Fundacja Wolność i Pokój

Centrum Informacji

Mitologia klęski ’44

xiazeluka
Źródło: Salon24
Poleca: Wiesław Cupała

powstanie

Za decyzję porwania się do walki, która w warunkach chwili była bezsensem politycznym, a militarnie – szaleństwem wręcz zbrodniczym, zapłacono niewiarygodnie wysoką cenę – Władysław Pobóg-Malinowski

Awantura warszawska wzniecona 1 sierpnia 1944 roku była dziełem szaleńców. To nie jest nieprzytomny zarzut, lecz uzasadniona diagnoza opisująca autorów powstania, wyznawców takich oto wizji:

 

  • Podejmiemy w sercu Polski walkę z taką mocą, by wstrząsnęła opinią świata. Krew będzie się lała potokami, a mury będą się walić w gruzy (Okulicki)
  • …zrobimy Niemcom kocioł w Warszawie. Zamkniemy ich w kotle i wyrżniemy. Jak to mówił Napoleon, żeby pobić nieprzyjaciela, trzeba zniszczyć jego siły żywe… (Komorowski)
  • Co się stanie, jeśli nam się nie uda? Zostaniemy wyrżnięci.(Pełczyński)
  • powstańców pozbawionych broni należy uzbroić po zęby w „siekiery łomy i kilofy” (Chruściel)


 

Ów zbędny, krwawy, przedwczesny i pozbawiony uzasadnienia polityczno-militarnego akt doczekał się licznych alibi, tworzonych przez osobników pozbawionych znajomości podstawowych faktów, za to skorych do zarzucania swoim krytykom wszelkich możliwych przewinień, z oczywiście propagowaniem „sowieckiej wersji” na czele. Nic nadzwyczajnego, brak znajomości faktów często maskuje się tupetem.

1. Problemem podstawowym jest to, że nikt z tych którzy krytykują powstanie NIE POTRAFI postawić się na miejscu tych osób, w tamtym czasie, z tamtym bagażem doświadczeń, wiedzy, rozeznania.

Wbrew pozorom postawienie się na miejscu głównych autorów ówczesnego procesu decyzyjnego jest dosyć proste. 31 lipca rano Komenda Główna dysponowała następującymi danymi:

  • Niemcy planują kontratak pancerny na warszawskim przedpolu
  • wynik starcia jest niejasny (dlatego decyzja o podjęciu powstania została odłożona na co najmniej 48 godzin)
  • mocarstwa zachodnie nam nie pomogą politycznie, na odsiecz wojskową także nie można liczyć (przerzut Brygady Spadochronowej był niemożliwy, co powinno być oczywiste nawet dla szaleńców)
  • – stan uzbrojenia Warszawskiego Zgrupowania AK jest żałosny
  • decyzja musi być trafiona w punkt, inaczej „zostaniemy wyrżnięci”

Powyższe przesłanki prowadziły do oczywistego wniosku – powstanie musi wybuchnąć wówczas, kiedy pojawią się nieomylne znaki poświadczające rozpoczęcie przez Sowietów operacji forsowania Wisły. 31 lipca takich znaków nie było, ani rano, ani po południu. Mimo to około godziny 17.30 Komorowski, wbrew wcześniejszym ustaleniom, zdanie zmienił – bez żadnego doświadczenia, wiedzy czy rozeznania. I już pół godziny później dowiedział się od własnego szefa wywiadu, że popełnił morderczy błąd. I wówczas, mając szansę na odwołanie rozkazu i zapobieżenie tragedii, okazał się niezdolny do podjęcia wreszcie właściwej decyzji.

2. W tamtych okolicznościach, patrząc z ich perspektywy, z perspektywy okupowanej, wyniszczonej Warszawy ta decyzja była prawidłowa – inna decyzja zapaść po prostu nie mogła

Dlaczego nie mogła? I czy tak kategoryczny osąd wydaje osoba posiadająca tamten bagaż doświadczeń, wiedzy czy rozeznania? Dowód na mit nr 2 jest wielopiętrowy, lecz nietrudny do obalenia:

  1. „Moskwa i PKWN wzywały do powstania” – owszem, komunistyczne radiostacje nadawały zagrzewające do walki audycje. Tylko – co z tego? Z całą pewnością rząd polski i wódz naczelny nie rezydowali ani w Moskwie, ani w Lublinie, przeto wezwania obcej agentury należało puszczać mimo uszu. Wezwania mogły pośrednio dowodzić sowieckiego zamiaru szybkiego opanowania Warszawy, jednak nie zwalniały Komendy Głównej od podjęcia decyzji zgodnie z przesłankami wspomnianymi w punkcie 1.
  2. „w przypadku bierności Warszawa stanie się polem bitwy” – powód absurdalny – w przypadku aktywności Warszawa i tak stawała się polem bitwy. Kpiną Historii (tego akurat w KG faktycznie mogli nie wykalkulować) jest fakt, że ani latem 1944, ani w styczniu 1945 Warszawa nie była bezpośrednim celem sowieckich natarć; w obu przypadkach zastosowano manewr okrążający.
  3. „Warszawiacy byli przymuszani do budowy okopów dla Niemców” – jak wspomina Cat-Mackiewicz na wezwanie stawienia się 100 000 mężczyzn do kopania rowów przeciwczołgowych odpowiedziało około 70 naiwniaków, którzy miotając się zdezorientowani po pustym miejscu zbiórki stali się obiektem niewybrednych żartów ulicy. Brak jakichkolwiek niemieckich przygotowań do obsługi stutysięcznego tłumu wprost dowodzi, że sami nie wierzyli we własny apel. Z tytułu jawnego zlekceważenia zarządzenia żadne represje na Warszawę nie spadły.
  4. „trudno było by Warszawiaków powstrzymać od walki, choćby samowolnego wystąpienia” – temu twierdzeniu łatwo zaprzeczyć, ponieważ istnieją cztery dowody świadczące o tym, że do samowolnego wybuchu by nie doszło:
  1. 27 lipca Chruściel przekroczył swe prerogatywy i samodzielnie ogłosił pogotowie powstańcze. Następnego dnia zmobilizowane i uzbrojone oddziały AK zajęły podstawy wyjściowe do ataku, aby po południu, po odwołaniu alarmu, grzecznie rozejść się do domów. Do żadnych incydentów nie doszło.
  2. 29 lipca samozwańczy generał PAL Skokowski rozplakatował na ulicach Warszawy odezwę, w której ogłosił, że wobec opuszczenia miasta przez dowództwo AK obejmuje dowództwo nad wszystkimi oddziałami podziemnymi i zarządza ich mobilizację do walki z Niemcami. Do żadnych incydentów nie doszło.
  3. 1 sierpnia po południu doszło do kilku strzelanin na ulicach. Mimo to do żadnego przedwczesnego wybuchu nie doszło, walki rozpoczęły się zgodnie z planem o godz. 17.
  4. wpływ na nastroje miał oczywiście przybliżający się front. Gdyby powstanie nie wybuchło, to już po 1 sierpnia nastroje straciłyby na natężeniu, jako że front od Warszawy się oddalił.
  5. 3. Sowieci zatrzymali front

    To podaj najczęściej pojawiający się mit dotyczący przełomu lipca i sierpnia 1944 roku. Bujda o sowieckiej perfidii nie znajduje oparcia w faktach, niemniej dla apologetów szaleństwa stanowi „oczywistą oczywistość”, używaną do wybielania prawdziwych sprawców hekatomby Stolicy. Żadnego rozmyślnego „zatrzymywania frontu” na wieść o powstaniu oczywiście nie było, obszerne uzasadnienie TUTAJ  .

    Warto także przypomnieć bohaterom-żebrakom, że jeśli wywołuje się powstanie antysowieckie, to nie należy oczekiwać, iż wróg rzuci wszystko i przybieży z odsieczą. Naprawdę trudno jest racjonalnie tę pretensję zrozumieć. Sowieci nie mieli wobec AK żadnych zobowiązań!

    4. Powstanie zatrzymało Sowietów na pół roku

    Nonsens, w który mogą uwierzyć jedynie ci, którym się wydaje że front wschodni rozciągał się mniej więcej na 30 km na północ i południe od Warszawy. Do połowy sierpnia trwały zacięte walki o przyczółki w rejonie Magnuszewa, do września bój toczył się o przyczółki w rejonie Pułtuska. W tym samym czasie trzy sowieckie Fronty Nadbałtyckie opanowywały tereny Estonii i Łotwy (31 lipca AC zdobyła Mitawę, 1 sierpnia Kowno, 22 września Tallin, 13 października Rygę). W połowie lipca*** Stawka podjęła decyzję o ataku na Bałkany; stosowna dyrektywa została wydana 1 sierpnia, sama zaś ofensywa ruszyła 20 sierpnia. Dzień później Sowieci zdobyli Jassy, 30 sierpnia Konstancę i Ploeszti, 31 sierpnia Bukareszt, 8 września wkroczyli do Bułgarii, a 20 października zdobyli Belgrad.. W sowieckie łapska wpadły rumuńskie pola naftowe, na pewno znacznie cenniejsze od jakiegoś nadwiślańskiego miasta. Front więc nie stał w miejscu.

    Gdyby powstanie rzeczywiście zatrzymało sowiecką ofensywę, to towarzysz Stalin mógłby przejść do rzeczy już 3 października. Mimo to, wbrew teorii o „zatrzymaniu natarcia na wieść o powstaniu”, z kolejna ofensywą czekał aż do stycznia 1945 roku, w dodatku przyspieszając atak na wyraźną prośbę rozhisteryzowanych sojuszników zachodnich, nadal przerażonych sytuacją militarną na Zachodzie, powstałą po niemieckiej ofensywie w Ardenach. A propos – ofensywa styczniowa dotarła do Odry, po czym stanęła na dwa miesiące zaledwie 60 km od przedmieść Berlina. Czyżby powodem „zatrzymania” było jakieś powstanie w Kostrzynie?

    *** Niedowiarkom proponuję sprawdzić, na jakich południkach leżą Tallin, Ryga i Jassy, a na jakim Warszawa.

    5. Winą za klęskę powstania winno się obarczyć jedynie naszych zachodnich „Sojuszników”, którzy zostawili nas na pastwę losu, pozwolili umrzeć Warszawie

    O braku szans na polityczną pomoc ze strony zachodu informacje docierały do Warszawy już od jakiegoś czasu. Ostatecznie złudzenia rozwiał kurier Jan Nowak, przybyły do kraju pod koniec lipca:

    Wiedziałem już z własnego doświadczenia, jeszcze sprzed wyjazdu do Londynu, że dowództwo AK i w ogóle dowództwo podzielnia żyje w oderwaniu od rzeczywistości, jeżeli chodzi o stosunek aliantów […]

             Dowództwu i nam wszystkim zdawało się, że Polska znajduje się w centrum uwagi, że jest pępkiem świata, że Anglicy są wpatrzeni w Polskę. […]

            …wiedziałem na pewno, że Anglicy i w ogóle Anglosasi nie pośpieszą z pomocą i że tutaj może zajść tragiczny błąd w obliczeniach decydentów. […] wracałem z Brindisi i powiedziałem im: "Słuchajcie, nie liczcie na nic. Tam jest w ogóle od 8 do 10 maszyn, które są zdolne docierać do Polski i wracać, i tyle samo załóg. Ja nie widzę możliwości jakiejkolwiek masowej operacji zrzutu broni i amunicji". Tutaj chciałem za wszelką cenę rozwiać wszelkie złudzenia. "Nie będzie pomocy materiałowej i ludzkiej z tamtej strony". I to powiedziałem w sposób wręcz dosadny, ale to ostrzeżenie przyszło za późno i "Bór"-Komorowski mi później powiedział: "To, co pan przywiózł było spóźnione. Pan przed nami stanął w chwili, kiedy wszystkie decyzje były nie tylko podjęte, ale już w toku realizacji. O tym, żeby można było ludzi czekających w bramach, na klatkach schodowych odesłać do domów i prosić, żeby oddali broń do swoich magazynów, mowy nie było. Tak, że to, co pan mówił, nas przygnębiało, ale nie było w stanie czegokolwiek zmienić, bo pan przyjechał za późno.” ***

           […] W pojęciu takich ludzi, jak Okulicki, Powstanie miało być wielką demonstracją, która doprowadzi do skandalu i wpłynie na zmianę pozycji rządów sprzymierzonych. Takie myślenie było oparte na kompletnych złudzeniach, na kompletnym oderwaniu się od rzeczywistości. Jeszcze przed Powstaniem powiedziałem generałowi Pełczyńskiemu: "Nie orientuję się w całości sytuacji, nie znam waszych przesłanek wojskowych, ale jeżeli sobie wyobrażacie, że Powstanie wywoła jakieś wielkie echa na Zachodzie, to muszę panu powiedzieć, że będzie to burza w szklance wody". […]

    Wśród aliantów dominowała jedna myśl, jedna myśl ponad wszystkim: bez udziału Sowietów nie wygramy wojny. Nie będzie bezwarunkowej kapitulacji. I temu podporządkowane było wszystko. Wszystko! Celem było wygranie wojny i bezwarunkowa kapitulacja Niemiec. A cena, zwłaszcza kosztem Polski, nie grała w ogóle żadnej roli.

    *** Komorowski, nie po raz pierwszy zresztą, mijał się z prawdą. Jeziorański spotkał się z nim 30 lipca, a więc dostatecznie wcześnie, aby decyzję jeszcze zmienić. Informacje kuriera zostały rozmyślnie zignorowane.

    Advertisements

    One comment on “Mitologia klęski ’44

    1. Censorship
      3 sierpnia 2014

      Cytat:
      Mit powstania warszawskiego opakowany został w szatę tandetną – zabawkową (z perspektywy dzieci), tudzież gadżeciarską (w mniemaniu dorosłych). Wystarczy, by z kieszeni rodziców wysypało się kilkadziesiąt złotych i można śmiało rozpocząć świętowanie rocznicy. Wtedy maleństwa uzyskują szansę zmontowania jubileuszowej minibarykady oraz własnych ruin z plastikowym płomieniem buchającym z okien. Resztki kamienicy mija Volkswagen Kübelwagen – miłośnicy militariów twierdzą, że o zbyt szerokim nadwoziu. Za jego kierownicą zasiada hitlerowiec ze schmeisserem – o zgrozo, Niemiec się uśmiecha! Podobnie jak drugi nazista, pędzący na motorze nieopodal szańca. Wydaje się, że powstaniec czający się w ruinach ma nieco inny wyraz twarzy, bardziej melancholijny. Ma okulary, zapewne to przedstawiciel stołecznej inteligencji. Ależ… on też się chyba uśmiecha! Trudno orzec – ludzik ma stylowy, kilkudniowy zarost. Z pewnością od ucha do ucha śmieje się za to obrońca barykady. Generalnie, zabawa w wojnę na całego. Przynajmniej dla cztero- i pięciolatków, jak głoszą reklamy klocków.

      Nieco starsza młodzież 1 sierpnia może także rozkosznie zabijać nazistów w grze Enemy Front. To klasyczna komputerowa strzelanka. Główny bohater – Robert Hawkins jest amerykańskim korespondentem wojennym (zachodnia prasa, jak widać, nam zawsze sprzyja!). Przemoc, zbrodnie, makabryczne jatki na ulicach Śródmieścia. Gra adresowana do 18-latków. Wystarczyć włączyć komputer, by odwrócić szalę zwycięstwa na rzecz Armii Krajowej, nucąc przy tym zakazane piosenki – koniecznie w aranżacji hiphopowo-metalowej. A strojem godnym gry i śpiewnika dołączanego do tabloidów jest odzież patriotyczna – np. powstańczy t-shirt z dziurą po kuli i zaschniętą krwią na piersi. Zaopatrzenie przed wyruszeniem w wirtualny bój można łatwo i stosunkowo niedrogo uzupełnić na aukcjach internetowych dla grup rekonstrukcyjnych, uczestników inscenizacji i fanów gier miejskich.

      Całość:
      http://kulturaliberalna.pl/2014/08/01/zabawa-pamiecia-70-rocznica-powstania-warszawskiego/

    Skomentuj

    Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

    Logo WordPress.com

    Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

    Zdjęcie z Twittera

    Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

    Facebook photo

    Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

    Google+ photo

    Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

    Connecting to %s

Information

This entry was posted on 3 sierpnia 2014 by in Co piszą inni..., Historia and tagged .

Zasady kopiowania z witryny FWiP

Wszelkie materiały publikowane w Centrum Informacji FWiP publikowane są na zasadach licencji Creative Commons 3.0 BY-NC (Uznanie Autorstwa - Użycie Niekomercyjne) chyba, że jest zaznaczone inaczej.

Odpowiedzialność za treść artykułów

Artykuły są wyrazem poglądów ich Autorów. Za treść przedruków, ogłoszeń itp., jeśli nie jest zaznaczone inaczej, odpowiada redaktor odpowiedzialny. Dokumenty i stanowisko Fundacji Wolność i Pokój muszą być sygnowane przez władze Fundacji zgodnie z jej Statutem

Kontakt z redakcją witryny FWiP

%d blogerów lubi to: