Fundacja Wolność i Pokój

Centrum Informacji

Kilka słów na pożegnanie

Jarosław Kapsa

Zbigniew Romaszewski

Trzeba się, choć trudno, z tym pogodzić. Odchodzą wielcy ludzie, ideały naszej młodości. Odszedł Zbigniew Romaszewski… Czuję ból po stracie, której nikt wypełni. Z współczuciem myślę o Jego najbliższych, zwłaszcza o pani Zosi, z którą stanowili idealnie uzupełniający się zespół.

Pani Zosia, z kompleksów prowincjonalnych muszę się tym pochwalić, była w prostej linii potomkiem największego z częstochowian: lekarza, filantropa i filozofa dr. Władysława Biegańskiego. Oboje, ze Zbigniewem, z dumą odnosili się do tego dziedzictwa, ze świadomością odpowiedzialności „nosicieli” etosu polskiego inteligenta. W ponurym wielu XX, ten anachroniczny, dla wielu „śmieszny”, etos inteligencji był ożywczym blaskiem nadziei. Tworzył fundament oceny, kto jest, a kto przestał być przyzwoitym człowiekiem. Była to historia tworząca się po upadku powstania styczniowego, trwająca do 1989 r, odchodząca wraz z Zbigniewem i innymi dinozaurami z rodu „niepokornych”.

Nie jestem kompetentny by wspominać, jak wiele Zbigniew zrobił dla WiP. Liczę na inne, ciekawsze, osadzone w faktach wypowiedzi. Jedno chciałbym podkreślić. Zbigniew Romaszewski stworzył i przez bez mała 40 lat praktykował: system ochrony i obrony praw człowieka, działający w Polsce lecz dotyczący nie tylko Polaków. System działający zarówno w PRL jak i w III Rzeczpospolitej. Nie można, choć to wygodne, kwalifikować tych działań w sensie opozycji do tego czy innego rządu, czy takiego lub innego ustroju politycznego. Demokracja, zwłaszcza gdy wybrany rząd wspierany jest entuzjazmem większości, może być równym zagrożeniem dla praw jednostki, jak totalitarny reżim. Trzeba mieć odwagę nie tylko bronić Jana Kozłowskiego, oskarżanego o przestępstwa kryminalne w czasach Gierka, ale i „Starucha” oskarżanego przez policję demokratycznego państwa. To drugie czasem wymaga większej odwagi, wyboru miedzy dobrem byłych kolegów a ochroną praw „szemranego koleżki, kibola”.

Prawa człowieka są jak zdrowie, wartość ich dostrzega się dopiero wtedy, gdy je osobiście tracimy. Więcej, przyzwyczajeni, że życie wymaga kompromisów, że żyć trzeba i trzeba mieć za co nakarmić dzieci, często we własnym sumieniu nie jesteśmy w stanie określić granic naszego „Westerplatte”. Godzimy się na ograniczenia własnej wolności, na naruszenie własnej godności. A takie doświadczenie impregnuje nas na podstawowe prawa osobiste innych osób. Co nas obchodzi, że każdy człowiek powinien mieć prawo do uczciwego procesu; wiemy, że zbrodniarz ma wisieć, a złodziej siedzieć. Wzruszamy ramionami, gdy na naszych oczach upodlany jest człowiek; widocznie sam sobie jest winien.

Prowadzenie Biura Interwencji to szczególny rodzaj biurokracji. Z zalewu pism, skarg, odpowiedzi formalnych i nieformalnych wypowiedzi, trzeba próbować dojść do prawdy. Szukać ją należy w sposób obiektywny, rozważając argumenty każdej strony. Ustalać od podstaw: każdy człowiek ma prawo do… to prawo zostało (lub nie) ograniczone… stało się to z powodu… wynika to z woli subiektywnej czy z błędów przepisów prawa… co należy zrobić by przy przywrócić obrażone poczucie sprawiedliwości… Nie ma drogi na skróty, nie da się obrażonej sprawiedliwości naprawiać naszą, ludowa sprawiedliwością.

Zbigniew Romaszewski takim Biurem Interwencji był; w opozycji od 1976 do 1989, potem korzystając z funkcji Senatora RP od 1989 do 2011 r. Nie było w dziejach Polski tak długo i nieprzerwanie funkcjonującej instytucji chroniącej prawa każdego człowieka, a zwłaszcza nie było, być może nie ma to odpowiednika na świecie, takiej prywatnej instytucji, funkcjonującej przede wszystkim w oparciu o rodzinę i grono przyjaciół. Pod tym względem dorobek Zbigniewa Romaszewskiego można porównać z największymi postaciami XX w: z Martinem Lutherem Kingiem, z Andriejem Sacharowem, z pastorem Dietrichem Bonhoefferem. Brzmi to górnolotnie, zwłaszcza gdy mówimy o naszym starszym koledze… ale tak jest. To porównanie nie jest komplementem, lecz oceną rzeczywistości.

Pojawiła się idea nagrody „Solidarności”, budząc już na starcie szereg wątpliwości. Uważam, jestem o tym głęboko przeświadczony, że większą wartość miałoby stworzenie Nagrody Romaszewskiego, przyznawanej, niezależnie od kraju zamieszkania i narodowości, „szaleńcom” tworzącym tak jak Zbigniew swoiste „biura interwencji”, niezależne, „prywatne” instytucje broniące praw osobistych ludzi. Bo skoro uważamy, że każdy człowiek rodzi się wolnym, każdemu z racji tego, że jest człowiekiem przysługują pewne niezbywalne prawa… to nie można spać spokojnie, gdy dzieje się krzywda, gdy obrażana jest sprawiedliwość, gdy jednostce odbierają jej wartość.

Byłoby pięknym hołdem dla Zbigniewa., gdyby Jego imię utrwalało owe podstawowe zasady przyzwoitości.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 15 lutego 2014 by in Historia, Prawa Człowieka, Walka bez przemocy and tagged .

Zasady kopiowania z witryny FWiP

Wszelkie materiały publikowane w Centrum Informacji FWiP publikowane są na zasadach licencji Creative Commons 3.0 BY-NC (Uznanie Autorstwa - Użycie Niekomercyjne) chyba, że jest zaznaczone inaczej.

Odpowiedzialność za treść artykułów

Artykuły są wyrazem poglądów ich Autorów. Za treść przedruków, ogłoszeń itp., jeśli nie jest zaznaczone inaczej, odpowiada redaktor odpowiedzialny. Dokumenty i stanowisko Fundacji Wolność i Pokój muszą być sygnowane przez władze Fundacji zgodnie z jej Statutem

Kontakt z redakcją witryny FWiP

%d blogerów lubi to: