Fundacja Wolność i Pokój

Centrum Informacji

O Ślązakach gadek kilka. Gadka druga: Co wynika z bycia Ślązakiem ?

Jarosław Kapsa

Można powiedzieć, że opętany mesjanizmem Prezydent USA Wilson narzucił Europie model, którego nie chciał widzieć u siebie, w Stanach. Stany Zjednoczona powstały w myśl zasady „z wielości jedność” ( „e pluribus unum” czytamy na monetach); Wilson narzucił zaś w naszej części Europy zasadę odwrotną: z jedności wielość. Prawo samostanowienia narodowego doprowadziło nie tylko do poszatkowania dawnej Rzeczy Pospolitej Obojga Narodów czy Cesarsko-Apostolskiego Imperium Habsburgów; co gorsze sprawiło, że język narodowym zamiast narzędziem komunikacji stał się wyznacznikiem dzielącym żyjących po sąsiedzku ludzi na „swoich” i na „wrogów”. Z zasiewu deklaracji Wilsona nie tylko odrodziła się II Rzeczpospolitej, ale i zrodziły się ludobójcze mordy na Wołyniu.

Zasada samostanowienia narodowego oznacza, że pewna grupa, wspólnota języka, tradycji i kultury, jeśli ma większość na danym terytorium, ma prawo tworzyć tam państwo i być tego państwa wyłącznym gospodarzem. Stąd na każde odrodzenie narodowe patrzymy podejrzliwie jak na zalążek separatyzmu, niezależnie czy chodzi o Ślązaków, Basków czy Szkotów.

Idea państwa narodowego narodziła się ponad 100 lat wcześniej od deklaracji Wilsona, celem jej nie był separatyzm, lecz przeciwnie skupienie pod jednym, narodowym sztandarem rozczłonkowanych w wielu państwowych organizmach Niemców, Włochów, Hiszpanów, Polaków itd. Wartość i siła państwa narodowego wynikać miała z jego spójności; zgodnie z nią od Memla po Triest królować mieli Niemcy, od Palermo po Bolzano Włosi, od Pirenejów po Ren Francuzi. Spójność wymagała by wcielać w życie tego typu działania jak postulowane przez naszego polityka Romana Dmowskiego: Polityka narodowa musi czuwać nad składem narodu pod względem pochodzenia, nie dopuszczać do tego, ażeby go zalewały w zbyt wielkiej liczbie pierwiastki obce, wnoszące z sobą obce instynkty, przywiązania, pojęcia i wierzenia. Musi dążyć do tego, żeby te obce pierwiastki, które w naród wsiąkają, nie tylko asymilowały się powierzchownie, ale żeby się z nim moralnie zespalały, musi bronić naród przeciw zdobywaniu w nim większego wpływu przez żywioły, które moralnie z nim zespolić się nie mogą, musi je o ile możności eliminować”. To przytoczone przykazanie nie dotyczyło wyłącznie Polski i nie było twórczym odkryciem Dmowskiego, miało charakter uniwersalny, dotyczący – i wprowadzany w życie – w Czechach, w Niemczech, Włoszech czy Belgii.

Zapewne tak jest, że spójność narodu stanowi o sile państwa. Wiemy, dowodzi tego szereg badań, jak wielkie znaczenie ma kapitał społeczny, lepiej funkcjonuje i rozwija się państwo, w którym ludzie mają do siebie zaufanie, w którym świadomie przestrzegane jest prawo, w którym zaufanie do władzy publicznej przykłada się na gotowość ponoszenia ciężarów na rzecz własnego państwa. Wiemy też, że ten kapitał społeczny łatwiej tworzy się na wspólnie przyjętych wartościach,w tym normach określających co jest dobre a co złe. Z tego przyjąć można, że wspólnota świadoma swej tożsamości opartej tradycji i kulturze, tworzy bardziej spójny organizm niż społeczność, w której każda jednostka ocenia swoje postępowanie według własnych kryteriuów opartych na wybranych przez siebie elementach tradycji, kultury czy religii.

Czy jednak tak jest, czy rzeczywiście państwo jednolite narodowo dysponuje wyższej jakości kapitałem społecznym ? Tego nie tylko nie wiemy, ale i nie jesteśmy w stanie sprawdzić. Nie istnieje taki model państwa jednolitego narodowo, który byłby niepodważalnym wzorcem sprawdzającym konstrukcję teoretyczną. To, że z drugą osobą łączy mnie ten sam język, nie przenosi się automatycznie na tożsame postrzeganie tradycji czy kultury. Może i wszyscy Polacy są jedna rodziną, ale i w swojej rodzinie mam niektórych wujków, których nie darzę sympatią i zaufaniem…

Odrodzenie narodowe Ślązaków nie musi prowadzić do separatyzmu. Jest pewna różnica miedzy wstecznictwem a konserwatyzmem. To wstecznictwo podpowiada, by w imię spójności państwa godzić się tylko na niegroźne odrębności, podtrzymując, dla polepszenia samopoczucia, przymierające twory etniczne ( mniejszość karaimską), tworząc z niej cepeliowska ozdóbkę na miarę łowickiego pasiaka czy góralskiej ciupagi….Wobec każdych innych form społecznej aspiracji używać zaś mamy policji, służb specjalnych i straży pożarnej. Paradoksalnym jest, z punktu widzenia konserwatysty, że o taką narodową spójność zabiegają ci sami politycy, którzy swoimi działaniami naruszają spójność państwa. Bo tym jest ostentacyjne podważanie legalności wybranych organów władzy, zarzucanie politycznym przeciwnikom współudziału w zbrodni i w zdradzie interesów państwa, przyzwalanie na zachowanie naruszające podstawowe normy prawne, w tym wolność słowa i zgromadzeń. Dla konserwatysty są to działania nieakceptowalne: nie da się być jednocześnie konserwatystą i rewolucjonistą, nie da się afirmować wartości jaka jest spójność wspólnoty tworzącej państwo i jednocześnie atakując niszczyć tę spójność; zwykła moralność nie pozwala także by chlubić się własną narodowością nie szanując prawa innych do własnej narodowej tożsamości.

Tu jednak pamiętajmy, że grzechy szowinizmu w narodzie uważającym się za gospodarza państwa, w podobnym a nawet w zwielokrotnionym stopniu mogą wystąpić w narodowości odbudowującej swoja tożsamość. Grupy społeczne organizują się zazwyczaj przeciw komuś. Jestem Ślązakiem bo nie jestem Niemcem, lub bo nie jestem Polakiem….Jestem Słowakiem, bo nie jestem Węgrem ani Czechem… Prawie każdy naród zaczynał od zdefiniowania kim nie jest. Konsekwencją tego jest aspirowanie do roli gospodarza na danym terenie. Nie jest istotne, że w województwie śląskim na 4 mln mieszkańców nie cały milion zadeklarowało narodowość śląską. Można przecież przeprowadzić korektę granic administracyjnych: wywalić z naszej ziemi częstochowiaków i zagłębiaków, dołączyć „naszych” z opolskiego… Zresztą czy przed I wojną światową świadomi swej tożsamości Litwini, Łotysze, Czesi też na terenie obecnych swoich państw narodowych byli mniejszością.

Tworzenie narodu to swoista inżynieria społeczna. W każdej miejscowości odnaleźć można przekonanie, że „pnioki”( swoi z dziada pradziada) maja większe prawa bycia u siebie niż „krzoki” ( osiedli tu w pierwszym pokoleniu), nie mówiąc już o „ptokach”. Z tego przekonania wyrastają aspiracje, przy niezaspokojonych oczekiwaniach awansu społecznego, miejscowej inteligencji. Rodzą się ideolodzy uzasadniający prawa „pnioków”, za nimi pojawiają się żądni kariery uznający, że z racji przypisania do narodu-gospodarza należy się im praca w urzędach i fory w zamówieniach publicznych. Potem następuje proces uspójniania narodu. Wszak z założenia, kto mieszka w państwie litewskim jest Litwinem, tylko jeszcze tego sobie nie uświadomił. Na podobnej zasadzie trzeba zacząć uświadamiać mieszkańców województwa śląskiego by pojęli w końcu, że są Ślązakami.

Aspirująca do bycia narodem grupa bywa mniej tolerancyjna, bardziej agresywna, odrzucająca jako wstrętny oportunizm prawo wielonarodowości czy beznarodowości. W podziale „my” i „oni” nie ma opcji pośrednich. Tak jest i takie jest tej grupy wilcze prawo. Przy twardej postawie obrony/ataku wspólnot drobna różnica, że ja mówię „gadka” a sąsiad „godka” stać się może przepaścią niemożliwą do przekroczenia.

I o tym będzie w następnej gadce.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 20 kwietnia 2013 by in Historia, Narodowość, Prawa Człowieka and tagged .

Zasady kopiowania z witryny FWiP

Wszelkie materiały publikowane w Centrum Informacji FWiP publikowane są na zasadach licencji Creative Commons 3.0 BY-NC (Uznanie Autorstwa - Użycie Niekomercyjne) chyba, że jest zaznaczone inaczej.

Odpowiedzialność za treść artykułów

Artykuły są wyrazem poglądów ich Autorów. Za treść przedruków, ogłoszeń itp., jeśli nie jest zaznaczone inaczej, odpowiada redaktor odpowiedzialny. Dokumenty i stanowisko Fundacji Wolność i Pokój muszą być sygnowane przez władze Fundacji zgodnie z jej Statutem

Kontakt z redakcją witryny FWiP

%d blogerów lubi to: