Fundacja Wolność i Pokój

Centrum Informacji

List z Kalafiorni.

Jan Pokojowy

Obława w Bostonie

Obława w Bostonie

Drogi Poloeschatolo,

Piszę do Ciebie w ponurym nastroju, bo ubiegły tydzień był wyjątkowo paskudny. Najpierw w poniedziałek dwaj amerykańscy Czeczeni (albo czeczeńscy Amerykanie – rozróżnienie, które zapewne okaże się kluczowe dla tego, który przeżył, bo w zależności od tego będzie sądzony albo jako obywatel, albo jako „unlawful combatant” – nieprzyjaciel praktycznie pozbawiony ochrony prawnej) odpalili dwie bomby w czasie maratonu w Bostonie wywołując ogólnonarodową paranoję (patrz przenikliwy tekst Mariusza Zawadzkiego „Boston, czyli terror mediów” w Wyborczej). W środę zaś w Teksasie fabryka nawozów sztucznych pieprznęła z siłą małego trzęsienia ziemi. No i całkiem niechcący zrobiła się wyjątkowo fotogeniczna ramka dla wtorkowego głosowania w senacie, które utrąciło bardzo nieśmiałą próbę nieznacznego przykrócenia niemal totalnej anarchii w detalicznym handlu bronią. „Hańba”, krzyczała z trybun w rejtanowskim geście Patricia Maisch, 64-letnia kobieta, która dwa lata temu podczas strzelaniny w Tucson w Arizona wyrwała zabójcy zapasowy magazynek z amunicją – i tyle to dało, że wyprowadzono ją z sali.

 Nikt, literalnie nikt nie ma najmniejszych wątpliwości że głosowanie podyktowane było nie żadnymi względami ideologicznymi czy racjami merytorycznymi , a nawet nie nastrojami w społeczeństwie, które w 90 procentach popiera ideę jakiegoś sprawdzania komu się sprzedaje śmiercionośne zabawki, ale przyziemną obawą o stołki—strachem, że w najbliższych wyborach do senatu lobby strzeleckie wystawi kandydatowi negatywną cenzurkę. „Jestem z Montany” – wzruszył ramionami demokratyczny senator Baucus kiedy go zapytano czemu głosował na nie.

 Dawno, bardzo dawno temu, za czasów ponurego Gierka, Stefan Bratkowski przyrównał USA do statku na falach, co się wychyla to w prawo, to w lewo, ale płynie w ogólnie słusznym kierunku. Kluczowa dla tej metafory jest zdolność samokorekcji systemu – kiedy się zbytnio wychyli w jedną stronę, włączają się mechanizmy przywracające równowagę: opinia publiczna, media, wybory, czasami dziewięciu sprawiedliwych z sądu najwyższego. Ostatni raz wydawało się, że mechanizm korekcji zadział w 2008 roku, kiedy po ośmiu smutnych latach buszyzmu wybraliśmy Obamę. Ale czy był to prawdziwy zwrot, czy tylko krótkotrwała czkawka?

 Ktoś u nas całkiem niedawno awanturował się o odebranie Obamie nagrody Nobla—w domyśle bo personalnie się okazał łobuzem (rzekłbym chujem, ale to już zostało zajęte przez Ewę Wójciak dla papieża) który nie dotrzymuje obietnic wyborczych i co innego mówi, co innego robi — teraz zaś, po głosowaniu w senacie widzieliśmy go wściekłego z bezsilności wobec garstki oportunistów i tchórzy ręcznie sterowanych przez cwaniaków opłacanych przez producentów broni.

 Więc jak to jest z tym Obamą? Co może a co nie? Co od niego zależy, na co pozwala, o czym wie, o czym nie wie? Co „nie chce, ale musi”? Jaka jest jego rola, rola jednostki na szczycie piramidy, którą jest imperium? „Lawina bieg od tego zmienia, po jakich toczy się kamieniach”, pisał Miłosz. Obama to duży kamień, może nawet bardzo duży i może skierować lawinę , jaką są Stany Zjednoczone w nieco innym, minimalnie lepszym kierunku; nie może jej ani zatrzymać, ani zawrócić.

 Dla mnie, od prawie ćwierćwiecza mieszkającego w raju palm kalafiorowych, te pytania—czyli kwestia czy ten raj stał się molochem zbyt wielkim i ciężkim by się zmienić na lepsze i tylko nieuchronnie siłą własnej inercji zmienia się na coraz gorsze – są absolutnie kluczowe, bo decydują o mojej tutaj przyszłości. Ale dla Ciebie, dla Was tam w Polsce, w Europie?

 Wiem, że stare złudzenia trudno umierają, zwłaszcza w przestrzeni mitów i sentymentów społecznych, ale czy nie pora się obudzić z dawnego snu o Ameryce jako latarni morskiej demokracji i postępu? Bo taki sentyment wciąż przeziera w sporej części tego, co się w Polsce o USA pisze, m.in.też w tym co znajduję na strronie WiP-u. Np. tekst Wieśka Cupały o dronach zdaje się być podszyty zdumieniem, że Obama pozwala na coś takiego. Wiem, że ciężko żyć bez wzorca, bez boga, be z punktu odniesienia. Ale cóż, taki mus.

 Twój,

Jan Pokojowy

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 24 kwietnia 2013 by in Przemoc, Społeczeństwo and tagged .

Zasady kopiowania z witryny FWiP

Wszelkie materiały publikowane w Centrum Informacji FWiP publikowane są na zasadach licencji Creative Commons 3.0 BY-NC (Uznanie Autorstwa - Użycie Niekomercyjne) chyba, że jest zaznaczone inaczej.

Odpowiedzialność za treść artykułów

Artykuły są wyrazem poglądów ich Autorów. Za treść przedruków, ogłoszeń itp., jeśli nie jest zaznaczone inaczej, odpowiada redaktor odpowiedzialny. Dokumenty i stanowisko Fundacji Wolność i Pokój muszą być sygnowane przez władze Fundacji zgodnie z jej Statutem

Kontakt z redakcją witryny FWiP

%d bloggers like this: