Fundacja Wolność i Pokój

Centrum Informacji

Nietolerancja. Awantury i bzdury

Jarosław Kapsa

Tolerancja

W Warszawie, w maju 1926 pan Piłsudski przemocą sięgnął po władzę. A na prowincji, jak na prowincji, ciemnota i zabobon, przeplatała się z promyczkami tolerancji i modernizacji. Prosić można jedynie o łagodny osąd; czasy były… trudne, dawne normy społeczne nie dają się wprost przełożyć na ich współczesne postrzeganie. Było po prostu jak było…

W Dźbowie w mieszkaniu Anastazji Opiłki w marcu 1926 r zagnieździły się diabły; były tak złośliwe, że tłukły garnki i rozrzucały słomę z sienników. Miesiąc później diabeł pojawił się w domu Mielczarków we wsi pod Radomskiem; diabeł albo duch zmarłego gospodarza…Okazało się tu jednak,że to 16-letnia córka gospodarza żarty sobie robiła, walcząc o „pięć minut sławy”. Nie ona jedna tak moc piekielną wykorzystała; w kamieniołomach w Rudnikach, w jaskini, czarta chętnym pokazywano za jedyne 5 zł; szczęściem odważna policja zdemaskowała, że to nie diabeł lecz kukła.

Bardziej ponuro brzmi opowieść o antychryście z Szadka pod Sieradzem. Dziecko miało nieszczęście urodzić się za duże, ważyło całych 15 funtów, w dodatku było tak silne, ze samodzielnie podnosiło się w wanience już w kilka dni po porodzie. Akuszerka i lekarz, zaklinając się na wszelkie świętości, odwołując się do wiedzy naukowej, tłumaczyli, że to normalne, zdrowe ( może aż nadto zdrowe) dziecko. Wieś wiedziała swoje i pod naciskiem sąsiedzkim ojciec zabił malucha przekonany, że ocalił świat przed Antychrystem.

Ciemnota, ciemnotą… ale równocześnie modne towarzystwo w Paryżu z zachwytem przejmowało „krakowską modę” pań: krótsza spódnica eksponująca przypinaną jako podwiązkę złotą bransoletę. W Częstochowie zaś doszło do mordobicia w imię tolerancji. Turystom ze Stanów Zjednoczonych nie podobało się wspólne biesiadowanie miejscowych białych ludzi z czarnoskórym zapaśnikiem Thomsonem. Zasady polskiej otwartości i gościnności ręcznie wytłumaczył znany bokser Stanisław Lenc wspierany przez zapaśnika Pineckiego…

Odwoływanie się do ręcznych argumentów było dość powszechnym i oczywistym obyczajem. W czerwcu 1926 r, doszło w Radzie Miasta Częstochowy do sporu między socjalistami z PPS, a związkowcami chadeckimi o wysokość płacy robotników z robót interwencyjnych. Chadeccy manifestacyjnie wymachiwali ciupagami góralskimi; ich lider Cardini za określenie, że radnemu socjaliście „mózg się rozmiękczył”, dostał w twarz; w czasie ogólnej bójki połamano kilka krzeseł i zrzucono radnego Chrząstka z mównicy…

Takie tło jest potrzebne, jeśli chcemy zrozumieć ( lecz nie usprawiedliwić) haniebny wyrok sądu częstochowskiego wydany w lipcu 1926 r. Młoda, 19 letnia Żydówka Ida Weintraub, została skazana na rok więzienia, za to, że podczas zabawy karnawałowej była przebrana za zakonnicę i miała na szyi zawieszony krzyż.

Bal był, jak to w karnawale, w dodatku związany z tradycją święta Purim. W to miłe święto, wszystko wolno: kobiety przebierają się za mężczyzn, mężczyźni za kobiety, pije się tak długo aż zaczyna się mylić, czy błogosławimy Hamanowi, czy raczej Mordechajowi…Daas is daas ( jest jak jest) i jakby nie było nikt nie powinien być karany za kultywowanie karnawałowych tradycji. Nikt też, w tym samym czasie, nie oburzał się, że żony chrześcijańskich notabli bawiły się w tej samej remizie w prześwitujących strojach muzułmańskich odalisek…

Ida miała pecha, może sędzia był zbyt zasadniczy, może miał zły dzień. Szczęściem rzecz się rozmyła; Weintraubowie biedni nie byli, złożyli o rewizję sprawy, a córkę wyekspediowali za granicę na studia. Wstyd jednak z powodu tak durnego wyroku ciąży nadal na mnie, jako lokalnym patriocie.

Sprawa młodej Idy może być przedstawiona w bieli i czerni. Młoda Żydówka skazana przez katolików ( w Świętym Mieście) za obrazę Krzyża. Choć, jako częstochowianka, boli mnie taki osąd; nie mogę się bronić: tak było.

Czy mogło być inaczej ? Oczywiście, mogło. Mógł sąd darować sobie karanie, tłumacząc rzecz tradycją Purimu, mogła sprawa rozwiać się w mgle innych sensacyjek, awanturek, bzdurek. Mogło być jednak także inaczej, krewka i chętna do przemocy społeczność lokalna mogła samodzielnie wymierzyć sprawiedliwość. Skoro, jak wspomniałem, na pięści i ciupagi lali się radni i związkowcy w Ratuszu, spierając się w tak ordynarny sposób o 1 zł; to i w obronie wiary Ojców możliwe było użycie kastetu lub noża. Społeczeństwo specjalnie tolerancyjne nie było. I nie dotyczyło to tylko katolików. Bójki w dzielnicy żydowskiej między lewicowcami a „faszystami” Żabotańskiego, były równie brutalne, jak wśród chrześcijan między socjałami a chadekami. Smutne też było doświadczenie z biednym synem częstochowskiego kupca Rosena. Stracił on zmysły po śmierci małżonki, po czym wyruszył do Będzina by reformować religię mojżeszową. W knajpach zamawiał alkohol i wieprzowinę; każdemu tłumaczył, że koszerność nie była wpisana na tablicach wręczonych Mojżeszowi… Tylko interwencja policji uratowała biednego wariata przed linczem ze strony będzińskich ortodoksów…

W kodeksie karnym z 1932 r., który chwaliłem i chwalić będę jako chlubny dowód postępu społecznego, utrzymana był sankcja karna za bluźnierstwo. Art 172 głosił: „kto publicznie Bogu bluźni podlega karze więzienia do lat 5”. W komentarzu W. Makowskiego czytamy uzasadnienie tego przepisu:

Ład publiczny wymaga poszanowania dla wierzeń religijnych, brak tego poszanowania doprowadzać może do zakłócenia ładu wskutek rozdrażnienia uczuć i nienawiści religijnych (…) Bluźnierstwo pod względem treści albo formy zawierać musi nie tylko lekceważenie lub nieposzanowanie, ale jawne wydanie na urągowisko pozbawione cech wszelkiego szacunku i samo przez się nieprzystojne (….) W związku z syntetycznym ujęciem bluźnierstwa w KK uzasadnienie Komisji Kodyfikacyjnej pisze m.in: podkładem tego ujęcia jest działanie przeciwko dogmatom każdej religii (…) Jest to formalne stwierdzenie, ze każda religia stoi pod ochrona państwową i że państwo nie dopuszcza do jej obrażania

Gdy czytam słowa uzasadnienia i mam przed oczami „kronikę policyjną” przedwojennej Częstochowy, przyznać muszę: to miało sens. Przepis prawny nie chronił konkretnej religii i konkretnego Boga; ale chronił społeczność przed niebezpieczeństwem „wojen religijnych”.

I mam nadzieję, że pod rządami takiego prawa młoda Ida nie zostałaby skazana za przebranie na zabawę purimową.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 26 lipca 2013 by in Historia, Społeczeństwo and tagged .

Zasady kopiowania z witryny FWiP

Wszelkie materiały publikowane w Centrum Informacji FWiP publikowane są na zasadach licencji Creative Commons 3.0 BY-NC (Uznanie Autorstwa - Użycie Niekomercyjne) chyba, że jest zaznaczone inaczej.

Odpowiedzialność za treść artykułów

Artykuły są wyrazem poglądów ich Autorów. Za treść przedruków, ogłoszeń itp., jeśli nie jest zaznaczone inaczej, odpowiada redaktor odpowiedzialny. Dokumenty i stanowisko Fundacji Wolność i Pokój muszą być sygnowane przez władze Fundacji zgodnie z jej Statutem

Kontakt z redakcją witryny FWiP

%d blogerów lubi to: