Fundacja Wolność i Pokój

Centrum Informacji

Wola: między prawem a rozumem

Jarosław Kapsa

pobrane

„Uwielbiam” sytuację gdy „się dzieje” katastrofa ekologiczna. Robotnicy mdleją na budowie, kierownicy zaskoczeni odnalezionymi w ziemi toksycznymi zanieczyszczeniami uspokajają, że „się załatwi”. Inwestor radzi mieszkającym po sąsiedzku „na razie” zamykać okna, nim problem „się rozwiąże”. Prezydent zawsze chce jak najlepiej, ale jest bezsilny wobec tego co nagle „się wydarzyło”. Służby takie, siakie i owakie, strzegące środowiska jak niepodległości grzmią i stanowczo oczekują by problem natychmiast „się rozwiązał”…

Innymi słowy: sytuacja jak w Warszawie, na ul. Obozowa 20, w miejscu budowy osiedla mieszkaniowego o pięknej nazwie „Wola Libre”. Istnieje tu rzeczywiście silna wolna wola, by kłopotliwe problemy „się rozwiązały”. Problem tylko w tym, że zaimek zwrotny „się” w naszej rzeczywistości uniemożliwia określenie: kto, konkretnie, problem ten ma rozwiązać. Dlatego twierdzenie „się zrobi” można nazywać oksymoronem. Tego uczyła mnie babcia, powtarzając, że nic nigdy samo się nie zrobi, zawsze ktoś musi coś zrobić.

Kłopot wolski jest problemem Polski. Identyczna sytuacja zaskoczenia, odkrytymi przy okazji robót budowlanych zanieczyszczeniami gleby, zdarza się i zdarzać się będzie w różnych miejscach na terenie naszego kraju. Jako obywatel województwa śląskiego z wyjątkową uwagą muszę śledzić wolską sprawę; bo u nas podobne zjawiska powielać się mogą na większą skalę. Stało się bowiem tak, że w XIX w. ośrodki handlowo-rzemieślnicze {miasta) zmieniono w przemysłowe z wszelkiego tego konsekwencjami. Dawniej był rynek i kamieniczki dla handlu i mieszkania, przestrzeń gospodarcza wyrzucana była za mury miejskie. Potem murów nie było i nikogo nie dziwiło, że w samym centrum {obok albo zamiast rynku) wyrastała jedna, druga, trzecia fabryka. Mieszczanie z trudem rozumieli związek między seksem a porodem, tym bardziej nie można było oczekiwać wiedzy, że to co jest w zanieczyszczonej glebie {wodzie, powietrzu) prędzej czy później trafi na ich talerz. W rzeczywistości ten problem przez władze odkryty został 25 lat, gdy nasz kolega Radek Gawlik w pocie czoła, w Sejmie „kontraktowym”, wprowadzał zręby prawa chroniącego środowisko.

Czy tego typu zjawiska – zanieczyszczenia gleby – muszą nas zaskakiwać? Oczywiście, skala problemu jest tak duża, że trudno nad nim panować. Nie wiemy, gdzie dawni mieszczanie i przemysłowcy składowali swoje odpady. Gdzieś je wywozili, zakopywali; teraz odkrywamy to zaskoczeni. Nie znamy skali nielegalnych działań podejmowanych współcześnie: zakopywania beczek z niebezpiecznymi odpadami. To są wytłumaczalne przyczyny zaskoczeń. Ale na to nakłada się zaniedbanie administracji. Nie da się obronić tezy, że Magistrat Miasta Stołecznego Warszawy nie wiedział, że na Woli była fabryczka produkująca szkodliwe lakiery. Wystarczyła prosta analiza przedwojennych informatorów gospodarczych i planów miasta.

Prawo Ochrony Środowiska obliguje {art 101c) do tworzenia rejestru, w którym znaleźć się powinny „historyczne zanieczyszczenia powierzchni ziemi”. To określenie dokładnie dotyczy kwestii dawnych obszarów pofabrycznych, zwłaszcza przy domniemaniu prowadzenia tam szkodliwej dla środowiska działalności. Identyfikować tego typu „historyczne zanieczyszczenia” powinien, na zasadach zadania zleconego, starosta {w Warszawie zadania starosty wypełnia Prezydent Miasta). Identyfikacja i umieszczenie w rejestrze wymusza dalszy ciąg działań. Właściciel terenu powinien przeprowadzić analizy ujawniająca skalę skażenia, a następnie przedstawić i zrealizować plan remediacji {oczyszczenia). Zacytuje tu radcę prawnego Jędrzeja Budnego: obowiązek remediacji w tym wypadku dotyczy „zanieczyszczenie powierzchni ziemi, które zaistniało przed dniem 30 kwietnia 2007 r. lub wynika z działalności, która została zakończona przed dniem 30 kwietnia 2007 r.; rozumie się przez to także szkodę w środowisku w powierzchni ziemi w rozumieniu art. 6 pkt 11 lit. c ustawy z dnia 13 kwietnia 2007 r. o zapobieganiu szkodom w środowisku i ich naprawie (Dz. U. z 2014 r. poz. 210 i 1101), która została spowodowana przez emisję lub zdarzenie, od którego upłynęło więcej niż 30 lat”.

Gdy nie wiadomo dlaczego prawo nie działa, wiadomo, ze chodzi o pieniądze. Kto powinien ponosić koszt remediacji. Kardynalną zasadą jest „zanieczyszczający płaci”. W przypadku Woli ta zasada jest trudna do egzekucji, gdyż sprawcą problemu jest pan Hitler na spółkę z panem Stalinem. Oni doprowadzili do zniszczenia fabryki w sposób zanieczyszczający powierzchnie ziemi, a jednocześnie pozbawili właściciela realnych możliwości dysponowania własnością. W ten czy inny sposób grunt na Woli stał się, po zakończeniu II wojny światowej, rzeczywistą własnością Skarbu Państwa i na nim spoczęła odpowiedzialność za sposób gospodarowania gruntem.

Z mocy ustawy z 1997 r. o gospodarce nieruchomościami gruntami Skarbu Państwa {poza określonymi wyjątkami) zarządza starosta {Prezydent Warszawy). Z tytułu tego zarządu starosta pobiera 25% wartości terenu w chwili jego sprzedaży lub dzierżawy. Przyjmuje się, na tej podstawie, że jeśli nieruchomość potrzebuje inwestycji utrzymujących jej wartość, czy też niezbędnych z powodu zagrożeń dla zdrowia ludzi i porządku publicznego; koszt takich działań powinien solidarnie obciążać budżet powiatu i budżet państwa {w proporcji 25:75).

Starosta na mocy art 23 ustawy z 1997 r o gospodarce nieruchomościami powinien prowadzić ewidencje nieruchomości. W tym punkcie ustawa jest odrobinę niespójna z Prawem Ochrony Środowiska; nie ma obowiązku wykazania w ewidencji, o której mowa w ustawie z 1997, w sposób wyraźny terenów określonych art 101 c Prawa Ochrony Środowiska. Rozum podpowiada , że tego typu rozbieżności nie powinny urzędników zwalniać z odpowiedzialności. „Historyczne zanieczyszczenie powierzchni ziemi” jest wadą wpływającą bezpośrednio na wartość nieruchomości, decydująca o kosztach utrzymania i ukierunkowującą plany jej wykorzystania. Tego typu nieruchomości, bez remediacji, nie można udostępniać na cele związane z mieszkalnictwem czy usługami związanymi z bezpośrednia obsługą mieszkańców. Jeśli nabywca, w omawianym przypadku budująca „Wola Libre” firma PBI, świadomie nie został przez warszawski Magistrat uprzedzony o podejrzeniu zanieczyszczenia terenu; ma możliwość – na mocy Kodeksu Cywilnego – wystąpić o odszkodowanie, z tytułu „wady ukrytej” zakupionego produktu { terenu).

Może ten biurokratyczny wywód nie jest szczególnie zrozumiały, zwłaszcza dla osób dotkniętych bezpośrednio skutkami katastrofy ekologicznej. Podsumuję więc wskazując wyraźnie {bez względu na prywatne ciągoty polityczne) kwestie odpowiedzialności.

Po pierwsze, nie ma powodu by winić złe prawo. Jest ono niedoskonałe, wymaga precyzyjniejszych uściśleń, ale mimo to w ramach tego prawa można i należy właściwie rozwiązać problem „historycznych zanieczyszczeń powierzchni ziemi”. Po drugie: winnym zaniedbań w tym zakresie jest pani Prezydent Miasta Stołecznego Warszawy. Jej obowiązkiem była identyfikacja problemu, wtedy gdy grunt należał do Skarbu Państwa, i ujawnienie go poprzez wpis do ewidencji prowadzonej przez Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska. Po trzecie: materialny koszt przeprowadzenia analiz, przygotowania i realizacji planu remediacji {oczyszczenia) solidarnie obciążyć powinien budżet miasta i budżet państwa. Nie zmienia to odpowiedzialności pani Prezydent, która powinna o dotacje państwową na ten cel wnioskować.

Nie ma sytuacji, że „się zrobiło” a władza może jedynie współczuć i oczekiwać, że „się naprawi”. Samo się nic nie robi, ani nie naprawi. A drugim imieniem władzy jest „odpowiedzialność”, a nie puste „współczucie”. Współczuć to ja mogę pani Prezydent przygniatającego ciężaru odpowiedzialności.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 27 lutego 2016 by in Ochrona środowiska and tagged .

Zasady kopiowania z witryny FWiP

Wszelkie materiały publikowane w Centrum Informacji FWiP publikowane są na zasadach licencji Creative Commons 3.0 BY-NC (Uznanie Autorstwa - Użycie Niekomercyjne) chyba, że jest zaznaczone inaczej.

Odpowiedzialność za treść artykułów

Artykuły są wyrazem poglądów ich Autorów. Za treść przedruków, ogłoszeń itp., jeśli nie jest zaznaczone inaczej, odpowiada redaktor odpowiedzialny. Dokumenty i stanowisko Fundacji Wolność i Pokój muszą być sygnowane przez władze Fundacji zgodnie z jej Statutem

Kontakt z redakcją witryny FWiP

%d blogerów lubi to: