Fundacja Wolność i Pokój

Centrum Informacji

Śląski 13 grudnia po raz drugi. Ślązaków grudniowe daty, czyli epilog napisany przez Pana Kornika Pokoleniu z Przesłania Pana Cogito

Wojciech Jaroń
Odpowiedź na artykuł Jarosława Kapsy o śląskim 13 grudnia.
Autor: Witold Trólka 1988, ”(Coraz bardziej) Martwa Natura”,  Katowice, miesięcznik opozycyjny

Autor: Witold Trólka 1988, ”(Coraz bardziej) Martwa Natura”,
Katowice, miesięcznik opozycyjny

Pamięci Pana Kazimierza Świtonia, zmarłego 4.12.2014

 

Drogi Jarosławie, przyjacielu. Nie wszystko umknie nieuwadze naszego czasu, który przynosi ciągle nowe zmiany. Zauważyłem, że w 33 rocznicę 16 grudnia 1981 roku i masakry w kopalni Wujek, Prezydent RP B. Komorowski przemawiał do żołnierzy, do ich rodzin i do weteranów zamiast do robotników i górników (16.12.2104, TVP Info, godz, 11.00). Zauważyłem, że 4 grudnia 2014 roku na pogrzebie założyciela pierwszych wolnych związków zawodowych śp. Kazimierza Świtonia nie było żadnego przedstawiciela władzy. Weterani walki o polską wolność domierają powoli w upokorzeniu biedy. Są nieważni. Nasz prezydent innym, ważniejszym dla państwa polskiego podpisuje w maju 2014 właśnie w 25 lat wolności socjalne apanaże. Niech mają, ale powstaje problem wagi w działaniu Prezydenta oraz Sejmu RP. Jakby z tamtego garnka dać po tysiącu, byłoby 27 tysięcy rent socjalnych rocznie dla naszych solidarnościowców. Media sprawę przemilczały, więc ja też przemilczam.

Napisałeś rok temu do mnie: „Nie dajmy się wodzić na pokuszenie odreagowując ból wspomnień z pomocą narodowej kliszy. W ostatecznym, bowiem rachunku, za czyny dobre lub złe, odpowiada indywidualny człowiek, nie jakaś zbiorowość.”

Indywidualny człowiek? Zbiorowość? Do dzisiaj nie wiem, czy to się dzieje w Europie wschodniej od przełomu czerwca 1989 roku jest wielkim wolnościowym ruchem europejskim? Może jest kontraktem, ponad naszymi głowami? Od 1989 roku minęło 25 lat. Obywatele dawnego NRD zaczynają wychodzić na ulice Drezna, przeciw własnej demokracji. W Polsce strona narodowa niebawem skoczy do gardeł tej drugiej. Europa się zmienia.

Nie odpowiedziałem rok temu, więc nadganiam ten nieuważny czas.

Odreagowując ból wspomnień” chciałbym zacząć od pierwotnego rytmu. Taki rytm wszystkich łączą słowa: dzieciństwo, pamięć, ojczyzna, podmiotowość. Kończąc mój zeszłoroczny artykuł nie miałem na myśli narodu śląskiego, to raczej dylematy o podmiotowość jednostek w każdej zbiorowości w przynależnych im prawach. Właściwie to myślałem, że tym narodem jestem Ja, Ty i Kazik też. Każdego 13 grudnia każdego roku w Polsce symbolicznie pojawia się kwestia zamykania ust, pamięci i podmiotowości. W tym kontekście pojawia się dzisiaj ważna kwestia. Pierwsza to Ja i dawne idee, a druga to moja ojczyzna. Zacytuję najpierw Różewicza. On pisze, że pamięć to ojczyzna.

Ojczyzna to kraj dzieciństwa, miejsce urodzenia, to jest ta mała najbliższa ojczyzna
miasto miasteczko wieś ulica dom podwórko pierwsza miłość las na horyzoncie groby
w dzieciństwie poznaje się  kwiaty zioła zboża zwierzęta pola łąki słowa owoce
ojczyzna się śmieje na początku ojczyzna jest blisko na wyciągnięcie ręki dopiero później rośnie krwawi boli…

Napisałem rok temu 13 grudnia takie słowa. ”Są trzy rodzaje zdumienia i trzy paradoksy myślenia Ślązaków o rocznicy 13 grudnia 2013 roku. One  są w nas do dzisiaj. Chcemy czy nie chcemy 13 grudnia 1981 roku staliśmy się pokoleniowo śląskimi Kolumbami, a po 32 latach w grudniu 2013 roku okazało się, że śląskich spraw nie dokończono. Jako pokolenie mamy parę rzeczy do zrobienia. Pierwsze powstanie śląskie zaczynało się w stodołach u naszych pradziadków. Po przeszło 60 latach okazało się, że Ślązak i Powstaniec Robert  Cipa – jak mantrował swoim wnukom w lesie pszczyńskim – chodziło o dobre  państwo, o sprawiedliwą władzę, o państwo dla obywatela. Wiem, bo jestem jego wnukiem. Wcale nie chodziło o pytanie czy Niemiec, Żyd, Ślązak  czy Polak? Chcemy czy nie chcemy, mamy skończyć tę powstańczą sprawę.  Kiedy rozpocznie się ostatnie śląskie powstanie? Ono się rozpoczyna „tu i teraz” pytaniem o pełną obywatelską podmiotowość mieszkańców tego  regionu i całej Polski. Właśnie tutaj „tu i teraz” dzieje się czwarte śląskie  powstanie.”

Niech imię ważnego narratora drugiej części naszej rozmowy na temat ”Śląski 13 grudnia po raz drugi” brzmi Czwarte Powstanie.

Czwarte Powstanie to semantyczne nawiązanie do mitu trzech powstań śląskich. W Europie naszych dziadków podmiotowość jednostki oficjalnie dokonuje się poprzez akt wyzwolenia narodowego. W polskiej narracji narodowej trzy powstania śląskie z okresu 1919-1921 stanowią o racji „naszego” wyzwolenia w regionie. Taka narracja może wywołać ważny paradoks. Jeśli wolność jednej zbiorowości definiuje się poprzez pozbawianie innych, efekt „wyzwolenia narodowego” musi eskalować w formie dążenia do wywołania kolejnego powstania?

Jak koń trojański może pojawić się następny narrator? To jest podstępny, ale jakże ważny Europejczyk, czyli figura Fausta. On stwierdzi w swojej dwoistości, że z wolności zbiorowo-narodowej musi kiedyś nastąpić powstanie jednostkowe. Jam jest siłą …nieprawdaż? Tak jest, dlatego, ponieważ wokół nas zawsze jest siła, która chce ograniczać i zawsze jest siła, która chce przekraczać.

Historia kolejnych polskich, górnośląskich wyzwolicieli przecież udowadnia, że „jam jest siłą, która złego chcąc, dobre przynosi na świecie”. Faustowskim złem staje się PRL, a dobrem staną się jakże przeklęte i jakże wolne polskie lata 80’.

W wydaniu regionalnym, górnośląskim polskiego przełomu 1989 roku Czwarte Powstanie to jeden z trójki braci ze śląskiej ferajny bohater swoistej małej trylogii śląskiej. Każdy z tych braci to inny czas. Czas przeszły, czas teraźniejszy oraz czas przyszły. Ferajna ta wandrując pomiędzy 1918, a 2014 rokiem (oraz po) jest w drodze tam i z powrotem. Ferajna szuka własnej wolności oraz kulturowego sensu w wielkim naczyniu zbiorowej przynależności do państwa polskiego.

Czwarte Powstanie u nas, chociaż jest figurą stylistyczną, staje się źródłem energii nie tylko do jakże aktualnej rozprawy o dylematach wolności jednych wobec drugich, ale również do rozprawy z naszą historią pokoleniową.

Poszukiwanie ostatecznej formy wolności jednostkowej w naczyniu tej zbiorowej? Wyrazem takiej formy może być radykalny etos obywatelski oraz dążenie do demokratycznej podmiotowości. Radykalizm buduje i niszczy. Dobrym przekładem jest tutaj śp. Kazimierz Świtoń. Czy to był wzorem obywatelskim? Państwo polskie poprzez odrzucenie honorowej asysty pogrzebowej odpowiedziało wszystkim Polakom, że Nie! Nie był godny. Pocieszam się w tej chwili. Powód? Faustowskie credo „o złym, co w dobre się przemienia” (red.: i vice verso) jest odpowiedzią państwu polskiemu Anno Domino 2014. Credo od Fausta stało się nie tylko nieodzownym towarzyszem przedstawianej tutaj rozprawy, ale również naszej pokoleniowej drogi.

W pokoleniowej narracji Czwartego Powstania z tej już wspomnianej małej trylogii śląskiej lat 80’ wyzwalanie, – jako idea jest faustowskie, a siła, co kreuje musi się zniszczyć. Nie pytajmy w tym momencie o NSZZ Solidarność. Jest nadzieja, skoro był mit. Prawda. Wiemy, że zanim wielka idea sama ulegnie destrukcji, musi odnaleźć jakieś naczynie, dokonać się w odniesieniu do podmiotowości i wolności zarówno w akcie zbiorowym jak i indywidualnym. Wypełnieniem i nośnikiem tego typu ”powstańczej kreacji i destrukcji” w latach 80´ w Polsce był Ruch Wolność i Pokój (WIP). W moim regionie śląskim to WIP i Śląski Ruch Ekologiczny- to dwie jawne, radykalne formy opozycji w regionie drugiej połowy lat 80’.

Pozwalam sobie w tej dokonać wyniesienia, czegoś, co było, a dzisiaj może nie jest już istotne. Mowa jest o procesie wzrastania, tego, co w PRL było zabronione. Mowa o czasie beznadziei PRL w okresie 1985- 1989. To tak odchodził Kazik Świtoń, wiem już na pogrzeb WIP-u nie przyjdzie żaden przedstawiciel państwa.

Ruch Wolność i Pokój (WIP) w czasie największej zapaści wyartykułował jawnie, w demonstracji, postulat podmiotowości jednostki ponad prawem totalitarnego tyrana. To za tym poszło prawo odmowy służby dla tyrana. Śląski Ruch Ekologiczny – założony i finansowy przez ów WIP – był jedną z pierwszych formacji regionalistycznych Polsce. Nikt o tym nie wie, więc może wspomnę. Poprzez WIP w Katowicach i w regionie pojawiły się dwie nowe ojczyzny. Pierwsza ojczyzna to tożsamość jednostkowa, druga ojczyzna to jest kołyska ekologiczna i miejsce urodzenia.

Heimat, nie Faterland? – ”Ojczyzna to kraj dzieciństwa, miejsce urodzenia,…” – pisał Różewicz. Ojczyzna to pamięć!

Pamięć? Żadna publiczna instytucja w Polsce, w ciągu ostatnich 25 lat, nie zainteresowała się zapisem doświadczeń zbiorowych (calling memories), czy jednostkowych bohaterów pokolenia górnośląskiego WIP, oraz innych dość kluczowych aktorów jawnej opozycji obywatelskiej na Górnym Śląsku, drugiej połowy lat 80’. WIP jako miejsce naszego urodzenia i ojczyzna? Według jednego z uczestników tego nurtu Witolda Trólki, sławnego grafika czasu Czwartego Powstania z 1989 roku (zał. grafika w tekście), dzisiaj pracownika samorządowego w Katowicach to nasze Powstanie ”to był ruch bardzo pro regionalny. Można powiedzieć, że to wyprzedziło to wiele ruchów, które powstawały dopiero potem, po 1989 roku. Były inne, miały inne cele działania. Chodzi jednak o to, że Śląski Ruch Ekologiczny, jako pierwszy się zdefiniował, jako ruch ukierunkowany na województwo katowickie, a szczególnie na Górny Śląsk. Czegoś takiego w Polsce nie było. To wyprzedzało historię ruchów społecznych o wiele lat. (źródło: Notacja Witold Trólka- Muzeum Historii Polski, Wojciech Jaron 2014)”

Wielomilionowa zbiorowość regionalna, pamięć, obszar pogranicza, miejsce zderzenia płyt kontynentalnych wschodu i zachodu Europy, serce przemysłowe PRL- działały się ważne rzeczy, nie mogło być inaczej. To pole europejskich i lokalnych procesów modernizacyjnych, to fronty wyłaniania się nowych ruchów społecznych oraz wartości, inkubowanie się ruchów emancypacyjnych równie ważne, jak traktowania historii polskiego przełomu 1989 roku poprzez linearne prezentowanie działania związku zawodowego NSZZ Solidarność 1989 roku i grupy sławnych już doradców.

Wydarzenia związane z katowickimi aktorami polskiej jawności – najpierw osobą Kazimierza Świtonia, później z pokoleniem wywołanego przez WIP Górnośląskiego Przebudzenia 19881 świadczą o globalnym, uniwersalnym charakterze polskości, w wymiarze czasu przełomu 1989 roku.

Mało, kto wie dzisiaj. Górnośląscy górnicy z kopalni Wujek fedrowali w grudniu 1981 roku pod murem berlińskim, a województwo katowickie stawiło się największy opór. Berlińczycy i Polacy mają, za co dziękować Ślązakom, czyli mieszkańcom regionu.

Wydarzenia te uprawniają do pytania. Jaka zmiana społeczna była istotą polskiej transformacji? Nastąpił kontrakt, czy emancypował się wielki, europejski ruch społeczny? Okazuje się, że to pytanie o istotę zmiany społecznej, to podstawowa kategoria dyskursu pamięci w nurcie 25 lat polskiej wolności. Pierwszym ambasadorem jawności obywatelskiej w Katowicach był nie kto inny, jak Kazimierz Świtoń (śp. 5.12.2014). Ziemia jego była wyklęta od wolności, represje były gigantyczne. Szczególnie trudne był czas połowy lat 80’. W obliczu załamania się Solidarności, jako ruchu masowego z 1981 roku objawić musiało się również w inny sposób. Objawiło się poprzez najbardziej pierwotne formy, bo poprzez wspólnoty lokalne.

To, co wyrosło było piękne i….nierzeczywiste. Zapisy ostatnich 25 lat pokazują, że w obiegu komunikacji zbiorowej ”o pamiętaniu” kształtowanej przez instytucje publiczne- również IPN – powstały swoiste narracje rzeczywiste i narracje nierzeczywiste. Narracje rzeczywiste, to relacje wyselekcjonowane i wskazane do użytku pamięci historycznej Faterlandu. Narracja nierzeczywista, to taka relacja z wydarzeń, która choć ważna, ma zostać usunięta ze świadomości zbiorowej, bo służy innej tożsamości, zazwyczaj tej ze wspólnoty, z małej ojczyzny.

W ciągu ostatnich 25 lat, nie zainteresowano się zapisem fenomenu wzrastania społeczeństwa obywatelskiego poprzez WIP na polskiej, oraz na tej trudnej śląskiej ziemi. Korzenie tego społeczeństwa tkwią też w działaniach Kazimierza Świtonia oraz w jawnej opozycji obywatelskiej w regionie śląsko-dąbrowskim w drugiej połowie lat 80’. Mamy dwa groby. To powód, aby stwierdzić, że przedstawiciel wolnego państwa ma obowiązek położyć kamień pamięci na obu miejscach. Tego gestu zabrakło.

Czy właśnie z powodu cenzury historycznej z paradygmatu polskiego kontraktu, żaden z konstruktorów wydarzeń drugiej połowy lat 80’ na Górnym Śląsku, z górnośląskiego WIP, Śląskiego Ruchu Ekologicznego nie znalazł się w redagowanej w Katowicach Encyklopedii Solidarności (2 wydania)?. To 25 lat. Żaden nie znalazł się na jakiejkolwiek liście odznaczeń, ni honorowych gości? Żadna relacja z publicznej inicjatywy nie została sporządzona o tamtym okresie czasu. Nie dokonano tego przez 25 lat dla IPN, ani dla użytku jego zleceniodawców.

Działanie osób spod znaku naszego stylistycznego Czwartego Powstania lat 80’, to bez mała trzy czwarte duchowego wyniesienia, jakim był beznadziejny czas drugiej połowy lat 80’. Czyżby pojawił się sławny Pan Kornik z Przesłania Pana Cogito Zbigniewa Herberta? Okazuje się, że pamięć jest zawsze odbierana. Czwarte Powstanie się nigdy nie kończy. To brzmi jak wielka ironia.

Wskazane formacje WIP i ŚRE to ważniejszy operator jawności w regionie dla niejawnego śląskiego NZS (do końca kwietnia 1989r.) oraz innych ugrupowań typu KPN, NSZZ Solidarność czy PPS RD. W czasie otwarcia ekspozycji „25 lat polskiej wolności” w Europejskim Centrum Solidarności nawet nie wypisano w akcie pamięci nawet pełnych nazw wspomnianych formacji. Akt usunięcia z historii jest aktem bolesnym i niewybaczalnym.

Wolność (i Pokój) z 1985 roku to była nowa formacja ideowa. Jest tak, dlatego, ponieważ nie chodziło tylko o to, że WIP. Chodziło o archetyp. Chodziło o to, że postulat solidarności i wolności został publicznie przez WIP odrodzony na bazie mitu Solidarności.

W 1985 roku NSZZ Solidarność została poprzez formację WIP desperackim aktem podchwycona pod ramiona i postawiona na nogi. Szczególnie dotyczy to właśnie tej trudnej, „świtoniowskiej ziemii”, czyli Górnego Śląska. Wtedy właśnie, po 1985 roku, poprzez radykalne postawienie kwestii człowieka w świecie wartości, poprzez żądania gwarancji wolności osobistych, archetypiczną solidarność, archetypiczną jawność WIP podobna do tych, jak u pierwszych chrześcijan, wtedy właśnie WIP z innymi młodymi formacjami zdefiniował się, jako pokolenie z Przesłania Pana Cogito.

Problem percepcji pokolenia z Przesłania Pana Cogito lat 80’ dotyczy jednak czasu po. Czas po dotyczy realnych bytów i biografii. Pamięć to nasza siła. Tychże biografii nie ma. Czas po dotyczy idei wolności i pokoju w 25 lat później. Pamięć to nasza tożsamość. Tejże narracji nie ma. Czas po dotyczy braku duchowego wyniesienia po 25 latach aktorów polskiej wolności, dzisiaj. Tego zapisu nie ma. Historia milczy. Skoro zapis nie powstał można powiedzieć w przenośni: Pan Cogito nigdy nie istniał i sromotnie przegrał z Panem Kornikiem.

Pokolenie z Przesłania Pana Cogito niosło ze sobą tajemną broń: wolność, pluralizm, tożsamość wolności z autentycznością postaw. Jest tam miejsce, dla podmiotowości narodowej, regionalnej jak i indywidualnej. Jest Heimat oraz Faterland. Nie ma tam miejsca dla wymiaru, jakim jest anty pluralizm, totalitaryzm, pseudo demokratyzm ukrytych elit, nacjonalistyczny szowinizm. Dzisiaj tej broni się nie używa, ważniejszy podstęp, podwójna fortel i fortel. Wracamy, zatem z tym dziedzictwem WIP i ŚRE na Górny Śląsk.

Wielomilionowa zbiorowość regionalna, obszar pogranicza, miejsce zderzenia płyt kontynentalnych wschodu i zachodu Europy, serce przemysłowe PRL- tu dzieją się ważne rzeczy wciągu ostatnich 25 lat. To trudny obszar, więc może trzeba ubrązawiać? Jedną ze stron „w sprawie” niniejszej rozprawy ”Śląski 13 grudnia po raz drugi….”, jest podmiotowość pamięci pokolenia z Przesłania Pana Cogito. Odbiciem tego problemu jest treść publikacji katowickiego IPN z 2012 roku doktora Tomasza Kurpierza, „Zbuntowani. Niezależne Zrzeszenie Studentów w województwie katowickim 1980-1989.

W związku z tą publikacją IPN Katowice pojawia się swoisty dowód na istnienie figury, już nie za bardzo stylistycznej, o głosie rzeczywistym i nierzeczywistym. Rzeczywiste jest tylko to, co zostało opublikowane i dopuszczone do głosu przez IPN. Autor monografii doktor Tomasz Kurpierz, poprzez sam fakt reprezentowania katowickiego IPN jest świadkiem wiarygodnym, publikowanym więc rzeczywistym. Taka osoba nie może mistyfikować. On decyduje jakie osoby są świadkami, a nie historyczne fakty.

Nierzeczywiści stali się realni świadkowie czasu tacy jak WIP, ŚRE, Kazik Świtoń, Heimat i Faterland, archetyp tożsamości WIP poprzez ruch odmowy, i fakt, że Solidarność była bardzo słaba.

Kontrakt, czy wielkie poruszenie?

Doktor Tomasz Kurpierz reprezentant IPN nigdy nie poprosił wymienionych aktorów czasu o zdanie relacji z wydarzeń, które sami wykreowali. To właśnie uczestnicy pierwszego demokratycznego regionalizmu nurtu Solidarności 1989. Ktoś powie. To podejrzenie nie jest wiarygodne! Jest przecież prestiż oraz mandat IPN! Przykładem niech będzie sposób konstruowania historii w monografii IPN. Ze strony 291- 294 – mającej opisywać chronologicznie wydarzenia następuje usunięcie z trybu chronologii monografii IPN prawie większości górnośląskich faktów z działań jawnej opozycji NZS (WIP, ŚRE, PPS, inne) i przesunięcie na stronę 335. To przecież 45 stron i okres 13 miesięcy w najważniejszym czasie wyzwalania Polski. IPN rezygnuje z narracji faktograficznej i zaczyna stosować kategorię „ważne dla redaktora”, ”nieważne”. Nasuwa się pytanie. – Czy to samo zrobiono z opisem wydarzeń Okrągłego Stołu? – Czy to samo zrobi się z moją podmiotowością?

Sprawa jest mała, ale jest poważna. Katowicka demonstracja 18 marca 1988- pierwsza w centrum Katowic po 66 miesięcy i 18 dniach otwiera głęboki proces społeczny, który trwa do dzisiaj. Jednym z jego przejawów, nie w sensie kontynuacji, jest Ruch Autonomii Śląska. Regionalizm Solidarności 89’ i RAŚ to dwie sprzeczności wrzucone przez IPN do jednego wora. Regionalizm Solidarności 89’ miał uniwersalny charakter, RAŚ ma charakter partykularno-etniczny. Słyszę od ciebie jednak zarzut: „Nie dajmy się wodzić na pokuszenie odreagowując ból wspomnień z pomocą narodowej kliszy. W ostatecznym, bowiem rachunku, za czyny dobre lub złe, odpowiada indywidualny człowiek, nie jakaś zbiorowość.” Tak odpowiada człowiek. To właśnie indywidualny człowiek z IPN.

Skoro fakty umożliwiające definiowanie fundamentalnych procesów społecznych zostają usunięte z narracji czasowej to jak analizować cokolwiek? W monografii podane są w chronologii wydarzeń po 13 miesiącach na wiosnę 1989 roku obok hapeningu KPN- NZS (patrz strona str.335-336 i str. 294 monografii IPN). Od takich przykładów się mnoży. Doktor Kurpierz w swojej intencji, albo też na polecenie cenzora monografii przesuwa wydarzenia z marca 1988 do chronologii kwietnia 1989? Sama figura narracyjna IPN zmierza do infantylnej mistyfikacji historii. Przykład? Doktor Kurpierz cytuje dzielne czyny swojego szefa w IPN z 1987, czy 88 roku roku. Klimat tego swoistego zjawiska oddaje cytat z relacji Adama Dziuby. Dzisiaj to kierownik działu naukowego IPN Katowice i przełożony autora. Cyt.. „Razem z „Ponurym” prowadziliśmy na murach akademikowych prywatną wojnę z kierowniczką administracji osiedla. Albo mieliśmy farbę, albo zabieraliśmy ją z tajnych składów NZS-u i pisaliśmy: „NZS walczy”, że „coś tam czuwa” etc. Niekiedy nawet bohatersko, bo raz wdrapaliśmy się z „Ponurym” po piorunochronie na budynek stołówki i ja trzymałem go za nogi, a „Ponury” wisząc głową w dół pisał na tej stołówce „NZS”. Napisał i nie spadł.” Relacja Adama Dziuby, 2 XI 2007, Katowice, zebrał i opracował Tomasz Kurpierz, autor „Zbuntowani. Niezależne Zrzeszenie Studentów w województwie katowickim 1980-1989, str. 269), www.pokolenie.org.pl, data wejścia 15.07.2009.

Takie trzymanie fizycznie jest niemożliwe. Ten mniejszy o głową, że trzymał wysokiego kolegę za nogi z dachu???, jak ten malował hasło. Jednocześnie system relacji świadków montuje się dla jednych poprzez fantazję, a dal drugich wykluczenie.

Aby zilustrować konstelację wydarzeń warto wspomnieć, że w całym tym 1988 roku nie odbyła się, poza nieplanowanym jako demonstracja 11.11.1988 r. – ani jedna demonstracja katowickiego NZS w centrum miasta Katowice (ani inne, śląskie). Tu nie chodzi o drobnostkowość. Tu chodzi o to, że ci, którzy buduję nam wolne państwo polskie frontalnie kłamią.

Głównym operatorem wydarzeń 1989 roku była wolność indywidualna, podmiotowość, a nie Pan Kornik z IPN w historycznej konkurencji z duchem stalinowców. W 1988 roku na bazie jawnej, szerokiej emancypacji regionalnej i obietnicy lepszego świata (jak to bywa) w wymiarze regionalnym NSZZ Solidarność otrzymuje legitymację na dokonanie przełomu Okrągłego Stołu. Demonstracja WIP z 18 marca 1988 roku na rynku w Katowicach to nie przypadek. Nie tylko po 66 miesiącach na bazie WiP nastąpiła po niej emancypacyjna fala aktów określana dzisiaj Górnośląskim Przebudzeniem 1988. Dzięki ruchowi WIP przełamano masową i gigantyczną barierą strachu. Nadano również imię słowu wolność w praktyce społecznej. Na publicznej scenie pojawił się nowy aktor: To nie była jednostka z masowego ruchu 10 milionów. To była osoba jako taka ale również społeczność regionalna. Co ciekawe, nie ma o tym ani śladu w monografii IPN.

Nie ma sprawy, sprawa została załatwiona, wiemy, że wolność jest zawsze odbierana. Czwarte Powstanie się nigdy nie skończy. Pan Kornik z Przesłania Pana Cogito Zbigniewa Herberta właśnie załatwił kolegę z konspiracji, wszyscy zaś zgodnie milczą. Chodzi o zaklinanie rzeczywistości, tak jak w bajce? Zaklęcie ma polegać na tym, że piękna królewna nigdy nie istniała, istniała jedynie żaba brudnego Śląska? Królewna zawsze będzie nasza, a żaba będzie zawsze dla was. Więc żaba w szafie IPN?

Nierzeczywistych jest jednak zbyt wielu! Przykładem jest brak ustawy o ochronie socjalnej działaczy lat 80’. Można tak krzyknąć za pomocą tego wykrzyknika. ”Weterani walki o polską wolność domierają powoli w upokorzeniu biedy. Są nieważni. Nasz prezydent innym, ważniejszym dla polskiego państwa podpisuje w maju 2014 właśnie w 25 lat wolności sowite socjalne apanaże. Niech mają, ale powstaje problem wagi w działaniu Prezydenta oraz Sejmu RP. Jakby z tamtego garnka dać po tysiącu, byłoby 27 tysięcy rent socjalnych rocznie dla naszych solidarnościowców. Media sprawę przemilczały, więc ja też jako obywatel Kornik przemilczam.”

Ten stylistyczny krzyk okazuje się apelem na czas 2014, o traktowanie faktów, o to , że to był „jakże nasz” czas przełomu 1989 roku.

Decyzją katowickiego IPN brakuje w regionalnej kulturze politycznej opisu wielkiego segmentu ŚRE i WIP w zbiorowym opowiadaniu o polskiej wolności po 1989 roku. To tylko jeden przykład z wielu w Polsce wolności. Budynek się nie zawalił. Pan Kornik z katowickiego IPN okazał się dobrym konserwatorem zabytków. Można umownie przyjąć. Zepchnięcie górnośląskiego WIP i wspomnianego ŚRE w przedsionki niepamięci stało się rodzajem politycznego wyroku dokonanego na „Pokoleniu z przesłania Pana Cogito” przez „Pokolenie Kornika”.

Historia nie uznaje próżni! Wiemy. Znowu pojawi się figura o dwoistości z Fausta do Pokolenia, które jest teraz z nas. Więc tym, „co złe tworzy” to również nasze pokolenie 1985 roku zaplątane w dwoistości własnych biografii i milczenia? A czas tak tworzy, że nasz Cogito, staje się znakiem zmęczonego wyborami Kornika minionych 25 lat.

W obliczu majestatu naszego pogrzebu, na który nigdy nie przyjdzie przedstawiciel władzy z tzw. Wolnej Polski ludzie od Kornika, a nie ci od Cogito stają się pokoleniem, które twierdzi!- Słuchajcie! Skoro pamięć jednostkowa nie ma funkcji dla naszej, nowej władzy, więc nie będziemy jej publikować.”

Dzięki Faustowi nasz katowicki Pan Cogito- teraz już Kornik- staje się jednak ludzki. Nie jest już radykałem z WIP: Dyskurs uzyskał nowy wymiar. Podmiotowość pamięci?

Podział jest tak samo fundamentalny jak narracje użyte i nieużyte do prezentowania historii polskiego przełomu 1989 we wspomnianej monografii IPN. To również syndrom Okrągłego Stołu. Podmiotowość naszego udziału w historii Polski staje się głównym świadkiem zabiegu na pamięci o niej. Nierzeczywiste staje się rzeczywiste, bo podmiotowość stała się funkcją władzy, a nie nas.

Podział i bunt i podmiotowość w czasie życia jest o tyle trudny, że on dotyczy może wielu z nas. Emocje eskalują, nikt nie potrafi pozostać neutralny wobec przekleństwa bycia Cogito i Kornikiem w jednej historii,….we własnym życiu.

Staliśmy się po 25 latach jedną i drugą osobą pokoleniowej narracji w częściach rozdartych czasem 1989 i 2014 rokiem. Antyczny chór trwa. Nie może przestać, chwilę przed wielkim, nieuniknionym dramatem, – w którym to nasz katowicki Edyp z IPN, wydłubie sobie oczy gwoli przykrycia Panem Kornikiem małej historii rodem z Górnego Śląska.

Ja słyszę więc! – No , bo Polouki godali, ży nie bydą strzylać do swoich.

Ten mały śląski chór stał się faustowskim opowiadaniem, jak Pokolenie Pana Cogito staje się Pokoleniem Pana Kornika.

Pokolenie 1985 roku bierze na siebie tragiczną winę i odpowiedzialność. Ta wina nie leży w fakcie, opowiedzenia się po stronie władzy. Wina polega na tym, że pokolenie przestało opowiadać.

Czy Faust i jego credo uwolni nasze pokolenie z winy?. Tego nie wiemy, ale wiemy, że dopiero dzięki dopuszczeniu różnych narracji, pojawią się akcenty rozłożone na polskie, europejskie, śląskie, niemieckie, żydowskie mity, duchy, dybuki, demony oraz anioły historii. To właśnie polska transformacja 1989 roku, aż do dzisiaj. Spełniając cogitowski postulat istnienia wielu wolnych głosów historia Polski może być znowu opowiadana głosami poprzez biografię ducha czasu całego pokolenia.

Ustalenie równości istnienia narracji rzeczywistych, z tymi wykluczanymi, nierzeczywistymi wydawało się być najpierw zabiegiem stylistycznym, w końcu doprowadziło do przywrócenia równowagi pewnego kosmosu. Z czasem okazało się rodzajem życiodajnego zabiegu, który ratuje sens tożsamości ludzkiej, krwiobieg biografii, sens społecznego działania oraz społecznej zmiany. Protokół z niniejszej rozprawy na temat losu pokolenia „Pana Cogito” w regionalnym wymiarze historii Polski 1989 roku jest też ukrytym dowodem w sprawie.

Dlaczego to ujawnienie tych głosów jest tak ważne?

Jak wszyscy wiemy, inna niejawna okrągłostołowa rozprawa sądowa nad losem Polski z przełomu 1988-1989 zadecydowała o jej dzisiejszych losach.

Protokołów zeznań świadków nigdy nie poznamy, ale już wiemy, że „Tym, co wygrają  pójdą na twój pogrzeb i z ulgą rzucą grudę, a kornik napisze twój uładzony życiorys”

Post scriptum. Drogi Jarosławie. Rok temu napisałeś do mnie w odpowiedzi na moje impresje o śląskim 13 grudnia. Napisałeś na końcu. „Trudno jednak zgodzić się z wizją, że 13 grudnia Polska wydała wojnę Śląskowi. (..) Totalitaryzm instrumentalnie traktował sentymenty narodowościowe, korzystał z nich by mieć narzędzia do niewolenia jednych ludzi z pomocą drugich. Totalitaryzm nie opierał się na „narodzie panów”, lecz z każdego narodu czynił niewolników ustanawiając własną „warstwę panującą”. Nie dajmy się wodzić na pokuszenie odreagowując ból wspomnień z pomocą narodowej kliszy. W ostatecznym bowiem rachunku, za czyny dobre lub złe, odpowiada indywidualny człowiek, nie jakaś zbiorowość. Zbiorowość nie ma sumienia, człowiek ( przynajmniej niektóry) takowe posiada.”

13 grudnia Polska wydała wojnę podmiotowości. A ten naród śląski? No ten naród śląski, to ci co szukają podmiotowości według prawa, tak jak napisano. To Ty i Ja i śp. Kazik Switoń, ci co domierają z upokorzenia biedy w cieniu wielkiego milczenia „25 lat polskiej wolności” brakiem ustawy na ich temat.

Napisałeś Nie dajmy się wodzić na pokuszenie odreagowując ból wspomnień z pomocą narodowej kliszy. W ostatecznym bowiem rachunku, za czyny dobre lub złe, odpowiada indywidualny człowiek, nie jakaś zbiorowość.”

No tak masz rację. Indywidualny człowiek to jest nasz Kornik. Choć obywatel Kornik wygrał liczę na starą formułę Fausta i mam też nadzieję na Czwarte Powstanie.

Zdjęcia:  zbiory własne: prezentacja na: K/Rok ku Wolności. "Górnośląskie Przebudzenie 1988-89" :

Zdjęcia: zbiory własne: prezentacja na: K/Rok ku Wolności. „Górnośląskie Przebudzenie 1988-89” :


 

1 Górnośląskiego Przebudzenia 1988 okresu Solidarności 89’ dotyczy historii regionalnej, a w skutkach procesu emancypacji społecznej trwa do dzisiaj. Na dwóch biegunach częściowo odwrotnych można umiejscowić uniwersalny regionalizm Solidarności 89’ w postaci działań Śląskiego Ruchu Ekologicznego oraz WIP. Na drugim biegunie znajduje się po 25 latach poprzez postulaty etnicznego partykularyzmu Ruch Autonomii Śląska 2015. Górnośląskie Przebudzenie 1988 otworzyło wieli proces społeczny. Definiuje się ono poprzez ilość oraz jakość wydarzeń niespotykanych dotąd w konwencji działania ruchów solidarnościowych i obywatelskich w ówczesnym województwie katowickim. Osią formowania się tego nurtu było reakcja oddolna, wręcz ekologiczno wspólnotowa oparta na koncepcji wolności jednostkowej w nurcie papieskiej nauki społecznej (deklaracja WiP z 1985 r.). Środowisko wyłania się od apelu ”My studenci uczelni śląskich” redagowanego na koniec 1986 roku , przedstawionego do podpisywania i tłumaczenia w okresie przełomu 1986-87, a ogłoszonego gremium międzynarodowemu 6 maja 1987 roku na kongresie WIP w Warszawie, w kościele przy ulicy Żytniej. Kongres ten to duże wydarzenie międzynarodowe. Apel podpisało wówczas 31 osób, podano 6 jawnych adresów. Apel reprezentowały wszystkie środowiska opozycji solidarnościowej w regionie. W następstwie tych działań wyłaniają się na jesień 1987 roku redakcje dwóch pism, koncepcja międzynarodowego seminarium ekologicznego, Gliwice 26.02.1988 oraz specjalnej ustawy sanacyjnej dla ówczesnego regionu śląsko-dąbrowskiego. Pierwsze z pism to kwartalnik społeczno-kulturalny FA art (wydawany do dzisiaj jako prestiżowe pismo literackie) oraz w 1988 r. pierwszy tego typu w Polsce miesięcznik ekologiczny ”(Coraz Bardziej) Martwa Natura”. Istotnym zapleczem inkubowania się jawnego nurtu działania stanowiły akcje morskie śląskiego WiP – grupa tyska. Organizowano je w Mrzeżynie 1985, 86, 87 r. To plenery grupujące setki ludzi, akcje z piachu morskiego w tematyce archetypów polskiej niepodległości oraz wolności jednostkowej. Organizowano je na rzecz rozbrajania sowieckiego kompleksu militarnego w PRL. Szereg wydarzeńGórnośląskiego Przebudzenia 1988 nastąpił w okresie 1988-1989. Ani ilościowo, ani jakościowo nie da się przedstawić zjawisko o podobnej dynamice działania w trakcie przełomu 1989 roku. ŚRE oraz śląski WIP byli głównymi operatorami RKW NZSS Solidarność w zakresie mobilizacji jawnej opozycji antykomunistycznej w regionie, do przełomu czerwca 1989. Dwie osoby otrzymały propozycje miejsc poselskich z listy „S” do wyborów 1989r.. Propozycje odrzucono. Jedna osoba, Jan Mazurkiewicz uczestniczyła w rozmowach Okrągłego Stołu w zakresie ekologii.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 21 grudnia 2014 by in Historia and tagged .

Zasady kopiowania z witryny FWiP

Wszelkie materiały publikowane w Centrum Informacji FWiP publikowane są na zasadach licencji Creative Commons 3.0 BY-NC (Uznanie Autorstwa - Użycie Niekomercyjne) chyba, że jest zaznaczone inaczej.

Odpowiedzialność za treść artykułów

Artykuły są wyrazem poglądów ich Autorów. Za treść przedruków, ogłoszeń itp., jeśli nie jest zaznaczone inaczej, odpowiada redaktor odpowiedzialny. Dokumenty i stanowisko Fundacji Wolność i Pokój muszą być sygnowane przez władze Fundacji zgodnie z jej Statutem

Kontakt z redakcją witryny FWiP

%d blogerów lubi to: