Fundacja Wolność i Pokój

Centrum Informacji

Sarmacki apostata

Jarosław Kapsa

Poznał się, ponoć, imć pan Henryk Rzewuski z Wołynia z litewskim bardem Adamem Mickiewiczem podczas wspólnej podróżny do Petersburga. Przyjąć można z dużym prawdopodobieństwem, że nudę wojażu urozmaicał Rzewuski opowiadaniem facecji, plotek ziemiańskich i tym podobnych dykteryjek, z których kiedyś powiat oszmiański słynął.
Przelał potem pan Rzewuski owe opowiastki na papier, powstały „Pamiątki Soplicy”. I z pełnym szacunkiem, ale czas powiedzieć…my wszyscy z tego: i „Pan Tadeusz” Mickiewicza, i „Transatlantyk” Gombrowicza, i Sienkiewicz, i Kraszewski…Całe nasze uwielbienie dla barwności sarmatyzmu to z tych kart kreślonych ręka wołyńskiego magnata. Z tych opowieści jak to przodkowie nas jedli, pili i rzygali, jak się nawzajem młócili szablami….A dobre to ludzi byli, bo książe Radziwiłł „Panie Kochanku” jak się spił, to na dziedzińcu zrobił striptiz rozdając temu pas, temu żupan, temu pludry, z wielkopańskim: „naści, durniu”…”Pamiątki Soplicy” rozczytywane były w każdym dworku i pałacu, autor fetowany i rozgoszczany. Któż bowiem nie lubi barwnych wspomnień z czasów swej młodości, przecież i my podstarzałe dzieci PRL z podobnym zachwytem sięgamy po wódczane gawędy Marka Nowakowskiego czy wspomnienia Stasiuka.

Im bardziej rosła sława, tym bardziej autor, imć pan Rzewuski czuł się irytowany. Wszak jeśli się urodziło 3 maja 1791 r, a nosiło nazwisko, będące sztandarem konfederacji, to jakby z natury jest się stworzony do rzeczy wielkich. „Pamiątki..”miały być „krzywym zwierciadłem”, miały piętnować wady, a nie je rozgrzeszać; miały tradycje staropolskie i takowe cnoty uwznioślać a nie ośmieszać. Irytacja poprowadziła pióro Rzewuskiego i tak powstały „Mieszaniny obyczajowe”.

Treść odarta została z formy gawędy szlacheckiej: jasno, głośno i po nazwisku wyzwana została nikczemność moralna kresowego bytu. Bez zahamowań opisane szwindle w lokalnych wyborach. Złośliwa opowieść o lokalnym notablu, który dorobił się majątku przez komitywę z carskimi urzędnikami, podstawiając im – w razie potrzeby – własną żonę. Bliska paszkwilu drwina z młodzieży, zbyt głupiej by pracować…Konstrukcja „Mieszanin…” sama w sobie jest szokująca; był to totalny melanż, bliski naszemu postmodernizmowi. Miedzy paszkwile wsadzony – ni stąd ni z owąd – tradycyjny kalendarz rolniczy. Jakaś, bez początku i końca, próba scenki dramatycznej…I obfity sos filozoficzny, heglowski wykład o regułach rządzących światem. Wykład ten u odbiorców musiał wywołać wstrząs, nieporównywalnie większy niż wywlekanie na światło dzienne prowincjonalnych, szlacheckich świństewek.

Autor dowodził z naukową powagą, że Naród jest podobny człowiekowi; rodzi się, żyje, umiera. „Człowiek zbiorowy ma duszę, jak człowiek pojedynczy, a tą duszą jest duch narodu. Naród żyje, pokąd ten duch go nie opuści… Jak człowiek pojedynczy umrze, natychmiast dusza jego przenosi się do krain wieczności, by stanąć przed sądem Stwórcy i Odkupiciela; a ciało opuszczone już bez siły skupiającej rozkładać się zaczyna: mnóstwo robaków coraz więcej obrzydliwych dopełniają zniszczenia kształtów, a te znikając sprzed oczu, rzeczywiście wchodzą w skład nowych jestestw organicznych i ta scena pełna tajemnic znika po zniszczeniu ostatniego atomu zmarłego męża: zasłona spada, zostaje tylko garść popiołu”. Wizja upadłego narodu jako trupa obgryzanego przez robactwo ( a tym robactwem zdaniem autora były spiski zawiązywane w celu wskrzeszenia zwłok), wskazanie, że martwy organizm służyć powinien zasileniu innych narodów; tak, to niewątpliwie szokujące twierdzenie. Zwłaszcza ostateczny wniosek: „my z wyroków Boskich, zostawszy częścią potężnego stowarzyszenia Rosjan, wnośmy nasze prowincjonalne wyroby do ogólnej, a wspólnej skarbnicy…”

Pisane to było w 1841 r, dziesięć lat po zakończeniu powstania, w czasach „rządu dusz” Wielkiej Emigracji. Biblią dla prawdziwych Polaków miało być inne dzieło, powstałe w 1832 „Księgi Narodu i Księgi Pielgrzymstwa” Adama Mickiewicza. W nich także zawarta była wizja śmierci Narodu, ale jakże inna: I umęczono naród polski, i złożono w grobie, a królowie wykrzyknęli: Zabiliśmy i pochowaliśmy Wolność. (…) Bo naród polski nie umarł, ciało jego leży w grobie, a dusza jego zstąpiła z ziemi, to jest z życia publicznego, do otchłani, to jest do życia domowego ludów cierpiących niewolę w kraju i za krajem, aby widzieć cierpienia ich. A trzeciego dnia dusza wróci do ciała, i naród zmartwychwstanie, i uwolni wszystkie ludy Europy z niewoli. I przeszło już dni dwa; jeden dzień zaszedł z pierwszym wzięciem Warszawy, a drugi dzień zaszedł z drugim wzięciem Warszawy, a trzeci dzień wnidzie, ale nie zajdzie. A jako za zmartwychwstaniem CHRYSTUSA ustały na ziemi całej ofiary krwawe, tak za zmartwychwstaniem narodu polskiego ustaną w Chrześcijaństwie wojny.

Tu trup, i tam trup. Tylko u Rzewuskiego trup gnije, rozkłada się, obgryzają go robaki. Śmierć Narodu jest nieodwracalna: umarła starożytna Grecja zasilając swymi resztkami Rzym; padł Rzym, a na jego ścierwie tworzyły się chrześcijańskie królestwa Europy. Rzewuski odnosił się do zamierzchłej historii; ale przecież to w pamięci jego pokolenia był obraz Szkocji wchłoniętej przez Anglię, Węgier i Czech wcielonych w organizm cesarstwa Habsburgów…Dlaczego los Polski miałby być inny….? Umarliśmy, koniec i kropka. Trzeba jakoś żyć po śmierci, najcenniejszymi naszymi minerałami nasycając nowy, zwycięski rosyjski Naród. Trzeba ten naród zwycięski ucywilizować, zeuropeizować; zachować w nim naszą tożsamość ( język, religie, obyczaje), a przez upowszechnienie naszych cnót zmienić Rosjan tak jak Grecy zmienili barbarzyńców z Rzymu; a Rzym ucywilizował Franków. Logika tych wywodów była trudna do odparcia. W dodatku uzasadniała normalne ludzkie wybory. Nikt się nie dziwił ani nie oburzał, że młody szlachcic polski Romuald Traugutt wybrał służbę w rosyjskiej armii zasilając pierwiastkiem swych zdolności siły okupanta.

Ludzkie wybory to jedno; ale w życiu potrzebna jest wielka idea. A ta zawarta była w mesjańskiej wizji Mickiewicza. Nie umarliśmy, bo nasza dusza zwana Wolność, jest nieśmiertelna. I jak Chrystus wstaniemy z grobu, damy światu Wolność i Pokój.

Nikt nie lubi być ścierwem ogryzanym przez robaków. I tak, ze względów estetycznych z dwóch, uzdolnionych literatów z kresów dawnej Rzeczypospolitej, jeden ostał się w naszej pamięci jako Mesjasz, drugi jako Judasz – Apostata.

Reklamy

One comment on “Sarmacki apostata

  1. mariusz
    4 marca 2013

    Trafne i bolesne

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 28 lutego 2013 by in Historia and tagged .

Zasady kopiowania z witryny FWiP

Wszelkie materiały publikowane w Centrum Informacji FWiP publikowane są na zasadach licencji Creative Commons 3.0 BY-NC (Uznanie Autorstwa - Użycie Niekomercyjne) chyba, że jest zaznaczone inaczej.

Odpowiedzialność za treść artykułów

Artykuły są wyrazem poglądów ich Autorów. Za treść przedruków, ogłoszeń itp., jeśli nie jest zaznaczone inaczej, odpowiada redaktor odpowiedzialny. Dokumenty i stanowisko Fundacji Wolność i Pokój muszą być sygnowane przez władze Fundacji zgodnie z jej Statutem

Kontakt z redakcją witryny FWiP

%d blogerów lubi to: