Fundacja Wolność i Pokój

Centrum Informacji

Zmarł Marek Happener

Wiesław Cupała

Marek Happener

Po prawej stronie Marek „Happener” Bieron, po lewej Korzeń, fot. Jarosław Kamiński.

W nocy z 12.07.2013 na 13.07.2013 r., po bardzo długiej i ciężkiej chorobie, w szpitalu wojskowym we Wrocławiu zmarł Marek „Happener” Bieron, , dezerter z Ludowego Wojska Polskiego, spiritus movens polskiej kontrkultury.  Urodził się w roku kota 1951 i spędził swój czas na tej planecie w sposób niebanalny. Namawiałem kiedyś młodego człowieka z IPN by przeprowadził z Markiem wywiad. Marek, sparaliżowany po wylewie,  mieszkał wówczas w Miejskim Ośrodku Opieki Społecznej we Wrocławiu i były to ostatnie chwile by uratować dla Pamięci Narodowej Jego wspomnienia. Niestety, nie byłem zbyt przekonywujący i wspomnienia Marka przepadły wraz z Jego śmiercią. Nie będę się rozpisywał, kilka poniższych pamiątek musi wystarczyć za całą o Nim opowieść.

Rozważmy np. słowo „happening”. Pomimo zdecydowanie anglosaskiego brzmienia, słowo to posiada w języku polskim znaczenie, którego próżno by szukać w słownikach języka angielskiego. I chodzi tu zarówno o znaczenie w sensie semantycznym, jak i w sensie popularności. Historia owego znaczenia rozpoczęła się od niejakiego Marka Hepenera, który tym właśnie, zaczerpniętym z języka awangardowych artystów, słowem zaczął określać pewien typ akcji ulicznych odbywających się w latach osiemdziesiątych. Happening była to akcja na poły artystyczna, na poły polityczna, która czyniła z uczestników wydarzenia (również tych przypadkowych i milicjantów) aktorów, wplątanych niespodziewanie w uliczne przedstawienie i która dzięki temu potrafiła wyjawić absurdy i sprzeczności panującego systemu.

Źródło:http://archiwa-przyszlosci.bzzz.net/parada/rewelacja_znosi.html


Relikty Polodowcowe


Tekst poniższej piosenki jest autorstwa Marka.


Poniższy, wielozwrotkowy poemat powstał jako zbiorowa praca na wrocławskim forum internetowym Gazety Wyborczej w dramatycznym momencie zniknięcia Marka i dwutygodniowych poszukiwań prowadzonych przez grupę przyjaciół. Marek dostał udaru mózgu na ul. Marii Curie-Skłodowskiej we Wrocławiu tuż obok szpitala klinicznego. Policja zabrała go nieprzytomnego na izbę wytrzeźwień, na której to izbie pracownicy ukradli mu telefon komórkowy i cucili przy pomocy polewania silnym strumieniem wody. Do szpitala trafił po kilku godzinach, gdy „opiekunowie medyczni” z izby wytrzeźwień zorientowali się, że nie mają do czynienia z pijakiem, a z człowiekiem chorym. W tym czasie zamiany chorobowe w mózgu Marka stały się nieodwracalne. Ponieważ na „izdebce” oprócz telefonu komórkowego zaginęły również dokumenty Marka to, dopóki Marek nie odzyskał przytomności, nikt z przyjaciół i rodziny nie wiedział co się z Nim dzieje. Na forum gaz-wybu rozwinął się wątek „Marek Happener no 1 we Wrocławiu”, w którym oprócz poszukiwań Marka poruszano różne bolączki wrocławian. Redakcja gazety ocenzurował forum i zlikwidowała wątek. „Poemat o Marku Happenerze” ocalał bo poezja jest nieśmiertelna i nie podlega cenzurze.

POEMAT O MARKU HAPPENERZE

Jedzie Marek na rowerze
jedzie mu się po cholerze
już dojechał do ratusza
nic na nikim nie wymusza
lecz z uśmiechem godnym króla
nad kulturą się rozczula

bo to miasto kiedyś miało
rój artystów (rój to mało)
dzisiaj robią w ateemie
(tak upadło ludzkie plemię)
z polecenia jakichś mend
pracują na product placement

bo z naszego miasta doorsy
grały kiedyś nie dla forsy
dziś koncert sponsorowany
przez produktów, mać, reklamy
a publiczność to konsument
dziewięć na dół, dwa w rozumie

bo poeci z tego miasta
pili bimber a nie piasta
gdy padali na trotuar
pan bóg muzą ich otulał
i rzucali wiersz na ściany
nie slogany do reklamy

i tak w myśli swych ruczaju
nad upadkiem obyczaju,
nad tym…brakiem zrozumienia
(bo ja józek, a ty gienia)
zadumany myśli Marek
(jakby stanął mu zegarek)

zegar stanął i wciąż stoi
Marek swoje myśli doi
rozwiązuje ten dylemat
była przeszłość już jej nie ma
i o ile się nie mylę
gdzieś zniknęły tamte chwile

nagle czas ruszył z kopyta
idzie świta znakomita
panie dzwonią brylantami
wymachują wachlarzami
a panowie u ich boku
mają w oczach wielki spokój

lecz ten spokój jest pozorny
pozorny jest krok dostojny
a w ich sercach wielka troska
bo nagle istota boska
przybyła im do ratusza
i nie wiedzą jak się ruszać

czują że wbrew swojej racji
mogą ulec degradacji
tak! do poziomu penera
z woli Marka Happenera
jest to postać tajemnicza
ma, przynajmniej, dwa oblicza

jedno – ojca łagodnego
a to drugie – surowego
niby jest, lecz trochę z boku
wojnę niesie czy też pokój?
już nic na to nie poradzą
lud głosował, Marek – władzą

czas by bankiet przygotować
nową władzę ufetować
poznać lepiej, rękę ścisnąć
i w pamięci się odcisnąć
może ze mną by zatańczył?
niejedna, tej myśli niańczy

w pewnej knajpie przy ratuszu
lepiej nie nadstawiać uszu
bo spiskują tam elity
pomysł mają znakomity
plotki, kłamstwa, pomówienia
ot, jak Marka w błoto zmieniać

snują plany tak złowieszcze
jakich nie widziano jeszcze
jak tu by z wybrańca ludu
zrobić lepki kawał brudu
jakby tu przechytrzyć Marka
gdzie jest w jego gardzie szparka

najważniejszy głośno rzecze
odetniemy mu zaplecze
trzeba sprawdzić w ipeenie
co on robił – ten odmieniec
może jest na jakiejś liście
wtedy przegrał, oczywiście

pogrzebali w tych papierach
a tu nic – jasna cholera!
gostek czysty jak lelija
z teczki już nie będzie kija
nawet coś wygląda na to
że ten gość to jest bohater

te papiery dobrze schować
coś innego sprokurować
cios, uderzenie totalne
w jego życie seksualne
to na pewno da wyniki
popsuje mu statystki

do burdelu go zwabimy
piękny filmik nakręcimy
jak się dupcy tam z dziwkami
najlepiej ukrainkami
potem dobrze to zmontować
w internecie publikować

gdy tak swoje spiski snują
papierami wymachują
rozważają różne ciosy
szwindel, kłamstwo i donosy
Marek wietrząc taką zdradę
zwołuje sztabu naradę

pierwszy przybył pan w lektyce
ten co pieprzne lubi wice
kolejarz był drugim gościem
byłby pierwszy lecz na moście
tuż za uniwersytetem
ktoś przewrócił go na beton

i skopaliby sztabowca
lecz moc Marka go podniosła
dała siłę centryfugi
że uciekli jeden z drugim
na kraj świata albo dalej
w każdym razie w obce kraje

trzeci – gość o wielu nickach
poznawalny po ajpikach
znany z krótkich wypowiedzi
w których sens nie zawsze siedzi
w radio-taxi wsiadł pod domem
teraz tkwi w korku znajomym

sytuacja beznadziejna
wokół ludzka menażeria
siedzi w puszkach swych zamknięta
trochę zła a trochę śnięta
oj, karetka na sygnale
też się nie porusza wcale

wtedy gość o wielu nickach
(poznawalny po ajpikach)
do kierowcy głośno rzecze
masz pieniądze, weź człowiecze
ja tam dalej pójdę pieszo
pieszo chodzą co się spieszą

gorzej ma sztabowiec czwarta
całe życie nie ma farta
to ją mąż nagle porzuci
a to z porzucenia wróci
dziecko płacze gotowanie
i do sztabu znów wezwanie

zapukała do sąsiadki
niepotrzebne długie gadki
sprawa znana od stuleci
możesz popilnować dzieci?
ubrała czarny pulower
no i wsiadła na swój rower

i jak zwykle miała pecha
nie mogła daleko jechać
małe szkiełko na jej drodze
uszkodziło koło srodze
to z powodu pijanicy –
– zbił butelkę na ulicy

czy też dotrze na zebranie
sam zadaję to pytanie
ale o odpowiedź trudno
gdy wciąż na ulicach brudno
jak nie szkło to kał od psiny
mogą zmienić plan dziewczyny

piątym był faszysta śliczny
śliczny bo ekologiczny
hodował dwa duże koty
w pracy często miał kłopoty
właśnie mierzył poziom pyłu
gdy ktoś klepnął go od tyłu

musisz jechać, mówi facet
ja dokończę twoją pracę
widzę że jest pyłu dużo
te wskaźniki źle nam wróżą
gdy będziemy dalej śmiecić
w śmieciach zdechną nasze dzieci

do akcji rusza Joanna
żadna taka stara panna
co lubuje się w moherze
nie chce iść na bal w operze,
tylko na naradę bieży
coś Markowi się należy

na przystanku długo czeka.
kurczę, tramwaj nie przyjechał
chce skorzystać z autobusu,
ale on też wypadł z kursu
marzyć o taksówkach rzecznych,
metrze, rikszach jest zbytecznym

zawracaniem sobie głowy,
chociaż projekt jest gotowy
tak się dużo o tym pisze
wreszcie dzwonek rozdarł ciszę
jedzie trójka, więc wsiadamy
cóż, że biletu nie mamy

czas nas goni, Marek czeka
trasa będzie niedaleka
a tu horror, dwa kanary
inkasują szmal od Klary,
koleżanki z pracy Rycha
niezła z tego wyjdzie kicha,

jak mnie złapią, myśli Aśka
i… pomogła jej zdrowaśka.
tramwaj stanął, wyskoczyła,
dalej pieszo już ruszyła
na naradę sztabu Marka,
Happenera, czyli Skwarka.

gdy sztabowcy się spóźniali
Marek z Panem w szachy grali
błyskotliwe te gambity
mecz po prostu znakomity
znakomite są riposty
i pułapki niczym osty

w jednej fincie finta druga
potem przerwa (trochę długa)
Pan po głowie się podrapał
i do walki stracił zapał
że się poddał – bez znaczenia
mat był w czterech poruszeniach

wtem Kolejarz wpadł zdyszany
– o mało by mnie na glany
tutaj, zaraz, na tym moście
o wizję lokalną proście
bo policji jest za mało
chuliganów trzeba pałą

koleś lekko przestraszony
bije w w bardzo głośne dzwony
zemsty pragnie, bić po twarzach
to się nie powinno zdarzać
bo dobrze czyli bezsprzecznie
po śródmieściu iść bezpiecznie

w mieście musi być bezpiecznie
lecz telefon bezskutecznie
dzwonił, dzwonił, dzwonił, dzwonił
policjantów nikt nie gonił
by wykazać swoją wenę
rekrutowali Marzenę

bo potrzebni są agenci
i w towarzyskiej agencji
Marzena lubiła te sprawy
dla forsy nie dla zabawy
a ten dodatkowy grosik
mógł pogrubić troszkę trzosik

za tym wszystkim był ukryty
elit pomysł znakomity
tych co to w tej restauracji
o Marka kompromitacji
przy kolacji spiskowali
to oni Marzenę wybrali

Marzena, seksowna lalka
ma usidlić tego Marka
rozkochać go i w wyniku
zagrać w jednym z nim filmiku
bo widoczne części rodne
dla szantażu są wygodne

jakaż to stajnia Augiasza
to miasto, ta chluba nasza!
na szczęście ekipa Marka
do boju zbiera się w szrankach
Pan, Kolejar, Wielonick,
Joanna w srebrzystej zbroi

i Tajemnicza Dziewczyna,
Ekolog z butelka wina
z Markiem „Wspaniała Siódemka”
przed wyzwaniami nie pęka
pieśń się baje, czas ucieka,
heroiczna walka czeka

Pamiątki nadesłane

15.07.2013 r. Grzegorz Szustak

Rysunek otrzymałem od Marka podczas Jego pobytu u sióstr zakonnych na ul. Grunwaldzkiej. Marek od kogoś dostał szkicownik i jedną sprawną ręką rysował to, co widział z łóżka. Rysunek to jego autoportret, który wykonał patrząc w małe lusterko. Widać to patrząc na flagę USA, która jest narysowana w lustrzanym odbiciu. Marek miał na sobie wtedy piżamkę z tą flagą, co było dość zabawne, biorąc pod uwagę Jego stosunek do USA,  szczególnie po dwóch atakach zbrojnych parę lat wcześniej (Afganistan, Irak). Z tyłu rysunek ręki z piłeczką do rehabilitacji – Marek sprawną ręką musiał ciągle ugniatać piłeczkę, do której podejście miał równie przychylce jak do wspomnianego wyżej kraju. Dedykacja może być myląca pod dwoma względami: napis „Dupek strupek to Grzegorz” nie oznacza tego, co by się wydawało, a jest po prostu dedykacją po angielsku – „to” czyli „do / dla” – Marek zawsze pisał mi dedykacje po angielsku. Data 19.01.2011 nie jest prawdziwą datą, czyli 19.01.2006. Nie wiem, dlaczego Marek wybrał akurat 2011 rok, podejrzewam, że to jedna z wielu ironii, które stosował nawet podczas choroby – udawał często, że nie pamięta ludzi, że nie wie który jest rok, jaki dzień. Czarny humor, gdy leży się miesiącami bez ruchu, wymaga dużego dystansu i odwagi.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 14 lipca 2013 by in Nieskategoryzowane, Społeczeństwo and tagged .

Zasady kopiowania z witryny FWiP

Wszelkie materiały publikowane w Centrum Informacji FWiP publikowane są na zasadach licencji Creative Commons 3.0 BY-NC (Uznanie Autorstwa - Użycie Niekomercyjne) chyba, że jest zaznaczone inaczej.

Odpowiedzialność za treść artykułów

Artykuły są wyrazem poglądów ich Autorów. Za treść przedruków, ogłoszeń itp., jeśli nie jest zaznaczone inaczej, odpowiada redaktor odpowiedzialny. Dokumenty i stanowisko Fundacji Wolność i Pokój muszą być sygnowane przez władze Fundacji zgodnie z jej Statutem

Kontakt z redakcją witryny FWiP

%d bloggers like this: