Fundacja Wolność i Pokój

Centrum Informacji

Najwięksi przegrani wojny

Tomasz Kułakowski
Źródło: Blog autora
fot. T. Kułakowski

fot. T. Kułakowski

45-tysięczny Donieck w obwodzie rostowskim to pierwszy po rosyjskiej stronie granicy punkt marszruty uchodźców z Ukrainy. Przekraczają oni granicę na przejściu w Izwarinie-Doniecku, czyli właśnie tam, gdzie przejeżdżał słynny „biały konwój” z pomocą humanitarną. Na pograniczu rosyjsko-ukraińskim spędziłem ponad tydzień, przyglądając się również sytuacji uchodźców z Ukrainy.

Choć trudno ich nazywać uchodźcami. To bardziej tymczasowi goście, obywatele Ukrainy, którzy szukają schronienia w Rosji u swoich bliskich, przyjaciół, znajomych i nieznajomych. Pomijając fakt, że granicę po ukraińskiej stronie kontrolują separatyści, więc jest ona płynna, tu ogólnie granice rozmywają się, nie ma podziału na Ukraińców i Rosjan. To jedna przestrzeń cywilizacyjna, kulturowa, z kulturą robotniczą po dawnych kopalniach i ciężkim przemyśle.

Według danych administracji obwodu rostowskiego, w tym regionie jest już ponad 55 tysiące uchodźców z Ukrainy, z czego 17 tysięcy to dzieci. Około czterech tysięcy osób przebywa przebywa w trzech tymczasowych obozach dla uchodźców, które wkrótce będą zamknięte.

– Codziennie z Ukrainy przybywa 1,5 tys. osób i zostaje u nas. Staramy się wysyłać ich w inne regiony Rosji, gdyż nadchodzą chłody, namioty dla uchodźców nie są ogrzewane, dzieci mogą chorować. Do końca września chcemy zamknąć trzy tymczasowe obozy dla uchodźców –tłumaczy Aleksander Titow, przedstawiciel władz obwodu rostowskiego.

Byłem w jednym z takich obozów, położonego tuż za rogatkami Doniecka (mowa o rosyjskim Doniecku).

Pierwsze wrażenie przygniębiające. Mnóstwo małych dzieci (ok. 240 osób), zaciekawionych kamerą i sprzętem telewizyjnym. Zaglądającym w monitor kamery, nazywających mnie „wujkiem”. Dzieci zazwyczaj w samych kapciach albo klapkach z plastiku. Brudne. Opowiadały mi o bombardowaniach. O tym, jak strzelali, jak uciekali, jak brali to, co było pod ręką, wsiadali w jakąś starą Ładę i jechali na Rosję. Ale dzieci też mają tu swój świat, bawią się w piaskownicy, grają w piłkę, mają towarzystwo do rozrabiania, nie rozumieją, co się dzieje po drugiej stronie granicy.

Kobiety. Najwięcej tu kobiet. Wiele z nich płakało przy mnie, licząc na to, że jestem rosyjskim dziennikarzem i opowiem o ich losie w telewizji. Szukały bliskich. Swoich mężów, braci, którzy zostali po drugiej stronie. Swoich rodziców, ciotki i wujków, krewnych, z którymi od tygodni nie ma kontaktu i nie wiadomo, czy w ogóle żyją.

Pani Ludmiła uciekła z Ługańska z siostrą. Jest już dawno na emeryturze. Była w kapciach i w nich została. Rozmawiamy o tym wszystkim. Opowiada o barykadach, ucieczce, bombardowaniach i wojnie.

Próbuję pytać, czyja to wojna, kto ją rozpętał. Czy są winni? Kto ponosi odpowiedzialność za los pani Ludmiły i ponad tysiąca sto osób, które są w tym obozie dla uchodźców.

To trudne rozmowy, ale obraz świata tych ludzi jest czarno-biały. Winny jest wyłącznie Kijów, „naziści z Kijowa” z Poroszenką na czele, ukraińska Gwardia Narodowa, która przeprowadza „ludobójstwo pokojowych mieszkańców wschodniej Ukrainy”. Retoryka rosyjska, dobrze znana z federalnych kanałów.

Nie polemizowałem. Nie było takiej potrzeby. Nie trafiłem na nikogo, kto miałby inne zdanie, choć… wiele kobiet mówiło mi, że to nie jest ich wojna, że one są tylko ofiarami.

Wojna. To jest wojna, a ja byłem prawie na jej froncie. Setki biednych ludzi, którzy śpią w namiotach na łóżkach polowych, którzy piorą ubrania swoich dzieci w miednicy. Matki, które nie mogą doprosić się o wózek i noszą niemowlęta owinięte wokół ciałem prześcieradłem czy kocem.

To katastrofa humanitarna i mniejsze ma to znaczenie, kto ją wywołał. Ludzie giną, uciekają ze swoich domów, nie mają dokąd wracać. Winnych nie ma. Być może nikt nie poniesie odpowiedzialności za los tych ludzi.

A nienawiść, jaką zafundowano Ukraińcom, nienawiść między Ukraińcami z centralnej i zachodniej części kraju a mieszkańcami Zagłębia Donieckiego, będzie tliła się wiele lat. Może dziesiątki. I może już nigdy nie być projektu jednej Ukrainy.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 24 sierpnia 2014 by in Co piszą inni..., Wojna and tagged .

Zasady kopiowania z witryny FWiP

Wszelkie materiały publikowane w Centrum Informacji FWiP publikowane są na zasadach licencji Creative Commons 3.0 BY-NC (Uznanie Autorstwa - Użycie Niekomercyjne) chyba, że jest zaznaczone inaczej.

Odpowiedzialność za treść artykułów

Artykuły są wyrazem poglądów ich Autorów. Za treść przedruków, ogłoszeń itp., jeśli nie jest zaznaczone inaczej, odpowiada redaktor odpowiedzialny. Dokumenty i stanowisko Fundacji Wolność i Pokój muszą być sygnowane przez władze Fundacji zgodnie z jej Statutem

Kontakt z redakcją witryny FWiP

%d blogerów lubi to: