Fundacja Wolność i Pokój

Centrum Informacji

Woda w mózgu

Jarosław Kapsa

tv

Uderz w stół, a pod Jasną Górą się odezwą. Pewnie taką metodą kierował się nasz redaktor Wiesław, umieszczając „Jasnogórski Apel” polskich motocyklistów w sprawie rosyjskich motocyklistów.

Ponieważ mieszkam w sąsiedztwie Jasnej Góry, przyzwyczajony jestem do różnych apeli i różnych apelujących. Przybywa tu ponad 3,5 mln pielgrzymów; przybywają w różny sposób: pieszo, na rowerach, konno, motocyklami czy na rolkach. Wielu prowadzących pielgrzymki o coś apeluje, raz mądrzej, raz głupiej, czasem w ważnej sprawie, czasem w nieistotnej. Dlaczego więc szczególną uwagę miałbym poświęcić apelom motocyklistów?

Jako cyklista to ich nawet nie lubię. Jeżdżą, ryczą tymi silnikami, czasem bezceremonialnie, prawem silniejszego spychają mnie do rowu. Trudno: istnieje na tym świecie tyle grup i gatunków ludzkich, których z tych, czy innych powodów nie lubię (pewnie z wzajemnością), że pozostaje tylko trzymać się twardo zasady: „żyj i pozwól żyć innym”, by utrzymać minimalny komfort psychiczny.

Apel pana Węgrzyna dotyczył zapewnienia bezpiecznego przejazdu i okazaniu gościnności jakimś rosyjskim motocyklistom nazywających siebie „Nocnymi Wilkami”. Dobrze, zgadzam się z tym w części. Po polskich drogach jeżdżą różne indywidua; każdy powinien czuć się na nich bezpieczny i każdy zobowiązany jest przestrzegać przepisów gwarantujących ogółowi owe bezpieczeństwo. Co do gościnności: staram się być gościnnym wobec tych których zapraszam. Nie mam innych zobowiązań; tym bardziej wobec ludzi, którzy wydają mi się intruzami.

Nie mam duszy apostoła, nie mam ochoty z jakimiś „Nocnymi Wilkami” rozmawiać i nawracać ich na swoją wiarę. Oni uważają, że Putin jest darem Boga; moim zdaniem powinni sobie zmienić Boga. Rozbieżność opinii jest tu zbyt duża, byśmy mogli toczyć sensowny dialog. Czy jednak to, że się z kimś nie zgadzam, upoważnia mnie do blokowania jego możliwości jeżdżenia po Polsce? Absurd. Być może nie zgadzam się w różnych sprawach z większością użytkowników dróg, ale przecież z tego powodu nie będę budował barykady na DK-1.

I tyle o apelantach zmotoryzowanych.

Z podobną obojętnością odnoszę się do wystąpienia amerykańskiego policmajstra z FBI, w sprawie współodpowiedzialności Polaków za Holocaust. Na szczęście nie mam i mam nadzieję nie będę miał nic wspólnego z FBI, tym bardziej z szefem tych służb specjalnych. W sumie pan policmajster mówił rzeczy mądre, wskazując, że totalitaryzm nie mógłby istnieć, gdyby nie wsparcie dobrych ludzi. Mógł to mocniej wyartykułować, przypominając jak dobrzy ludzie w Ameryce pomagali torturować Arabów i mordować Murzynów. Akurat, z powodów politycznych, wydało mu się to niezręcznym; wolał posłużyć się przykładami krajów dla większości Amerykanów nie znanych i egzotycznych (państw jakiś Hungarów i Polonusów). Jest to jednak jego problem, nie mój.

Mam nieodparte wrażenie, że jestem traktowany jako posiadacz wapna palonego zamiast mózgu w głowie. Ktoś gdzieś coś zrobi lub powie; media zmieniają to w wodę; woda leje się przez uszy do czaszki i wapno się lasuje. Co gorsze, poziom zlasowania wapna ma mnie określać jako obywatela. Jak nie potępię tego lub jak się nie odetnę od tamtego to ze mnie żaden patriot.

Przypomina to klasykę literatury: seanse nienawiści w „Folwark zwierzęcy” Orwella. „Cztery nogi dobre, dwie nogi złe: meee, mee”. Prawie każdego dnia, miedzy 19.00 a 20.00, czuję się tak ćwiczony. Fakty, wydarzenia, informacje z telewizji dobierane są tak, by ustawić mnie w jednoznaczącym szeregu, wobec zero-jedynkowych wyborów: to popieram, tamto potępiam. Nie muszę sam rozstrzygać dylematów moralnych; czynią to za mnie przewodnicy stada. Moją rolą jest tylko meeeczeć: „cztery nogi dobre, dwie nogi złe”.

Wytrenowane w ten sposób społeczeństwo łatwo rezygnuje z wolności. Jakimi bowiem wnioskami kończy się podgrzewanie atmosfery w tych dwóch wspomnianych sprawach? Oto jako społeczeństwo (naród, grupa, plemię) oczekujemy „by rząd coś z tym zrobił”. Nie wpuścił, lub przeciwnie wpuścił dając honorową eskortę, jakiś rosyjskich motocykliniarzy… Wymusił okazanie skruchy na amerykańskim urzędniku… Jeśli chcemy w tych sprawach aktywności rządu, to znaczy, że w tych sferach rezygnujemy z wolności na rzecz uznaniowości urzędników. Czy naprawdę chcemy, by rządowi urzędnicy wedle własnego gustu decydowali, kto może, a kto nie może przyjeżdżać do Polski? Czy naprawdę chcemy dać rządowi narzędzie w postaci cenzury represyjnej, by urzędnicy mogli wedle swej fantazji ograniczać swobodę wypowiedzi?

Jeżeli choć raz w imię oczekiwania „by rząd coś z tym zrobił” zgodzimy się na ograniczenie podstawowych praw człowieka; to gdzie i w jaki sposób postawimy tamę, by tego typu naruszenia nie stały się obowiązującą regułą…

Darujmy sobie lanie wody na lasujące zwoje mózgowe. Darujmy sobie owe ciągłe alerty wymagające czujności i słusznego opowiedzenia się po tej lub po tamtej stronie. Tak mi się wydaje, że Polska nie cierpi na deficyt problemów społecznych. O każdym z nich warto pogadać, dla każdego z nich warto cierpliwie szukać rozwiązania, posiłkując się ku temu mądrością wielu, różnie myślących osób. Wolność jest denerwująca i upierdliwa, ale w dłuższej perspektywie przynosi więcej dobrego, niż – wprowadzana z najszlachetniejszych pobudek – niewola.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 23 Kwiecień 2015 by in Społeczeństwo and tagged .

Zasady kopiowania z witryny FWiP

Wszelkie materiały publikowane w Centrum Informacji FWiP publikowane są na zasadach licencji Creative Commons 3.0 BY-NC (Uznanie Autorstwa - Użycie Niekomercyjne) chyba, że jest zaznaczone inaczej.

Odpowiedzialność za treść artykułów

Artykuły są wyrazem poglądów ich Autorów. Za treść przedruków, ogłoszeń itp., jeśli nie jest zaznaczone inaczej, odpowiada redaktor odpowiedzialny. Dokumenty i stanowisko Fundacji Wolność i Pokój muszą być sygnowane przez władze Fundacji zgodnie z jej Statutem

Kontakt z redakcją witryny FWiP

%d bloggers like this: