Fundacja Wolność i Pokój

Centrum Informacji

Kapitał społeczny Solidarności

Jarosław Kapsa;

Jest inspirującym i wzruszającym, gdy na starość człowiek zyskuje świadomość, że całe życie mówił prozą. Podobne uczucie towarzyszy nam, gdy ktoś odpowiednio nazwie, to co robiliśmy uznając za słuszne (choć z niewiadomych względów).

Wspominając przeszłość można zauważyć pewien fenomen. W latach 80-tych, w warunkach represji określonej przepisami stanu wojennego, działało w opozycji antysystemowej kilkaset grup w całej Polsce (od metropolii po małe miasteczka). Ruch ten nigdy nie miał jednolitej struktury organizacyjnej, tym samym jednego centralistycznego kierownictwa. Jednocześnie grupy owe, w taki czy inny sposób, współdziałały ze sobą, wzajemnie się wspomagając i uzupełniając.

W tym była siła. Wcześniejsze doświadczenia historyczne pokazywały, że jednolitą centralistyczną organizację można opanować manipulując jej działaniami (vide: przejecie przez UB w 1948 r kontroli nad Zrzeszeniem Wolność i Niezawisłość). Łatwo też jest reżimowi zniszczyć odizolowane małe grupki, nie posiadające szerszego zaplecza środowiskowego.

Struktury i taktyki działań opozycyjnych w latach 80-tych nikt, odgórnie, nie wymyślił ani nie narzucił. Przeciwnie, rozbicie piętnowano jako grzech, głoszono, że „Solidarność nie może się podzielić”, z niechęcią liderzy „podziemia” traktowali rosnącą autonomię różnych grup i środowisk.

Skoro coś nie jest odgórnie zadekretowane i działa niezależnie od geograficznej lokalizacji, to przyczyny tego tkwią w ludzkim mózgu: w powszechnie przyjętej świadomości. Fenomenem „Solidarności” okresu lat 80-tych był wzrost jakości kapitału społecznego. Rozproszona działalność opozycyjna możliwa była tylko na bazie wzajemnego zaufania. Ktoś zbierał w swoim zakładzie pracy (środowisku) składki, przekazywał je do anonimowego odbiorcy z ufnością, że idą na dobry cel. Ktoś inny dostarczał nieznanej sobie osobie paczkę ulotek, wierząc, że zostanie ona rozdana właściwym odbiorcom. Ktoś szedł siedzieć, a ktoś inny – nie znając go – organizował pomoc dla jego rodziny. Ktoś przekazywał informacje, a odbiorca przyjmował, że są one wiarygodne i sprawdzone… Nie dało się inaczej, bez wzajemnego zaufania cała działalność opozycyjna byłaby sparaliżowana.

Ten rozwój kapitału społecznego nastąpił jakby wbrew naturze. Lata 70-te XX w., czas „gierkowizny”, był okresem społecznej demoralizacji. Dominował konformizm, szczytów sięgało „upartyjnienie społeczeństwa” (akces z pobudek materialnych do rządzącej PZPR). Widoczne były przejawy powszechnej korupcji; „łapownictwo” dotyczyło nie tylko kręgu urzędowo-partyjnych decydentów, ale szeregu relacji miedzy zwykłymi ludźmi (dostęp do artykułów handlowych, do usług medycznych). „Brał” sekretarz partii, naczelnik gminy, dyrektor przedsiębiorstwa, ale także szeregowy milicjant drogówki, konduktor w pociągu, nauczyciel czy lekarz za wystawienie zwolnienia chorobowego na czas żniw. Naturalnym w tamtym czasie było „prywatyzowanie” dobra publicznego, a przy tym owa kradzież też miała charakter powszechny, a często także społecznie akceptowany. Budowanie kościołów z kradzionego („załatwionego”) materiału budowlanego nie było grzechem lecz cnotą.

Rewolucyjne były więc zmiany po sierpniu 1980 r., gdy dostrzeżono i nobilitowano takie wartości jak solidarność między ludźmi i dobro wspólne. Poczucie solidarności tworzy wzajemne zaufanie, lecz pamiętajmy o kruchości wszelkich wartości w brutalnym świecie rzeczywistym. Zwłaszcza, że celem strategicznym reżimowych służb specjalnych było niszczenie wzajemnego zaufania. Masowy werbunek agentury przez SB nie miał powodów pragmatycznych; liczba uzyskiwanych przez służby informacji była większa niż możliwości ich „przerobu”. Tu chodziło o manifestacyjny sygnał: my, SB, jesteśmy wszędzie, wiemy wszystko, wszędzie otaczają ciebie nasi ludzie.

Doświadczony opozycjonista zdawał sobie sprawę z niebezpieczeństwa inwigilacji, musiał świadomie kontrolować i ograniczać kierowany do innych przekaz informacji. Stał przed trudno rozwiązywalnym dylematem: bez zaufania nie ma działania, wiara w wszechmoc SB oznaczałaby konieczność zamrożenia wszelkich działań. Nie nawiąże się kontaktu z inna grupą, nie wręczy się ulotki nieznajomemu, nie da się zbierać składki związkowej; jeśli jesteśmy przekonani o kontrolowaniu wszystkiego przez służby. Nie da się także działać „w imię sprawy”, „pod wybranym sztandarem”, bez zaufania do swoich przywódców. „Solidarność” by nie przetrwała bez zaufania do Lecha Wałęsy, Zbigniewa Bujaka, Władka Frasyniuka i innych liderów „podziemia”.

Zważywszy więc środki kierowane na niszczenie kapitału społecznego „Solidarności”, utrzymanie pozwalającego funkcjonować poziomu wzajemnej ufności, było – prawdopodobnie – największym zwycięstwem w ponurych latach 80-tych.

Dlaczego to, co było siłą i warunkiem przetrwania, legło w gruzach w ciągu kilku lat po odzyskaniu niepodległości? Dlaczego państwo dumnie szczycące się „solidarnościową” tradycją, jest dziś na ostatnich miejscach w Europie w badaniach jakości kapitału społecznego? Odpowiedź jest trudna i bolesna. Wielcy w czasach próby, mali w zwykłym trudzie – taka norwidowska definicja odpowiada naszemu społeczeństwu. Sztuką jest odzyskać wolność. Lecz też sztuka jest wydobyć się z szamba i pozbyć się nabytego tam zapachu. Bo jeśli się nie pozbędziemy, z czasem ten zapach zdominuje nasze zmysły i psychikę, czuć go będziemy wszędzie nabierając wstrętu do siebie i otoczenia. I wtedy rodzą się wątpliwości, po jaka cholerę my z tego szamba wypełzaliśmy; wszak siedząc w g…nie po uszy nie czuło się żadnych zapachów…

Czy problem z naszym zagospodarowaniem wolności nie jest pochodną zniszczenia kapitału społecznego? Czy nas wstręt do siebie i otoczenia nie wynika z braku umiejętności pozbycia się zapachu nieufności do innych? I o co tu właściwie chodzi?

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 16 lutego 2013 by in Społeczeństwo and tagged .

Zasady kopiowania z witryny FWiP

Wszelkie materiały publikowane w Centrum Informacji FWiP publikowane są na zasadach licencji Creative Commons 3.0 BY-NC (Uznanie Autorstwa - Użycie Niekomercyjne) chyba, że jest zaznaczone inaczej.

Odpowiedzialność za treść artykułów

Artykuły są wyrazem poglądów ich Autorów. Za treść przedruków, ogłoszeń itp., jeśli nie jest zaznaczone inaczej, odpowiada redaktor odpowiedzialny. Dokumenty i stanowisko Fundacji Wolność i Pokój muszą być sygnowane przez władze Fundacji zgodnie z jej Statutem

Kontakt z redakcją witryny FWiP

%d blogerów lubi to: