Fundacja Wolność i Pokój

Centrum Informacji

W sprawie tortur – pisz, pan, na Berdyczów

Jarosław Kapsa

14 to wciaz jeszcze Polska

List otwarty w sprawie tajnych więzień CIA w Polsce, opublikowany na stronie „Kultury Liberalnej” (list nie wiadomo dlaczego nie posiada adresata – przypisek redakcji), zawiera tyle zdań słusznych, że wręcz nie wypada się z nimi nie zgadzać. Kluczowym słusznym zdaniem jest: „Polacy mają obowiązek ocenić moralnie oraz wyciągnąć konsekwencje prawne z istnienia w Polsce tajnego więzienia CIA.”. Jako obywatel Rzeczpospolitej Polskiej przyjmuję ten obowiązek, pytając się delikatnie: a jak go mam zrealizować…

Mam do czynienia z mieszanką fałszu i prawdy wzmacnianą potężną dawką emocjonalnej huśtawki. Zdolność logicznej oceny sytuacji zakłócona została swoistym szantażem, gdy narzuca mi się wybór między ogólnymi wartościami humanistycznymi a bezpieczeństwem mojej rodziny. W tle tego, narzuconego „wysokiego obrazu”, mam, jako obywatel RP, wstydliwe poczucie, że jestem obywatelem „republiki bananowej” bez bananów rządzonej przez „sprzedajną kurew” bez seksapilu. Nie jest to sytuacja komfortowa, bo mimo wszystko hołduję staroświeckiemu przesądowi o zależności poszanowania mojej godności od szacunku wobec zbiorowości do której się zaliczam.

Wrócę wiec do kluczowego zdania o polskich obowiązkach. Nie podejrzewam autorów listów o chęć, by osąd moralny Polaków miał zwyczajową obecnie formę sondażu (jeśli nie podobają ci się tortury wyślij esemes…). Nie widzę potrzeby by w kwestiach podstawowych praw i wartości decydowały dyktowane emocjami głosy większości. Zakaz tortur, tak jak i zakaz stosowania kary śmierci, wynika nie z woli większości, lecz z tradycji budującej fundament naszej cywilizacji.

Wszelkie bezdyskusyjne zasady mają to do siebie, że zderzają się różnorodnością rzeczywistości. Nie możemy zabijać, ale dopuszczamy możliwość odebrania komuś życia w obronie własnej lub obronie innych ludzi. Zakaz tortur nie ma bezwzględnej wyższości na zakazem zabijania; też może wystąpić sytuacja nadzwyczajna uzasadniająca zadanie cierpień bliźnim. Moralne poparcie większości zyska „brudny Harry”, który torturami wymusi na kidnaperze informacje, gdzie więzione jest porwane dziecko. Dopuszczając możliwość istnienia usprawiedliwionego wyjątku powinniśmy jednak zadbać, by naruszanie zakazu tortur nie było nadużywane.

Nie osądu moralnego więc oczekuję, ale normalnego sądu. Jakiś pan X popełnił przestępstwo na terenie Polski torturując pana Y.; może przestępstwo to było uzasadnione wyższą koniecznością, może nie. Nie ja to oceniam, ale sąd. Na terenie całej Polski (także w Kiejkutach i w Warszawie) obowiązuje polskie prawo i jurysdykcja polskiego sądu. Przed polskim sadem odpowiadałby rosyjski bandyta torturujący w Częstochowie obywatela Gruzji; sąd skazałby go na mocy polskich przepisów prawa. Podobnie jest w przypadku gdy przestępstwo popełnia obywatel amerykański, a ofiarą jest obywatel Afganistanu . Jeśli się mylę, to mam prawo żądać wyraźnego wskazania, kto, na mocy jakich przepisów prawnych, zrezygnował z suwerenności państwa polskiego nad częścią (nawet mikroskopijną) naszego kraju.

Przyjmuję do wiadomości, że wojna jest stanem „wyższej konieczności”, a więc uzasadnieniem ograniczania części praw osobistych. Przyjmuję, że Polska od 2001 r była w stanie wojny z terrorystami z Al Kaidy; wynikało to wprost z podpisanego traktatu o NATO. Jednocześnie przyjmuję, że żaden „stan wyższej konieczności”: nie unieważnia fundamentalnego zapisu Konstytucji: Polska pozostaje państwem prawa. Doszło do sytuacji kuriozalnej. Pewni panowie (nie odnotowano w tej grupie żadnej pani) w zamian za 150 kg dolarów zdecydowali się naruszyć Konstytucje i obowiązujące w Polsce prawa, licząc, że ich postępowanie zostanie usprawiedliwione wyższą koniecznością. Tak to wygląda: lecz zamiast tego mamy najpierw publicznie głoszone kłamstwa a potem uzasadnianie ich wyższą koniecznością. Dobrze: oskarżony ma prawo kłamać i ma prawo się bronić… Ale gdzie jest prawo i gdzie są sądy?

I tu wypada zająć się drugim obowiązkiem nałożonym przez autorów listu – „wyciągnięciem konsekwencji prawnych”. W teorii mamy rozbudowany system wymiaru sprawiedliwości. Jeśli naruszona została Konstytucja, to orzekać o tym może Trybunał Konstytucyjny; jeśli naruszającym w imię racji wyższych był organ władzy – to jest Trybunał Stanu. Są oprócz tego zwykłe organy sądownictwa i prokuratury, są organy kontrolne, takie jak NIK… Możliwe jest także tworzenie w parlamencie komisji specjalnych ds wyjaśnienia kwestii ewentualnego naruszania prawa. Wszystko jest, a jednocześnie nie ma nic. Co w sytuacji gdy przepis prawny naruszający Konstytucje jest tak „ściśle tajny”, że nie może go nawet poznać Trybunał Konstytucyjny? Co w sytuacji, gdy służby specjalne chronią klauzulą „ścisłej tajności” możliwość skontrolowania przez NIK, czy dana „darowizna” nie była zwykłą łapówką? Co w sytuacji, gdy służby specjalne odmówią prawa dostępu do tajemnicy państwowej każdemu urzędnikowi, który chciałby skontrolować praworządność funkcjonowania owych służb?

Informacje o istnieniu tajnego więzienia CIA w Polsce pochodzą z raportu powstałego w wyniku postępowania prowadzonego przez amerykańską instytucję. Raport uderza w coś, co nasi publicyści uznaliby za fundament racji stanu, w bezpieczeństwo państwa amerykańskiego. Raport jest jednak dla społeczeństwa Stanów Zjednoczonych AP optymistycznym znakiem. Istnieją w tamtej demokracji mechanizmy umożliwiające kontrolowanie nawet nadzwyczajnych przypadków naruszania Konstytucji. Dlaczego, mimo powtarzających się od kilku lat informacji o więzieniu w Kiejkutach, taki raport nie mógł powstać w Polsce? Dlaczego nie zareagowała żadna instytucja, dlaczego nie włączył się samoczynny mechanizm naprawiający demokrację? Ten deficyt powoduje, że w odróżnieniu od Stanów Zjednoczonych nasz system jest bliższy republice bananowej niż republice demokratycznej; że w odróżnieniu od Stanów Zjednoczonych fałszywe jest twierdzenie, że Polska jest państwem prawa.

Wyciągnięcie konsekwencji prawnych nie należy i nie powinno się ograniczać, do wezwania o ukaranie winnych. Konieczny jest tu wysiłek intelektualny, takie przekonstruowanie naszego systemu by automatycznie włączały się i działały mechanizmy kontrolne i naprawcze w każdym przypadku, gdy zachodzi uzasadnione podejrzenie naruszenia Konstytucji. Nie tylko słusznych słów potępienia, ale przede wszystkim wskazania takowych rozwiązań oczekiwać powinniśmy od podpisanych pod listem „Krytyki liberalnej” wybitnych znawców prawa.

Zwrócić też trzeba tu uwagę na jeszcze jedna rzecz. Polska jako państwo przyjęła, w drodze ratyfikacji międzynarodowej konwencji, następującą definicje tortur; jest to: „każde działanie, którym jakiejkolwiek osobie umyślnie zadaje się ostry ból lub cierpienie, fizyczne bądź psychiczne, w celu uzyskania od niej lub od osoby trzeciej informacji lub wyznania, w celu ukarania jej za czyn popełniony przez nią lub osobę trzecią albo o którego dokonanie jest ona podejrzana, a także w celu zastraszenia lub wywarcia nacisku na nią lub trzecią osobę albo w jakimkolwiek innym celu wynikającym z wszelkiej formy dyskryminacji, gdy taki ból lub cierpienie powodowane są przez funkcjonariusza państwowego lub inną osobę występującą w charakterze urzędowym lub z ich polecenia albo za wyraźną lub milczącą zgodą”. Stosunkowo łatwo jest określić, torturę jako zadany ból fizyczny; to przemawia do wyobraźni i rodzi moralny sprzeciw. Definicja ta jednak obejmuje także taki rodzaj tortur jakim jest zadawane cierpienie moralne. Zadajmy więc sami sobie pytanie o zgodność z konwencją zakazującą tortur metody nagminnie stosowanej przez polską prokuraturę: areszt wydobywczy. Czy trzymanie, na zasadzie „wydobywczej”, przez blisko rok w areszcie Leszka Jeziornego (przedsiębiorcy z Krakowa, którego losy przedstawił film „Układ zamknięty”) nie było rodzajem świadomie stosowanej tortury mającej na celu zastraszenie lub wywarcie nacisku ?

Czy sądy w Polsce automatycznie przyjmujące wnioski prokuratury o przedłużenie aresztu, zdolne są rozpoznać, gdzie kończy się środek zapobiegawczy a zaczyna tortura?

Może to niewłaściwe łączenie spraw; niedopuszczalne połączenie ciężkich cierpień fizycznych podejrzanych o terroryzm z banalnym cierpieniem psychicznym podejrzanych o nadużycia gospodarcze… Ale nie jesteśmy w stanie skonstruować mechanizmu chroniącego prawa obywatelskie na terenie Polski, bez refleksji wyznaczającej ostro granice niezbywalnych praw jednostki.

Słuszne słowa mają często wartość papieru na jakim zostały wypisane. Jako obywatel Rzeczpospolitej Polskiej czuję wstyd w obliczu faktów mówiących o więzieniu CIA w Kiejdanach. Nie zmieni tego, że coś w tej sprawie napiszę lub podpiszę i wyślę… na Berdyczów (jak mawiał Honoriusz Balzac swoim wierzycielom – piszcie, panowie, na Berdyczów).

Advertisements

2 comments on “W sprawie tortur – pisz, pan, na Berdyczów

  1. Mariusz
    19 grudnia 2014

    W Kiejdanach to byliśmy jako I Rzeczpospolita dość dawno temu i podejrzewam, że Radziwiłłowie nie mieli oporów by torturować wrogów. W Kiejkutach natomiast dokonano czegoś obrzydliwego wobec III Rzeczpospolitej, i wcale nie chodzi mi o tortury, ale o potwierdzenie upokarzającego nas faktu, że żądzą naszym krajem gangi bezpieczniackie, które przywłaszczyły sobie wszystko. Jestem za pokojową rewolucją ku republice i przeciw „dermokracji”. Nowa oligarchia musi poczuć na własnej skórze gniew ludu dobiegający z Majdanu.

  2. Mariusz
    19 grudnia 2014

    Słowo „rządzą” pomieszałem niechcący z żądzami. Może nieprzypadkowo?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 19 grudnia 2014 by in Tortury, Wojna and tagged .

Zasady kopiowania z witryny FWiP

Wszelkie materiały publikowane w Centrum Informacji FWiP publikowane są na zasadach licencji Creative Commons 3.0 BY-NC (Uznanie Autorstwa - Użycie Niekomercyjne) chyba, że jest zaznaczone inaczej.

Odpowiedzialność za treść artykułów

Artykuły są wyrazem poglądów ich Autorów. Za treść przedruków, ogłoszeń itp., jeśli nie jest zaznaczone inaczej, odpowiada redaktor odpowiedzialny. Dokumenty i stanowisko Fundacji Wolność i Pokój muszą być sygnowane przez władze Fundacji zgodnie z jej Statutem

Kontakt z redakcją witryny FWiP

%d blogerów lubi to: