego na rynku) towaru, możliwa była dzięki specjalnym „książeczkom” na które kierowano część wynagrodzeń górniczych: płace za nadgodziny, pracę w dni świąteczne, premie.

Niepowodzenie regulacji cenowej widoczne było w krajobrazie w postaci „kilometrowych” kolejek. Okres do 1986 r wymagał „czujności konsumenckiej”. Oczekiwanie na atrakcyjniejszy towar przemysłowy: meblościankę, pralkę, telewizor wymagało „rejestracji” jako oczekujący w kilkudniowej kolejce (wpisany do kolejki musiał cyklicznie swoja obecnością potwierdzać zdobyte miejsce, ostatnie kilkanaście godzin należało odstać przed sklepem). Zakupy żywności uczyły umiejętności równoległego stania w kilku kolejkach (za chlebem i masłem, za mięsem, za papierosami), przy jednoczesnej obserwacji innych punktów handlowych, bo może „coś rzucą”. Leniwym życie ułatwiała instytucja „zawodowych staczy” (zastępców w kolejkach); ograniczone pierwszeństwo w kolejkach mieli inwalidzi, kobiety w ciąży lub z małym dzieckiem.

Każda reglamentacja, powodowana rynkowym niedoborem, niezależnie czy wprowadzana w czasie I wojny światowej, II wojny światowej czy w bankrutującym socjalizmie, rodzi podobne patologie: paskarstwo, spekulacje, łapówki, kradzież. Powtarzalna jest też świadomość ludzka – zawsze pojawiały się różne komisje specjalne do walki ze spekulacją. Co więcej – takie działanie jest oczekiwaną przez ludzi forma wdrażania sprawiedliwości społecznej…Za kontrolą procesu dystrybucji opowiadali się niektórzy działacze „S” w 1981 r; były w różnych miastach przypadki wspólnych kontroli sklepów przez działaczy „S”, przedstawicieli administracji rządowej i milicję . Społeczną aprobatą cieszyły się działania tzw wojskowych grup operacyjnych, skierowanych przez gen Jaruzelskiego jesienią 1981 r do kontrolowania nieprawidłowości w gminach. Nic dziwnego, ze po wprowadzeniu stanu wojennego nacisk, zwłaszcza ze strony szeregowego aparatu partyjnego, kładziono na walkę ze spekulacją. Temu służyć miały „czyste ręce” wojskowych, tworzących w stanie wojennych równoległą do administracji rządowej władzę: pełnomocników Krajowego Komitetu Obrony. Uzupełniającą formą „bitwy o handel” była powołana 2 listopada 1983 r Inspekcja Robotniczo-Chłopska (patrole mieszane milicji i ormowców). Zakres tej „walki z rynkiem” był niesprecyzowany, stąd ujawniały się różnorodne konflikty dzielące władzę. Dochodziło do ambicjonalnych sporów między wojewodami oraz dyrektorami dużych „samodzielnych” przedsiębiorstw państwowych a wojskowymi pełnomocnikami, w sprawie uzurpowania sobie przez wojsko prawa decyzji o rodzaju produkcji i sposobach dystrybucji.

Walka ze spekulacją przypominała doświadczenia z epoki stalinizmu. Pod patronatem wojska powoływano „społeczne” Komitety Walki ze Spekulacją. Organizowane były „naloty” MO i kontrolerów na miejsca handlu ulicznego, zakłady i sklepy prywatne a nawet prywatne mieszkania. W Częstochowie, w kwietniu 1982 r, informowano3, o aresztowaniu 62 spekulantów oraz zatrzymaniu w ramach akcji Rynek 100 osób. Handel czarnorynkowy obejmował przede wszystkim sprzedaż: papierosów, herbaty, kawy, odżywek dla dzieci, czekolady.. W W tym samym meldunku informowano o zlikwidowaniu 60 „bimbrowni” i 13 melin. Zatrzymano także 40 handlarzy walutą. „Patrole lotne”, starały się kontrolować nie tylko punkty handlowe lecz także inne „ogniwa” łańcucha spekulacji. Na takiej zasadzie przeprowadzono wraz z MO akcję Domex – kontrola prywatnych budów domów, zatrzymując 8 osób pod zarzutem kradzieży materiałów budowlanych. Starania częstochowskiego komitetu przyczyniły się także do wykrycia „szajki” spekulantów płytkami łazienkowymi. „Spekulanci” kupowali płytki w lepiej zaopatrzonych sklepach w Katowicach i sprzedawali w Częstochowie z 3-krotnym przebiciem.

Pomimo taki „nalotów” handlował prawie każdy, tym co mógł. Towarem, który udało się „wystać w sklepie”, wyniesionymi dobrami z państwowych zakładów pracy, towarem przemycanym z krajów socjalistycznych…”Gazeta Częstochowska”4 z października 1983 r przynosiła taki reportażowy obraz krajobrazu na rynku Zawodzie. „Stoisko spożywcze, niemal Pewex,. Ława przykryta gazetą, na niej dużo pyszności (…) Ida jak woda rodzynki (…), czekolady różnej produkcji po 400 zł paczka, paczki czekoladek kokosowych nie więcej niż 5 dg – 180 zł, herbata z rumem import z Czechosłowacji (….) 49-letnia sprzątaczka (….) została przyłapana na handlu artykułami spożywczymi. W zabłoconej torbie, w niechlujnym nieładzie pozostały jedynie paluszki oferowane po 30 zł za sztukę, dwa razy drożej niż w detalu. Jej rówieśnik, elektryk z „Komobex”-u wystawił na sprzedaż dwie pary botków po 8,5 tys zł. Niedawno wrócił „z robót” z NRD. Starszy pan (….) wykupuje ze sklepów podroby (…) Za kilogram kaszanki bierze 130 zł, czyli o 50 zł więcej niż w sklepie (…) W stercie zakwestionowanych towarów znaleźć można odzież dziecięcą, trampki, tenisówki, buty dla dorosłych i dzieci, kawę, smoczki i inne drobiazgi

Blisko 40 lat po wojnie odrodziły się sceny pamiętane jedynie z filmów. Sprzedaż „z ręki” papierosów; panie latem w futrach, reklamujące na sobie sprzedawany towar; butelki wódki lub bimbru „wyławiane” z beczek z kiszoną kapustą; sprzedawany z gazety luksus w postaci mydełek „Fa”, mleka dla dzieci Bebico, podpasek i papieru toaletowego. Do tego „czujki” wypatrujące patroli milicyjnych…I swojski klimat: uliczni muzycy, specjaliści od gry w trzy karty, kieszonkowcy, Cyganki wróżące z ręki, „zmęczone życiem” panie, oferujące seks za butelkę wina owocowego…

Ten krajobraz uliczny, bardziej niż ulotki „podziemnej” „Solidarności” obrazował klęskę „stanu wojennego”, który miał przywrócić „ład i porządek”, ratując kraj przed gospodarczą zapaścią.

„Wojenne” metody zarządzania gospodarką, widoczne były nie tylko w walce z ulicznym handlem. Wróciły obyczaje z lat pięćdziesiątych: tworzono w zakładach pracy brygady pracy socjalistycznej. Minister Oświaty wydał wiosną 1983 r specjalne rozporządzenie w sprawie udziału młodzieży szkolnej w zbieraniu stonki z rolniczych pól. Organizowano „prace społeczne” przy wykopkach ziemniaków. Ponieważ ogłoszono „nie ma powrotu do gierkowskiego woluntaryzmu” sporadycznie trwały sprawy rozliczające „decydentów” lat 70-tych z oskarżeń o nadużycia. Pokazowym czynem było internowanie w grudniu 1981 r wybranych dostojników. Skazano w Częstochowie na 1,5 roku dyrektora zakładów cukierniczych, który ponoć dokonał nadużyć. Wznowiono postępowanie w sprawie nielegalnej budowy domu letniskowego przez Edwarda Gierka. Ale ta aktywność prokuratury i SB nie poprawiała rzeczywistego stanu gospodarki.

Rząd Jaruzelskiego zastąpiono w 1985 rządem Zbigniewa Messnera. Ostrożnie by nie drażnić „stalinowskich sentymentów dołów partyjnych”, próbowano wdrażać różne prorynkowe rozwiązania, nazywane eufemistycznie „drugom etapem reformy”. Przedsiębiorstwa państwowe zyskały częściową samodzielność, mogąc decydować o zakupach surowców i urządzeń za 50% wypracowanego zysku. Zezwolono na bezpośrednia sprzedaż przez zakłady towarów rynkowych (powstały sklepy fabryczne „Próchnika”, „Wólczanki”, „Tapet”, „Lentex-u” itp.). Zapalono „zielone światło” dla prywatnej inicjatywy. To „zielone światło” nie oznaczało bynajmniej wolności. Firma prywatna płaciła podatek dochodowy posiadający aż 8 progów : 20% płacono od dochodu powyżej 160 tys rocznie, 85 % od dochodu powyżej 4 mln zł rocznie. Dodatkowo produkowane towary obciążone były podatkiem obrotowym od 5% (materiały budowlane) do 25% (towary luksusowe: trampki, garnitury, obuwie skórzane). Specjalne przywileje przyznano przedsiębiorstwom zagranicznym (firmom polonijnym); były one przez trzy lata zwolnione z podatku dochodowego; po upływie tego czasu płaciły bez względu na dochód podatek 50 %. Musiały także odsprzedawać państwo po kursie urzędowym 50% zarobionych na eksporcie dewiz. Indywidualne decyzje urzędnicze regulowały możliwość zakupu surowców z sieci państwowej dystrybucji lub bezpośrednio u ich producentów. Uznaniowy był także system przyznawania bankowych kredytów.

To przeregulowanie prowadziło do wzrostu korupcji. Rynek wygłodniały wchłaniał każdy towar, każda produkcja czy usługa byłą sprzedawana przynosząc duże zyski. Trudna jednak była droga „wejścia”; pokonać trzeba było skomplikowane progi administracyjne blokujące uruchomienie zakładu. Potencjalny producent butów musiał zapewnić sobie dyplom zawodowy (mistrzowski lub czeladniczy) w Izbie Rzemiosła i uzyskać akceptacje Izby dla uruchomienia produkcji. Chcąc otworzyć sklep należało mieć pozytywna opinię społecznego Komitetu Osiedlowego i zgodę Wydziału Handlu na obrót wymienionym w zezwoleniu asortymentem. Progresywność podatków zachęcała do zaniżania obrotu. Uzyskany w ten sposób niezaksięgowany zysk służył do otwarcia możliwości zakupu surowców w państwowych zakładach lub „opłaceniu się” inspekcjom kontrolnym. Łapówka stała się balsamem łagodzącym dolegliwości niedemokratycznego ustroju. Zjawiskiem powszechnym było także szukanie „kryszy” (opieki) przez prywatnych przedsiębiorców. W latach 70-tych tego typu „krysza” SB chroniła handlarzy walutą (cinkciarzy) i prostytutki. W połowie lat 80-tych naturalnym stało się opłacanie (a nawet formalne zatrudnianie) funkcjonariuszy SB przez firmy polonijne i inne większe przedsiębiorstwa prywatne. Zyskiwało się gwarancję, że nikt niespodziewanie nie odmówi wydania paszportu czy nie naśle nadgorliwej kontroli. Taki system „kryszy”SB dotyczył także wszystkich, dużych przedsiębiorstw państwowych eksportujących za granicę polska siłę roboczą (usługi budowlane itp.). „Krysza” nie zawsze bywała skuteczna. Zależało to od skomplikowanej gry sił w aparacie partyjnym i „bezpieczniackim”. Urażona ambicja partyjnego sekretarza w Częstochowie doprowadziła do zdjęcia „kryszy” z jednej z większych firm polonijnych – „Top-marku”; aresztowano i skazano na 2.5 roku prowadzącego z tą firma interesy handlowe dyrektora państwowego przedsiębiorstwa włókienniczego; sam „Top Mark” musiał się wynieść do Łodzi. Na przełomie roku 1985/86 aresztowano z inicjatywy KW PZPR trzech prezesów podczęstochowskich RSP; zarzut dotyczył działań za które kilka miesięcy wcześniej ich publicznie wychwalano: tworzenie w RSP brygad pracowniczych i sprzedaż ich pracy w kopalniach oraz hutach.

Paradoksalnie, to – za co karano prezesów RSP – stało się rządową polityką aktywizacji gospodarczej młodzieży. Innymi słowy: zapalono ”zielone światło” dla aktywu ZSMP pod hasłem „działajcie i bogaćcie się”. Złoty okres nastąpił po 1985 r, gdy ministrem ds młodzieży został Aleksander Kwaśniewski; . W latach 80-tych najprostszym mechanizmem było wykorzystanie możliwości finansowych związanych z pracami „brygad pracy socjalistycznej”. Członkowie koła ZSMP przy danej fabryce organizowali się w brygadę i odpłatnie wykonywali na rzecz zakładu prace remontowe, naprawcze itp. Był to podobny system jak z brygadami RSP, z jednym dodatkowym uzupełnianiem: dochód z tytułu prac brygad młodzieżowych był zwolniony od podatku. Ten system rozwinięto przejmując nie tylko prace remontowe, ale i bardziej intratne sfery: pośrednictwo zbytu produktu, prowadzenie domów wczasowych, stołówek zakładowych, organizacja usług socjalnych itd. Działacze ZSMP korzystając także z ułatwień z zakresu wyjazdów zagranicznych wyspecjalizowali się także w „handlu zagranicznym”. Gdy nadszedł czas liberalizacji rynkowej, nabyte umiejętności i kontakty pozwoliły im przejąć większość rynku, w takich dziedzinach jak import elektroniki, komputerów, świadczenie usług turystycznych itp.

Nieśmiałe reformy prorynkowe przynosiły nieśmiałe efekty. Trudno było przekonać społeczeństwo, że dowodem kończącego się kryzysu jest pojawienie się w sklepach sprzedaży „chińskiej karkówki” czy „nowozelandzkiej” mrożonej baraniny. Gospodarka socjalistyczna była fikcją, rzeczywista wymiana dóbr istniała na „czarnym” lub „szarym” rynku prywatnym. Formalną walutą była złotówka; w rzeczywistości w obrocie rynkowym rządził dolar. Rząd Messnera próbował jeszcze porządkować fikcję. W 1987 r wprowadzono reformę centrum zmieniając nazwy resortów. Jesienią 1987 r zdecydowano się przeprowadzić referendum, z pytaniem czy społeczeństwo zgodzi się by było gorzej, w nadziei że kiedyś będzie lepiej. Społeczeństwo zbojkotowało referendum. Mimo to w lutym 1988 r przeprowadzono kolejną duża podwyżkę cen. Gdy pojawiły się protesty, w odpowiedzi przyznano wszystkim wysoką rekompensatę pieniężną. Doprowadziło to do skoku inflacyjnego. Niefortunny był też zabieg przeprowadzenia regulacji płac w przemyśle ciężkim. Efektem była pierwsza od wprowadzenia stanu wojennego fala strajków (Gdańsk, huta im Lenina, warszawski Ursus). Nawet w partyjnych komunikatach dostrzegano upadłość państwa: „Ludzie są już zmęczeni ustawicznymi podwyżkami cen, galopującą inflacją i bezradnością naszych władz, przestają wierzyć w powodzenie reform i poprawę sytuacji w najbliższym czasie i nie dziwi ich fakt, że niektóre załogi uciekają się do strajków jako ostatecznej broni do walki z marazmem i niekompetencją.” „Ludzie zaczęli masowo wykupywać żywność i środki czystości. Wykupiono nawet ocet i pojawiły się braki w zaopatrzeniu5

Przełomem miały być kolejne reformy, tym razem rzeczywiście daleko idące, wprowadzane przez rząd kierowany przez Mieczysława Rakowskiego. Zmieniono system bankowy, wydzielając z jednolitej struktury NBP 9 banków komercyjnych. 23 grudnia 1988 r wprowadzono tzw ustawę Wilczka o swobodzie działalności gospodarczej. Zalegalizowano także prywatny import towarów konsumpcyjnych. Nie jest jednak możliwe bezkolizyjne wprowadzenie ruchu lewostronnego na ulicach, gdzie obowiązuje prawostronność. W sytuacji galopującej inflacji, gdy każdy towar znajdował nabywcę liberalizacja i uwolnienie większości cen nie spowodowało wyraźnej poprawy. Podwyższające się ceny towarów ścigane były podwyżkami płac. W stosunku do uwolnionych cen towarów przemysłowych na patologicznie niskim poziomie pozostawały ceny żywności. Oznaczało to, że chleb, przetwory zbożowe czy mleko w sklepie było tańsze niż pasze dla zwierząt (a więc dodatkowo wykupywali je rolnicy). Mięso w praktyce zniknęło ze sklepów; sprzedawano je po rynkowych cenach na bazarach. „Komercyjne” banki operowały urzędowymi wskaźnikami; mimo inflacji przekraczającej 60% oprocentowanie wkładów i kredytów utrzymywano na poziomie 5-6% rocznie. Kto oszczędzał – tracił; kto otrzymywał kredyt dostawał „inflacyjną premię”.

W takich warunkach „wolności” wygrywał ten, kto miał lepsze dojścia do producentów towarów i decydentów bankowych. Rozpoczął się etap tworzenia tzw „spółek nomenklaturowych”. W klasycznym ujęciu taka spółka tworzona była przez dyrekcję państwowego zakładu i żyła w symbiozie z tym zakładem sytuując się, tam gdzie było to najbardziej opłacalne. Spółka kierownictwa Cementowni Rudniki miała wyłączność na sprzedaż wyprodukowanego przez cementownie cementu. Spółka prywatna dyrekcji PGM (administrator mieszkań komunalnych) żyła z pośrednictwa w sprzedaży i wynajmowaniu miejskich nieruchomości. Wg analiz prokuratury częstochowskiej tego typu spółek powstało na terenie województwa częstochowskiego ponad 100. W skali kraju w pierwszej połowie 1989 r działało w kraju około 3 tys. spółek, z których znacząca większość – bo aż 72% – powstała dzięki środkom wypływającym z przedsiębiorstw państwowych; 44% dyrektorów tychże podmiotów była jednocześnie właścicielami prywatnych firm. Nieoszacowana jest wielkość innego rodzaju działań wykorzystujących układy dla otrzymania korzystnego kredytu bankowego, zakupu nieruchomości taniej niż po cenie rynkowej, uzyskania wyłączności na sprzedaż poszukiwanego na rynku towaru. Żywiołowo w końcu lat 80 -tych legitymacje partyjne zmieniały się na książeczki czekowe a władza polityczna na profity gospodarcze. Proces uwłaszczania nomenklatury przyspieszył po przegranych przez PZPR wyborach w czerwcu 1989 r. Odbywało się to pod ochroną kontrolowanej do końca 1989 r przez gen Jaruzelskiego prokuratury, milicji i SB.

Ostatnią decyzją rządu Rakowskiego, podjętą 1 sierpnia 1989 r., było uwolnienie cen żywności. W połączeniu z przyjętą, pod naciskiem „S”, przy „okrągłym stole” zasadą indeksowania płac, uwolnienie cen doprowadziło do hiperinflacji (w sierpniu wynosiła ona 100%, na koniec 1989 r 640 %).

We wrześniu 1989 r obejmujący w rządzie Mazowieckiego funkcje odpowiedzialnego za gospodarkę wicepremiera i ministra finansów Leszek Balcerowicz stał przed następującymi wyzwaniami. Formalny deficyt państwa przekraczał 12% PKB; w rzeczywistości 1/3 wydatków publicznych finansowano drukiem pieniędzy bez pokrycia. Zadłużenie wobec zachodnich podmiotów zagranicznych wynosiło 42 mld dolarów, wobec ZSRR i państw socjalistycznych ok. 6,5 mld rubli transferowych; państwo od 1982 r nie było zdolne spłacać nawet zobowiązania z tytułu obsługi zadłużenia. Poziom dekapitalizacji majątku produkcyjnego przedsiębiorstw państwowych przekraczał 70%; odcięcie od wymiany handlowej z państwami zachodnimi powodowała także przestarzałość technologiczną tych przedsiębiorstw. I taki, mniej więcej, był punkt startu planu „niszczenia Polski” przez Balcerowicza.

Teoria o ideologicznym „neoliberalnym” charakterze reform Balcerowicza musi od tych faktów uciekać w kierunku krainy mitu o „kwitnącej gospodarce” PRL.

1Przeliczeniowy kurs rubla transferowego odpowiadał wartości dolara

2 W rozliczeniach wewnętrznych operowano trzema kursami dolara. Kurs oficjalny (rozliczanie przedsiębiorstw państwowych z tytułu zbytu i zakupu towarów): w 1981-1983 – 1 dol – 68 zł, 1984 – 71 zł, 1985 – 83 zł, 1986 – 92 zł, w 1987 – 116 zł, w 1988 – 197 zł, w 1989 – 488 zł. Kurs państwowy (legalny zakup/sprzedaż dolarów w bankach), w 1982 – 86 zł, w 1983 – 98 zł, w 1984 – 126 zł, w 1985 – 148 zł, w1986 -196, w 1987 – 315, w 1988 – 503, w 1989 – 6 500 zł. Znacznie trudniejsze do uchwycenia są fluktuacje czarnorynkowego kursu. W 1981 – 300-400 zł, w 1984 – 650 zł, w 1985 – 900 zł, w 1988 – 1 800 zł, w 1989 r – 7,5 tys – 10 tys zł.

3Informacja do KOK o poprawie bezpieczeństwa

4 Gazeta Częstochowska nr 43 z 26.10.1983

5Komunikat o sytuacji bieżącej KW PZPR w Częstochowie za sierpień 1988 r

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 31 stycznia 2017 by in Historia and tagged .

Zasady kopiowania z witryny FWiP

Wszelkie materiały publikowane w Centrum Informacji FWiP publikowane są na zasadach licencji Creative Commons 3.0 BY-NC (Uznanie Autorstwa - Użycie Niekomercyjne) chyba, że jest zaznaczone inaczej.

Odpowiedzialność za treść artykułów

Artykuły są wyrazem poglądów ich Autorów. Za treść przedruków, ogłoszeń itp., jeśli nie jest zaznaczone inaczej, odpowiada redaktor odpowiedzialny. Dokumenty i stanowisko Fundacji Wolność i Pokój muszą być sygnowane przez władze Fundacji zgodnie z jej Statutem

Kontakt z redakcją witryny FWiP

%d blogerów lubi to: