Fundacja Wolność i Pokój

Centrum Informacji

Nagrobne wynurzenia

Grzegorz Majewski

DSC01287

Lipiec 2015 roku. Pogoda jakby dopasowana do miejsca. Kilkanaście minut deszczu, silny wiatr, za chwilę słońce, szarość chmur. I tak cały dzień. Zwiedzałem tego dnia Cmentarz Łyczakowski, dla nas, Polaków, symbol przeszłości Lwowa i jego mieszkańców, którzy rozsiani na wzgórzach świadczą o historii trudnej, naznaczonej niejednokrotnie krwią wspólnie przelaną w obronie ziemi przed wrogami. Niestety także w bratobójczych walkach Polaków z Ukraińcami, gdy magnateria zbytnio dokuczyła wolnościom kozackim. I jest inna twarz tej przeszłości- przez kilkaset lat żyliśmy we względnej zgodzie. Zabrakło woli, wyobraźni aby wciągnąć Kozaków do budowy wspólnej Rzeczypospolitej, aby stała się matką trzech, a nie dwóch narodów. Na Łyczakowie bez względu na poglądy, narodowość czy wyznanie można znaleźć nagrobki różnych postaci, te najciekawsze kryją szczątki zasłużonych dla polskiej kultury i nauki-Banach, Konopnicka, Zapolska. Jest i sam Ordon, bohater wiersza Mickiewicza. Piękny pomnik rodacy mu wystawili. I wielu, wielu innych-także Ukraińców takich jak ich wieszcz Iwan Franko, czy też senator RP Mychajło Czerkawśkyj, którego rodzina została wymordowana przez NKWD po napaści na Polskę.

Patrząc na groby człowiek się wycisza, dostosowuje do nich nawet szerokość uśmiechu, moc zadumy, natarczywość spojrzenia. To sprzyja myślom własnym, obcym papce telewizyjno-internetowej, gdzie różni nawiedzeni usiłują poprzez prawdziwe i urojone wydarzenia przekonać nas do swych tez. Duchy w alejkach proszą o modlitwę, skupienie, w zamian dają tłok dobrych fluidów jakie opanowują spacerujących.

Nigdzie nie czuć nienawiści. Tej samej, jaką można zobaczyć wylewającą się niemal z ekranu komputera, kiedy otworzy się niektóre portale, opanowane przez pseudonarodowców i ich sympatyków. Ale i pseudolewica ma spore zasługi na tym polu, ich wezwania brzmią niczym najgorsze sny chrześcijańskiego mieszkańca Państwa Islamskiego. To wszystko staje mi przed oczami kiedy idę zielonymi alejkami cmentarza. Kiedy pomyślałem o tym, krzyże katolickie szyderczo przekrzywiły się udając krzyże grekokatolickie, a te drugie udawały krzyże katolickie dając mi do zrozumienia, jak nie na miejscu są nasze walki, potyczki słowne wraz z kubłami pomyj jakie niosą. Oni tu są wszyscy pogodzeni-ba, nawet zaprzyjaźnieni. Nikołaj leży obok Jana, a Jan ceni sobie to towarzystwo. Razem obcują z Absolutem, dającym miłość, piękno i odpoczynek po zapewne udanym życiu. Gdy tylko to zrozumiałem, krzyże wróciły do swych pierwotnych postaci.Poszedłem dalej odczytując przeróżne napisy, potykając się co chwilę o polskich patriotów, powstańców listopadowych, żołnierzy Napoleona, uczestników Wiosny Ludów na Węgrzech. Wszyscy mi wypominali marnowanie ich poświęceń, krwi ich towarzyszy broni. Oni walczyli nie dla wojny, a dla pokoju, którego my nie potrafimy zachować, a teraz nas napominają, że najważniejsza jest moralność, postępowanie zgodne z przykazaniami-wtedy nie będzie potrzeby wojowania.

Mocno zmęczony (kondycja…) trafiłem na najpiękniejsze miejsce -najwyższy szczyt wśród Łyczakowskich wzgórz. Znalazłem tam powstańców styczniowych. Zmarli w różnym wieku, ale te dwa lata wojny w jakiej uczestniczyli stworzyło tak mocne więzi, że nawet umierając chcieli być pochowani wśród towarzyszy swej nierównej walki. Oj nasłuchałem się tam…Bałem się, że zaraz któryś z nich wstanie by potraktować mnie jak przedstawiciela głupoty ludzkiej każącej nam się zabijać. Oni najlepiej wiedzą, co to znaczy zabijać i być zabijanym….I wcale nie chcą tego dla swych potomków. Skonfrontowawszy z Bogiem swój patriotyzm otrzymali PRAWDĘ. Dostali jabłka z tego drzewa gdy dotarli po ziemskiej wędrówce, ich smak starają się nam przekazać, a my … No bo kto rozmawia ze zmarłymi? Głupek wioskowy, a nikt być nim nie chce. Schodziłem ścigany ich śmiechem pełnym wyrzutu o naszą arogancję. Czy potrafimy zachować niepodległość zdobytą po tak krwawych latach? Czy potrafimy ją zachować w taki sposób, żeby po przejściu progu życia bez trwogi czekać na JEGO wyrok? Bo można być cynicznym, wygrywać słabości mniejszych, żyć ich kosztem. A można im pomagać, nauczać świat o potrzebie miłości-nie wojny. Nawet w narodach agresorów są przypadki odmowy wykonywania nieludzkich rozkazów, wydanych rzekomo w obronie ojczyzny. Otto Schimek, Franz Jägerstätter, anonimowa mogiła żołnierza Wehrmachtu na drodze Końskie-Kielce, Świadkowie Jehowy rozstrzeliwani w Dachau. To dowody na ludzkie zachowanie, o najwyższym poświęceniu. Dzisiaj w swoich miastach mają pomniki. Nie czci się tam poległych na polu walki, chociaż też nie zapomina o nich, ale czci się ludzi oskarżonych i skazanych za…dezercję. Pamiętam ujadanie gadzinówki komunistycznej, noszącej dumny tytuł „Żołnierza Wolności“, gdy tłumaczyła swoim czytelnikom dlaczego Ruch Wolność i Pokój jest be. A jest dlatego, ponieważ za patrona obrał sobie dezertera. I nie zmieniało to ich postaw, mimo, że wiedzieli za co stracono Schimka-nie chciał strzelać do ludności cywilnej. Półprawdy są największą bronią błaznów obsługujących swoich chlebodawców.

Z daleka przebiło się słońce, poprzez liście dostrzegłem wzgórze, gdzie pochowano Polaków broniących Lwowa przed Ukraińcami i Rosjanami. Słynne Wzgórze Orląt Lwowskich. By do niego dojść musiałem zejść w dolinę, gdzie leżą pochowani ukraińscy patrioci, jacy zginęli w walkach przeciwko Polakom i Rosjanom-żołnierze Ukraińskiej Armii Galicyjskiej. Ich koledzy walczyli potem ramię w ramię z Polakami przeciwko nawale bolszewickiej-musieli się pewnie jedni i drudzy zastanawiać-„ki diabeł nas podkusił do walki ze sobą?!“. Teraz ci, co do siebie strzelali leżą zgodnie niedaleko siebie, pewnie czasem pogadają, ktoś do kogoś wpadnie w odwiedziny. Razem patrzą na nasze głupoty, na „izmy“ jakie nas opanowują. Szkoda, ze ta zgoda to dopiero po śmierci…Trzeba by wielu jeździło obejrzeć ten zgodny tandem Polaków i Ukraińców, żeby nigdy więcej żadnych zbrodni nie popełniać-zwłaszcza zbrodni bratobójstwa.

Schodząc dostrzegłem grupę tonących w kwiatach świeżych grobów. Domyśliłem się kim są tam złożeni, udałem się w ich stronę. Poczułem, że melancholię zastępuje ból i współczucie. Na grobach oprócz standardowych informacji są dodatkowe, gdzie kto zginął, dlaczego. Smutek, żal za tyloma młodymi ludźmi, którzy polegli walcząc w nierównej walce, nie mając na początku uzbrojenia, wyszkolenia a nawet profesjonalnego dowodzenia. Do dzisiaj nie wszyscy żołnierze ukraińscy mają kamizelki kuloodporne czy porządne hełmy. Początek wojny wyglądałby śmiesznie gdyby nie ofiary z prawdziwych ludzi. Telewizje pokazywały posterunki wojska ukraińskiego, gdzie na trzech żołnierzy przypadał jeden granat, dwóch było raptem miesiąc po powołaniu do wojska. Gdzieś wyczytałem o żołnierzach z tygodniowym wyszkoleniem. Wysyłali dzieci bez wiedzy jak przeżyć, a co dopiero walczyć. Ogromne straty wśród Ukraińców właśnie stąd się brały, z braku wyszkolenia i broni. Ktoś jest za to odpowiedzialny. Kto? Wiadomo dobrze. I wiadomo, ze nie poniesie żadnej kary, ponieważ ukrył się w Rosji.

I pomyślałem o pewnych fotografiach, pokazujących prawdę o zabitych Rosjanach w Donbasie. Pochówków dokonuje się po kryjomu, fałszywie wpisując miejsce śmierci-poligon, lub wypadek samochodowy. Ogarnęły mnie myśli -kim dla Rosjan są ich żołnierze, jaka jest dla nich ta wojna, skoro się jej wstydzą, udają, że jej nie prowadzą? Niczym jest dla nich ból rodziny mającej zakaz mówienia gdzie poległ ich syn? Przecież wmawiają im, że za ojczyznę… Widziałem rozmowy z rodzinami. Są tak samo przejmujące jak rozmowy z ukraińskimi ofiarami. Łzy matek są najbardziej wzruszające. Rozumieją to wolontariusze ukraińscy, zajmujący się odnajdowaniem rodzin poległych, których ciała zostały po ich stronie. Sama opozycja rosyjska w raporcie Niemcowa podała udokumentowanych takich przypadków kilkaset. A ile jest nie udokumentowanych?

Ciągłe pytanie „dlaczego?!!!!“ kołacze się w pustej w tej chwili głowie. Czemu ci wspaniali młodzi chłopcy i dziewczęta tak okrutnie ze sobą się obchodzą?! Jaki obłąkańczy reżim kazał im iść na obcą ziemię i tam zginąć?! Kazał im zabijać, czego „dowody“ leżały przede mną w równych rzędach. Jakież to motywy skłoniły Putina do wysyłania na śmierć i do zabijania coraz to nowych fal żołnierzy? Czy Rosja ma za mało ziemi? Może jest to nowa walka o „przestrzeń“, nowy „Lebensraum“? Każdy kto popatrzy na mapę przyzna, ze to niemożliwe- ogromne państwo nie daje rady z zagospodarowaniem tego co już ma. I nie da rady przez dalszych lat 200. To może chodzi o bogactwa naturalne? Ropy tam nie znaleziono, jest węgiel…Ale trzeba być skończonym idiotą, by w dobie nadpodaży węgla walczyć o nowe kopalnie. Putin jest agresorem, ale nie idiotą. Ma swój cel, każe swoim ginąć i zabijać dla jakiegoś powodu. Ile czasu zajmie rosyjskiemu społeczeństwu odkrycie, że są ofiarami totalnej propagandy reżimu, który wzorem Goeringa proponuje Rosjanom „armaty zamiast masła“. Niestety ten etap został już przekroczony. Rosjanie dostają armaty, ale i kilka tysięcy trupów. Do dzisiaj mówi się oficjalnie o około 6500 ofiar po obu stronach konfliktu, część to cywile, ofiary ostrzału domów. Ale jaka jest prawda? Najwięcej zginęło podczas walk o Debalcewe, gdzie rosyjska armia nie zważała na zamieszkałe miasto tylko strzelała z czego mogła do okopanych Ukraińców. Wystarczy sobie przypomnieć wcześniejszy marsz ukraińskiej armii odbijających te tereny z rąk rosyjskich-miast nie atakowali, sam Donieck nie został zdobyty z powodu obaw o ofiary cywilne. Rosjanie takich skrupułów nie mieli.

Patrząc na ukraińskie groby naszła mnie inna refleksja. Bandycka twarz Motoroli (Arsenij Pawłow-Rosjanin urodzony w Rosji, w obwodzie Komi) chwalącego się dziennikarzowi mordowaniem jeńców. Pytanie o poniesienie przez niego odpowiedzialności jest głupie. Nie zadam go sobie nawet po cichu. Takich to „bohaterów“ ma „Noworosja“.

Niektórzy z żołnierzy z przysłanych oddziałów rosyjskich dopiero na miejscu orientowali się w tym gdzie są-dla niektórych było za późno. Z głębi Rosji co jakiś czas przecieknie informacja o buncie żołnierzy odmawiających wyjazdu na wojnę do Donbasu, na którą ojczyzna wysyła ich jak bandytów – bez oznak przynależności, każe podpisywać zwolnienie z wojska. Skutkiem rodziny nie maja prawa by się dopominać o prawdę-przecież syna w wojsku wtedy nie było…odszedł. Fotografie ofiar tej zbrodni jak i świadectwa ich bliskich mówią wiele o mentalności rządzących Rosją.

Ukraińskie groby toną w kwiatach, można spotkać przy nich matki, żony, siostry i braci poległych. Dominują złe uczucia – nienawiść, której nawet trudno się dziwić. Ila lat musi minąć, żeby ci ludzie rozmawiali bez łez? Rosjanom nawet tych emocji się odmawia. Nic nie mówić, nic nie pisać. Wiadomo co spotkało Niemcowa za zbieranie informacji o ofiarach wojny z Ukrainą, wszyscy się boją. Pozostaje mieć nadzieję, że szaleństwo wojny się skończy i nieaktualne staną się skierowane do Rosjan słowa ukraińskiej poetki młodego pokolenia Anastazji Dmitruk: „Nigdy nie będziemy braćmi“, a zwłaszcza te groźniejsze, mówiące, że Rosjanie we własnej krwi się umyją…Ta poetka patriotycznej liryki napisała także mniej wojownicze, ale jakże wymowne wiersze pt.”Oddajcie nam nasze niebo“, czy „Wymodlę nam pokój u Boga“.

Anastazja Dmitruk także pisze o rozdartej Ukrainie, warto posłuchać poetki pochodzącej ze wschodniej Ukrainy. Tu wiersz w jej wykonaniu:

Wspiąłem się na górę, gdzie leżą polscy żołnierze. Teren odkryty prezentował się imponująco. Nawet po śmierci żołnierze leżeli równiutkimi rzędami. Kręciło się kilku Ukraińców, którzy jak ja zadumani czytali napisy. Dopiero minęli memoriał ku czci poległych Ukraińców w walce z Polakami i Rosjanami, a teraz z szacunkiem obchodzili polską część cmentarza wojennego. Mój i ich szacunek dla ludzi po śmierci miał ten sam mianownik-człowieczeństwo. Przechodziłem rzędy czytając nazwiska-były różne. Polskie, niemieckie, żydowskie. Zacząłem szukać młodych, poniżej 20 roku życia. Na ścianie, gdzie uwieczniono orlęta znalazłem także niemieckie i żydowskie nazwiska. W czasie, kiedy starsi siedzieli w domu, młodzi Żydzi i Niemcy bili się ramię w ramię z ich polskimi rówieśnikami o POLSKI Lwów. Gdzie wtedy byliście antysemici, ksenofoby? Co wy na to? Jakże łatwo przychodzi wam znalezienie komisarza u bolszewików, a pomijacie prawdziwego bohatera, który krwią wywalczył sobie prawo do nazywania go POLAKIEM. Tak to już jest, że tchórzliwe pieski najgłośniej ujadają. Kim bylibyśmy bez Traugutta? Bez gen. Kleeberga? Gen. Abrahama? Bez adm. Unruga, który „zapomniał“ 1 września 1939 roku języka niemieckiego? W naszej historii pełno obcobrzmiących nazwisk-niemieckich, żydowskich, włoskich, czeskich, rosyjskich, ukraińskich czy nawet francuskich. O jednym z takich bohaterów Przemysław Gintrowski napisał przejmującą piosenkę „Karol Levittoux“. Jedno ich łączy-oddali życie w służbie Polsce.

Cmentarz Orląt Lwowskich jest pięknie odbudowany, szczątki naszych żołnierzy z poszanowaniem poskładane do grobów. Odbyło się to dzięki ogromnej ofierze Polaków ze Lwowa i wielu ludzi dobrej woli z Polski. Do dzisiaj remontuje się cmentarz zniszczony podczas rosyjskiej okupacji Ukrainy. Polskie ministerstwo kultury daje na to pieniądze, to bardzo ważne dla nas, potomków Lwowiaków. Widziałem kilkanaście przynajmniej nagrobków remontowanych przez polskich konserwatorów zabytków. Ktoś powie-nie dbali, niszczyli, jak Ukraińcy mogli itp. Ja jednak postawię pytanie. W podobnej sytuacji są Niemcy, jacy musieli wyjechać z ziem zachodnich. Ile ich cmentarzy się zachowało? Ile nagrobków z niemieckimi napisami ocalało? Niestety oni nie mają czego restaurować. Zdewastowaliśmy wszystko. Biblia to bardzo mądra księga:“ Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni“. Pamiętajmy o tym kiedy zechcemy rozliczać innych.

Zdjęcia

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 13 września 2015 by in Historia, Wojna and tagged .

Zasady kopiowania z witryny FWiP

Wszelkie materiały publikowane w Centrum Informacji FWiP publikowane są na zasadach licencji Creative Commons 3.0 BY-NC (Uznanie Autorstwa - Użycie Niekomercyjne) chyba, że jest zaznaczone inaczej.

Odpowiedzialność za treść artykułów

Artykuły są wyrazem poglądów ich Autorów. Za treść przedruków, ogłoszeń itp., jeśli nie jest zaznaczone inaczej, odpowiada redaktor odpowiedzialny. Dokumenty i stanowisko Fundacji Wolność i Pokój muszą być sygnowane przez władze Fundacji zgodnie z jej Statutem

Kontakt z redakcją witryny FWiP

%d bloggers like this: