Fundacja Wolność i Pokój

Centrum Informacji

Ludzkie i polityczne prawo do populizmu

Paweł Kasprzak

web-pobrane.png

Jedno zdanie ze tekstu opublikowanego niedawno w trójmiejskiej Wyborczej. Ktoś powinien za to wylecieć z pracy. Może nawet ktoś powinien pójść siedzieć, gdybyśmy się dowiedzieli szczegółów działalności cytowanego w nim “pracodawcy”. Z pewnością wielu z nas, “demokratów” powinno lepiej dzięki niemu zrozumieć, co się stało w Polsce w czasie ostatnich wyborów i dlaczego nas tak bardzo nienawidzą wyborcy PiS. Oto zdanie:

– Jest duży problem ze znalezieniem pracowników. W ubiegłym roku ludzie sami przychodzili do pracy, nawet dzieci – mówi pani Danuta.

Pani Danuta zatrudnia przy zbiorze truskawek. Stąd zdjęcie w nagłówku, ukradzione zresztą Wyborczej. Grab nagrabliennoje, do cholery! Pani Danuta tęsni za pracą dzieci…

Ani pani Danuta, ani autorka tekstu, ani redakcja, która to wydrukowała, najwyraźniej nie wiedzą, że praca dzieci to nieludzka praktyka charakterystyczna dla niewolnictwa. W Polsce i w Europie zakazana, na ogół prawem w randze konstytucji.

Moją od dawna ulubioną lewacką figurą retoryczną w dyskusjach z wyznawcami liberalnej ortodoksji jest pokazywać, że również oni nie są w istocie zwolennikami zakazu państwowej ingerencji i rzeczywiście jakiejkolwiek regulacji rynku – a koronnym przykładem (choć to przecież chwyt poniżej pasa i zdaję sobie z tego sprawę) jest właśnie zakaz pracy dzieci, za którym opowiada się każdy, również oni, liberałowie. Otóż jednak wcale nie każdy, okazuje się. Nie sympatyczna, rozżalona pani Danusia, nie pani redaktor i nie gazeta, która ją zatrudnia i drukuje jej rewelacje. Cytowany z trójmiejskiej Wyborczej tekst jest o skutkach programu 500+ dla tamtejszego rynku pracy. Są podobno tragiczne. Zwłaszcza, że to jest rynek w tej części Polski wyjątkowo trudny, ponieważ bezrobocie jest tam rekordowo niskie. Pytanie – z czyjej perspektywy oglądamy tę tragedię rynku pracy, skoro niskie bezrobocie jest wadą, hę?

Jak łatwo się zorientuje każdy, kto pomyśli choć przez chwilę – a ilu jest takich wśród nas, co? – na rujnowany przez PiS rynek pracy żalą się pracodawcy, zwłaszcza ci z małych i średnich przedsiębiorstw.

Dlaczego się żalą? Ano, oczywiście dlatego, że teraz samotna matka trójki dzieci będzie wolała zostać w domu niż zgodzić się na pracę, którą pracodawcy mają jej do zaoferowania. Otóż ja twierdzę, że autorami cytowanych w Wyborczej wypowiedzi są nie tyle pracodawcy, co raczej zwolennicy niewolnictwa podobni do cytowanej pani Danuty. Jeśli to na tym ma polegać rujnowanie rynku pracy, to popieram to z całego serca – niech znikną bez śladu miejsca, w których takie zarobki da się komukolwiek oferować i niech wzrosną ceny świadczonych w tych sektorach usług i produkowanych w nich towarów. Twierdzę również, że najbardziej roszczeniową z polskich grup społecznych nie są górnicy ani pielęgniarki, ale właśnie pracodawcy, zwłaszcza ci z sektora MŚP. Nie palą opon i nie zakładają białych miasteczek. Ale i tak od każdego rządu dostają, co chcą, a ich perypetie z fiskusem wyciskają łzy publiczności bardziej niż los dzieci – chorych, a już na pewno tych, które dorabiają przy truskawkach. Na świeżym powietrzu – zamiast w dusznej klasie w szkole.

Twierdzę także to, że ci ludzie, którzy już nie przychodzą pracować u pani Danuty, nie głosowali na program 500+. To jest w tej sytuacji uderzające bodaj najbardziej. Sądzę przede wszystkim, że oni nie głosowali wcale. Ale jeśli jakaś mniejszość z nich poszła na wybory, to prawdopodobnie na ogół wybierali rzeczywiście PiS, choć wcale nie dałbym za to głowy – poparcie dla PO było zresztą w tym regionie jednym z wyższych.

Nie ma w tej sprawie badań, znam tylko efekty własnych poszukiwań tych wyborców PiS, którzy głosowali na socjalne postulaty ogłaszane w kampanii wyborczej jako zawartość niebieskiej teczki Beaty Szydło. Nie znalazłem żadnego takiego. Wszyscy oni mówili i nadal mówią wyłącznie o godności i o odwecie na rozmaitych łajdakach. Nie sądzę, żeby na PiS ktokolwiek głosował po to, żeby dostać 5 stów. Samotne mamy zatrudniane przez panią Danutę, po 1,50 za kobiałkę i wciąż im mało — jeśli one na PiS głosowały, to raczej dlatego, że podzielały PiS-owski pogląd o tekstach, jak ten tu cytowany i o ich autorach. I o “systemie”, który to zjawisko stworzył. “System”, czyli i pracę u pani Danuty, i dziennikarzy gadających o roszczeniowych postawach tego lub tamtego. Nie rozumiecie tego? I tej ich nienawiści do nas? Tak było w polskich wyborach niemal zawsze. Na PO, kiedy ona obiecywała konsekwentnie liberalny program i streszczała go np. hasłem liniowego podatku, potrafili głosować kasjerzy z Biedronki, którzy za swoimi kasami siedzieli wtedy w pampersach, bo im nie było wolno wyjść do kibla w czasie zmiany. Wydawało im się, że polski patriota wspiera polski kapitalizm, zapominając o własnym interesie i w związku z tym stroniąc od związków zawodowych, które są roszczeniowe i z tego nic dobrego dla rynku nie może wyniknąć. Polski patriota wspierał więc plan Balcerowicza i wiele w nim wytrzymał, choć wiedział, że straci w trakcie swoje miejsce pracy i lwią część realnych dochodów. Tak było trzeba. Wiedzieli o tym również dziennikarze, którzy w tamtych czasach nauczyli się, że w ich fachu trzeba koniecznie wiedzieć przede wszystkim, gdzie jest rozsądek i nadzieja dla Polski, a gdzie niepoważne, roszczeniowe szaleństwo. Ani tego nie oceniam, ani nie usprawiedliwiam. To bardzo zrozumiała historia, a skoro tak łatwo zrozumiała, to pewnie i uniknąć się jej nie dało, a na pewno trudno mieć o nią pretensje. Ale zrozumieć warto – też na pewno. Więc się narażę kumplom z anty-PiS-owskiej rewolucji, ale jestem zwolennikiem programu 500+. I to dość gorącym. Nie jestem pewien skutków dla budżetu i podobnych rzeczy – przyjdzie tu z oceną poczekać jeszcze długo, bo zapasy z budżetowych “źródeł nieodnawialnych” jeszcze trochę wytrzymają – ale sądząc po dotychczasowych reakcjach ekonomistów i polityków, tragedii wielkiej jednak nie będzie, świat się nie zawali, a program tego rodzaju jak nie w ten, to w inny sposób da się jako tako sensownie skonstruować bez budżetowej katastrofy. Nie jestem co prawda, mówiąc delikatnie, entuzjastą jakości PiS-owskich ustaw, sądzę, że projekt 500+ jest w wielu miejscach kulawy i niedorobiony, ale nie zmienia to w niczym mojej opinii, że to jest jeden z cenniejszych projektów, jaki się w Polsce zdarzył w ostatnich dziesięcioleciach.

Co więcej, niepomny napomnień (sic!) udzielanych mi od trzech dekad przez wszystkich mądrych, w tym dziennikarzy, którzy wśród mądrali są, jak wiadomo, najmądrzejsi, niepomny więc tego, że w projektach politycznych, społecznych i ekonomicznych liczy się wyłącznie budżetowo-księgowa poprawność kalkulacji, a wszelkie aksjologicznie nacechowane cele są nieodpowiedzialnym i niebezpiecznym populizmem – wbrew więc temu wszystkiemu, czego od lat wysłuchję, śmiem uważać, że populizm jest dobrym prawem opozycji, a poprawność kalkulacji staje się obowiązkiem dopiero rządzących. A i wtedy kalkulacje bezwzględnie powinny służyć tej samej aksjologii, która przyświecała postulatom z czasów opozycji, zamiast wyłącznie uzasadnianiu, dlaczego ten lub tamten cel jest z budżetowych powodów nie do spełnienia. Po to mamy głowy, Panie i Panowie, żeby z ich pomocą zmagać się z przeciwnościami, a nie żeby wynajdować argumenty za uleganiem wymogom rzeczywistości, które okazują się rzekome częściej niż nam się z przyzwyczajenia i intelektualnego lenistwa wydaje.

Takie jest – z grubsza i w największym skrócie – moje polityczne credo lewaka i uzasadnienie poparcia, jakiego udzielam sztandarowemu postulatowi formacji, której skądinąd nie lubię skrajnie.

PiS ten projekt przedstawiło z niskich pobudek, na rozpaczliwym głodzie politycznego sukcesu Kaczyńskiego, ale dramat, który się nam przy tej okazji przytrafił w polityce i który być może również w gospodarce będzie miał swoje złe następstwa, ma przynajmniej ten skutek uboczny, który oceniam jednoznacznie pozytywnie, ponieważ uważam 500+ za pomysł bardzo dobry i bardzo potrzebny.

Dobra, ktoś może tego mojego poglądu nie podzielać i ja bardzo dobrze wiem, że w obozie anty-PiS-owskich demokratów nie znajdę wielu kumpli, o ile znajdę jakiegokolwiek. Moje polityczne credo nie spotka się z aplauzem i o tym wiem także. Pozwólcie mi jednak zwrócić waszą uwagę na coś, co wynika z historii opisywanej w Wyborczej, a czego konsekwencje są – powiedziałbym – doniosłe. Również z punktu widzenia poprawnie liberalnych, czy nawet skrajnie monetarystycznych poglądów na kwestie budżetowej równowagi. Jeśli uważamy populizm za niebezpieczny, a budżetową równowagę za bezcenną, jeśli przede wszystkim widzimy w tej równowadze konieczny warunek bezpieczeństwa i jeśli uzasadniamy to tekstami jak ten tu cytowany, to się nie dziwmy, że podstawy państwa są dzisiaj zagrożone i ludzie gdzieś mają nie tylko budżet, ale i demokrację. Pracownice pani Danuty naprawdę swoją godność mają i ona naprawdę jest systematycznie poniewierana. Nie tylko i nie przede wszystkim przez panią Danutę, ale zwłaszcza przez media mainstreamu, które z arogancką pewnością wiedzą świetnie, kto jest w polityce i ekonomii rozsądny, a kto jest politycznym oszołomem i niebezpiecznym populistą. Ci spośród najuboższych Polaków, dzisiejszych beneficjentów 500+, którzy znikają z „rynku” pracy oferowanej im przez różne panie Danuty i którzy przy tym ostatnio głosowali na PiS, wcale nie oczekiwali pieniędzy, które teraz dostają, a tylko odwetu na tych, którzy wygadują i wypisują rzeczy podobne do tego przerażającego tekstu z trójmiejskiej Wyborczej.

Nie wiecie, za co tak bardzo nas nienawidzą PiS-owcy? Pomyślcie. Być może zwyczajnie zasłużyliśmy, co?

Reklamy

One comment on “Ludzkie i polityczne prawo do populizmu

  1. Cyno Cefal
    10 czerwca 2016

    Dzięki!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 10 czerwca 2016 by in Pieniądze, Prawa Człowieka, Społeczeństwo and tagged .

Zasady kopiowania z witryny FWiP

Wszelkie materiały publikowane w Centrum Informacji FWiP publikowane są na zasadach licencji Creative Commons 3.0 BY-NC (Uznanie Autorstwa - Użycie Niekomercyjne) chyba, że jest zaznaczone inaczej.

Odpowiedzialność za treść artykułów

Artykuły są wyrazem poglądów ich Autorów. Za treść przedruków, ogłoszeń itp., jeśli nie jest zaznaczone inaczej, odpowiada redaktor odpowiedzialny. Dokumenty i stanowisko Fundacji Wolność i Pokój muszą być sygnowane przez władze Fundacji zgodnie z jej Statutem

Kontakt z redakcją witryny FWiP

%d blogerów lubi to: