Fundacja Wolność i Pokój

Centrum Informacji

Rada dla Zdzicha

Jarosław Kapsa

polowanie

Urok dziedzictwa WiP polega na tym, że możemy się twórczo nie zgadzać i mimo to nie pozabijamy się nawet po nadużyciu alkoholu. Taki model koegzystencji polecam całemu światu. Każdy jest na swój sposób indywidualnością, próba ograniczenia różności przypominałaby swoim absurdem rozwalcowanie Mięguszowickich Szczytów, by zrobić lądowisko dla samolotów dowożących gości nad Morskie Oko.

Wśród naszych wybitnych indywidualności jest Zdzich. Zdzich na ranczu pod Częstochową zajmuje się kultywowanie tradycji zbieracko-pasterskich; zbiera jabłka i zboże by wypasać bażanty i jelenie. Robi to, w dodatku, idealistycznie; ku mojemu głębokiemu zadziwieniu, on tych wypasionych bażantów nie zjada. Cóż, nikt nie jest doskonały… .

Zdzich (nie wiem, czy wypada go obgadywać) jest na antypodach entuzjazmu wobec „dobrej zmiany”, nie podzielając narodowego wzmożenia uczuć pozytywnych wobec 3xP (Prezesa, Prezydenta, Premiera). Nie czuję powołania, by go nawracać; pocieszę go jednak, że „dobra zmiana” otwiera także dobrą perspektywę dla niego.

Może się zdarzyć, że pastwiska Zdzichowe, po których biegają wypasione jelenie i bażanty, zostaną uznane obwodem łowieckim. Zgodnie z art 27 proponowanego przez Ministerstwo Środowiska Prawa Łowieckiego zdecydować o tym może Sejmik w drodze uchwały. Wprawdzie Zdzich nie wie jakich ma przedstawicieli w Sejmiku Województwa Śląskiego, ani tym bardziej nie przypomina sobie, by kogoś upoważniał do dysponowania swoją własnością, lecz musi przyznać, że rzecz odbywa się demokratycznie. Marszałek musi nawet powołać zespół opiniodawczy, by optymalnie wyznaczyć granicę obwodu. W jego skład oprócz przedstawicieli samorządu wejść powinni reprezentanci PG „Lasy Państwowe” oraz Polskiego Związku Łowieckiego. Coś jakby dla dobra misjonarzy powierzyć układanie jadłospisu kanibalom… .

Ale niech żywi nie tracą nadziei. Projektowane Prawo Łowieckie zawiera „klauzulę sumienia”. Art 27b mówi: właściciel nieruchomości może wystąpić do sądu powszechnego z wnioskiem o ustanowienie zakazu wykonywania polowania na swojej nieruchomości uzasadniając to swoimi przekonaniami religijnymi lub wyznawanymi zasadami moralnymi. Nowe prawo jest więc wprost do Zdzicha adresowane. Po latach może sobie przypomnieć młodość, gdy wymyślało się uzasadnienie w postaci przekonań religijnych by móc odmówić służby wojskowej.

Z ciekawości gotów jestem towarzyszyć Zdzichowi w tej drodze. Kiedy się dowie, że jego pole jest częścią obwodu łowieckiego (a pewnie dowie się, gdy mu pod domem myśliwi odstrzelą ulubionego jelonka), może wystąpić do sądu. Opłacić wpisowe, poczekać na wyterminowanie sprawy, a następnie wynająć adwokatów potrafiących udowodnić, że Zdzich jest Zdzichem. W złożonym wniosku musi wykazać „rzeczywiste związki z wyznawaną doktryną religijną oraz wskazać w wyznawanej doktrynie zasady uznające za niedopuszczalne polowanie na zwierzęta łowne lub wskazać wyznawane zasady moralne, które pozostają w sprzeczności z polowaniem na zwierzęta łowne”.

Nie jest proste udowadniać przed sądem, że nie jest się żyrafą. Trzeba zatrudnić rzeczoznawcę oceniającego długość naszej szyi i wykazać dowodami, że od dzieciństwa nie mieliśmy różków ani kopytek. Mimo trzydziestoletniej przyjaźni ze Zdzichem, nie mam zielonego pojęcia jaką on wyznaje doktrynę religijną (nigdy mnie to nie interesowało). Nie wciągały mnie także teologiczne rozważania, czy w doktrynie katolicyzmu (protestantyzmu, prawosławia, judaizmu, szintoizmu, buddyzmu itd) są elementy zakazujące polowania na zwierzęta łowne. Widzę, oczyma wyobraźni, Zdzicha, jak przedstawia sądowi akt chrztu, świadectwo moralności wystawione przez proboszcza i opinię teologa twórczo rozwijającego legendę o jeleniu i św. Hubercie. Gorzej z dowodzeniem przynależności do buddystów; może wystawiają jakieś legitymacje członkowskie.

Jestem starej daty konserwatywnym liberałem. Różnie się od Zdzicha wyznawanymi zasadami (bądź ich brakiem); jadam mięso, akceptuję więc zabijanie zwierząt. Myśliwych nie lubię, ze względów czysto egoistycznych; są dla mnie niewygodną konkurencją w korzystaniu z uroków leśnej przyrody. Nie neguję jednak konieczności prowadzenia racjonalnej gospodarki łowieckiej; widziałem bowiem bolesne dla rolników przykłady marnotrawienia ich pracy, przy sadzeniu drzew owocowych czy uprawie ziemniaków, przez żarłoczność zajęcy, saren czy dzików.

Jako liberał uważam za świętość prawo własności prywatnej. Jest to fundament i element osobistej wolności. Nie jest istotna, czy własność ta ogranicza się do książek w domowej biblioteczce czy do hektara przydomowego ogródka; to jest moja własność, to ja za nią odpowiadam i ja mam prawo dysponować ją. Tak jak nie ma bezwzględnej wolności, tak i nie istnieje zupełna nienaruszalność praw własności. Jedno i drugie można ograniczyć: granicą mojej wolności jest wolność innej jednostki ludzkiej, dokładnie tak samo przebiega granica praw korzystających z własności. Muszę zaakceptować, że przez moje pole idzie droga „służebna”, bo inaczej ograniczam możliwość korzystanie z własności przez sąsiada. Nie mogę emitować zanieczyszczeń, bo naruszam własność zbiorową innych ludzi (jakość środowiska). Istnieje więc szereg uzasadnionych powodów, dla których litera prawa ogranicza prawo własności. W każdym jednak przypadku to na prawodawcy powinien spoczywać ciężar uzasadnienia, w imię jakiego dobra ogranicza czyjąś własność prywatną.

Wyznawana doktryna religijna czy zasady moralne są prywatną sprawą (niezbywalną wolnością) Zdzicha. Nikt nie ma prawa by o nie się pytać. Wyjątkiem tej reguły są sytuacje nadzwyczajne. Organizacja państwa wymaga płacenia podatków przez obywateli oraz ich udziału w przeciwdziałania zagrożeniom bezpieczeństwa. Są to obowiązki, którym nie można się uchylać (chyba, że negujemy sens istnienia państwa i ogłaszamy wobec niego manifest prywatnej niepodległości). Jeżeli, w przypadku skrajnego zagrożenia, nie możemy walczyć w obronie państwa z bronią w ręku; prawodawca ma słuszność każąc nam udowodnić, dlaczego tego robić nie możemy. Ten wyjątek podkreśla jednak nadzwyczajny charakter wymogu dowodzenia racji płynących z indywidualnego sumienia.

Rozciąganie „klauzul sumienia” z różnych mniej istotnych powodów jest zbędne i szkodliwe. Czy można „z powodów konfliktu sumienia”, odmówić komuś świadczenia jakiejś usługi czy dostarczania towaru? Oczywiście, że tak (pod warunkiem, że nie jest to usługa publiczna świadczona przez instytucje posiadająca monopol na jej świadczenie); podstawą jest zasada dobrowolności umów. Domaganie się uzasadnienia, dlaczego kelner nie podał mi piwa, czy dlaczego krawiec nie chce mi uszyć sukienki, jest roszczeniem gwałcącym cudzą wolność : wolność kelnera i krawca. Roszczenie takie byłoby uzasadnione, gdyby istniała sytuacja monopolu lub porozumienia monopolistycznego ograniczającego moją wolność konsumencką. Mam też prawo do ochrony ze strony państwa, gdyby forma takiej odmowy uraziła moją godność osobistą.

Jakie więc nadzwyczajne powody wymagają ograniczenia praw dysponowania własnością na rzecz swobody prowadzenia działalności łowieckiej? Mam prawo, bez konieczności przedstawienia uzasadnienia, nie wpuścić niechcianych gości do prywatnego domu. W imię czego więc prawodawca ma zmuszać Zdzicha by na swoje obejście wpuszczał myśliwych goniących z fuzja za sarenką? Zakładam, że może się zdarzyć sytuacja nadzwyczajna. Na ten przykład u Zdzicha w stodole zamieszkał smok wawelski wyjadając wszystkie owce i dziewice z ziemi kłobuckiej… Albo, bardziej ludzki przypadek; niechlujność Zdzicha (rzecz niemożliwa, aczkolwiek wyobrażalna) doprowadziła do zagnieżdżenia się licznej rodziny szczurów norweskich zagrażających sąsiadowi – właścicielowi piekarni. W każdy z takich przypadków organ władza może wskazać rzeczywisty powód uzasadniający interwencje naruszającą własność Zdzicha (za zgodą sądu starosta odstrzeli smoka). Podkreślmy jednak wyraźnie: to na interweniującej władzy publicznej spoczywa dowodzenie, z jakiego powodu musi naruszyć święte prawo własności. Sytuacja odwrotna, gdy człowiek zmuszony jest tłumaczyć się z dysponowania własnością prywatną przez ujawnianie prywatnych wierzeń czy wyznawanych zasad moralnych, jest dla mnie zwykłym barbarzyństwem.

W każdym razie, Zdzichu, nie opuszczę Cię w obliczu dobrej zmiany. Będę ci towarzyszył na rozprawie sądowej, by dusząc się ze śmiechu (choć to śmiech przez łzy) wysłuchiwać polemik między Tobą, a urzędowymi Wielkimi Łowczymi, dotyczących, czy rzeczywiście wyznawana przez Ciebie doktryna religijna uzasadnia wyganianie z Twojego pola morderców jelonków. Jakby co, przyniosę na rozprawę reprodukcje obrazu przedstawiającego wizję św. Huberta.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 30 lipca 2016 by in Ochrona środowiska, Prawa Człowieka and tagged .

Zasady kopiowania z witryny FWiP

Wszelkie materiały publikowane w Centrum Informacji FWiP publikowane są na zasadach licencji Creative Commons 3.0 BY-NC (Uznanie Autorstwa - Użycie Niekomercyjne) chyba, że jest zaznaczone inaczej.

Odpowiedzialność za treść artykułów

Artykuły są wyrazem poglądów ich Autorów. Za treść przedruków, ogłoszeń itp., jeśli nie jest zaznaczone inaczej, odpowiada redaktor odpowiedzialny. Dokumenty i stanowisko Fundacji Wolność i Pokój muszą być sygnowane przez władze Fundacji zgodnie z jej Statutem

Kontakt z redakcją witryny FWiP

%d blogerów lubi to: