Fundacja Wolność i Pokój

Centrum Informacji

Charlie Hebdo symbolem wolności słowa? Dobre sobie

Marcin Kosman
Źródło: Open Beta

unnamed

W redakcji Charlie Hebdo wydarzyła się rzecz straszna. Terroryści zabili ludzi. W takich sytuacjach ci żyjący mają tendencje do dopatrywania się symboli i odkrywania sensu wydarzeń, na które nigdy indziej by nie wpadli.

W tym przypadku uznali zabitych za ofiary w walce o wolność słowa.

– Charlie Hebdo było wyznacznikiem granicy wolności słowa i ekspresji artystycznej we Francji mówi Piotr Gadzinowski.

– Siódmego stycznia 2015 roku cena wolności słowa na światowych rynkach poszybowała pod niebo. To waluta wymienialna. Na życie rysowników i redaktorów „Charlie Hebdo”. Wywołanych z nazwiska.twierdzi Leszek Jażdżewski.

– Tym jednym atakiem zaatakowano nie tylko jedną redakcję, ale wolność słowa i cały kraj francuski dziennikarz.

– To posunięcie wymierzone w wolność słowa – prezydent Francji Francoise Holland.

Padają jeszcze innę sformułowania. „Zaatakowano świątynię wolności słowa”. „Publikujemy rysunki satyryczne Charlie Hebdo z szacunku dla zamordowanych, którzy bronili wolności słowa”. „Rysownicy Charlie Hebdo zginęli za wolność słowa”.

Nigdy nie miałem w rękach Charlie Hebdo. Sądząc po światłości powyższych cytatów, ich autorzy również niekoniecznie. Pismo znam co najwyżej z medialnych doniesień. A medialne doniesienia pojawiały się wtedy, gdy kogoś obrazili albo zachodzili za skórę. Na przykład muzułmanom albo Polakom, gdy śmiali się z polskiego hydraulika (polska wrażliwość na swoim punkcie to temat na osobny tekst). Gdy nabijali się z chrześcijaństwa, np. pokazując miłosny trójkąt z Bogiem, Jezusem i duchem świętym w rolach głównych, polskie media raczej nie zawracały sobie tym głowy. Zresztą katolicy znoszą takie rzeczy lepiej od muzułmanów, bo luźniej interpretują swoją świętą księgę. No i w Europie trudniej o kamizelkę z C4, a w krajach arabskich jest pewnie do kupienia w każdej tamtejszej Żabce.

Publikowane teraz przez różne media obrazki z Charlie Hebdo kojarzą mi się z satyrą niskich lotów. Nie powstydziłby się ich Urban w „Nie”, pasowałyby też do „Faktów i mitów”. Czy o tych dwóch periodykach ktoś powie, że stoją na straży wolności słowa? No, chyba że w tym celu trzeba zginąć.

A propos:

 

Ta, to mniej więcej ten sam poziom humoru.

Przyjmijmy jednak, że Charlie Hebdo jest tej wolności słowa symbolem. Spójrzmy zatem, jak realizuje ją w praktyce.

W 2008 roku w jednym z numerów ukazuje się karykatura Jeana Sarkozy’ego, syna ówczesnego prezydenta Francji. Jest razem z Jessiką Sebaoun-Darty, dziedziczką rodzinnej fortuny. Pod spodem komentarz: „Jean Sarkozy zadeklarował, że chce przejść na judaizm, by móc poślubić swoją żydowską narzeczoną, która kiedyś odziedziczy fortunę. Ten mały zrobi karierę!”.

Autor karykatury nazywa się Bob Sine. A właściwie Maurice Sinet, bo Sine to jego pseudonim. Swoją kolummnę w Charlie Hebdo tworzy od 20 lat.

Proszę, proszę, jaka wolność słowa. Pojazd po bogatych, tych przy władzy i jeszcze Żydach.

Not.

Sine wyleciał za to z Charlie Hebdo. Międzynarodowa Liga przeciwko Rasizmowi i Antysemityzmowi złożyła przeciwko niemu pozew sądowy za rzekome podżeganie do nienawiści na tle rasowym. Otwarcie nazywano go antysemitą. Przez telefon słyszał groźby. Prawicowa paramilitarna organizacja Żydowska Liga Obrony groziła mu śmiercią. 20 polityków i intelektualistów, w tym nobliści i mer Paryża, podpisali list otwarty z poparciem dla redaktora Charlie Hebdo Phillipe’a Vala dla jego decyzji o wyrzucenie Sine’a z pracy. Tego samego Vala, który ów rysunek dopuścił do druku? Dziwne redaktorskie zwyczaje mają w tej Francji. Sam Val kazał Sine przeprosić.

Sine zapowiedział, że nie przeprosi. Prędzej obetnie sobie jaja.

Taka właśnie wolność słowa panuje we Francji. Taka wolność słowa panuje w Charlie Hebdo.

Rysownikowi rację przyznał sąd – Charlie Hebdo musiało mu wypłacić 40 tysięcy euro za nieuprawnione zwolnienie z pracy. Nieźle, bo nieco wcześniej kazał Brigitte Bardot zapłacić 15 tysięcy euro za słowa o tym, że muzułmanie niszczą kraj. Jak widać po muzułmanach nie mogą jechać wszyscy.

Jedynym polskim serwisem, który napisał o sprawie, była Rzeczpospolita. O karykaturach Mahometa kilka lat wcześniej pisali wszyscy.

Wolność słowa? Jak najbardziej, dopóki nie śmieją się z nas.

PS Niestety, nie mogę nigdzie znaleźć obrazka o którym mowa. Niewykluczone, że w imię WŚ został uwolniony z zasobów Google’a.

Komentarz

Michał Reczyński
Źródło: Open Beta

Nic dziwnego, że nie może Pan znaleźć obrazka. Nie poszło o obrazek ale o słowa użyte przez Pana Maurice Sineta w jego stałej kolumnie, której drobny fragment dotyczył młodego Sarkozego.

Napisał Pan na przykład iż „Międzynarodowa Liga przeciwko Rasizmowi i Antysemityzmowi złożyła przeciwko niemu pozew sądowy za rzekome podżeganie do nienawiści na tle rasowym” co jest prawdą ale nie dodał Pan, że w lutym 2009 roku sąd w Lyonie oddalił pozew, uznając, że Sine korzystał z praw satyry, by wykpić „oportunizm i karierowiczostwo młodego człowieka, zaangażowanego na scenie politycznej i medialnej”.

Napisał Pan iż „20 polityków i intelektualistów, w tym nobliści i mer Paryża, podpisali list otwarty z poparciem dla redaktora Charlie Hebdo Phillipe’a Vala dla jego decyzji o wyrzucenie Sine’a z pracy.” ale nie dodał, że pod petycją w obronie, z poparciem i w sprzeciwie wobec wyrzucenia Pana Maurice Sineta podpisało się na tylko na początku sierpnia grubo ponad 10 000 osób. Również szanowanych intelektualistów, a część z nich pochodzenia żydowskiego. Z biegiem czasu było o wiele więcej. We wrześniu 2008 roku Pan Maurice Sinet wraz ze swoją żoną założyli własną gazetę.

Nie jest więc tak z tą wolnością słowa we Francji źle. Jest o wiele lepiej niż w Polsce.

„Tego samego Vala, który ów rysunek dopuścił do druku? Dziwne redaktorskie zwyczaje mają w tej Francji. Sam Val kazał Sine przeprosić.”

W infantylny sposób tłumaczył się, że nie zapoznał się z tym tekstem w całości, a na niego samego posypały się gromy i oskarżenia o cenzurę. Pani Gisele Halimi, feministka żydowskiego pochodzenia, adwokat obsługujący Charlie Hebdo ostentacyjnie zerwała współpracę z gazetą za ten numer gdyż od samego początku twardo broniła Sineta. Val odszedł z gazety w 2009 roku. Trochę to jednak niesprawiedliwe, że z epizodu wyciągnął Pan wniosek dotyczący całej działalności i klimatów panujących w redakcji.

O wiele lepiej, precyzyjniej i ze szczegółami czyli nie tak jak Rzepa opisał sprawę na swoim blogu Pan Jerzy Szygiel.

http://tempsreel.nouvelobs.com/opinions/20080804.OBS6072/lettre-ouverte-de-sine-a-philippe-val.html
http://blog.wirtualnemedia.pl/jerzy-szygiel/post/zydowska-narzeczona-a-wolnosc-prasy
http://blog.wirtualnemedia.pl/jerzy-szygiel/post/zydowska-narzeczona-a-wolnosc-prasy-ii
http://www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/artykuly/115749,uniewinniono_karykaturzyste_pozwanego_za_kpienie_z_syna_sarkozy_ego.html

Advertisements

One comment on “Charlie Hebdo symbolem wolności słowa? Dobre sobie

  1. Najglupszy Nick
    12 stycznia 2015

    Noam Chomsky o wolności słowa we Francji

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 12 stycznia 2015 by in Co piszą inni..., Przemoc and tagged .

Zasady kopiowania z witryny FWiP

Wszelkie materiały publikowane w Centrum Informacji FWiP publikowane są na zasadach licencji Creative Commons 3.0 BY-NC (Uznanie Autorstwa - Użycie Niekomercyjne) chyba, że jest zaznaczone inaczej.

Odpowiedzialność za treść artykułów

Artykuły są wyrazem poglądów ich Autorów. Za treść przedruków, ogłoszeń itp., jeśli nie jest zaznaczone inaczej, odpowiada redaktor odpowiedzialny. Dokumenty i stanowisko Fundacji Wolność i Pokój muszą być sygnowane przez władze Fundacji zgodnie z jej Statutem

Kontakt z redakcją witryny FWiP

%d bloggers like this: