Fundacja Wolność i Pokój

Centrum Informacji

Młodość, Wagner, Winnetou

Grzegorz Majewski

Las Teutoburski-miejsce rodzenia sie germanskich legend

Wiek XIX był okresem rozkwitu wielu sztuk: malarstwa, literatury, a także muzyki. Doskonale w ten czas wpisał się niemiecki kompozytor Richard Wagner po nowatorsku podchodząc do przedstawienia scenicznego jakim była opera. Jeśli do tej pory na scenie królowali śpiewacy, to Wagner po równo rozłożył akcenty na śpiew oraz orkiestrę i scenografię.. Ten nowoczesny pompatyzm potrafił porwać tłumy, nie tylko dzięki nowym melodiom, ale także dzięki efektom wizualnym, gdzie osiągnął jedność form tworzących przedstawienie. Jego opery stały się wzorem dla przedstawień mających rozpalać wyobraźnię na długie lata – pełniąc funkcje dzisiejszych musicali. Tworzył opery dla podniesienia ducha niemieckiego,sięgając do dawnych legend, wpisując się w rodzący właśnie nacjonalizm Rozpalał namiętności jak nikt przedtem, myślał o wielkości Niemiec, panowaniu nad światem. A jeszcze w młodości napisał muzykę inspirowaną polskim powstaniem listopadowym-krytycy nie bardzo ją docenili. Długie lata po swojej śmierci był dla tłumów nadczłowiekiem- dzisiaj byśmy powiedzieli idolem. Z czasem, pewnie pod wpływem sukcesów stał się zarozumiały i buńczuczny.

Niewiele później, na przełomie XIX i XX wieku, w okresie gdy Europą Wschodnią wstrząsały niepokoje rewolucyjne, chudy, blady i głodny przeżyć duchowych młodzieniec został zauroczony muzyką Wagnera, a także jego pismami. Miał trudne dzieciństwo, niełatwą młodość. Ojciec, kiedy żył jeszcze, często używał wobec niego przemocy, a chociaż w tamtym czasie nie było to niczym wyjątkowym, to świadkowie mówili o dręczeniu. Czasem za jego wychowanie zabierał się prosto po wyjściu z knajpy, gdy alkohol przyćmiewał właściwą ostrość widzenia. Któregoś dnia pobił go do tego stopnia, że jak wspominali niektórzy, prawie go zabił. Matka starała się mu to wynagrodzić rozpieszczając, ale stawiała syna w ten sposób w dwóch światach. Starszy brat przyrodni-Alois- wspominał to jeszcze po wielu latach. W szkole dość krnąbrny, uczył się bardzo źle. Jedyny przedmiot z jakim nie miał problemów to historia. chociaż i tu różnie bywało. Sam nauczyciel historii był mocno zdziwiony, gdy po dwudziestu latach dowiedział się, ze został wymieniony wśród pedagogów lubianych przez młodzieńca. Ten brak sympatii do większości nauczycieli skutkował złymi stopniami, czasem musiał zdawać egzaminy poprawkowe, nie zawsze z sukcesem.

Miał koło siebie grono rówieśników, którym przewodził snując opowieści o dawnych czasach lub organizując grę wymagającą udziału wielu chłopców. W 1900 roku wybuchła wojna burska, południowoafrykańskie republiki Burów broniły się przed podbojem Wielkiej Brytanii. Nasz bohater jako jedenastolatek stanął zdecydowanie po stronie słabszych Burów. W roku 1923 wspominał, że bawiąc się w wojnę, nikt z chłopców nie chciał być Anglikiem-uważali to za uwłaczające. Za to wszyscy chcieli być Burami-romantyzm na początku XX wieku. Młodzieniec był pod wyraźnym wpływem książek Karola Maya, z wypiekami na twarzy śledził losy jego bohaterów, zawsze stojąc po stronie szlachetnych Indian. Kiedy udało mu się otrzymać jakąś jego książkę, czytał wszędzie, nawet w nocy przy marnym świetle, używając do pomocy lupy, z radością przyjmując pełnię księżyca. Książki te miały także, jak to u dzieci, przełożenie na zabawy podwórkowe. Znowu był kłopot, ponieważ młodzieniec, podobnie jak wszyscy inni wolał być szlachetnym Indianinem, niż krwiożerczym żołnierzem amerykańskim.

Do płci żeńskiej czuł dystans wynikły z nieśmiałości. Zakochał się w widywanej czasami kobiecie, bywającą w tym samym kościele, o dwa lata od niego starszej Stefanii. Obserwował ją często, czy to podczas wyjść do kościoła, czy też podczas spacerów na okoliczne wzgórza. Wychodził czasem ze swym przyjacielem Augustem tylko po to, by móc ją czasem zobaczyć. Prawdopodobnie obawa o odrzucenie nie pozwalała mu się do niej zbliżyć. Powód nieśmiałości był dość prozaiczny w tym wieku. On miał potężne problemy w nauce, a ona piękna, świetnie wykształcona, nauki pobierała za granicą. Po kilkudziesięciu latach, gdy kobieta ta dowiedziała się o byciu obiektem fascynacji tego chłopca, była zdziwiona. Przypomniała sobie wtedy o pewnej kartce pocztowej jaką dostała. Było na niej napisane, że młodzieniec wyjeżdża, ale prosi ją by czekała na niego, ponieważ kiedy wróci, to się z nią ożeni. Nie poczekała, wyszła za mąż za oficera z miejscowych koszar.

Żyjąc z renty sierocej po ojcu i skromnego majątku w gotówce jaki odziedziczył, przeprowadził się do stolicy, gdzie rozpoczął prawdziwe chłonięcie swego mistrza. Do opery chodził nawet kilka razy w tygodniu, na niektórych przedstawieniach Wagnera był ponad 30 razy-miłość bezgraniczna. Podobno w ciągu kilku lat w operze na przedstawieniach różnych kompozytorów był grubo powyżej 400 razy. Oczywiście cenił także innych – Beethoven, Liszt- ale nie było ich wielu. Nie cierpiał Verdiego i wszystkiego co pachniało Włochami. Bywanie tak częste w operze mocno nadszarpywało jego i tak już skromny budżet. Wejście na parter, na miejsca stojące kosztowało 2 korony, a szatnia 1 koronę. Żeby zaoszczędzić, mimo zimna, przychodził ze swoim przyjacielem jeszcze z Linzu – Augustem Kubitzkiem- bez jakiegokolwiek dodatkowego okrycia, żeby nie musieć płacić za szatnię. Swojego przyjaciela często zamęczał pomysłami skomponowania muzyki do legend germańskich o jakich myślał Wagner, ale nie zdążył tego zrobić. Podejmował bezskuteczne próby nucenia i zmuszania przyjaciela do zapisywania tej „twórczości“ w postaci nut – August był w szkole muzycznej. Jednak po kilku dniach się zniechęcał, nie tylko ze względu na słomiany zapał jaki go charakteryzował, czyniąc niezdolnym do ciężkiej pracy, ale także ze względu na kompletny brak tego „coś“. Można powiedzieć, że miłość do opery była jednym z winowajców wpędzających go biedę.

Na krótko wrócił do domu, gdzie kilka tygodni spędził przy umierającej matce. Żydowski lekarz, który zajmował się kobietą, wspominał, ze nigdy nie widział tak wielkich objawów przywiązania syna do matki-to zdecydowało o pamięci na wiele lat o chłopcu. Gdy w latach trzydziestych Austria została zajęta przez Niemcy, dr Bloch poprzez znajomych przekazał list dawnemu chłopcu z prośbą o pomoc. Uzyskał ją mogąc bez problemu emigrować, wcześniej sprzedając po uczciwej cenie swój majątek, co było bardzo rzadkie w tamtym czasie. Zabrał ze sobą rodzinę do USA, gdzie otworzył praktykę lekarską. Młodzieniec wspominał dr Blocha do swej śmierci nie inaczej, niż mówiąc o nim „szlachetny Żyd” wywołując tym spore zaskoczenie w antysemickim otoczeniu.

Po kilku latach trwonienia majątku po rodzicach uciekł do Monachium, zamieszkując w przytułku dla różnorakich postaci, także zbiedniałych inteligentów. Ponieważ był w wieku poborowym, czekała go, jak każdego mężczyznę służba w wojsku. Próbował wymigiwać się od niej wskazując zły stan zdrowia oraz ciągłą biedę, dostając upragnione zwolnienie. Tym bardziej zadziwił wszystkich kilka lat później, gdy uciekając od beznadziejnej wegetacji zdecydował się wstąpić ochotniczo do wojska. Ten leser i nieudacznik otrzymał za waleczność Krzyż Żelazny, został też poszkodowany w ataku gazowym, po którym wylądował w szpitalu. Tam też zastał go koniec wojny.

Z chwilą zakończeniu I Wojny Światowej na krótko został szpiclem z ramienia wywiadu armijnego, ale udało mu się z niego później odejść. Około 1923 roku, dzięki protekcji rodziny producentów fortepianów, Bechsteinów, poznał Winifredę Wagner- Brytyjkę- synową wielkiego Richarda. Kobieta była nim zauroczona, wspomagała go na wszelkie sposoby, także zbierając fundusze na jego działalność. Zauroczenie młodzieńcem w krótkich, bawarskich spodenkach było tak wielkie, że gdy na krótko został uwięziony, posyłała mu do Landsbergu (więzienie) paczki żywnościowe. .Niektórzy doszukują się romansu między nimi, niektórzy zaprzeczają. Bywał stale w ich domu, poznał tam między innymi Houstona Stewarta Chamberlaina, zniemczałego Anglika wżenionego w rodzinę Wagnerów, którego nacjonalistycznymi pismami zaczytywał się jeszcze kilka lat wcześniej.

Po zdobyciu władzy w Niemczech, Adolf Hitler nie zapomniał o rodzinie swego idola obsypując ją łaskami i pieniędzmi. To dzięki funduszom państwowym dokonano wielu zmian w domu wagnerowskim w Bayreuth, a sam festiwal zyskał blask i sławę, jakimi cieszy się do dzisiaj. Adolf Hitler od chwili poznania Winifred był gościem na każdym festiwalu do 1940 roku, dzieci Wagnerów wspominały go jako „wujka Dolfa“. Sama Winifred aż do swojej śmierci pozostała zagorzałą nazistką.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 17 stycznia 2016 by in Historia and tagged .

Zasady kopiowania z witryny FWiP

Wszelkie materiały publikowane w Centrum Informacji FWiP publikowane są na zasadach licencji Creative Commons 3.0 BY-NC (Uznanie Autorstwa - Użycie Niekomercyjne) chyba, że jest zaznaczone inaczej.

Odpowiedzialność za treść artykułów

Artykuły są wyrazem poglądów ich Autorów. Za treść przedruków, ogłoszeń itp., jeśli nie jest zaznaczone inaczej, odpowiada redaktor odpowiedzialny. Dokumenty i stanowisko Fundacji Wolność i Pokój muszą być sygnowane przez władze Fundacji zgodnie z jej Statutem

Kontakt z redakcją witryny FWiP

%d bloggers like this: