Fundacja Wolność i Pokój

Centrum Informacji

Kielce – niewygodna rocznica

Jarosław Kapsa

220px-Memorial12

Nie można nic zarzucić, 70 rocznica zbrodni kieleckiej, zamordowania 37 ludzi, obchodzone były godnie. Słuszne słowa wypowiedział obecny na uroczystościach Prezydent RP Andrzej Duda: ”nie ma żadnego usprawiedliwienia dla antysemickiej zbrodni”. To już nie są czasy, gdy o prawdę upominało się wąskie grono osób, w tym Ruch Wolność i Pokój.

Rzecz w tym, że uroczystości przychodzą i odchodzą, złożone kwiaty więdną, a tablice pamiątkowe pokrywa pył niepamięci. Lubię Kielce i bywam tam często. Na moich oczach zmieniają się w piękne miasto. Ulica Sienkiewicza kwitnie gwarem i młodością, sąsiadujące z nią dawne więzienie zmieniło się w atrakcyjne miejsce z różnorodną oferta kulturalną. Zapuszczone placyki zmieniają się w przyjazne miejsca relaksu. Znajdujący się w pobliżu gwarnej ulicy Sienkiewicza budynek na Plantach stoi jakby na uboczu. Tam się nie chodzi, tego się nie ogląda, tego się nie chce… Miejsce przeklęte, skażone krwią niewinnych, w tym kobiet i dzieci. Pomordowanych nie przez obcych, lecz przez naszych.

Są prawdy niewygodne i są prawdy, które bolą. Prawie każdy wychowuje się w kręgu rodzinnej mitologii, wierząc, że najbliżsi zawsze byli i będą wzorem przyzwoitego zachowania. To boli, gdy dowiadujemy się, że nasz ukochany dziadek, nie był bohaterem lecz zbrodniarzem. To boli , gdy wyobrazimy sobie ukochanego dziadziusia rozbijającego siekierą głowę dziecka i gwałcącego jego mamusię… Chroniąc się przed bólem taką prawdę odrzucamy. Lecz ona wraca, nie da się z rąk zmyć krwi, ani ze snu wypędzić duchy krwawymi włosami potrząsające. Widmo Szeli czeka nas nawet na weselu.

Ból prawdy ma w naszej części Europy wymiar uniwersalny. Wojna była tragedią niszczącą moralność. Nie pozostały po niej „narody niewinne”, każdy stawał się zarówno ofiarą zbrodni jak ich sprawcą. Rosjanin czy Niemiec mógł być zarówno strażnikiem w obozie zagłady jak i ofiarą popełnionej w tym obozie zbrodni. Powiedzmy więcej: ten sam człowiek mógł być prawie jednocześnie bohaterem ryzykującym życiem w obronie Ojczyzny i zbrodniarzem mordującym dzieci. Taki jest wymiar wojny, rewolucji, totalitaryzmów. Zamiast więc śpiewać dziarskie piosnki, bawić się w rekonstruowanie „wojenki”, oddawać cześć bohaterów, modlić się trzeba z pokorną prośbą by nigdy nasze wnuki, ani wnuki naszych wnuków, nie musiały być „małymi powstańcami”, by nikt, nigdy i nigdzie, w imię jakiekolwiek idei, nie czynił z dzieci ofiar ani sprawców zbrodni.

Zbrodnia w Kielcach (nie nazywajmy pogromem masowego morderstwa) jest częścią tej wojennej tragedii. Nie różni się w sensie moralnym od „pacyfikacji” Machowa przez Niemców w 1943, od wymordowania polskich mieszkańców Lipnik na Wołyniu w 1943, od spalenia ludzi w stodole w Jedwabnym i spaleniu innych ludzi w domu w Przyrowie w 1945 r.. Można tu jeszcze dopisać kolejny ciąg zbrodni, ale tych popełnianych przez Polaków na Ukraińcach, Niemcach, prawosławnych, Żydach… W ocenie moralnej zbrodnia jest zbrodnią, przynależność narodowa sprawcy jest tu mniej istotna. Nie istnieje, na szczęście zbiorowa odpowiedzialność, bo byśmy, jako gatunek ludzki, już dawno pozbyli się siebie z natury.

W przypadku Kielc obchody rocznicowe były kolejną zmarnowaną szansą, w sensie uzgodnienia wspólnej opinii o przyczynach tragedii. Nadal w przestrzeni funkcjonują dwie „obowiązujące” opinie. Pierwsza, powielana w kręgach prawicowych, akcentuje „prowokacje”, winnych poszukując w NKWD i kręgach polskich władz komunistycznych. Druga ciężar winy przerzuca na tradycje polskiego antysemityzmu, wskazując łańcuch od pogromu w Przytyku w 1936 r, przez antysemityzm partyzantów NSZ do spontanicznego linczu dokonanego przez robotników z kieleckiej „Iskry” na ul. Planty. Jedna i druga opinia może być uprawdopodobniona doborem faktów. Wyliczmy tu argumenty przemawiające za odrzuceniem przekonania o zbrodni wynikającej z tradycji antysemickiej.

1. Przyczyną było podejrzenie o „mord rytualny”. Od końca XVIII w. twierdzenie o mordach rytualnych traktowane było jako przesąd; potwierdza to odbiór sprawy Bejlisa (w procesie w Kijowie w 1913 r. twierdzenie o rytualnym charakterze zbrodni zostało odrzucone przez ławę przysięgłych składającej się w większości ze zwykłych prawosławnych chłopów).W Polsce międzywojennej przesąd o mordach rytualnych był podobnie rzadki, jak wiara w czarownice czy opętanie przez diabła.

2. Zdecydowana większość pogromów w Polsce w okresie międzywojennym miało podłoże ekonomiczne; przyczyną była potęgowana w warunkach wielkiego kryzysu obawa przed dominacja Żydów w handlu i usługach.

3. Sprawcami, którzy rozpoczęli zbrodnię na ul. Planty byli funkcjonariusze MO i „ludowego” wojska polskiego. Fantazją byłoby przypuszczać, że obrońcy „władzy ludowej” stali się, z minuty na minutę, partyzantami NSZ.

4. Dziwnym zjawiskiem , wręcz potwierdzającym „spiskową teorię”, jest zbieżność: podobne rozruchy pod identycznym pretekstem usiłowano wywołać w tym samym czasie w kilku innych miastach Polski. Mogę tu, między innymi, odnieść się do trzech prób takiej prowokacji w Częstochowie.

5. Zauważyć należy bierność dowództwa UB, MO, wojska polskiego i innych władz komunistycznych w momencie rozpoczęcia i eskalacji tragicznych wydarzeń; jedynymi próbującymi powstrzymać rozszalały tłum byli dwaj księża katoliccy.

Przeciw teorii „prowokacji” świadczy brak jakiegokolwiek potwierdzenia źródłowego mówiącego o wcześniejszej wiedzy władzy centralnej, że coś się tam w Kielcach szykuje. Twierdzenie, że decyzje w takich sprawach zapadały poza Warszawą, lub podejmowane były w Moskwie, jest dość naciągane. Władza komunistyczna była ściśle scentralizowana, wykluczona była wszelka samodzielność decyzyjna „dołów”. Z punktu widzenia Moskwy tego typu „prowokacje” były problemem Polaków. Strategicznym celem NKWD było nie tylko utrzymanie w podległości polskiej władzy administracyjnej i partyjnej, ale zagwarantowanie spokoju i bezpieczeństwa umożliwiającego swobodny tranzyt zaopatrzenia (a w drugim kierunku transport zrabowanych dóbr) miedzy Rosją a okupowanymi Niemcami.

Co więc się stało w Kielcach ?

Na komisariat MO, rankiem 4 lipca 1946 r, zgłasza się szewc z 8 letnim synem i opowiada, powołując się na dziecko, o porwaniu chłopczyka przez Żydów. Zamiast ocenić wiarygodność donosu uzbrojona grupa kilkunastu milicjantów wędruje na ul. Planty rozpowiadając po drodze o „żydowskiej zbrodni”. Aresztują w budynku na Plantach Bogu ducha winnego człowieka, pokazując go gapiom jako sprawcę. Gdy przeszukanie budynku nie potwierdziło zeznań „porwanego chłopczyka”, przybywa na Planty dodatkowy oddział KBW i wojska; żołnierze wraz milicjantami zaczynają pogrom, strzelają do znajdujących się wewnątrz osób zbijając kilkunastu ludzi, wyrzucając kobiety przez okna… Inaczej rzecz ujmując, od 10 do 12 rano pogrom prowadzący do zbrodni był przeprowadzony prawie wyłącznie przez umundurowanych obrońców władzy ludowej – milicjantów i żołnierzy. Dopiero koło godziny 12 inny oddział wojska, skierowany przez pochodzących z ZSRR dowódców, przegonił milicjantów. Wtedy doszło do drugiego etapu tragedii, rozszalały, kilkuset osobowy tłum, wychodzących z pracy robotników, dokończył zbrodni zabijając kolejne kilkanaście osób. Część żołnierzy i milicjantów przyłączyła się do tłumu. Reakcja władz była spóźniona i niekonsekwentna, przez to zbrodnicze rozruchy trwały aż do wieczora.

Tak to, mniej więcej, wyglądało. A potem była kampania propagandowa w stylu, który część z nas pamięta z 1976 r. Oficjalną wykładnie odzwierciedlała, m.in. uchwała częstochowskiej Powiatowej Rady Narodowej z 13 lipca 1946 r: „wrogowie demokracji, wsi i chłopa sieją niepokój i zamęt w kraju (…) Oni to dla swych niecnych politycznych celów stworzyli bajeczkę dla zaślepionych i ogłupionych reakcyjną propagandą, że Żydzi mordują polskie dzieci, aby w kraju wywołać zamęt i chaos, aby w Polsce poderwać opinię wobec zagranicy w przededniu konferencji pokojowej. Ich dziełem jest 41 zamordowanych i tyluż rannych w Kielcach. Ich dziełem są te same bajeczki i rozsiewane w Częstochowie i w powiecie – zmierzające do wywołania podobnych rezultatów” . Szczycić się mogę, że biskup z mojego miasta Teodor Kubina jako pierwszy ostro i jednoznacznie potępił zbrodnie. Ważne były Jego słowa: „Zamordowano trzydziestu dwóch Żydów i dwóch Polaków, którzy przeżyli piekło okupacji niemieckiej, patrzyli na śmierć i męczarnie swoich najbliższych i sami uniknęli śmierci z rąk okupanta nie bez pomocy polskiego społeczeństwa chrześcijańskiego. Moralni i faktyczni sprawcy dokonanego mordu podeptali godność człowieka oraz dopuścili się strasznego w swej formie pogwałcenia chrześcijańskiego przykazania, miłości bliźniego i ogólnoludzkiej zasady – „nie zabijaj”. Ale niesprawiedliwym jest pilne oczekiwanie potępienia zbrodni przez Kościół Katolicki, przy jednoczesnym zrzuceniu odpowiedzialności z władzy komunistycznej za morderstwa popełnione przez podległych ich funkcjonariuszy.

Po latach bezkrytycznie powtarzane są tezy propagandowe wymyślone w 1946 r. Znów powtórzę słowa o ukochanym dziadku: powielanie kłamstwa jest mniej bolesne, niż przyjęcie do wiadomości, że to nasz dziadek był zbrodniarzem.

W czasie PRL zbudowano pozytywny mit komunistycznej partyzantki AL i GL, przy jednoczesnym upowszechnieniu „czarnej legendy” NSZ i walczących po wojnie formacji niepodległościowych. Współczesne odchylenie w drugą stronę nie może przynieść wymiernych korzyści. Antysemityzm NSZ był oczywisty, wynikał z przyjętej przez nich ideologii, choć nie musiał prowadzić do zbrodni i nie wykluczał też przypadków ratowania Żydów przez narodowców. Powojenny dramat walki o przetrwanie powodował, że część żołnierzy niepodległościowych stawało się bandytami. Każda próba tworzenia „białej legendy” zderzy się z nieprzyjemnymi faktami. Z tego samego powodu nie da się podtrzymywać „białej legendy” partyzantki komunistycznej. Raczej przeciwnie, trzeba otwarcie powiedzieć: formy jej walki w dużej mierze kwalifikować można jako zwykły bandytyzm. Nie jestem przekonany, kto w okresie okupacji zamordował więcej ukrywających się Żydów: NSZ czy GL/AL.

Czytając różne relacje o działających na terenie kielecczyzny GL/AL (dowodzonych m.in przez „Garbatego”, „Tadka Białego” czy w końcu wojny przez Moczara), nie można dziwić się zachowaniu wywodzących się z tych formacji milicjantów czy żołnierzy. Historia tych oddziałów obfituje z napady rabunkowe, mordowanie osób cywilnych, w tym Polaków, gwałcenie nie tylko „pań z dworu” lecz i zwykłych chłopek, porywanie dla okupu. Źródła mówią też o morderstwach popełnianych na Żydach, którzy próbowali dostać się do oddziałów partyzanckich, by przetrwać po ucieczce z getta. Morderstwach nie popełnianych z pobudek antysemickich, lecz z prymitywnego pragmatyzmu (by ochroni oddział przed obciążeniem głodnymi ludźmi, a przy okazji zdobyć lepsze buty)… Najście przez milicjantów z GL/AL domu na Plantach nie było wyjątkowe, jeżeli przypomnimy, że w podobny sposób realizowano po wojnie „sprawiedliwość ludową” (reformę rolną i nacjonalizację przemysłu) napadając na dwory i fabryki.

Ocaleni po zagładzie Żydzi w Kielcach tworzyli własny świat izolowany od polskiej społeczności. Byli przez to z niechęcią i nieufnością traktowani nie tylko przez zwykłych mieszkańców, lecz i przez lokalna władzę ludową. Komunizm usprawiedliwiał zawiść; podejrzewano, ze Żydzi chcą odzyskać kamienice i fabryki, że mają pieniądze otrzymywane z Ameryki. Funkcjonariusze MO pomaszerowali więc na Planty w przekonaniu, że idą wymierzyć sprawiedliwość społeczną. I wymierzyli ją z rewolucyjną konsekwencją.

Jeśli nie zauważymy, że ustrój sprawiedliwości ludowej budowany był lub opierał się na zdemoralizowanych bandytach, nie zrozumiemy wielu faktów z dramatycznego okresu końca lat 40-tych i początku lat 50-tych. Może niektórzy z tych bandytów ucywilizowali się, pokończyli szkoły, stali się szanowanymi obywatelami, kultywującymi mit o swoim ideowym zaangażowaniu… Nie zmienia to jednak oceny ich zbrodni.

Przeprosimy złożone w imieniu Narodu Polskiego w Jedwabnym przez Prezydenta RP Kwaśniewskiego byłyby bardziej szczere, gdyby z tą samą odwaga samokrytyki lewica przeprosiła za zbrodnie swoich, ideologicznych, poprzedników. Czas to wypowiedzieć wyraźnie: za popełnione przez Polaków zbrodnie na Żydach odpowiada, przynajmniej w takim samym stopniu, prawica jak i lewica; antykomuniści i komuniści, wierzący katolicy i antyklerykalni ateiści.

Każda wojna i każda rewolucja jest brudna, nikt nie może udawać, że wyszedł po niej czysty.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 16 lipca 2016 by in Historia, Przemoc, Wojna and tagged .

Zasady kopiowania z witryny FWiP

Wszelkie materiały publikowane w Centrum Informacji FWiP publikowane są na zasadach licencji Creative Commons 3.0 BY-NC (Uznanie Autorstwa - Użycie Niekomercyjne) chyba, że jest zaznaczone inaczej.

Odpowiedzialność za treść artykułów

Artykuły są wyrazem poglądów ich Autorów. Za treść przedruków, ogłoszeń itp., jeśli nie jest zaznaczone inaczej, odpowiada redaktor odpowiedzialny. Dokumenty i stanowisko Fundacji Wolność i Pokój muszą być sygnowane przez władze Fundacji zgodnie z jej Statutem

Kontakt z redakcją witryny FWiP

%d blogerów lubi to: