Fundacja Wolność i Pokój

Centrum Informacji

Pięta Generała

Jarosław Kapsa

blasik1

Przybyli na miejsce Wielkiej Katastrofy Pielgrzymi, znaleźli porzucony i pohańbiony szczątek Generała (piętę? ząb? kawałek łękotki?); z ziemi go podnieśli, otrzepali z pyłu, obmyli łzami i zanieśli w orszaku motocyklowym na Jasną Górę, by tam w Panteonie Narodowym Go złożyć, ku wiecznej pamięci polskich pokoleń.

Przepraszam, jeśli uraziłem czyjeś uczucia. Nieszczęście nie powinno być przedmiotem żartu, a po pięciu latach nie obeschły jeszcze łzy wdów, wdowców i osieroconych dzieci. Przepraszam, także tych głęboko wierzących, dla których rzeczą oczywistą są takowe rytuały narodowego katolicyzmu.

Przepraszam Ojców Paulinów i patriotycznych motocyklistów. Przepraszam wszystkich, wszem i wobec, lecz to nie ja podniosłem Tragedię do rangi Narodowego Kiczu, nie ja nadałem nieszczęściu sarmacką formę „pompa funebris”; nie ja zmieniam ludzkie szczątki w relikwie, nie ja czynię ze śmiertelników świętych bez formalnego przewodu beatyfikacyjnego.

Rzecz dotyczy uroczystości pochowania fragmentu zwłok gen. B., dowódcy Sił Powietrznych, w Kaplicy Pamięci Narodowej na Jasnej Górze. Generał, jedna z ofiar katastrofy w Smoleńsku, miał już swój uroczysty pogrzeb, ma także już swój grób na warszawskich Powązkach. Kaplica Pamięci Narodowej, powstała w 1989 r, na wzór Grobu Nieznanego Żołnierza jest swoistym panteonem, w którym przechowane są urny symbolizujące pole bitew i miejsc męczeństwa Polaków. Uroczystości miały charakter religijny, ale oprawę zapewnił udział kompanii reprezentacyjnej wojska polskiego.

Być może było tak, że przeor Jasnej Góry uległ naleganiom rodziny. Szanując rozdział Kościoła od Państwa, uznajmy, że instytucja religijna ma prawo wyboru, kogo ze śmiertelników umieści bliżej ołtarza. Nie mnie, zwłaszcza, że nie jestem katolikiem, to osądzać.

Gorzej się jednak czuję, gdy mam świadomość, że tego typu ceremonie rzutują na zachowania społeczne, na kształt świadomości obywatelskiej Polaków. Szkodliwym dla kraju jest, moim zdaniem, obyczaj gloryfikacji śmierci. Szkodliwym zarówno w powielaniu hasła „vive la muerte” (w tłumaczeniu brzmi to absurdalnie: niech żyje śmierć), jak czczeniu przegranych dowódców przegranych bitew. Przepraszam, ale moim zdaniem możemy uważać hetmana Żółkiewskiego za wybitnego wodza, zwycięzcę pod Kłuszynem; ale nie za bohatera żałosnej klęski pod Cecorą. Skoro były i są wojny, skoro w związku z tym musimy utrzymywać i wysyłać w bój wojsko, to bliższe jest mi myślenie gen.Pattona: „celem wojny nie jest śmierć za ojczyznę, ale sprawienie, aby tamci skurwiele umierali za swoją”. Najszczęśliwszy byłbym, gdyby wojen nie było. Ale jeśli nie ma innego wyjścia, gdy trzeba przemocą bronić najbliższych przed agresją bandytów, trzeba to czynić tak, by to nie nasi, ale tamci „skurwiele” umierali.

Szczęśliwe są dla Polski czasy, gdy pan B., w swojej drodze szybkiego awansu w hierarchii wojskowej, nie musiał oznaczać się bohaterstwem na polu chwały. Mimo tego miał jedną cechę, w ocenie Napoleona dyskwalifikującą go jako generała: miał pecha. W czasach jego dowodzenia Siłami Powietrznymi doszło do dwóch najtragiczniejszych, w dziejach polskiego lotnictwa w okresie pokoju, tragedii: rozbicie samolotu CASA pod Mirosławcem (zginęło 16 wyższych oficerów i 4 osoby załogi) oraz katastrofa w Smoleńsku. Nie osądzam, nie przypisuję generałowi winy za doprowadzenie do dramatów; ale dowódca wojskowy ponosi odpowiedzialność za klęski, nawet, gdy nie miał na nie żadnego wpływu. A obie tragedie były niewątpliwymi klęskami polskich Sił Powietrznych.

Po katastrofie w Mirosławcu z pompą funeralis postawiono pomnik ofiarom, tak jakby największą zasługą dla Polski było to, że dali się zabić. W dodatku dali się zabić wskutek niechlujnego bałaganu panującego w wojsku pod ich dowództwem. Śmierć ich widać uszlachetniła. Podobnie śmierć w Smoleńsku awansowała do rangi bohatera narodowego gen. B. Bohater? O ileż bardziej zasłużyłby się dla Polski gdyby był nie bohaterem lecz tchórzem, a dzięki temu ocalałoby 100 ludzi…

Jest w tym „bohaterstwie” wojskowych pewna kastowość. Nie zauważyłem, by w naszym kraju powstawały pomniki kontraktowych szeregowych lub podoficerów zabitych na dalekich wojnach, gdzie wyekspediowali ich generałowie. Nawet materialnie (licząc wartość odszkodowania dla rodziny) śmierć generała w katastrofie CASA była przeszło dziesięciokrotnie więcej warta, niż śmierć żołnierza w tym samym czasie na wojnie w Iraku. Czyżby w Polsce bohaterstwo było pochodną awansu służbowego?

„Relikwie” po gen. B. odnaleźli i zawieźli na Jasną Górę motocykliści z grupy pana Wiktora Węgrzyna, uczestnicy Motocyklowego Rajdu Smoleńskiego. Ceremonię w częstochowskim Sanktuarium zaplanowali na 9 maja; dzień obchodzony w Rosji jako Dzień Zwycięstwa. Wcześniej manifestacyjnie wspierali rajzę rosyjskich patriotów „Nocnych Wilków” śladami „pabiedy” ich dziadków. Owe wsparcie dla wielbicieli pana Putina, w żaden sposób w tym środowisku nie kłóciło się z logiką sakralizacji ugenerałowionej ofiary smoleńskiej, prezentowanej jako „poległej” (w domyśle na wojnie z Rosją). Widać ponad logikę rodzi się europejska międzynarodówka patriotów, grupująca wielbicieli generalskich mundurów z różnych krajów, od wielbicieli Koniewa i Żukowa po fanów Rommla i Guderiana

Z pokorą przyjmuję, że mogę usłyszeć: Panie K., aniś pan katolik, aniś Polak, to co masz do staropolskiej cnoty patriotyzmu sarmackiego… I właściwie z tym się powinien zgodzić. Co mi do tego, że ktoś wsiada na motocykl i udaje Kozietulskiego? Dlaczego miałbym wzbraniać ludziom mitotwórstwa? Każdy ma prawo wybierać sobie własnych bohaterów, czemuż panu W. miałbym odebrać prawo zrównywania gen. B. z gen. Sikorskim, per analogiam podobnej śmierci… Nieodparta jest też logika: generał B. nie tylko został zabity pod Smoleńskiem, ale i oszkalowany, a więc w jego osobie zhańbiono polski mundur; zatem gloryfikując B., przywracamy honor Białemu Orłu. Gdyby mnie Bóg obdarzył szczyptą talentu Rymkiewicza, powinien uklęknąć w Kaplicy Jasnogórskiej i właściwy ku temu stworzyć poemat.

Oddam bez walki prawo do określania siebie i innych, kto jest, a kto nie jest patriotą. Ale proszę o jedno: nie gloryfikujcie śmierci. Wartość każdego człowieka określa życie, nie śmierć. Wartość państwa zależy od żywych, nie od umarłych. Możliwość twórczego korzystania z wolności leży w rękach żywych, a nie trupów. Nawet, do jasnej cholery, w swoim hymnie narodowym śpiewamy „Jeszcze Polska nie umarła”; a nie „Jak to na wojence ładnie, kiedy ułan z konia spadnie”.

Przepraszam jeśli słowami ból zadałem wdowie i sierotom; ale muszę tym, którzy uważają się za patriotów zadać pytanie: a właściwie czym nadzwyczajnym zasłużył się w swoim życiu generał B., skoro z niego bohatera czynicie… Bo umrzeć, w ten czy w inny sposób, każdy potrafi…

Advertisements

3 comments on “Pięta Generała

  1. Mariusz
    17 czerwca 2015

    Kiedyś w latach 90-tych na Litwie opublikowano tekst (w litewskojęzycznej gazecie oczywiście) nt. egzotycznej skłonności Polaków do oddawania czci podrobom. Za podroby uznawano fragmenty ciała, organy ludzkie. W tym konkretnym przypadku czujny Ambasador Widacki zrozumiał, że obraża się pamięć Marszałka, którego serce (podroby) spoczywa na wileńskiej Rossie. Wystosowano notę, zorganizowano konferencję prasową, zainspirowano wyrazy potępienia. Chórem oburzenia zgodnie odezwały się w Polsce środowiska kresowe, patriotyczne, kościelne i antykościelne, lewicowe i prawicowe.
    Uwielbiający szyderstwo Widacki nie mógł ścierpieć tego szyderstwa. Ale już kilkanaście lat później szydził z katastrofy smoleńskiej Okazuje się, że ich szyderstwo jest bluźnierczym szyderstwem, a nasze szyderstwo jest łagodne i dobrotliwe. Taka to nauka z dyplomacji, kiedy przebywa się wśród dzikich ludów i trzeba z wyrozumiałością patrzeć na ich zwyczaje, w tym skłonność do wielbienia podrobów. Trzeba to cierpieć, bo inaczej wywalą na taczkach….

    • Jarek
      18 czerwca 2015

      Słuszne uwagi. Ale…Był taki zwyczaj: serce Chopina, serce Piłsudskiego, itd w drodze świeckiej sakralizacji umieszczano w innych miejscach niż reszta ciała. W przypadku świętych uznanych przez Kościół Katolickich, rozkawałkowywano zwłoki by obdarzyć relikwiami wielu chętnych. Ta tradycja należy jednak do przeszłości. Dziś pomysł by rozkawałkować naszego Wielkiego Świętego Jana Pawła II, by serce dać Wadowicom, mózg Warszawie, palec Częstochowie, piętę Meksykowi…wzbudziłby zażenowanie nawet gorliwie wierzącego Terlikowskiego.
      Gen. B. nie został uznany świętym czy błogosławionym. Niestety, nie miał też okazji być Piłsudskim czy Chopinem. Właściwie nadal nie wiem, co przemawia za awansowaniem go na bohatera narodowego.
      Patrzę z wyrozumiałością i cierpliwością na zwyczaje ludów cywilizowanych i dzikich; tyle tylko, że często ich nie rozumiem
      Pozdrawiam serdecznie

  2. mariusz
    19 czerwca 2015

    Ani Chopin ani Piłsudski, tudzież inni byli właściciele podrobów nie byli świętymi. I to mi się w nich chyba najbardziej podoba. Kościół, jak wiesz, do Piłsudskiego odnosił się wrogo i niechętnie (rozwodnik, terrorysta itd.), ale lud boży wykręca czasem numery logice tego świata.
    Habent sua fata libelli…. Habent sua fata reliquiae…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 16 czerwca 2015 by in Patriotyzm, Społeczeństwo and tagged .

Zasady kopiowania z witryny FWiP

Wszelkie materiały publikowane w Centrum Informacji FWiP publikowane są na zasadach licencji Creative Commons 3.0 BY-NC (Uznanie Autorstwa - Użycie Niekomercyjne) chyba, że jest zaznaczone inaczej.

Odpowiedzialność za treść artykułów

Artykuły są wyrazem poglądów ich Autorów. Za treść przedruków, ogłoszeń itp., jeśli nie jest zaznaczone inaczej, odpowiada redaktor odpowiedzialny. Dokumenty i stanowisko Fundacji Wolność i Pokój muszą być sygnowane przez władze Fundacji zgodnie z jej Statutem

Kontakt z redakcją witryny FWiP

%d bloggers like this: