Fundacja Wolność i Pokój

Centrum Informacji

O Wołyniu i nie tylko

Daria Mymka

wolyn-plakat-filmu

O filmie Smarzowskiego “Wołyń” mówiono wiele, nawet przed jego premierą. Bez wątpienia, ze względu na historyczną tematykę, film ten jest niezwykle ważny zarówno dla narodu polskiego, jak i ukraińskiego. Jednak najbardziej istotny jest odbiór filmu przez widza, a co za tym idzie jego wpływ na dalsze relacje między narodami. Na pewno jeden film tegowidzenia nie zmieni, ale będzie kolejnym krokiem w procesie. Tylko ku czemu dążymy?

Patrząc na film przez pryzmat sztuki , trzeba oddać hołd ekipie filmowej, za to, na ile udało im się przekazać ducha tamtych czasów. Autentyczne ubrania bohaterów filmu, charakteryzacja, szara wojenna sceneria Wołynia. Nie można pominąć także efektów specjalnych, oraz to, na ile realistycznie przedstawiono sceny poszczególnych okrucieństw. Film ten pomaga nam wyobrazić sobie, jaki był Wołyń tych czasów – wielonarodowy, obok siebie żyli Polacy, Ukraińcy i Żydzi. Czego dobrego może nauczyć nas ten film? Być może, że wojna nie jest zjawiskiem czarno-białym, lecz ma wiele odcieni. Każdy szuka swojej prawdy i ostatecznie nikt nie ma racji, ponieważ żadnych zbrodni nie można uzasadnić. Uczy on nas tego, że nienawiść może opanować ludzi i zrobić ich swoimi niewolnikami. I oczywiście, że prawdziwa miłość jest zawsze ważniejsza od zła, chociaż w tym filmie miłość nie zwycięża. Jednak o tych dobrych wnioskach prawie nikt nie mówi.

Po obejrzeniu filmu jeszcze długo nie mogłam dojść do siebie, okrutne sceny do tej pory stoją mi przed oczami. Na pewno film ten nie zaleca się oglądać osobom, które nie mają wystarczającej wiedzy historycznej o dziejach II wojny światowej. W filmie dostrzec można wiele nieścisłości historycznych, które wypełnione są domysłami reżysera. Tylko czy można pozwolić sobie na nieścisłości w filmie o tak kontrowersyjnym i bolesnym temacie? Smarzowski sam przyznaje, że pracując nad filmem konsultował się tylko ze stroną polską, nie biorąc pod uwagę opinii ukraińskich ekspertów. Moim zdaniem, postać Ukraińca jest ukazana w filmie dość stereotypowo i karykaturalnie. Podły, pijany, kłamliwy Ukrainiec morduje swoich sąsiadów, ot tak sobie , bo jemu tak się zachciało. Nie jestem pewna, czy pojedyncze dialogi Ukraińców o dyskryminacji narodowej są wystarczające w filmie, by widz zrozumiał, co tak na prawdę miało miejsce. Najbardziej przerażająca jest scena w prawosławnej cerkwi, w której to ksiądz święci narzędzia zbrodni oraz zachęca by oczyścić ziemię ukraińską od Polaków. Podkreślić należy, że sam fakt poświęcenia broni w tych czasach nigdy nie został udowodniony przez historyków. Oczywiście nie można zapomnieć, że jest to film fabularny, co oznacza, że reżyser ma prawo na swoje własne domysły. Niemniej jednak, nie każdy widz zdaje sobie z tego sprawę.

Dość często w polskich dyskusjach internetowych pojawiają się opinie o tym, że teraz na Ukrainie rządzą organizacje neofaszytsowskie i nacjonalistyczne, które przejęły władzę w Kijowie po Majdanie, lub to, że tożsamość ukraińska buduje się na historiach zbrodniarzy z UPA. Co do pierwszej tezy, siły mocno nacjonalistyczne znajdują się na marginesie politycznym w świecie polityki i raczej tam zostaną. A teraźniejsi politycy ukraińscy deklarują się jako najwięksi liberałowie i boją się być oskarżeni o nacjonalizm przez Zachód. Podobne opinie o tym, że teraz w Ukrainie władze przejęli nacjonaliści dla mnie osobiście jest oczywistą i prymitywną propagandą rosyjską, która w Polsce, niestety, bardzo dobrze się przejęła. Dlatego też nie należy się obawiać, że w Ukrainie będą rządzić spadkobiercy Bandery. Obawiam się jednak czegoś innego, mianowicie, że Ukraińcy mieszkający w Polsce doświadczą na własnej skórze wszystkich „zalet” tej lekcji pamięci o nienawiści.

Przypominam sobie, że kiedyś będąc w Krakowie siedziałam na spotkaniu z Ukraińcami przy cerkwi greko-katolickiej. Na ścianie w pokoju wisiał herb z trójzębem. Raptem nie wiadomo skąd pojawiła się pewna Pani, która zaczęła krzyczeć i wymagać tego, żeby zdjąć ten obraz, bo przecież to jest symbol pod którym UPA zabijało Polaków.

Razem z wisiorkiem Matki Boskiej, noszę codziennie na sobie trójząb jako znak tego, że moja Ukraina jest zawsze ze mną. Jest to symbol współczesnego państwa, a nie znak, pod którym zabijało się Polaków. Na swoich kluczach mam brelok z czerwono-czarną flagą, dostałam go w prezencie od żołnierzy ochotniczego batalionu DUK PS (Dobrowolczy Ukraiński Korpus Prawy Sektor), którzy od samego początku walczą na wojnie. Dla mnie, przede wszystkim, jest to symbol tych wszystkich ochotników, którzy już do nas nigdy nie wrócą. Teraz dość często na ulicach ukraińskich miast obok flagi niebiesko-żółtej możemy zobaczyć flagę czerwono-czarną. Wszyscy wiedzą, że była flagą OUN-UPA, ale także jest symbolem walki o prawo do własnego istnienia. Interpretacje symboli mogą się zmieniać, szczególnie te symbole odgrywają duże znaczenie w trudnych czasach wojny. W ukraińskim (jak każdym, także i w polskim) społeczeństwie od dawna istnieje tradycja mitologizacji i gloryfikacji różnego rodzaju bohaterów. Ukraiński historyk Mykola Riabczuk trafnie tłumaczy zjawisko Stepana Bandery i OUN/UPA, jako metonimię dwóch różnych dziedzictw. Z jednej strony – dziedzictwo terroru, nacjonalizmu integralnego, ksenofobii i przemocy. Z drugiej strony – dziedzictwo poświęcenia się własnej Ojczyźnie, tradycja walki za niepodległą Ukrainę. Przyjmujemy obie te strony: potępiamy pierwszą i jesteśmy dumni z drugiej.

Bardzo ważnym jest też zrozumienie znaczenia pojęć „Bandera” i „banderowiec” we współczesnej Ukrainie. W Związku Sowieckim terminem „banderowiec” nazywali każdego świadomego i niezrusyfikowanego obywatela, to znaczy, jeżeli ktoś odważył się mówić w języku ukraińskim już automatycznie stawał się banderowcem. Z kolei, dla tej osoby pojęcie banderowiec oznaczało pochwałę. Tak samo teraz, już ironicznie, osoby walczące na wojnie oraz ci wszyscy, którzy wspierają proukraiński punkt widzenia nazywani są banderowcami (a nawet pojawił się taki termin żydo-banderowiec, to znaczy osoba pochodzenia żydowskiego, która jest patriotą Ukrainy). I nie chodzi tutaj tyle o postać Stepana Bandery, ile o ideologiczną treść tego zjawiska. Kiedyś wszystko „banderowskie” było opozycją do wszystkiego radzieckiego, obecnie jest opozycją do wszystkiego „rosyjskiego”. Teraz zrezygnowanie z tego symbolu jest równoważne poddaniu się rosyjskiemu panowaniu.

Po raz pierwszy, usłyszałam o rzezi Wołyńskiej w Polsce. Tak, w Ukrainie o tym nie mówili przez długi czas, ale nie dlatego, że ktoś chciał ukryć lub uzasadnić zbrodnie dokonane przez UPA. O rzezi Wołyńskiej nie mówili tak samo, jak nie mówili o setkach innych wydarzeń z historii Ukrainy, szczególnie tych z okresu II wojny światowej. Dla kogoś może to brzmieć absurdalnie, lecz, niestety, taką była nasza ukraińska rzeczywistość przez wiele lat. Nasza historia była dziesiątki razy przepisywana, książki i dokumenty były niszczone, a ludzie, którzy chcieli to zmienić byli mordowani, żeby broń Boże, ktoś nie przeczytał historii i się nie dowiedział, że o swoje prawa można walczyć. Teraz wszystko się zmienia, odkrywamy nowe strony w sobie, uczymy tego naszych dzieci i naszych rodziców, lecz to jest dopiero początek naszej drogi, dopiero się uczymy i dopiero teraz płacimy prawdziwą i wysoką cenę za niepodległość.

Reżyser filmu opowiadał o intencji odkrycia prawdy historycznej, lecz mam wrażenie, że jego film przyniesie inne skutki. Staram się zrozumieć Polaków, na ile bolesnym tematem jest tragedia Wołyńska, na ile ważnym jest odkrycie prawdy oraz na ile ważna jest rola ofiary i gwałciciela, bo koncepcja „przebaczamy i prosimy o przebaczenie” chyba już jest nieaktualna. Często słyszę frazę „nie przebaczymy im nigdy” w stosunku do Rosjan. Mam wrażenie, że po dwóch i pół roku wojny przeżyłam już wszystkie stadia nienawiści do Rosjan. Być może trudno mi mówić o tym obiektywnie, bo nie jestem matką, która chowa swego 20-letniego syna, który był zabity na wojnie, może nie wiem co znaczy naprawdę „przebaczyć”. Rozumiem jednak, że nie ma sensu hodować swojej nienawiści do kogoś, szczególnie za historyczne dzieje. Podczas Wielkiego Głodu zabito około 3,5 miliona Ukraińców, ktoś kiedykolwiek za to przeprosi? – wątpię. Nikt z tych, którzy nieśli bezpośrednią odpowiedzialność za te wydarzenia już nie żyje, natomiast niektórzy Rosjanie dotychczas gloryfikują Stalina. Nie można jednak winić współczesnych Rosjan za grzechy Stalina, współcześni Rosjanie będą odpowiadać za grzechy swoich czasów.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 6 Listopad 2016 by in Historia, Przemoc and tagged .

Zasady kopiowania z witryny FWiP

Wszelkie materiały publikowane w Centrum Informacji FWiP publikowane są na zasadach licencji Creative Commons 3.0 BY-NC (Uznanie Autorstwa - Użycie Niekomercyjne) chyba, że jest zaznaczone inaczej.

Odpowiedzialność za treść artykułów

Artykuły są wyrazem poglądów ich Autorów. Za treść przedruków, ogłoszeń itp., jeśli nie jest zaznaczone inaczej, odpowiada redaktor odpowiedzialny. Dokumenty i stanowisko Fundacji Wolność i Pokój muszą być sygnowane przez władze Fundacji zgodnie z jej Statutem

Kontakt z redakcją witryny FWiP

%d bloggers like this: