Fundacja Wolność i Pokój

Centrum Informacji

Tak sobie obserwuję…

Włodzimierz Zylbertal

CHctkFFWoAAxqxS

Tak sobie obserwuję na FB histeryczne nieraz dyskusje o problemie muzułmańskich uchodźców – i tak sobie myślę…

Gdyby kultura i poczucie tożsamości zbiorowej krajów europejskich były silne, potężniejsze od muzułmańskiej zdobywczości – nie ma sprawy, można przyjmować nawet spore ilości uchodźców, zasymilują się i powstanie społeczeństwo autentycznie wielokulturowe. Ale mam spore wątpliwości co do asymilacyjnych mocy tego, co obecnie nazywamy kulturą europejską. Jeszcze więcej takich wątpliwości mam co do polskiej wersji tej kultury. Nasza rodzima autentycznie kuturotwórcza tożsamość zbiorowa ostatni raz widziana była podczas ruchu egzekucyjnego szlachty, w połowie XVI w… i od tamtej pory jest systematycznie demolowana, już to przez nas samych (to wszelkie „źrenice wolności”), już to przez najeźdźców. Wiadomo, interwencje, zabory, wojny, komuna, etc. Obawiam się, że tak pokiereszowana świadomość zbiorowa nie zdoła się skutecznie przeciwstawić zwycięskiej fali świadomości totalitarnego zdobywcy, jaką to świadomość mają dzisiejsi muzułmanie. Tak, tak, współczesny wojujący islam jest projektem jak najbardziej totalitarnym, ze wszystkimi wadami i zaletami takiego systemu. W dodatku w islamie, przeciwnie niż w kulturze judeochrześcijańskiej i jej euroamerykańskim rozwinięciu, jednostka i jej rozwój nie są szczególnie wysoko cenione. Jednostka chętnie poświęci się dla zbiorowości.

Europa jest stara, zmęczona i sklerotyczna – już od dawna nie ma spajającego ją mitu. Polska nie jest tu wyjątkiem, nasz rodzimy mit współczesny dopiero uświadamia sobie, że mógłby powstać; póki co odgrzebujemy kości przodków albo lamentujemy nad wyklętymi powstańcami. A to nie są dobre podwaliny pod silny i pręży, płodny, atrakcyjny i zdolny scalić społeczność mit.

I w takiej sytuacji zalewa Europę fala, jeszcze nie wiemy, czy tylko uchodźców z piekła wojny, czy może zwycięskich kolonizatorów, jakichś nowoczesnych Eneaszy, co z ze swoich płonących Troi unieśli wizję przyszłego imperium.

Spektakularna klęska polityki multui-kulti na Zachodzie to ponure ostrzeżenie, że tamtejsza kultura nie umiała dać przybyszom nic dla nich atrakcyjnego, na co by się otwarli. Zresztą – na co by się mieli otwierać? Na rolę taniej, niewykształconej siły roboczej u swoich mocno aroganckich panów? Przeważnie pozbawianej prawa do nauki języka i kultury swojej nowej ojczyzny? Szyderczo zbywani hipokryzją poprawności politycznej?

Więc jak będzie u nas? Dziesięć tysięcy ludzi to żaden problem, można ich zakwaterować, wyżywić i nawet tego w skali 38 milionowego narodu nie odczujemy. Nawet jak ściągną tu swoje rodziny, będzie ich nie więcej niż 50-60 tys. Dalej mało. Zanim się tu rozmnożą do wielkości zagrażającej, upłynie dalsze sto lat. Ale co dalej? Czy mamy dla nich jakąś atrakcyjna propozycję kulturową, która rozwieje ich lęki, rozbroi ich zdobywczość, otworzy na sąsiadów? Bo jeśli nie, to oni dla nas taką propozycję mają – jest to kolejna wersja Herrenvolku co potrzebuje Lebensraumu…

Nie dziwię się rodzimym faszystom i ich akolitom, bo od nich niczego innego, niż ślepa nienawiść do „obcych” oczekiwać nie należy; dziwię się natomiast wielu światłym umysłom, jakich w Polsce jest sporo, że, wyraźnie zaślepieni najszlachetniejszym ze szlachetnych humanitaryzmem, nie umieją (albo i nie chcą) próbować chociaż przewidzieć jego dalszych konsekwencji.

No i dlatego, zamiast poprzeć albo się przeciwstawić – tak sobie myślę. Bardzo chciałbym wierzyć że problem uchodźców zmusi nas, mających swoje miejsce na ziemi, do dyskusji o kulturze zdolnej nie tylko przyjąć „obcego” pod swój dach, ale jeszcze uczynić go „swoim”, z poszanowaniem zarówno jego jak i naszej tożsamości.

Advertisements

4 comments on “Tak sobie obserwuję…

  1. Paweł Kasprzak
    10 września 2015

    Ja się dziwię doktorom nauk — widzę strasznie wiele takich wypowiedzi — kolekcjonujących dowody dzikości przybyszów, ich roszczeniowej postawy, ich niezdolności asymilacji, agresywnego totalitaryzmu itd. W tym tych, którzy aktywnie uczestniczą w budowaniu wizerunku „tak zwanych uchodźców”, zbierając powody, dla których cnota pomocy potrzebującym zamienia się już nie we frajerstwo pięknoduchów, tylko w zło po prostu.

    Racje nie są rozważane — to oczywiście fakt. Zagrożeń istnieje wiele i one oczywiście powinny być potraktowane poważnie. Ale tu nie ma symetrii. Jest nieodpowiedzialnych szaleństwem przepuszczać wiele tysięcy ludzi, nie sprawdzając w czasach zagrożeń, kim są i po co przybywają, bo jest rzeczywiście jakoś prawdopodobne, że zaczną nas wysadzać w powietrze. Ale czymś zupełnie innym jest czarna propaganda, której za nic w świecie nie umiem odróżnić od plakatów o wszach w getcie. A bardzo się staram, bo wiem, że reductio ad Hitlerum jest passe.

    Teza o klapie multi-kulti wydaje mi się — w sporym stopniu — pomyleniem pojęć. W bardzo wielu przypadkach i bardzo wielu przejawach to nie multi-kulti, ale właśnie jej brak wydaje mi się źródłem napięć. Klapa francuskiej multi-kulti wydaje mi się takim przypadkiem, zwłaszcza w odniesieniu do tamtejszego więziennictwa, absurdalnie strzegącego świeckości państwa w sytuacji, w której 70% więźniów stanowią muzułmanie, a brak więziennych imamów pozostawia ich sam na sam z więziennych samokształceniem. W tej sytuacji drobny złodziejaszek pochodzący przede wszystkim z getta nędzy, analfabetyzmu i patologii, wychowany przez dojrzalszych i świadomych islamistów, opuszcza więzienie jako bojownik pełną gębą.

    Są i przykłady odwrotne. Szwecja i jej wolne szkoły. Są dostępne dla wszystkich, są finansowane przez państwo, da się je swobodnie tworzyć według swobodnie określonych założeń programowych. Korzystają z nich muzułmanie i to ci co bardziej radykalni — w ten sposób powstają w Szwecji szkoły szariatu. To rzeczywiście jest multi-kulti.

    Jest o czym gadać, a raczej byłoby, gdybyśmy jednak może nie tak kategorycznie uznali totalną klapę multi-kulti, tylko spróbowali spojrzeć głębiej.

    Podobnie z totalitaryzmem wpisanym w islam. Nie jestem ekspertem, ale arabiści opowiadają o tych cechach islamu, które powodują, że arabska karta praw człowieka różni się od tej „zachodniej”. Prawa kobiet i wolność wyboru religii — tego w islamie nie ma. I już. Czy da się z tym żyć i to respektować w Europie? Rzeczywiście nikt — o ile wiem — w ogóle tego tematu nie podejmuje. Z drugiej strony ci sami arabiści opowiadają o zróżnicowaniu islamu. W „naturalnym środowisku” islam wojujący, to ponoć marginalnie mała, choć oczywiście niebezpieczna sekta, której muzułmanie boją się bardziej niż my, bo po prostu bliżej niej żyją. To oni przede wszystkim giną od tej zarazy. Najbardziej ekstremalny islam wojujący jest europejskim wynalazkiem arabskiej mniejszości żyjącej w izolowanych gettach i poszukujących godnościowej identyfikacji. Do multi-kulti ma się to chyba tak, że jest wyrazem jej braku, a nie nadmiaru.

    I nie podobają mi się oceny histerii w dyskusjach. Drażni mnie postulat obiektywizmu, każący szukać równowagi, wad i zalet po obu stronach. Nie ma tu symetrii. Kłamstwo oświęcimskie nie jest równoprawnym poglądem w dyskusji, tylko zbrodniczym fałszem i przejawem skretynienia. W dyskusji o sztucznych zębach taty tego utopionego chłopca, w obrazkach o rzekomej agresji w preparowanych filmikach z Węgier itd. — zalała nas tego masa. Nie jest histerykiem ten, kto nazywa te rzeczy po imieniu. Również wtedy, kiedy stosuje reductio ad Hitlerum, używa określeń typu podłość i zbrodnia.

    Mamy z tym rzeczywiście do czynienia. Chłodny dystans intelektualisty wydaje mi się dopiero frajerstwem, oj, jeszcze jakim…

  2. rotmistrz
    10 września 2015

    Pawle. Dziwisz się z pozycji Chrześcijanina. Ja nim nie jestem. Widzę katastrofę społeczną docierającą jak powódź do Polski. Widzę chaos i staram się nad nim zapanować umysłowo bo tylko myśl potrafi zminimalizować straty. A straty są już ogromne. Tylko chłodna kalkulacja. To niestety jest wojna, która dociera do Europy.
    Jutro rocznica 11.09.2001, początek III wojny światowej, która wchodzi w nową fazę.

  3. Paweł Kasprzak
    11 września 2015

    Nie z pozycji chrześcijanina. Jestem nim, owszem, ale myślę sobie — pochebiając sobie bardzo znacznie — że np. Sartre myślałby tak samo 😉

    Jakie są znaczne straty? Mówisz o ofiarach zamachów, czy o ofiarach przestępstw popełnianych przez mieszkańców arabskich gett? Czy o tym, że wiele tysięcy ludzi wtargnęło do Europy bez żadnej kontroli, co może rodzić zagrożenia?

    Teza o wojnie nie jest pusta. Powiadomienia o tym, że to jest zaplanowana hidżra, wydają mi się naciągane, ale tak rzeczywiście może być, a to niesłychane wzmożenie fali, które naspiło, musi mieć swoje przyczyny i mnie się wydaje, że tylko część z nich rozumiem.

    To jednak nie uzasadnia fali pogardy, którą widzę i która mnie przeraża. To jest pierwszy i póki co jedyny skutek tej wojny, który mnie dotyczy. Myślę przy tym, że od tego, czy ona się okaże dominująca, zależy przebieg tej „wojny” i nawet to, czy ona wybuchnie, czy nie.

    • rotmistrz
      11 września 2015

      Przywołałeś Sartre, ja go traktuję jako Dekadenckiego Chrześcijanina…A straty już są ogromne. Przede wszystkim w świadomości społecznej, w militaryzacji umysłów, coraz bardziej masowym przyzwoleniu na wojnę. Imigrancka powódź na Europę to malutki fragment zła, które się rozgrywa – Krwawej Epifanii Marsa.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 10 września 2015 by in Prawa Człowieka, Społeczeństwo, Wojna and tagged .

Zasady kopiowania z witryny FWiP

Wszelkie materiały publikowane w Centrum Informacji FWiP publikowane są na zasadach licencji Creative Commons 3.0 BY-NC (Uznanie Autorstwa - Użycie Niekomercyjne) chyba, że jest zaznaczone inaczej.

Odpowiedzialność za treść artykułów

Artykuły są wyrazem poglądów ich Autorów. Za treść przedruków, ogłoszeń itp., jeśli nie jest zaznaczone inaczej, odpowiada redaktor odpowiedzialny. Dokumenty i stanowisko Fundacji Wolność i Pokój muszą być sygnowane przez władze Fundacji zgodnie z jej Statutem

Kontakt z redakcją witryny FWiP

%d bloggers like this: