Fundacja Wolność i Pokój

Centrum Informacji

W cieniu szubienicy (II)

Jarosław Kapsa

Garota

Sprawy kryminalne dotyczące osób z socjety towarzyskiej zawsze budziły ogromne zainteresowania. Nie inaczej było w Częstochowie 15 października 1938 r, gdy na ławie oskarżonych zasiadła 27-letnia, elegancka kobieta Maria Jungowa1, oskarżona o zabójstwo swojego męża Mieczysława, właściciela popularnej cukierni „Roma”. Akt oskarżenia zarzucał młodej mężatce, ze w nocy z 1 na 2 sierpnia 1938 r wystrzeliła do swojego męża Mieczysława 7-krotnie z pistoletu marki „Walther”, trafiając 5-krotnie, w wyniku doznanych ran ofiara umarła. Przesłuchiwana przez policję Maria Jungowa w pierwszym zeznaniu mówiła o napadzie bandyckim, opisując zabójcę jako mężczyznę w cyklistówce. Gdy śledztwo wykluczyło napad, Jungowa przyznała się do winy. Przyczyną miał być fakt, że mąż „zmuszał ją do uległości, nie zważając, że z powodu choroby sprawia jej ból fizyczny”. Zabójstwo planowała od kilku dni, kupiła pistolet i poprosiła męża by nauczył ją strzelać. W dniu tragedii, wieczorem „mąż jak zwykle zachował się brutalnie”, co stało się bezpośrednim powodem popełnionej zbrodni.

Ta pozornie banalna sprawa ( jeśli można mówić o banalności, gdy w grę wchodzi ludzki dramat) może być przykładem, jak – zgodnie w duchem nowego kodeksu karnego – kształtowało się dochodzenie do sprawiedliwego wyroku. Zgodnie z komentarzem W. Makowskiego: „skuteczna,celowa i właściwa represja musi być dostosowana do charakteru przestępcy, który ujawnia się przede wszystkim w spełnionym przestępstwie, w warunkach i okolicznościach, w jakich przestępstwo zostało spełnione, a następnie także w innych cechach osobistych przestępcy. Te elementy subiektywne muszą być brane pod uwagę w bardzo szerokim zakresie, gdy chodzi o właściwe postępowanie ze sprawcą przestępstwa (…) Sędzia nie może machinalnie stosować ustawy, wybierając w katalogu kar, jakim były dawne kodeksy, odpowiedni numer dla danego wypadku. Sędziemu powierzona zostaje czynna rola oceny indywidualnej każdego poszczególnego wypadku i każdego poszczególnego przestępcy w ogólnych szerokich ramach, jakie mu daje ustawa. Jest to dowód wielkiego i zaszczytnego zaufania, ale jest to zarazem, niewątpliwie, ciężki obowiązek i olbrzymia odpowiedzialność, jakie spadają na sędziego.” W tym konkretnym przypadku ta odpowiedzialność spadła na sędziego Wiśniewskiego, wspomaganego przez sędziów Terpiłowskiego i Millera. Oskarżał Zygmunt Walecki, oskarżenie wspierał częstochowski adwokat Paciorkowski, bronił przybyły z Warszawy mecenas Ruff.

Na mocy art 225 kk kto zabija człowieka ponosi odpowiedzialność nie mniejszą niż 5 lat więzienia lub dożywocie albo kara śmierci. Może nastąpić złagodzenie, wyrok więzienie do 10 lat, jeśli zabójstwo było powodowane afektem. Życie było wartością szczególnie chronioną przepisami kodeksu. Jak dowodził w Komentarzu Kodeksu Makowski: „życie człowieka korzysta z ochrony karno-prawnej w zasadzie bez względu na jakiekolwiek jego właściwości. Wchodzi tu w grę niezależnie od interesu prywatnego, który może być zmienny, nawet niezależnie od interesu społecznego, który również może występować w rozmaitym zakresie, przede wszystkiem swoisty interes publiczny, interes państwowej gwarancji życia ludzkiego, stanowiący podstawę ładu zarówno we współżyciu wewnątrz państwa jak i poza jego granicami. (…) Człowiek zdrowy lub chory, posiadający pełnię funkcji organicznych albo jej pozbawiony, silny lub słaby, myślący normalnie lub obłąkany, z punktu widzenia ochrony prawnej ich życia stają na jednym poziomie. Tak samo nie ma wpływu na byt czynu zdolność życiowa, domniemana trwałość lub nietrwałość życia ofiary. Starzec, którego wyczerpany organizm i zgrzybiały wiek rokują mu śmierć w najbliższym czasie, dziecko dające słabe oznaki życia po urodzeniu albo tez zdrowy człowiek w pełni sił – są dla istoty czynu zabójstwa obiektami równoznacznymi”. W sprawie Jungowej ta zasada bezwzględnej ochrony życia miała znaczenie istotne. Mieczysław Jung umierając świadomie nie wskazał sprawcy swojego zabójstwa, nie oskarżał żony; domniemywać należy, że nie chciał odwetu za swoją śmierć.

Ustalając przebieg wydarzeń i prawdziwość przedstawionych motywów sąd przesłuchał 20 świadków. Przed publicznością odsłaniały się małżeńskie sekrety. Jung otworzył cukiernie korzystając z pomocy teściów, rodziny Dębskich. Dochodziło do ostrych sporów o zarządzanie interesem, Jung skarżył się, że teściowie „są pijawkami”, że przez nich żyje w ciągłym piekle. Prócz tego z zeznań wynikało, że Jung bił żonę. Przytaczano nawet słowa córki Haneczki „tatuś bił mamusię”, świadkowie mówili o odgłosach kłótni, uderzeń i płaczu dochodzącym z ich mieszkania. Z drugiej strony przytaczano listy Marii pisane podczas pobytu w Krynicy wyrażające tęsknotę za mężem i to tęsknotę fizyczną. Tuż przed zabójstwem Mieczysław zamówił dla żony pierścionek z brylantem za 560 zł. Jung żalił się też, że żona bywa lekkomyślna, że mało zajmuje się domem. Rozpatrywano stan psychiczny zabójczyni. Jej krewny zeznał, że Maria od dzieciństwa cierpiała na zaburzenia, dostawała ataków lęku w następstwie przeżyć wojennych. Na wniosek obrony przesłuchano biegłego seksuologia dr Gustawa Bychowskiego z Uniwersytetu Warszawskiego. Jego zdaniem zachodził w tym małżeństwie element niezgodności. Żona oczekiwała doznań uczuciowych, mąż zmysłowych, raczej prymitywnych „Musiało to pogłębić dysharmonię pomiędzy małżonkami. Ona czekała na czułe słowa od niego. Kobiety o tej konstrukcji astenicznej, które posiada oskarżona, są wrażliwe na momenty uczuciowe. Brak ich może spowodować wzrost stanu nerwowego…”Mowa końcowa prokuratora była obroną tradycyjnej funkcji małżeństwa. „Życie nie kazało oskarżonej zejść w otchłań zbrodni. Kobiecie, która była żona i matką dwojga nieletnich dzieci, kapłanką domowego ogniska, kobiecie, której zadaniem było wychowanie tych dzieci na dzielnych obywateli. Zarzuty, jakie oskarżona podniosła w śledztwie i w toku sprawy pod adresem męża, wszystkie te okoliczności jakie wywlekła na światło dzienne, muszą razić i wywoływać niesmak. Nie wahała się opowiadać tajników sypialni małżeńskiej (…) Gdyby Jung mógł stanąć tu, w tej sali, to nie uczyniłby żonie zarzutu o to, że go zabiła, że dzieci, zrodzone z obopólnej miłości pozbawiła ojca, ale rzuciłby jej w twarz zarzut, ze zdradziła tajemnice sypialni małżeńskiej (…) Prokurator wcale nie twierdzi,że oskarżona zabiła dlatego by zawładnąć majątkiem męża. (…) była tam atmosfera walki pieniężnej, i to wszystko odbiło się ujemnie na oskarżonej (…) Ta walka źle ją usposabiała do męża, źle ją usposabiała do rodziców. Było to małżeństwo niedobrane pod względem fizycznym, ale także intelektualnym.(…) Jung umierał przytomnie (…) wiedział,że schodzi z tego świata i nie chciał, żeby żona była karana. Moment ten przemawia przeciw oskarżonej. Ale za nią przemawiają ciężkie warunki jej życia, wytworzone przez moralnych sprawców, za nią przemawia ciężka atmosfera nie do zniesienia. To musi być zaliczone na jej korzyść”.Prywatny oskarżyciel mecenas Paciorkowski znacznie ostrzej ocenił czyn Jungowej. „Męża i ojca nie zabija się tak, jak się strzela do kuropatwy na polowaniu (…) Dla nas ta zbrodnia jest bezmotywowana (..) Jungowa (…) nie może odpowiadać za swoje czyny,zasługuje nie na więzienie lecz na zakład dla psychicznie chorych”. Także warszawski obrońca Ruff chorobą psychiczną tłumaczył postępek oskarżonej „Sąd powinien zaoszczędzić dzieciom Jungów niezasłużonej goryczy, że ich matka jest mężobójczynią. Bo ona jest tylko nieszczęśliwie chora” . Ostatnie słowo oskarżonej nie zostało wypowiedziane. „Jungowa wstaje, jakby zbudzona ze snu lunatycznego i usiłuje coś powiedzieć. Ale słowa więzną jej w krtani i tylko rozkłada ręce w niemym, bezradnym geście. Ten ruch oskarżonej sprawia tak silne wrażenie na publiczności, że wiele kobiet wybucha głośnym płaczem”.

18 października 1938 r Sąd ogłosił wyrok, uznając oskarżoną za winną skazał ją na 4 lata więzienia. Za okoliczność łagodzącą przyjął, że zbrodnia była dokonana w stanie silnego wzruszenia.

By dostosować represję do charakteru przestępcy Sąd musiał przełamać zwyczajowe tabu. Żona, bez względu na literę prawa, uważana była za własność męża. Przemoc domowa, jeśli nie przekraczała pewnych granic, była „prawem naturalnym”; naganne było ujawnianie jej na zewnątrz. Jeszcze bardziej nagannym dla opinii publicznej było wyjawianie „sekretów alkowy”; herezją było oczekiwanie przez żonę nie tylko bezpieczeństwa materialnego, lecz i satysfakcji seksualnej. Trudno było w tej sprawie uzasadnić, że zabójstwo było efektem jednorazowego, emocjonalnego uniesienia; Jungowa świadomie przygotowywała się i świadomie zacierała ślady zbrodni. Ale Sąd, dążąc do sprawiedliwości, uznał stan działania w afekcie za zjawisko odzwierciedlające psychikę sprawcy. Nie mogąc inaczej wyzwolić się z domowego terroru, nie mogąc liczyć na pomoc rodziny, otoczenia, instytucji prawnych; nie znając innego, racjonalnego wyjścia, ta biedna dziewczyna uczyniła błąd w stanie desperacji. W imię wartości życia, każdego ludzkiego życia, nie można było darować kary. Nie miało uzasadnienie uznanie sprawczyni za obłąkaną i umieszczenie w izolacji, jako osoby groźnej dla otoczenia. Można było, i to zrobiono, ważąc czyn i cechy sprawcy, uwzględniając wszelkie subiektywne okoliczności, wymierzyć karę łagodniejszą niż określoną przepisami prawa.

1Opis sprawy i zaznaczone cytaty na podstawie Gońca Częstochowskiego. Cytat W. Makowskiego z „Kodekls Karny. Komentarz” Warszawa 1937,

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 30 Maj 2013 by in Historia, Kara śmierci and tagged .

Zasady kopiowania z witryny FWiP

Wszelkie materiały publikowane w Centrum Informacji FWiP publikowane są na zasadach licencji Creative Commons 3.0 BY-NC (Uznanie Autorstwa - Użycie Niekomercyjne) chyba, że jest zaznaczone inaczej.

Odpowiedzialność za treść artykułów

Artykuły są wyrazem poglądów ich Autorów. Za treść przedruków, ogłoszeń itp., jeśli nie jest zaznaczone inaczej, odpowiada redaktor odpowiedzialny. Dokumenty i stanowisko Fundacji Wolność i Pokój muszą być sygnowane przez władze Fundacji zgodnie z jej Statutem

Kontakt z redakcją witryny FWiP

%d blogerów lubi to: